Czas wychowywania dzieci

Największym dylematem współczesnego świata jest paradoks rodzicielstwa, a zwłaszcza połączenie  czasu rodzenia dzieci z okresem największego rozwoju zawodowego. Średni wiek, kiedy przychodzą na świat pierwsze dzieci w rodzinie to około 28 lat, czyli okres, kiedy jako prawie trzydziestolatkowie mamy szansę największego rozwoju: pozostaje nam zapał, a jednocześnie na naszą korzyść przemawia zdobyte dotychczas doświadczenie. Mamy wszystko, przynajmniej w teorii, by uzyskać sukces…W praktyce najczęściej musimy „zwolnić bieg” lub wcisnąć pauzę na kilka lat…dla rodziny. Jakie są tego konsekwencje? Często musimy zaczynać wszystko od nowa..

Czas macierzyństwa

W „Macierzyństwie Non-Fiction” Joanna Woźniczko-Czeczott odwołuje się do teorii na temat cyklu życia kobiety, stworzonej przez Clarissę Pinkola Estes. Poetka i jednocześnie doktor psychologii etnoklinicznej podzieliła życie kobiety trochę w poetycki sposób na kilka okresów:
0-7 – wiek ciała i marzeń: socjalizacja bez utraty wyobraźni
7-14 – wiek rozdzielenia i splatania się rozumu i wyobraźni
14-21 – wiek nowego ciała, wiek dziewczęcy: pączkująca, jeszcze skrywana zmysłowość
21-28 – wiek nowego świata: nowe życie, poznawanie nowych światów
28-35 – wiek macierzyństwa: nauka matkowania sobie i innym
35-42 – wiek poszukiwań: matkowanie własnej tożsamości, poszukiwanie tożsamości
42-49 – początek starczej mądrości: odnalezienie swej dalekiej siedziby, dodawanie otuchy innym;
49-56 – wiek podziemnego świata: poznawanie znaczenia słów i obrzędów
56-63 – wiek wyboru: wybór swojego świata i pracy, jaka została jeszcze do zrobienia
63-70 – wiek strażniczki, przewodniczki: przetworzenie całej zdobytej wiedzy
70-77 – wiek odmłodzenia, pogłębianie wiedzy staruchy;
77-84 – wiek istoty mgielnej: znajdywanie wielkich rzeczy w małych
84-91 – wiek snucia szkarłatnej nici: zrozumienie splotów życia
91 – 98 – wiek eteryczności, mnij słów, więcej istnienia
98-105 – wiek pneumy – oddechu, ducha, tchnienia życia, powiewu;
105+ – wiek nieskończoności

Oczywiście dla każdego poszczególne okresy mogą się przesunąć w jedną lub drugą stronę. To średnia. Znamienne jest, że po „wieku macierzyństwa” następuje „wiek poszukiwań”. To czas, kiedy po okresie skupienia się na dziecku, kobieta zwraca się znowu „do siebie”, poszukując własnej tożsamości, odkrywając w sobie nowe, dotąd często uśpione potrzeby.

Tam jest dobrze, gdzie nas nie ma…

Mówiąc o macierzyństwie w kontekście rozwoju zawodowego, nierzadko słychać charakterystyczny zgrzyt. Znamienną oznaką tego jest narzekanie. Spowodowane trudnościami z pogodzeniem kilku, kilkunastu ról, jakie spoczywają najczęściej na kobiecie. Rodzi się frustracja i silne wrażenie, że to, co starają się kreować media nie jest takie piękne, jak się twierdzi, że owszem mama wraca do pracy, ale nie zawsze uśmiechnięta,a ta co zostaje w domu, często marzy o tym, by w końcu z niego wyjść.

