Czego nie mówić pracującej zawodowo mamie?

Każda kobieta próbująca łączyć życie zawodowe z prywatnym, ma trudne zadanie do wykonania. Musi odnaleźć harmonię między potrzebami samorealizacji i pragnieniami dzieci, poradzić sobie z przykrymi myślami pojawiającymi się, gdy pracuje i nie ma jej w domu, obok maluszka. Musi mierzyć się z frustracjami własnymi i najbliższych, a często również wysłuchiwać wielu przykrych komentarzy.

Które z nich należałoby uznać za najbardziej perfidne? Które bolą najbardziej?

Oto mój przegląd.

Zostawiasz swoje dziecko

482343_10151449261466112_2047712862_nBądźmy szczerzy. Nie da się być w dwóch miejscach naraz. Matka, która zdecyduje się wrócić do pracy (lub sytuacjach finansowa zadecyduje za nią) robi wszystko, by na czas nieobecności w domu zagwarantować dziecku najlepszą opiekę. Gdy wraca do domu, zazwyczaj stara się podwójnie, by spędzić z maluchem efektywnie czas. Wie, że długo jej nie było i nie ma czasu do stracenia.

Jeśli chce się zostać z dzieckiem, znajdzie się sposób

Takie stwierdzenia są bardzo krzywdzące. Utrudniają i tak niełatwe zadanie, przygnębiają i nie wnoszą nic dobrego. Bo tak chwilę pomyślmy, czy mamy wgląd w konto bankowe młodej mamy, naprawdę znamy jej sytuację życiową, czy wiemy, czego oczekuje od niej partner, co w końcu ona sama jest w stanie zrobić?

Twój mąż nie zarabia wystarczająco dużo..? Przykre…

Najbardziej taktowne osoby są w stanie omawiać zarobki „głowy rodziny” w jej towarzystwie. Dodatkowo przybierają jedną z tych współczujących póz i smutnych min…No jak to, Twój mąż nie jest w stanie was utrzymać? Co to za facet?

Jak możesz to znieść…

Podkreślanie jak trudne i dramatyczne jest codzienne rozstawanie z dzieckiem i wygłaszanie komentarzy w stylu „jak możesz”, to forma znęcania się psychicznego. Trudno to inaczej nazwać.

Komentarze tego typu niosą za sobą prosty przekaz: Twoje życie nie jest idealne,  a codzienność jest taka przykra, nic tylko zaszyć się w ciemny kąt i lamentować nad niesprawiedliwością. Jedna osoba mówi, teoretycznie pokazując zrozumienie, druga czuje, że jej przykro. Bez sensu. No chyba, że ta pierwsza taki właśnie miała cel, by ta druga poczuła się gorzej.

Nie jest Ci przykro, że zostawiasz dziecko?

To komentarz z kategorii: potrzyjmy ranę, posypmy ją solą, żebyś przypadkiem nie pozwoliła jej się zabliźnić.

Zastanawia mnie, jakiej właściwie odpowiedzi oczekuje osoba pytająca, gdy pada to znamienne pytanie: nie jest ci przykro, że zostawiasz dziecko samo w domu?.

Ponadto: pewnego dnia każda matka będzie musiała „opuścić” swoje dziecko: gdy maluch pójdzie do przedszkola, pojedzie na dłużej do babci, na wakacje.

Czy późniejsze rozstania są prostsze?  Czy wtedy mamie będzie przykro? Pewnie będzie i co z tego wynika? Że na wakacje dziecko nie ma jechać, do babci nie wychodzić, nie dorastać za szybko, nie zmieniać się zbyt dynamicznie?

Jak możesz zaufać obcej osobie?

Są też inne wersje zdań, zaczynających się od słów (jak możesz zaufać…): a niania mojej znajomej ukradła jej złoto, a opiekunka koleżanki krzyczała na dziecko, a ta to okazała się taka nieodpowiedzialna, itd. Wsparcie w postaci uwrażliwienia na kwestie, na które nie ma się wpływu, to doskonała, nieoceniona pomoc. Tak przynajmniej wydaje się osobie, która wypowiada podobne komentarze. Bo ta, która je słyszy, pragnie wierzyć, że będzie dobrze, że zrobiła wszystko, by wybrać dobrą nianię.

Kariera ważniejsza niż dziecko?

Bo Ty mamo pracująca wybrałaś karierę, a dla mnie najważniejsze jest dziecko.

Zawsze jest czas na to, by pokazać, że jest się lepszym od innych. Dobrze poczuć się wspaniale, kosztem kogoś. Tak całkiem bez refleksji, że się jest niesprawiedliwym. Bo i po co sobie zaprzątać głowę takimi „drobnostkami”?

Nie od dzisiaj wiadomo, że mama nie zawsze zrozumie drugą matkę, a nikt nie jest tak surowy dla jednej kobiety, jak druga kobieta. Żeby wszystkim żyło się lepiej, jak na szpilkach, w oczekiwaniu na cios to z lewej, a to z prawej strony.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Iwona Iwona

    Świetny artykuł :) Niektórzy powinni sobie go wydrukować i powiesić w widocznym miejscu :)

  2. Ania Ania

    A ja nie rozumiem skąd autorka tekstu wzięła do napisania go inspirację… I choć ja jestem „siedzącą” w domu mamą, to do głowy by mi nie przyszło, żeby zapytać o to moją koleżanę, bo wiem jak jest. Chyba tylko bezdzietni i bardzo bogaci i znudzeni pracą ludzie mogliby w ten sposób postrzegać rzeczywistość. Dobrze, że nie znam takich