Co zamiast klapsów?

Stosowane ze spokojem, opanowaniem, wyciszeniem zbędnych emocji, są skuteczne i pozwalają dość szybko uzyskać rezultaty. Dodatkowo, jeśli będziemy konsekwentni, możemy liczyć na to, że po kary będzie trzeba sięgać dużo rzadziej.

  • Kara powinna być dana możliwie szybko – jeśli dziecko przykładowo mocno uderza zabawką o stół, należy uprzedzić, co zrobimy, gdy nie przestanie i gdy dziecko nadal będzie hałasować, zabieramy zabawkę i odkładamy ją poza jego zasięgiem.
  • Zawsze upominamy (raz, dwa razy, ale nie w nieskończoność, bo dziecko uczy się, że może robić, co chce, póki rodzic nie straci cierpliwości), a dopiero potem karzemy.
  • To, że kara powinna zostać dana szybko, nie oznacza, że ma być ona wybrana w gniewie. Niestety, gdy maluch robi wszystko, by wyprowadzić rodzica z równowagi, łatwo stracić panowanie nad sobą. Wtedy nieświadomie podnosimy głos, często mówimy rzeczy, których potem żałujemy. Jednak by kara była naprawdę skuteczna, warto zachować spokój i opanowanie. Jeśli trzeba, dobrze wyjść do innego pokoju, policzyć do 10 lub 100 i wrócić już spokojnym.
  • Kara powinna być adekwatna do „przewinienia” – całkiem bez sensu jest zabranianie dziecku w złości „nie wyjdziesz na dwór przez tydzień”, skoro wiemy, że po pierwsze taka kara jest przesadzona, a po drugie, że nie uda nam się dopilnować, by została wcielona w życie.
  • Kara powinna być karą – dziecko często robi pewne rzeczy, by uzyskać swój cel. Bywa tak, że maluch przeszkadza przykładowo na urodzinach u babci, czy w piaskownicy, bo chce wrócić do domu. Zabranie dziecka z danego miejsca w ramach „kary”, karą nie będzie. Dlatego dobrze przyjrzeć się maluchowi i ocenić, co należałoby w danej sytuacji zrobić.
  • Możemy stosować różne formy kary: najlepiej w formie naturalnej konsekwencji czynów: zepsułeś zabawkę, nie pobawisz się nią, wylałeś sok, wytrzesz, nie posłuchałeś i wyszedłeś na rower, rower jest zabrany, itd. Czasami gdy dziecko jest wyjątkowo marudne, wpada w szał, nie słucha, dobrym sposobem (choć przez niektórych psychologów negowanym) jest tak zwana metoda time-out (gdy dziecko się uspokoi, przychodzi czas na spokojną rozmowę, przytulenie, całusy, itd.).
  • Po karze absolutnie nie należy wypominać dziecku złego zachowania. Możemy ewentualnie krótko porozmawiać o tym, co się stało i wymazujemy całą sytuację z pamięci.
  • Wymagajmy tego, czego można wymagać od dzieci w pewnym wieku (tu świadomy rodzic dobrze, by się dokształcił w temacie rozwoju dzieci).
  • I na koniec: zabraniamy, kiedy absolutnie musimy. Dajmy dzieciom trochę luzu.

Czy łatwo karać dziecko?

Karanie nikomu nie sprawia przyjemności (tak przynajmniej być powinno). Kiedy kara staje się odwetem, sposobem zemsty, przestaje być karą, ale staje się rodzajem przemocy psychicznej. Dlatego karanie nie jest proste.

Wymaga konsekwencji, spokoju i tego, co pozornie wydaje się oczywiste, ale często jest trudne: dobrej znajomości dziecka. Czasami bowiem wystarczy poważne spojrzenie prosto w oczy, zatrzymanie się, by maluch zrozumiał naszą prośbę, niekiedy zamiast kary lepsze jest odwrócenie uwagi, próba rozśmieszenia malca, ukucnięcie obok i próba spojrzenia na świat z perspektywy dziecka.

Dlatego przekonywanie rodzica, że kara jest zła lub dobra mija się z celem. Kara jest pewną formą, stosowaną od wieków. Nie jest doskonała, jednak przy wychowywaniu dzieci trzeba czasami iść na kompromis. Dlaczego? Bo jesteśmy tylko ludźmi, mamy pracę, pasje, ograniczoną ilość czasu, inne dzieci, dlaczego często nie możemy tak długo tłumaczyć, aż dziecko zrozumie, czy dojrzeje do pewnych zachowań. Czasami trzeba zadziałać od razu i wtedy z pomocą idzie dobra kara. Jest ona zdecydowanie lepsza od bicia, „klapsowania”, uderzania, ośmieszania, wyzywania dziecka. Może pomóc całej rodzinie w sytuacjach, które wydają się z pozoru bez wyjścia.

Rodzic nie musi być idealny. Jeśli nie jest w stanie wychowywać dzieci bez nagród i kar, czyli w taki sposób, w jaki dzisiaj wielu ekspertów zaleca, niech stosuje nagrody i kary. Niech nauczy się, jak to robić, by były one skuteczne, a pas niech schowa głęboko w szafie i nigdy nie myśli u podnoszeniu ręki na dziecka. W przeciwnym przypadku lepiej, by mu ta ręka uschła.

