Co zrobić, by dzieci były wdzięczne za prezenty i doceniły magię świąt?

Gdy planujesz wspólne święta, oczami wyobraźni widzisz uśmiechniętą rodzinę, zrelaksowane osoby, które kochasz zgromadzone przy stole i wspólnie śpiewające kolędy. Słyszysz radosny krzyk w trakcie rozpakowywania prezentów. Wyobrażasz sobie Wasze rodzicielskie łzy wzruszenia i wdzięczność dzieci.

W końcu przychodzi Wigilia. I zamiast sielankowego czasu w rodzinnym gronie przychodzą mniejsze i większe rozczarowania, gdyż w miejscu pięknych chwil – doświadczasz strachu, pośpiechu, rozczarowań. Dzieci grymaszą przy barszczu, a dorośli wcale nie są tak szczęśliwi, jak to sobie wyobrażałaś, prezenty nie cieszą tak mocno, entuzjazm jest przygaszony. Co można zrobić, by w tym roku było inaczej?

Wysokie oczekiwania, czyli uzależniające chcę więcej

Problem z niezadowoleniem ze świątecznych prezentów jest taki, że dzieci chcą coraz więcej. Przyzwyczajamy je, że mogą mieć wszystkie i obdarowujemy zabawkami co chwilę. W konsekwencji tego kolejny prezent cieszy je przez chwilę albo wcale…I z każdym rokiem oczekują więcej i lepiej.

dzieci wdzieczne

To tak jak ze słodyczami, które je się codziennie. Szybko taka konsumpcja wchodzi w nawyk, co nie sprawia, że samo jedzenie jest przyjemniejsze, praktykowane jest mechanicznie. Wystarczy jednak na kilka dni odmówić sobie słodkiej przyjemności, by zatęsknić za nią i po krótkim poście zacząć jedzenie z jeszcze większą ochotą.

Jak to się ma do obdarowywania dzieci?

Oczywiście nie chodzi o to, by nie wręczać dziecku tego, co pragnie. Dobrym zwyczajem może być jednak oddalenie w czasie zaspokojenia potrzeby malucha i poczekanie na to, by pragnienie posiadania czegoś nabrało „mocy”.

Zaproś do pomocy

Dziecko zazwyczaj nie ma świadomości, jak pracochłonne jest przygotowanie potraw na święta. Może nie mieć wiedzy (bo skąd ją ma mieć), jak bolesne jest głośne narzekanie przy stole w towarzystwie osoby, która włożyła całe serce, by przygotować  smaczne posiłki. Na szczęście można maluchowi to uświadomić.

Jak?

Po prostu, pozwalając pomóc sobie w kuchni. Nawet jeśli ta „pomoc” miałaby być tylko utrudnieniem – warto. Nie chodzi nawet o sympatyczne przygotowywanie pierników, ale mniej interesujące ubijanie ciasta, mieszania w garnkach, ścieranie kurzy, układanie zabawek na miejscach, przygotowywanie domu na czas świąt – czas wspólnie spędzony pozwoli zrozumieć, że posiłki nie przygotowują się same,  a dom jest całkiem duży, gdy trzeba go sprzątać, wszystko to wymaga czasu i zaangażowania.

Niech dziecko stanie się odpowiedzialne w jakimś sensie za świąteczne dania i poczuje, że samo tworzy magię świąt poprzez dbanie o jej oprawę.

Miej realne oczekiwania

Gdy ma się małe dziecko, nie można wymagać, że będzie ono gotowe spędzić kilka godzin pod wieczór przy wigilijnym stole. Nie ma sensu wymuszać długiego siedzenia w miejscu.

Czym innym jest oczekiwanie, że maluch spokojnie zje posiłek, a czym innym stawienie go pod ścianą i krytykowanie za to, że zamiast grzecznie siedzieć na kolanie u cioci, woli szaleć z kuzynostwem. Warto zachować zdrowy dystans i nie przesadzać.

Pokaż, że dziękujesz za prezent, odpakowujesz go i oglądasz

Dzieci uczą się przez naśladowanie. Dlatego okaż entuzjazm na widok prezentu, dokładnie go obejrzyj, poświęć chwilę, by podziękować Mikołajowi – obecnemu lub „wszystko widzącemu”, uśmiechnij się. Naucz dzieci, że za prezenty należy podziękować.

Dobrym pomysłem jest przygotowanie dla Mikołaja własnoręcznie stworzonego  upominku – wszak za prezenty można podziękować na wiele sposobów.

Codziennie rozmawiaj o dobrych rzeczach

Kształtowanie wdzięcznej postawy to długotrwały proces. Bardzo ważnym punktem na jego drodze jest stworzenie rytuału codziennego wymieniania tego, za co dziękujesz, za co jesteś wdzięczna. Moje dzieci mówią przykładowo: „dziękuję za to, że rodzice mnie kochają”, „…że odwiedziła nas dzisiaj ciocia”, „…że była dzisiaj na obiad pizza”, „że udało mi się narysować skrzata”, itd.

Jak myślisz, co powiedzą Twoje?

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Polecane tematy