Wiele mam pozostających w domu z dzieckiem przez cały dzień odczuwa coś na wzór duszenia się, pozostawania w potrzasku. Mimo że malucha kocha się nad życie, czegoś po prostu brakuje. Gdy z kolei zapada decyzja o powrocie do pracy, kiedy dziecko nie skończyło jeszcze dwóch/trzech lat,  rodzi się poczucie, że coś ważnego przemyka nam obok nosa. Gdzie byśmy się nie znajdowali nierzadko czujemy się źle. Zaskoczeniem może być to, że narzekanie towarzyszy nawet na co dzień pozytywnie nastawionym do życia kobietom. Dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy z nadmiarem obowiązków kobiety pozostają same. Bez tak ważnego dla zdrowia fizycznego i psychicznego wsparcia najbliższych.

Kiedy jest najlepszy czas na dzieci?

Jeszcze około 30 lat temu większość kobiet na porodówkach stanowiły dwudziestolatki. W pokoleniu naszych babek 17-18 letnia kobieta z dzieckiem nie stanowiła wyjątku, ale już kobieta 30-letnia rodząca dzieci: tak. Dzisiaj procent kobiet rodzących po 30-stce jest coraz wyższy. Nie jest tajemnicą, że coraz trudniej zdecydować się na dziecko, czy to pierwsze, czy zwłaszcza kolejne.

Urodzenie dziecka to dzisiaj bardzo często świadoma decyzja. Kolejny krok w scenariuszu życia, który skrupulatnie planujemy. Najpierw jest szkoła, studia, praca, partner, dom, następnie myśl o powiększeniu rodziny. To nie oznaka naszego wyrachowania, ale pragnienia, by nasze dziecko miało idealne warunki do rozwoju, często lepsze niż te, które sami mieliśmy.

Z drugiej strony zisiaj często posiadanie dziecka uważane jest za przeszkodę. Będąc szczerym, nie tak znowu bez przyczyny. Narzekamy na brak pomocy ze strony państwa, ogromną konkurencję na rynku pracy, świadomość braku wsparcia od rodziców, którzy sami pracują lub z różnych powodów nie czują potrzeby aktywnego uczestnictwa w życiu wnuków.

Zmieniło się też podejście do mężczyzn. W pokoleniu naszych babek, czy rodziców nie było niczym nadzwyczajnym zawieranie małżeństw po kilku tygodniach znajomości. Dzisiaj kobieta świadoma swoich potrzeb i jednocześnie wartości pragnie czegoś więcej niż tylko „złapania męża”. Zależy jej na stworzeniu partnerskiego związku, w którym będzie czuła się kochana i doceniana.

Gdy w końcu udaje się znaleźć partnera, ułożyć sobie z nim życie, nierzadko zauważamy, że mamy 30 lat. Co prawda jest dom/mieszkanie, samochód, całkiem dobra posada, ale jest też świadomość, że to wszystko można stracić. Być może pracodawca miał okazję wprost pokazać swoje stanowisko w stosunku do kobiet, które „ośmieliły się” urodzić dzieci lub niepokój budzą liczne wspomnienia koleżanek, młodych mam.

Z tego powodu niektórzy twierdzą, że lepiej urodzić dziecko po dwudziestce, spontanicznie, bez planów i szacowania zysków i strat. Jednak prawda i najlepsze rozwiązanie jest zawsze inne. Zazwyczaj trudne w odnalezieniu i wymagające sporej odwagi, by powiedzieć mu TAK.

Posiadanie dzisiaj dzieci w niesprzyjających warunkach ekonomicznych, społecznych, a często również rodzinnych to oznaka dużej odwagi i jednocześnie miłości do partnera, siebie i świata. Na wielu etapach trudna i frustrująca, jednak dająca tak wiele, że nie sposób tego zliczyć, ani w jednym miejscu wymienić.

