Do czego przedszkolakom potrzebny jest spacer?

To wszystko ma swoje konsekwencje: od niedoborów witaminy D3, do której wytworzenia nasz organizm potrzebuje „wyjścia z domu”, słabej kondycji fizycznej, otyłości i podatności na infekcje po „zespół deficytu natury”, o którym jest coraz głośniej za sprawą znanego publicysty Richarda Louv.

Autor zaniepokojony tym, że dzieci coraz rzadziej wychodzą z domów napisał książkę „Ostatnie dziecko lasu”. Punktem wyjścia do napisania tego przetłumaczonego na kilkanaście języków bestsellera stały się takie dziecięce wyznania, jak: „Komputery są ważniejsze od przyrody, bo to one pozwalają znaleźć pracę” oraz „Lubię się bawić w środku, bo tam są wszystkie urządzenia elektryczne”. Takie dziecięce myśli są zabawne, ale na swój sposób także smutne. Dzieciństwo „indoor generation”, które upływa w pomieszczeniach zamkniętych, jest zwykle pozbawione wypieków na policzkach i błysku w oku, tego czegoś, co sprawia, że dziećmi pragniemy być my – dorośli…

Potrzeba ruchu dziedziczona w genach?

O tym, jaki rodzaj aktywności będą wybierać nasze dzieci zależy w dużej mierze od nas, a swoje możliwości ruchowe dzieci dziedziczą od nas w genach. Wiele zależy także od otoczenia, w jakim rozwija się dziecko. Tym, co wyróżnia czasy, w jakich żyjemy jest ogromne tempo i wiadomo, że zabieganym rodzicom często zwyczajnie brakuje czasu na aktywność sportową, którą swoje dzieci mogliby zarazić. W takim przypadku powierzając swoją pociechę opiece w przedszkolu warto wybrać takie, w którym dzieci CODZIENNNIE wychodzą na spacer. Nie dajmy się zwariować, szukając dla dzieci super-oferty wymyślnych „intelektualnych” zajęć dodatkowych, bo maluchom do szczęścia (i prawidłowego rozwoju – także intelektualnego) nie trzeba wiele. A wiele może im dać choćby codzienny spacer.

Podpierając się swoim – zawodowym i… matczynym, doświadczeniem zapewniam, że taki codzienny spacer z dzieckiem jest możliwy. I nic nie stoi na przeszkodzie, by w czasie niepogody maluchy mogły wyjść chociaż na trochę przed budynek, by malować kredą po chodniku lub by obejrzeć piękny pokaz baniek mydlanych. Poza tym korony drzew potrafią pełnić funkcję przeciwdeszczowych i przeciwsłonecznych parasoli. A jeśli dla potrzeb ubrania się do wyjścia z domu zaplanujemy odrobinę więcej czasu i uzbroimy się w cierpliwość nie starając się za wszelką cenę wyręczać dziecka, możemy zafundować mu ważną lekcję samodzielności.

Ruch a pewność siebie

SAM_2656Uwielbiam obserwować, jak dzieci spędzają czas na placach zabaw i jak w przypadku ich braku w twórczy sposób potrafią zaadaptować sobie różne miejsca oraz przedmioty dla potrzeb nieskrepowanej zabawy. Trzeba im tylko na to pozwolić. To bardzo ważne, by mogły rozwijać swoje umiejętności fizyczne na konstrukcjach, wspinać się, zjeżdżać, doskonaląc przy tym zmysł równowagi, koordynację ruchowo-wzrokową. W ten sposób naturalnie odkrywają możliwości swojego organizmu. Poprzez poznawanie własnych możliwości fizycznych nabierają pewności siebie. Rozwój motoryki dużej ma ogromny wpływ na ich rozwój intelektualny i emocjonalny, a aktywność ruchowa na świeżym powietrzu daje więcej, niż nam się wydaje: pozwala na eksplorowanie świata i doświadczanie rzeczywistości, dostarcza naturalnych bodźców, potrzebnych, by nabywać nową wiedzę. Dzieje się tak, ponieważ rozwój intelektualny najmłodszych rozpoczyna się okresem inteligencji sensoryczno-motorycznej, a psychika i motoryka są ze sobą ściśle związane. Jest to widoczne już u niemowląt (rozwój ich psychiki ocenia się poprzez rozwój ruchowy), a swoje apogeum osiąga u dzieci w wieku przedszkolnym, które potrafią zaskakiwać nas wtedy swoimi ciągle nowymi umiejętnościami. Nie bez powodu mówi się wtedy o „złotym wieku motoryczności dziecka”. Nasze maluchy wtedy nie tylko ze swobodą i precyzją potrafią chodzić, ale śmigają na rowerach, skaczą, biegają, podrzucają piłkę, wspinają się czy pływają. Nasza rola powinna polegać na stwarzaniu okazji, by mogły to robić. Znacznie lepiej radzą sobie wtedy z czynnościami manualnymi – doskonali się ich motoryka duża i mała.

Ruch a nauka pisania i czytania

SAM_2658Chyba nie wszyscy rodzice doceniają ten proces i przypisują mu należytą uwagę, tymczasem wspomniane umiejętności mają ogromny wpływ np. na naukę czytania i pisania, rysowania, malowania. Ułatwiają także swobodny rozwój mowy. Jest wiele badań potwierdzających, że dzieci niechętnie bawiące się na świeżym powietrzu czy unikające zabaw manualnych mają w szkole spore trudności w nauce pisania. Wyobraźmy sobie, że aby dziecko potrafiło sprawnie posługiwać się kredką, długopisem czy nożyczkami potrzebne jest, by osiągnęło płynność ruchów, radziło sobie z koordynacją i utrzymaniem równowagi. Niestety nie będzie to możliwe, jeśli maluchom nie pozwolimy wspinać się po drabinkach, przeskakiwać przez kałuże, huśtać się huśtawkach, bawić się w berka czy kręcić się na karuzeli.

O tym, że dzieci rozwijają się świadczy nie tylko konieczność kupowania im ciągle nowych, większych ubranek, ale zwiększająca się stale sprawność w wykonywaniu różnych czynności: bieganiu, chodzeniu, skakaniu itp. Naszym zadaniem jest mobilizowanie ich do aktywności zapewniającej dobre samopoczucie, budującej naturalną odporność, ale i rozładowującej stres czy przeciwdziałającej agresji. Podobnie, jak znany lekarz Wojciech Oczko, żyjący na przełomie XVI i XVII wieku, uważam, że „ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu”, dlatego wyjdźmy z dziećmi na dwór (lub powierzmy je opiece kogoś, kto zrobi to za nas). Dla ich zdrowia i radości, poczucia spełnienia i rozwoju.

Na zdjęciach: dzieci z wrocławskiego Punktu Przedszkolnego „Przyjaciele Żyrafy”.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

dyplomowany nauczyciel wychowania przedszkolnego oraz edukacji wczesnoszkolnej, animator kultury. Mama 2,5-letniej Zuzanny oraz kilkumiesięcznego Bartka. Dyrektor Punktu Przedszkolnego Przyjaciele Żyrafy .

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Polecane tematy