Czy przedszkole na pewno rozwija umiejętności społeczne dzieci?

Posyłamy dzieci do przedszkola, mając nadzieję, że nauczą się tam przede wszystkim umiejętności społecznych. A jednak wiele dzieci przedszkolnych narzeka, pyskuje, a nawet zachowuje się agresywnie. Spędzanie większości dnia w towarzystwie rówieśników wydaje się zatem raczej pogarszać umiejętności społeczne. Ale może rodzice przesadzają i gdyby nie socjalizacja w przedszkolu dzieci zachowywałyby się jeszcze gorzej?

Czy przedszkole uczy umiejętności społecznych?

Postanowili to sprawdzić naukowcy z uniwersytetu stanowego z Kalifornii (Loeb i in 2007). Przeprowadzili badanie na wielką skalę, obejmujące 14,162 dzieci.  Badacze oceniali wpływ uczęszczania do żłobka i przedszkola na umiejętności społeczne, umiejętność samokontroli oraz stopień agresywności.  Oceniali też rozwój intelektualny dzieci – tj. umiejętności matematyczne i językowe.

Na wstępie badacze omówili badania przeprowadzane wcześniej i na mniejszą skalę. Badania Heckman, 2000 i Shonkoff & Phillips, 2000 wykazały, że zorganizowane formy wczesnodziecięcej edukacji mają pozytywny wpływ na rozwój umiejętności poznawczych dzieci z biednych rodzin.  Wiele badań wykazywało, że dzieci z marginesu społecznego zyskują więcej dzięki uczęszczaniu do przedszkoli niż dzieci z domów „klasy średniej” (Burchinal, Campbell, Bryant, Wasik, & Ramey, 1997; Campbell & Ramey, 1994; Magnuson, Ruhm, & Waldfogel, 2004).

przedszkole

Z drugiej strony badacze koncentrujący się na ocenie rozwoju umiejętności społecznych wykryli negatywny wpływ żłobków i przedszkoli. Porównywano dzieci wczesnoszkolne, które ukończyły przedszkole z tymi, które pozostawały w domu.  Uczniowie, którzy ukończyli przedszkole wykazywali podwyższony poziom agresywności, przeszkadzanie w czasie zajęć, obniżoną umiejętność kontroli emocji, zachowania impulsywne (w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w warunkach domowych).   (Belsky, 2002; Han, Waldfogel, & Brooks- Gunn, 2001).

Wpływ ten był nie tyle zależny od wieku, w którym dziecko poszło do przedszkola (2,3 czy 4 lata), co od czasum jaki w przedszkolu spędzało. Im więcej godzin w ciągu tygodnia, im więcej miesięcy w ciągu roku – tym gorsze rezultaty  (Colwell, Pettit, Meece, Bates, & Dodge, 2001, Bates, Marvinney, Kelly, Dodge, Bennett, & Pettit, 1994; Belsky, 2001; NICHD ECCRN, 2003).

Belsky, badający dzieci z klasy średniej zidentyfikował wręcz linerną zależność – im więcej czasu w przedszkolu tym gorsze zachowanie. (Belsky, 2002).

Wspomniany już wcześniej zespół badaczy (Han, Waldfogel, and Brooks-Gunn (2001) przeanalizował dane z ogólnoamerykańskich badań longitudinalnych National Longitudinal Survey of Youth (NLSY). Odkryli, że jeśli matki powróciły do pracy zawodowej w ciągu pierwszych 9 miesięcy życia dziecka, zostawiając je pod opieką osób trzecich lub oddając do żłobka, dzieci te w wieku lat 7 i 8 wykazywały podwyższony poziom zachowań agresywnych i impulsywnych. W tym wypadku wchodził w grę dodatkowy czynnik – pozbawienie bezpośredniej opieki matki, który nakładał się na wpływ przedszkola/ żłobka.

