5 zdań, których lepiej nie mówić młodemu tacie

Młody tata ma przed sobą spore wyzwania. Podobnie jak młoda mama musi poradzić sobie z nową rzeczywistością. Jednak często pozostaje w cieniu. Jest również narażony na wiele przykrych komentarzy.

Czego absolutnie nie warto mówić, nawet jeśli wydaje się nam, że nie da się inaczej?

„Zostaw, ja to zrobię!”

images„Zostaw, ja to zrobię” najlepiej w połączeniu z głośnym westchnieniem, znaczącym uniesieniem brwi to jedno z ulubionych powiedzeń młodych mam, żyjących w przekonaniu, że wszystko są w stanie zrobić lepiej, dokładniej, staranniej niż mężczyzna.

Nawet jeśli to prawda, to do czego prowadzą te znamienne słowa? Na pewno do odsunięcia młodego taty od obowiązków, być może nie tylko na pewien czas, ale i na stałe. Choć nie brakuje panów, którzy nie dadzą się odstawić na boczny tor (chwała im za to!), to jednak spora grupa, gdy napotyka na sprzeciw w głosie partnerki, a często również teściowej, nie jest w stanie zaprotestować i postawić na swoje(niektórym taka sytuacja jest też na rękę). Konsekwencje są łatwe do przewidzenia…

„Ciebie tu nie ma, a ja muszę zrobić wszystko sama”

Podział obowiązków nigdy nie jest równy. Trudno o sprawiedliwość w pierwszych tygodniach po porodzie, kiedy młodzi rodzice stoją przed wyzwaniem, jakim jest opieka nad niemowlakiem, a to młoda mama w naturalny sposób jest bliższa niemowlakowi…

Dodatkowo jeśli to kobieta pozostaje z dzieckiem, a młody tata ma za zadanie „zarobić” na rodzinę, trzeba ten układ uszanować. Dramatyzowanie i wyolbrzymianie którejkolwiek z ról mija się z celem. Takie postrzeganie nie jest bowiem w żadnym stopniu prawdziwe, a zazwyczaj jest krzywdzące.

„Co możesz o tym wiedzieć?”

Niestety to kolejny sygnał lekceważenia, wyrażony gdzieś między wierszami. Nawet jeśli to prawda, bo partner przebywa rzadko z dzieckiem, to jeśli tak jest nie z jego wyboru, ale z konieczności, to takie słowa mogą być mocno krzywdzące. Powyższe zdanie jest informacją pokazującą „poczucie wyższości” partnerki – matki dziecka i podkreślającą jej rolę – niezachwianą i najważniejszą. Tymczasem po co ranić i rozpoczynać konflikt?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Myslaca inaczej Myslaca inaczej

    Oj i ja zgrzeszyłam…:/