Gdy córka staje się matką, czyli o trudnej miłości matka-córka

Miłość matki i córki jest trudna. Z jednej strony bezwarunkowa, z drugiej wymagająca, upleciona z oczekiwań i wyobrażeń obu stron.  Ta gorycz, a właściwie sól, bez której nie można byłoby wyobrazić sobie znanego od wieków układu, daje smak i jakość a jednocześnie sprawia, że gdy pojawia się rana, boli bardziej niż w jakiejkolwiek innej relacji.

Problemem jest również siła związku matki i córki.

Im gorsza była matka, tym jest ona silniej obecna we wspomnieniach i w codziennych przemyśleniach. Nawet w dorosłym życiu w głowie może pojawiać się głos mamy, natrętny niczym mucha, powracający, niedający spokoju jak dziwne wyrzuty sumienia. Dlatego tak ważne jest, by ten głos dobrze zinterpretować. Odróżnić to, co zawsze słyszeliśmy, od tego, co widzieliśmy, jak naprawdę żyła nasza matka. Trzeba przetrawić ten przekaz i wybrać z niego to, co nam się podoba i odrzucić to, czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować.

Co matka może zrobić dla córki?

Najlepsze, co matka może zrobić dla córki to kochać ją bezwarunkowo i nauczyć takiej właśnie miłości, którą będzie mogła ona przekazywać innym – partnerowi oraz własnym dzieciom. Dać jej poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie, przekonanie, że warto jest żyć, bo świat i życie są tego warte. Przed matką stoi również inne zadanie – zaprosić córkę do swojego kobiecego świata, pomóc ukształtować jej osobowość jako kobiety.

Niestety relacja matki z córką jest bardzo trudna. Wzajemny brak zrozumienia doprowadza do zbudowania takiego muru, którego czasem już nie sposób zburzyć. A to może zaważyć na całym życiu. Matka krytyczna, nadopiekuńcza, wymagająca sprawia, że nawet jako dojrzałe kobiety nie potrafimy się uniezależnić. Poprzez to, że chcemy spełnić oczekiwania własnej mamy powielamy błędy we własnej rodzinie.

Dojrzewanie, czyli uniezależnienie się od matki

10513419_10152539220690250_3276493363313115002_nPrzez pierwszy rok życia córka jest silnie związana z matką, pod wieloma względami ma poczucie symbiozy, bardzo silnej zależności. Z czasem ta relacja staje się luźniejsza. W wieku przedszkolnym dziewczynka spogląda na swoją mamę i chce być taka, jak ona. To czas przymierzania maminych butów, zakładania korali, przymierzania się do ozdabiania paznokci, strojenia się, przeglądania w lustrze. Mała dziewczynka buduje swoją tożsamość płciową, zaczyna rozumieć role, które przyjdzie jej odgrywać w życiu. Od tego uwielbienia (skądinąd bardzo miłego) córka przechodzi do krytycyzmu. Z czasem gdy zaczyna dojrzewać, coraz większego znaczenia nabierają kontakty z rówieśnikami. Przeciętna szesnastolatka szybciej zwierzy się przyjaciółce niż mamie. Mimo to, jeśli rodzice zbudowali sobie autorytet, to na tym etapie nadal jest on bardzo silny i relacja z mamą ma kluczowe znaczenie.

Co się dzieje potem? Gdy związek matki z córką jest zdrowy, wraz z wiekiem powinien coraz bardziej przypominać układ partnerski (chociaż raczej nie przyjacielski –  w klasycznym znaczeniu tego słowa). Mama zawsze pozostanie dla córki wychowawcą, najlepiej cichym, wyrozumiałym… Niezależnie od tego, gdzie jej dorosła córka będzie – ona do końca dni będzie się o nią martwić, przejmować jej losem.

Karty na nowo zostają rozdane, gdy córka sama staje się matką. Okres ciąży i po urodzeniu jest zwykle ponownym spotkaniem matki z córką, zasypaniem przepaści (lub niestety jej pogłębieniem), przejściem do kolejnego etapu w życiu i zupełną zmianą perspektywy obydwu kobiet. To bardzo szczególny okres, w którym niestety wiele może się zepsuć. „To, jak będą wyglądały stosunki miedzy młodą matką, a jej rodzicami zależy od całej historii ich relacji. – tłumaczy psycholog Justyna Glińska z Poradni Psychologicznej Centrum-Ja – Jeśli do tej pory przeważały sytuacje nacechowane pozytywnymi emocjami, matce małego dziecka będzie łatwiej spojrzeć z wyrozumiałością na popełnione przez rodziców błędy. Jeśli natomiast taka kobieta skrywa w sobie dużo żalu do rodziców, czuje się w tej relacji skrzywdzona, trudno jej będzie przyjąć taką rozumiejącą perspektywę osoby dorosłej, gdyż nią samą kierują jeszcze silne dziecięce uczucia.”

Naukowcy z Uniwersytetu w Ohio zbadali, kto ma silniejszy wpływ na naszą samoocenę – mama czy tata? Okazało się, że aż 65 proc. badanych twierdziło, że krytyka matki zapadła im bardzo w pamięci i wpłynęła na ich dorosłe życie. Mówili tak zarówno panowie, jak i panie.

W innym badaniu udało się ustalić, że dorosłe kobiety, które miały problemy z matkami częściej, gdy dorosną, budują przyjaźń z mężczyznami. Jeśli dziewczynka zauważa, że relacja z matką jest ryzykowna, że pojawia się manipulacja, odrzucenie, konsekwencją tego jest, że niczego dobrego nie spodziewa się po kontakcie z kobietami, dlatego woli rozmawiać z mężczyznami. Z nimi się lepiej dogaduje.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Bardzo mądry artykuł…
    do pomyślenia

  2. Aga Aga

    Godny polecenia/udostępnienia :-)

  3. KIniowata KIniowata

    Podpisuję się pod tym w pełni

  4. nieobecny nieobecny

    Hej!
    Dziękuję bardzo za ten artykuł. Napiszę w wielkim skrócie to co mnie spotkało.Jestem jeszcze w małżeństwie z żoną, która boryka się z tym problemem.Mamy kochającą córkę 4 letnią.Niestety jakiś czas temu czar prysł żona wyprowadziła się do swojej toksycznej matki.Wiem,że taka jest od psychologa, który miał z nami z żoną i ze mną terapię.Łączy ich silny związek symbiotyczny.
    W obecnej chwili czuję się jak zawieszony w próżni. wszystkie moje próby wrócenia do normalności spalają na panewce.Cokolwiek nie zrobię lub zrobię zawsze jest źle i odwrócone przeciwko mnie.
    Jestem wściekły, rozgoryczony że przez „obcą” kobietę świat mi się zawalił. Kocham moją żonę ale dostrzegam minusy naszego związku.Staram się całą swoją pozytywną energię skupić na kontaktach z córką.
    Pozdrawiam