W szeregu omawianych w studium badań jedno wykazało pozytywny skutek programu przedszkolnego na rozwój inteligencji emocjonalnej i umiejętności społecznych dzieci. Był to program obejmujący dzieci z najuboższych rodzin Chicago. W ramach programu dzieci spędzały 15 godzin tygodniowo w ośrodku pod opieką wychowawców. Program obejmował jednak dodatkowe, niestandardowe formy pomocy – np. wizyty domowe oraz zajęcia dla rodziców. W rezultacie zaangażowanie rodziców w proces było bardzo wysokie.  (Clements, Reynolds, & Hickey 2004).

Program badawczy Loeb i zespołu był pierwszym programem  na dużą skalę, uwzględniającym wpływ bardzo wielu zmiennych. Wzięto pod uwagę typ przedszkola/ żłobka (prywatne, publiczne, liczba dzieci na wychowawcę, liczba, rodzaj, jakoś zajęć w ramach programu), wykształcenie, zarobki, rasę rodziców, miejsce zamieszkania (wieś, miasto, a nawet takie sprawy jak mieszkanie w dzielnicy etnicznej). Wśród badanych czynników uwzględniono nawet stosowane przez rodziców metody wychowawcze (np. kary cielesne). Analizowano też liczbę godzin spędzanych  w żłobku/przedszkolu – poniżej i powyżej 15h./tydzień.

Rozwój intelektualny przedszkolaka w badaniach Loeb i in.

Zarówno dzieci wychowywane w domu jak i uczęszczające do przedszkoli oceniono pod kątem umiejętności matematycznych i językowych. Oceniano umiejętność rozpoznawania liter, wyrazów, wyodrębniania zgłoski rozpoczynającej i kończącej słyszany wyraz, rymowania, zasób słownictwa oraz zdolność rozumienia słów. Test matematyczny badał znajomość cyfr oraz orientację przestrzenną i zdolność rozwiązywania problemów.

Okazało się, że najlepiej w tym zakresie wypadały dzieci posłane do przedszkola w wieku między drugim a trzecim rokiem życia, pod warunkiem że trafiły do placówki o wysokim standardzie. Dzieci, które wcześniej uczęszczały do żłobka, czy też podjęły edukację przedszkolną później, nie różniły się pod tym względem od dzieci wychowywanych w domu. Dzieci, które w wieku 2-3 lat trafiły do zwykłych, publicznych przedszkoli także nie były bardziej rozwinięte intelektualnie.

Wydaje się zatem, że efekt podwyższonego poziomu zdolności intelektualnych jest wynikiem trafienia odpowiednimi stymulującymi zadaniami w określony moment rozwojowy.

Przedszkole jako takie okazało się też pomagać w rozwoju intelektualnym dzieciom z domów znajdujących się poniżej progu ubóstwa. Bogactwo zabawek edukacyjnych, książeczek i rozwijających intelektualnie zabaw pobudzało rozwój poznawczy dzieci.

Wpływ przedszkola na rozwój społeczny dzieci

W tym wypadku okazało się, że żłobek i przedszkole opóźnia rozwój umiejętności społecznych u dzieci, potęgując  za to zachowania aspołeczne (agresywność, egotyzm). Nie było przy tym istotne, czy placówka jest prywatna czy państwowa, czy dziecko pochodzi z rodziny bogatej czy biednej. Nie był istotny poziom wykształcenia, wiek, rasa rodziców. Tylko jedna zmienna okazała się istotna – liczba godzin spędzanych tygodniowo w żłobku lub przedszkolu.

Dzieci pozostające pod wyłączną opieką rodziców rozwijają się społecznie lepiej niż uczęszczające do przedszkola nawet na kilkanaście godzin tygodniowo. A im więcej czasu dzieci spędzają w przedszkolu tym więcej zachowań aspołecznych, mniejsza motywacja do nauki, zdolność samokontroli, empatii itp. itd. Negatywny wpływ na umiejętności społeczne był tym większy, im wcześniej dziecko zostało posłane do przedszkola/ żłobka.