Wydaje się, że pytanie: dziecko czy kariera zawsze będzie aktualne. Nie sposób bowiem wierzyć w to, co lansują niektóre media, że można mieć i jedno i drugie. Zawsze coś odbywa się kosztem czegoś. Niektórzy mają odwagę się do tego przyznać. Inni dopiero stwierdzają to po czasie…zazwyczaj, gdy ich dzieci są już dorosłe, przez długie lata utrzymując, że byli szczęściarzami, że los ich wybrał, bo im udało się mieć wszystko: zawsze. Dlatego niezależnie, co wybieracie, pamiętajcie, że czas na dzieci wbrew temu co się sądzi…mija. I wtedy, kiedy Wy stwierdzicie, że jesteście gotowi, by urodzić pierwsze/drugie, czy kolejne dziecko może się okazać, że jest za późno. Mimo postępu medycyny i pomimo zapewnień celebrytek, że ciąża po 40-stce to świetna sprawa…

Jest czas na dzieci, czas na karierę. Zazwyczaj jeden i drugi przypada w tym samym momencie. Wtedy trzeba wybrać lub zdecydować się, jak wszystko pogodzić, by ucierpieć na tym jak najmniej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. matylda matylda

    Bardzo fajny artykuł! Każdy czas na wychowywanie dzieci jest dobry, o ile jesteśmy…gotowi :)

    • Dorota Dorota

      Matyldo, święta prawda…Tylko z tą gotowością gorzej…:)

  2. kinia kinia

    Może to niepopularne, ale uważam, że najlepszy czas na wychowywanie dzieci…jest na studiach. Z perspektywy czasu nagle się okazuje, że wtedy miało się sporo czasu. Jasne, można mówić, że sie chce człowiek wyszaleć, ale jakby tak patrzeć…jest całe życie.

  3. lina31` lina31`

    Macierzyństwo powinno być raz na zawsze odczarowane. Mnie też denerwują te idealne mamy, które mają czas i ochotę na wszystko. zyją bez wątpliwości, bez stresów, bez żadnego zawahania. przecież to nierealne.

  4. ewanka ewanka

    świetny artykuł :-) i jestem na odpowiednim etapie :-)

  5. kinia kinia

    Uważam, że warto przeczytać, bo…często nie doceniamy tego, co mamy. Ciągle siedzimy jak na szpilkach, chcemy być gdzie indziej, co innego robić. Mamy wrażenie, że coś tracimy. Rzeczywistość jest taka, że trzeba się cieszyć i być dumnym z tego, co się ma. I że każdy czas ma swoje plusy i minusy…