„W naszym studium postawiliśmy pytanie – ile to jest za dużo – w odniesieniu do liczby godzin jakie dziecko spędza w żłobku i przedszkolu. Nasze dane pokazują, że odpowiedź zależy o tego, jaki obszar rozwojowy dziecka oceniamy. Odkryliśmy, że średnia (15h/tydz) liczba godzin spędzanych w przedszkolu jest korzystna pod względem rozwoju umiejętności matematycznych i językowych. Z drugiej strony uczęszczanie do przedszkola wydaje się wpływać negatywnie na rozwój społeczny, w tym motywację do nauki, samokontrolę emocjonalną i szereg innych umiejętności interpersonalnych. (Pod uwagę brano ocenę ucznia przez wychowawcę w klasach początkowych szkoły podstawowej). (…) Dodatkowo negatywny wpływ przedszkola/ żłobka związany jest z liczbą godzin tam spędzanych (w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w domu) i jest silniejszy dla dzieci, które rozpoczęły uczęszczanie do żłobka przed ukończeniem drugiego roku życia, a najsilniejszy dla dzieci posłanych do żłobka przed ukończeniem pierwszego roku życia”.  (Loeb i inn 2007)

Bardzo podobne wyniki dało wcześniejsze badanie z roku 2003 przeprowadzone przez amerykański  National Institute of Child Health and Human Development. Badano tam długoterminowe skutki uczęszczania do przedszkola. I w tym wypadku wnioski naukowców były wstrząsające – im więcej czasu dzieci spędzają z dala od mamy w ciągu pierwszych 4,5 lat życia – tym większe wykazują problemy z zachowaniem. Konkretnie: pyskowanie, napady złości, odmowa współpracy, agresywność, okrucieństwo, niszczenie zabawek i innych obiektów, wdawanie się w bójki.

Jaki jest prawdopodobny mechanizm stojący za problemami?

Oczywiście można zadać pytanie – czy to wyłącznie skutek przebywania w przedszkolu? Być może zapracowani rodzice nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi dziecku i stąd biorą się kłopoty? A jednak badania naukowe pokazują, że wielogodzinny kontakt z rówieśnikami stanowi lwią część problemu.

Czy da się to jakoś obiektywnie sprawdzić? Można badać poziom tzw. hormonu stresu, czyli kortyzolu. Poziom tego hormonu zależny jest od pory dnia – najniższy w porze zasypiania  (Sapolsky 2004). Jednak doświadczenie chronicznego stresu powoduje, że jest on ciągle podwyższony. Na krótką metę podwyższony poziom kortyzolu pomaga w poradzeniu sobie z trudną sytuacją. Dodaje energii potrzebnej by uciec od stresu czy pokonać jego źródło. Chroniczny stres i chronicznie podwyższony poziom kortyzolu powoduje jednak problemy zdrowotne i rozwojowe – w tym zaburzenia zachowania. (Sapolsky 2004).

Pomiar poziomu kortyzolu jest dość łatwy, dlatego wiele zespołów naukowców zdecydowało się porównać poziom stresu u dzieci wychowywanych w domu i w przedszkolu. Kolejne badania wykazywały to samo. Dzieci pozostające w domu wykazują zdrowy cykl poziomu kortyzolu – wysoki rano, niski przed zaśnięciem. U dzieci uczęszczających do żłobka i przedszkola, wzór poziomu hormonu zmienia się – w ciągu dnia ulega podwyższeniu (Geoffroy et al 2006).

Nie jest to kwestia separacji od rodziców. Badanie z roku 200 wykazało, że dzieci wychowywane przez dziadków lub indywidualne opiekunki nie mają podwyższonego, niezdrowego poziomu kortyzolu (Dettling et al 2000). Nie chodzi tu także np. o przymusowe w przedszkolu leżakowanie o określonej porze (Watamura et al 2002).

Megan Gunnar, psychobiolog od 20 lat zajmująca się badaniem poziomu kortyzolu u dzieci podsumowuje wyniki tych badań: „Jakiś czynnik związany z koniecznością radzenia sobie ze skomplikowanym układem grupy rówieśniczej przez dłuższy czas wywołuje stres u małych dzieci.”  (ResearchWorks 2005).

Co jest nie tak z grupą rówieśniczą?

Dla wielu wychowawców i rodziców wyniki przytoczonych badań wydają się sprzeczne z logiką czy zdrowym rozsądkiem. To przecież dzięki kontaktom z innymi ludźmi nabywamy umiejętności społecznych. Trudno wyobrazić sobie lepsze warunki nauki niż umożliwienie dziecku kontaktu z rówieśnikami. Rzeczywiście prawdą jest, że do nauki umiejętności społecznych potrzebny jest kontakt z ludźmi. Pytanie brzmi – z jakimi ludźmi?

Aby dobrze funkcjonować w grupie, wspólnocie, potrzebujemy nauczyć się wielu umiejętności emocjonalnych – samokontroli, cierpliwości, pozytywnej postawy wobec ludzi, empatii,  współczucia, konstruktywnego rozwiązywania konfliktów. Do tego nie wystarczy grupa rówieśników – zwłaszcza jeśli mają dwa, trzy lata.  Dzieci w tym wieku same z siebie nie potrafią zarządzać emocjami. Postępują pod wpływem impulsów. Aby to zaobserwować nie trzeba być psychologiem. Małe dzieci nie rozumieją np. dobrze pojęcia czasu. Głodne dziecko, któremu powiemy, że dostanie jeść za 15 minut pogrąża się w  rozpaczy. Doświadczają często zmiennych, intensywnych emocji. W tej chwili roześmiany maluch może za chwilę się rozpłakać czy wpaść w złość.  Małe dzieci nie potrafią dobrze kontrolować swoich emocji, wczuwać się w emocje innych, a subtelności savoir vivre’u czy bycia uprzejmym są im obce. (Gopnik i inni 1999).

Oznacza to że przedszkolaki mogą dostarczać sobie nawzajem wartościowych doświadczeń społecznych, nie są jednak dobrymi nauczycielami umiejętności. Dzieci uczą się głównie przez naśladownictwo. Owszem mogą kopiować czyjeś dobre zachowania, ale kopiują też te negatywne. Poza tym towarzystwo rówieśników nie daje najważniejszego narzędzia nauki – informacji zwrotnych i pozytywnych wzmocnień.

Podstawowy, łopatologiczny przykład. Co się dzieje gdy mama bawi się z dzieckiem np. klockami? „Poproszę czerwony klocek” mówi – ucząc malucha jednocześnie rozpoznawania kolorów, jak i stosowania zwrotów grzecznościowych. Dziecko podaje klocek. „Och dziękuję!” mówi mama (wzmocnienie pozytywne pożądanego zachowania), a maluch promienie z radości. W sytuacji zabawy z rówieśnikami potrzebny klocek zostanie po prostu zabrany przez silniejszego czy szybszego. A nawet jeśli dziecko podzieli się zabawkami z drugim raczej nie usłyszy pochwały, czy zwykłego „dziękuję”.  Gdy brakuje pozytywnej moderacji zachowań przez osobę dorosłą dzieci uczą się prawa dżungli a nie uprzejmości. Oczywiście w przedszkolu są obecni dorośli i to profesjonaliści edukowani w zakresie pedagogiki.  Odbywają się zajęcia ukierunkowane na konkretne zdania, a swobodna zabawa to tylko element życia przedszkolnego. Jednak nawet w w najbardziej ekskluzywnym przedszkolu pod opieką jednej wychowawczyni przebywa co najmniej 10 dzieci. To jest tak jakby była matką dziesięcioraczków.  Zwyczajnie nie jest w stanie poświęcić każdemu dziecku uwagi. To zupełnie inna sytuacja niż np. rodzina wielodzietna, gdzie starsze dzieci, posiadające już bardziej wykształcone umiejętności społeczne staja się modelami, wzorcami do naśladowania dla dzieci młodszych.