  6. OlkaG OlkaG

    Mam 25 lat i dwoje dzieci. To był mój świadomy wybór – choć wg. autorki książki powinnam jeszcze poznawać nowe światy… Cóż, poznaję – i macierzyństwo jest jednym z nich…
    Zgadzam się, że musiałam sporo poświęcić przez te niemal 5 lat od kiedy urodziłam córkę (teraz mam też półrocznego synka). Niestety możliwość pogodzenia ze sobą pracy i macierzyństwa ciągle jest bardzo trudna.Dla niektórych kobiet wręcz nierealna – nie oszukujmy się – z wielu powodów. Szczególnie na małych wsiach – gdzie sama mieszkam – nie ma ani przedszkoli, ani żłobków, a inne możliwości opieki jak rodzina nie zawsze wchodzą w grę, jest kłopot z dojazdem do pracy (nawet z wyjazdem na ulicę zimą!). Niestety o sytuacji młodych mam ze wsi nie mówi się w ogóle!!! Osławione programy i inne akcje są kierowane do matek z miast, bo biorą pod uwagę tylko ich możliwości.
    Z drugiej strony nie każda kobieta musi chcieć godzić ze sobą wszystkie role. Może dobrze się czuć w domu z dziećmi. Tylko, że przez dzisiejszą medialną presję zwyczajnie czuje się przez to gorsza od „heroicznych matek pracujących”! A przecież mamy prawo wyboru i mamy prawo czuć się szczęśliwe na swoich własnych warunkach… Tylko trudno jest się uodpornić na określenie typu: kura domowa, pichciucha, wózkowa matka…
    Jeśli chodzi o wiek idealny na bycie mamą chyba wszystkie wiemy, że nie ma złotego środka. Raz jest za wcześnie, raz za późno, raz dziecko przeszkadza w studiach, a za chwilę w pracy itp. itd. Moja rada jest taka: po prostu kieruj się własnym sercem i intuicją, czasem zapomnij o pieniądzach, pracy i o tym, co możesz stracić, a pomyśl o tym, co możesz zyskać będąc mamą!
    Artykuł powyższy idealnie oddaje sytuację: tam jest dobrze, gdzie nas nie ma…. Dokładnie… Mam przyjaciółkę, która pracuje, studiuje, ma kasę, ale kiedy mnie odwiedza mówi, że tak bardzo brakuje jej miłości, rodziny, dzieci… Ja też jej trochę zazdroszczę tego studenckiego życia, pracy, niezależności, ale kiedy patrzę na moje pociechy wiem, że mój wybór uczynił mnie bardziej szczęśliwą… I tutaj dziękuję DOROTO za te piękne słowa: ” Posiadanie dzisiaj dzieci w niesprzyjających warunkach ekonomicznych, społecznych, a często również rodzinnych to oznaka dużej odwagi i jednocześnie miłości do partnera, siebie i świata. Na wielu etapach trudna i frustrująca, jednak dająca tak wiele, że nie sposób tego zliczyć, ani w jednym miejscu wymienić.”
    Tak, bywa ciężko, bywa bardzo ciężko… Ale warto było i warto jest! Moje życie bez dzieci byłoby puste i smutne, a moja i męża miłość niepełna…
    Chciałabym na koniec zachęcić wszystkich do przeczytania tego artykułu, bo porusza sprawę ponadczasową i ważną dla każdej kobiety: sprawę jej wyborów życiowych. Dziecko czy kariera? Ten tekst pokazuje, że nie ma jednej odpowiedzi i każda z nas musi znaleźć ją w sobie… Jednocześnie musimy mieć tyle siły i odwagi, by nie bać się iść własną drogą. Bo to nasze życie i nasze wybory – nie pozwólmy z nich robić sprawy publicznej, jak to się często dzieje…
    Czytając ten tekst czułam się, jakbym czytała o sobie – i dziękuję autorce za to, że dodała mi skrzydeł i otuchy w mojej codzienności młodej mamy…
    Warto przeczytać artykuł Doroty choćby po to, by skonfrontować go ze swoim życiem i uświadomić sobie, że … każdy wybór jest dobry, jeśli jest nasz i daje nam szczęście

  7. Paula Paula

    Jestem kobietą po 30-tce.Dokładnie stuknęło mi parę dni temu 33 lat, a kilkanaście dni temu urodziłam swoje pierwsze dziecko. Gdybym mogła zaplanować życie, wolałabym to zrobić 8 lat temu – wtedy, w wieku 25 lat, czułam przemożną potrzebę macierzyństwa, ale partner, „miłość mojego życia”, ku mojej rozpaczy, nie chciał. Oczywiście ten związek nie przetrwał, a ja się wypaliłam, i co do „miłości życia” i co do macierzyństwa. Przyzwyczajałam się do myśli, że może nie założę rodziny i też mam prawo być szczęśliwa. I po paru latach takiego stanu, w wolnym związku, przyszła niespodzianka do nas…W momencie straty pracy, utraty stabilności finansowej…Bez planów, bez oczekiwań, przyjęliśmy ją do serca, chcemy wierzyć, że to dar od niebios, zwiastun lepszych czasów…Czy jesteśmy, mimo dojrzałego wieku, gotowi do wychowania? Nie wiem, ale ufam, że otwartość i akceptacja zmiany w życiu, a jednocześnie zrozumienie jej głębokiego sensu, pomoże nam w tym niezwykłym procesie.

    • Dorota Dorota

      Paula, gratuluję! I trzymam mocno kciuki! :)

  8. Ewa Ewa

    Ten „Czas macierzyństwa ” jest bardzo ciekawy. Poszukiwanie tożsamości przede mną, a ja mam wrażenie, że właśnie to przechodzę ;)

Zobacz również