Dojrzałość przedszkolna

Ostatni element układanki to kwestia dojrzałości przedszkolnej. Nie chodzi tu wyłącznie o sprawy samoobsługowe.

Czy wiecie jak wygląda pierwszy dzień, pierwsze tygodnie w przedszkolu? Wiele maluchów żałośnie szlocha, pytając, kiedy mama wróci. Inne radzą sobie lepiej, a jednak dla większości trzylatków jest to przeżycie traumatyczne. Jak pisze dr Szymon Grzelak w „Dzikim ojcu”: „Inicjacji przedszkolnej nie traktuję jako elementu strategii pozytywnych inicjacji. Trudno uznać pierwszy dzień w przedszkolu za inicjacje pozytywną. (…) Dobrze jest, kiedy fundamenty osobowości dziecka mogą być budowane w kręgu osób najbliższych, bezpiecznych, z którymi ma bliskie więzi, i które będą stanowiły jego zaplecze społeczne na wiele następnych lat. Instytucja, jaką jest przedszkole całodzienne, jest bardziej koniecznością życiową dla niektórych rodzin, niż czymś optymalnym dla dziecka.” (s.43)

Autorka artykułu: Bogna Białecka, psycholog, żona, matka czwórki dzieci, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii. Autorka wielu książek psychologicznych, głównie o tematyce wychowawczej.www.bognabielecka.pl

Powyższy artykuł publikujemy za zgodą Autorki. Zasadnicza część tego artykułu ukazała się w „Naszym Dzienniku” w dniu 10 listopada 2010 roku.

Przypisy:
Bates, J. E., Marvinney, D., Kelly, T., Dodge, K. A., Bennett, D. S., & Pettit, G. S. (1994). Child care history and kindergarten adjustment. Developmental Psychology, 30, 690-700.

Belsky, J. (2001). Developmental risks (still) associated with early child care. Journal of Child Psychology & Psychiatry & Allied Disciplines, 42, 845-859.

Belsky, J. (2002). Quantity Counts: Amount of Child Care and Children’s Social-Emotional Development. Developmental and Behavioral Pediatrics, 23, 167-170.

Burchinal, M. R., Campbell, F. A., Bryant, D. B., Wasik, B. H., Ramey, C. T. (1997). Early intervention and mediating processes in cognitive performance of children of low-income African-American families. Child Development, 68 (5), 935-954.

Campbell, F.A. & Ramey, C.T. (1994). Effects of early intervention on intellectual and academic achievement: A follow- up study of children from low-income families. Child Development 65, 684-698.

Clements, M., Reynolds, A., & Hickey, E. (2004). Site-level Predictors of School and Social Competence in the Chicago Child-Parent Centers. Early Childhood Research Quarterly, 19, 273-296.

Colwell, M. J., Pettit, G. S., Meece, D., Bates, J. E., Dodge, K. A. (2001). Cumulative Risk and Continuity in Nonparental Care from Infancy to Early Adolescence. Merrill-Palmer Quarterly, 47, 207-234.

Dettling, A. C., Parker, S. W., Lane, S. K., Sebanc, A., & Gunnar, M. R. (2000). Quality of care and temperament determine whether cortisol levels rise over the day for children in full-day child care. Psychoneuroendocrinology, 25, 819-836.

Geoffroy M-C, Cote SM, Parent S, and Seguin JR. 2006. Daycare attendance, stress, and mental health. Canadian Journal of Psychiatry, 51: 607-615.

Gopnick A, Meltzoff AN, and Kuhl PK. 1999. The scientist in the crib. New York: Morrow.

Grzelak Szymon (2009) Dziki ojciec. Jak wykorzystać moc inicjacji w wychowaniu. W drodze

Han, Wen-Jui, Jane Waldfogel and Jeanne Brooks-Gunn. 2001. “The Effects of Early Maternal Employment on Later Cognitive and Behavioral Outcomes.” Journal of Marriage and Family 63, February, pp. 336-354.

Heckman, James (2000). “Policies to Foster Human Capital,” Research in Economics, 54(1), 3-56

Loeb, Susanna, Margaret Bridges, Daphna Bassok, Bruce Fuller and Russell W. Rumbergerd. „How much is too much? The influence of preschool centers on children’s social and cognitive development.” Economics of Education Review 26, 1 (February 2007): 52-66.

Magnuson, K. A., Ruhm, C. J., & Waldfogel, J. (2004). Does pre-kindergarten improve school preparation and performance? National Bureau of Economic Research Working Paper 10452. Cambridge, MA: NBER.

National Institute of Child Health and Human Development (NICHD) Early Child Care Research Network (ECCRN) & Duncan, G. (2003). Modeling the Impacts of Child Care Quality on Childrens Preschool Cognitive Development. Child Development, 74, 1454-1475.

ResearchWorks. 2005. How young children manage stress: Looking for links between temperament and experience. University of Minnesota website. (data dostępu 2.11.2010)

Sapolsky R. 2004. Why Zebras don’t get ulcers: An Updated Guide To Stress, Stress Related Diseases, and Coping, third edition. New York: Henry Holt and Company.

Shonkoff, J. P. & Phillips, D. A., Eds. (2000). From Neurons to Neighborhoods: The Science of Early Child Development. Washington, D.C.: National Academy Press.

Watamura, S. E., Sebanc, A. M., & Gunnar, M. R. (2002). Naptime at child care: Effects on salivary cortisol levels. Developmental Psychobiology, 40, 33-42.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Corka poszla do przedszkola w marcu konczac 3 lata i widze same plusy w jej zachowaniu

  2. Grażyna Grażyna

    Mój syn chodzi teraz czwarty rok do przedszkola. Teraz idzie do szkoły. Nie narzekam i nigdy nie narzekalam na to ze chodzi do przedszkola. Ba u nas w przedszkolu mieszają sie dzieci z różnych środowisk ( nawet patologicznych) dzięki temu moje dziecko wie co jest dobre, co złe. potrafi w odpowiedni sposób sie bronić. To my rodzice wychowujemy dzieci, pokazujemy im co jest dobre a co złe, nie można wymagać zeby w przedszkolu dzieciaka nauczyli wszystkiego

  3. żaneta żaneta

    Dobry tekst! Jeśli idzie o wyniki badań, wcale mnie nie dziwią.

  4. Justyna Justyna

    Nie lubię słowa „pyskuje”. Od kiedy dziecko ma pysk?

  5. Piotr Piotr

    Dorośli też nie mają pysków tylko raczej twarze a jednak taki czasownik istnieje. Tak jak wiele innych słów zresztą. Taka na przykład wykałaczka, jakby wziąć dosłownie to zgodnie z nazwą nie powinna służyć wydłubywaniu resztek jedzenia z zębów tylko raczej, jakby tu ładnie w słowa ubrać…, czyszczeniu dokładnie drugiej strony przewodu pokarmowego człowieka

  6. Agnieszka Agnieszka

    widze same plusy nie wysyłania dziecka do przedszkola.. jezeli ja bawe se z córka klockami to mówie do niej prosze podaj mi czerwony kloce w przedszkolu dzieci tak nie mówia tylko wyrywaja sobie zabawki.. córka idzie do dzieci znajomych które chodza do przedszkola i mówi podaj m klocek prosze w zamian dostaje kloskiem w głowe, dziewczynka wyrywa jej wszystko.. tak tak w przedszkolu naucza se walczyc o swoje :) ale z kultura socjalizacja nie ma to nic wspólnego.. przygortowuje przedszkole dzeciaki do wyscigu szczurów zycia w brutalnym swiecie.. ne chce tak

  7. Grażyna Grażyna

    To rodzice powinni wytłumaczyć dziecku jak się komunikować ! Niektórzy rodzice myślą, że w przedszkolu wszystkiego nauczą i oni umywaja ręce… Sami sa sobie winni..

  8. Agnieszka Agnieszka

    Do szkoly tez Pani dzieci nie pusci bo tam tez nie zawsze uslyszy kulturalne prosze ??? A potem drastyczne spotkanie ze swiatem i nieumiejetnosc radzenia sobie z problemami

  9. Monika Monika

    Absolutnie się z tym nie zgadzam, trzeba tylko mądrze wybrać – zaręczam, że są placówki, w których dba się również o maniery dzieci i wpaja się im wartości. Szczególnie w przypadku mojego Syna mogę powiedzieć, że właśnie przedszkole stało się moim największym sprzymierzeńcem w pracy nad jego niełatwym charakterem. Bez jego łamania.

  10. Agnieszka Agnieszka

    Monika, dokladnie to wszystko zalezy od przedszkola. Moja chodzi do takiego gdzie opieka jest super i nie jest to absolutnie pdzechowalnia dziecka. Dziecko wychowuja rodzice ale tak samo przedszkole czy szkola. Wspolpraca i komunikacja a bedzie dobrze. Moja corka tez ma charaktetek i widze ze fajnie utepetowany :) rodzic nie z wszystkim sobie jest w stanie poradzic jesli nie ma wyksztalcenia pedagogicznego a z pomocy warto korzystac

  11. Saii Saii

    My zdecydowalismy, Ze Nie posylamy corki do przedszkola, fakt, jestem nadopiekuncza I Nie ufna, Nie przemawia do mnie fakt, Ze obca osoba, ktora ma pod opieka gromadke dzieci ma opiekowac sie moja mala dziewczynka, ktora jest madra ale Nie zawsze wszystkie emocje, zachowania rozumie… Rozne sa dzieci, kazdy ma inne normy itd
    Ja wole Jej pokazac moje I byc kiedy np ma kryzys.
    Konczy w sierpniu 3 latka, potrafi liczyc do 14 zna litery, kolory, ksztalty itd
    Chodzimy na play grupy, do parku, na place zabaw itd… Po Mimo Ze oboje pracujemy I mamy jeszcze jednego brzdaca, wygodniej bylo by mala wyslac do przedszkola, pomimo tego Nie czuje potrzeby Aby to robic, Nie uwazam tez zeby to corce na dobre wyszlo.

  12. Katarzyna Katarzyna

    Powyzszy artykul dosc wybiorczo traktuje temat i bazuje na blednych zalozeniach. Jesli sie dokladnie przegladnie wspomniana publikacje ze Stanford to mozna od razu zobaczyc, ze dotyczy ona dosc specyficznego systemu edukacji ktory istnieje w USA i nie ma co porownywac go do Polski. W USA majetnosc wplywa na to gdzie sie mieszka i do jakiej szkoly/ przedszkola sie uczeszcza. „Dziwnym” przypadkiem, w najgorszych dzielnicach, czyli najbiedniejszych, szkoly sa tez najgorsze. Szkola sluzy zbieraniu dzieci z ulicy, dziecko zostaje tam tez jedzenie za bardzo male pieniadze, lub czasem za darmo. Dla ludzi mieszkajacych w regionie, gdzie nie ma dobrej szkoly, zostaje jeszcze prywatna szkola, ale te lepsze, gdzie dziecko czegos sie moga nauczyc, kosztuja okolo $900. Edukacja w USA jest dla ludzi bogatych, bogate dzieci nie chodza w ogole do szkol publicznych, stac ich na szkoly prywatne. Podsumowujac, artykul mowil o tym, ze w USA dzieci z rodzin o niskich dochodach korzystaja ze szkoly, bo jest to jedyne miejsce gdzie moga sie nauczyc czytac, pisac i gdzie dostana cos do jedzenia. Tyle w temacie.

  13. Judyta Judyta

    Moja córa tu, w UK poszła do przedszkola miesiąc temu. 3 godziny dziennie i tylko 3 dni w tygodniu bo nie było narazie więcej dostępnych godzin, jak narazie widzę same plusy, młoda się uspokaja, rozwija język, panie wspomagają ją w nauce pisania bo młoda bardzo lubi literki, robią dużo fajnych, ciekawych i nowych rzeczy i spędzają dużo czasu na podwórku przedszkolnym, przedszkolanki codziennie wymyślają dla nich inne zabawy, dużo im czytają i śpiewają a jak Majka dołączyła do grupy to akurat wykluwali kurczaczki. Myślę, że to kwestia przedszkola i przedszkolanek

  14. Monika Monika

    Myślę, że wielkie znaczenie ma tu wybór placówki, do której posyłamy dziecko. Pewien nasz bliski znajomy, tata dwóch wręcz nienaturalnie grzecznych chłopców, po dwutygodniowym ich pobycie w przedszkolu, z rozpaczą w oczach powiedział nam „nie poznaję moich dzieci!”. Niestety, nie przesadzał. Również niestety nic z tym nie zrobił ;-)
    Kiedy więc nasza Pierworodna osiągnęła poważny wiek 3,5 roku miałam już „rozpracowane” wszystkie poznańskie przedszkola (sucholeskie zostały wykreślone z mojej listy b.prędko).
    Z uporem, którego nie powstydziłoby się stado osłów, przeforsowałam przedszkole
    Mąż przeklinał mnie na początku za dojazdy i koszty. Bardzo szybko jednak zmienił zdanie do tego stopnia, że po roku zamieszkaliśmy obok placówki :-)
    Syn został przedszkolakiem jako 2,5 latek i powiem to z całą odpowiedzialnością – widzę tylko plusy tej sytuacji. W obu przypadkach efekty przerosły nasze oczekiwania.
    Nidgy w życiu nie byłabym w stanie zafundować im takiego treningu społecznego we własnym zakresie.
    Tylko utwierdziłam się w swoim przekonaniu, że przedszkole to konieczność , szczególnie w przypadku jedynaka (jako jedynaczka, dla której „poświęciła się” babcia by mnie „uchronić od przedszkola”, mam na tym punkcie lekkiego hopla ;-)).
    Do tego dzieci kochają swoje przedszkole, a my możemy spokojnie pracować wiedząc, że moje skarby są w najlepszych możliwych rękach – wybitnie komfortowa sytuacja.

  15. Wiola Wiola

    W tym roku jako lektorka wzięłam parę godzin w przedszkolu i nigdy więcej……. kopanie, bicie, a przede wszystkim, co dla mnie jest obrzydzające, ręce w majtkach, cała jedna grupa…musiałam zrezygnować z zabaw kontaktowych i nie wiem od czego to zależy, bo z kolei moje dziecko w innym przedszkolu bardzo się rozwinęło .

  16. Agnieszka Agnieszka

    Starszy syn z ZA przez dwa lata przymusowej zerówki męczył się strasznie a gdy tylko poszedł do szkoły wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze :)
    Młodszy syn (zdrowy) chodził do przedszkola tylko tydzień i skończyło się to dla nas półroczną terapią u psychologa… Teraz znów spróbujemy przygodę z przedszkolem ale tym razem wybraliśmy inne.
    Zauważyłam że bardzo dużo zależy od kadry nauczycielskiej~ im bardziej całe przedszkole jest przyjazne dzieciom tym one lepiej funkcjonują

  17. katarzyna katarzyna

    Zacznijmy od tego, że dziś większość przedszkoli to zwykle przechowalnie.

  18. Edyta Edyta

    bardzo interesujace..

Zobacz również

Polecane tematy