  • W 2010 roku wprowadzono prawny zakaz stosowania kar cielesnych w wychowaniu dzieci. Kodeks rodzinny i opiekuńczy Art 96 (1)
  • „Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.” Kodeks Karny Art. 217 &1.
Opracowano na podstawie:
T. Brazelton, „Dzieci pełne złości„, GWP 2013,
„Wychowawcze czary mary„, Helion,
I. Filliozat, „Próbowałam już wszystkiego„, Esprit 2013
Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    Ciekawy artykuł, dodaje siły :-)

    • Dorota Dorota

      Ewanka, Twoja opinia jest dla mnie cenna :) Dzięki ;)

  2. Judojad Judojad

    cóż, ja się przyznaję, że klepnęłam z 5 razy małą po rączkach jak dotykała kontaktu, ale nie w gniewie. Mała miała jakieś 10 miesięcy i raczkowała po całym domu i zaczynała chodzić. Upodobała sobie wtedy wszelkie otwory w ścianach, były oczywiście pozatykane ale co z tego jak ona nawet próbowała je polizać jak ja odkurzałam, raczej nie zrozumiała by niczego co chciała bym jej wytłumaczyć o prądzie a odsuwanie skutkowało tylko większym jej zainteresowaniem i wzmożonym „grzebaniem”, można powiedzieć, że to była moja niemożność wymyślenia innego wyjścia. Więc jak tylko zaczynała grzebać w kontakcie odsuwałam ją od niego, klepałam w rączkę i stanowczo mówiłam „nie”, od początku zadziałało, choć zaczęła wtykać palce w kontakt jak na nią nie patrzyłam a jak tylko wezwałam po imieniu uciekała, 2 tygodnie jej zajęło całkowite zapomnienie o kontaktach. Od tamtej pory nie dotyka kontaktu ani wtyczek. Klapsy to wyraz bezsilności rodziców, bezsprzecznie. Ale kto nie bywa bezsilny. Szczerze to z dzieciństwa bardziej pamiętam wrzaski i „ciche dni” niż klapsy, pamiętam tylko jak raz rodzice zbili mnie bo chodziłam boso i wbiłam sobie szkło w nogę. Cóż wtedy i oni nie byli bez winy ;)

    • Dorota Dorota

      Judojad, ja bym takie zachowanie rozgrzeszyła. Ale to ja ;) Nie wrzucam wszystkiego do jednego worka.

    • Malina Malina

      Uderzenie po rękach to też bicie. 10-miesięczne niemowlę??? I niby zrozumiało pedagogiczny przekaz bicia??? Polecam zaślepki do kontaktów, kosztują grosze, dziecko, gdy się zorientuje, że nie można do kontaktu nic włożyć, szybko traci nim zainteresowanie.

      • mama mama

        E tam, naprawdę nie przesadzajmy. Lekkie odsunięcie dłoni, czy ich klepnięcie, gdy jest za późno to nie BICIE! Ludzie opanujcie się. To zatrzymać na przejściu też nie można, gdy dziecko się wyrywa, bo przez przypadek ktoś stwierdzi, ze to przemoc. To ochrona dzieci. A moje dziecko takie zaslepki…ignorowalo i nadal bawilo sie przy kontakcie.

        • Malina Malina

          Ja nie wiem gdzie jest granica pomiędzy „klepnięciem” a „biciem”, to semantyka, której na pewno nie zrozumie 10-miesięczne niemowlę. Nie zrozumie też relacji przyczynowo-skutkowej pomiędzy informacją ustną o niebezpieczeństwie związanym z wkładaniem paluszków do kontaktów a uderzeniem po rączce. A zaślepione kontakty są bezpieczne, więc chyba nic nikomu nie przeszkadza, jeśli dziecko będzie się nimi zajmować? Lepiej po prostu nie bić. W ogóle. Ani nie klepać. Odsuwać rączkę można. Powstrzymać przed wbiegnięciem na jezdnię jak najbardziej, ale chyba w tym celu nie trzeba klepać, ani bić, ani szarpać, ani wrzeszczeć? No, chyba że się nie umie inaczej…

  3. xxx xxx

    mądry i wyważony tekst. wszystko w ramach rozsądku jest dla ludzi. kary też.

  4. Myszka Myszka

    Czasami bez kar się nie da. Gdy mój syn rozleje zupę, to wycieranie jej nie wystarczy, bo czasami po prostu nie będzie chciał tego zrobić, muszę zagrozić karą, bo inaczej się nie da…. Nie zawsze dzieci zachowują się tak książkowo, jak w wielu poradnikach, że rodzic prosi, a one robią. Życie nie jest takie piękne. U mnie skuteczniejsze sa kary niż moralizatorskie wywody. Lepszy jest zakaz grania w angry birds, obcięcie kieszonkowego za dany tydzień, zabranie deseru itp.

    • Dorota Dorota

      Kary nie są pozbawione wad, ale jakoś te dzieci trzeba wychować :)

  5. Mika Jaworska Mika Jaworska

    Agresja fizyczna to tylko obraz naszej bezradności. Dziecko nie jest niegrzeczne, bo jest niegrzeczne.Zachowuje się źle, bo się nudzi, źle się czuje, jest zmęczone, chce coś osiągnąć itp .My też nie zachowujemy się dobrze kiedy mamy okres, kiedy boli nas głowa, kiedy mąż nas wkurzył .Czemu dziecku nie wolno walić zabawką albo wylać zupy a nam – jak jesteśmy wściekłe – wolno potłuc szklankę, przekląć lub trzasnąć drzwiami? Czemu odmawiamy dziecku prawa do tego co same robimy? Żadne klapsy,żadne popychanie,żadne kary cielesne. Jasne – jesteśmy tylko ludźmi, Możemy się wkurzyć i nie zapanować nad sobą – dać dziecku klapsa. Ale w takim razie dajmy i jemu prawo żeby nas kopnął lub ugryzł jak się wkurzy! Człowiek mały ale cały ! :) .

    • Dorota Dorota

      To prawda, nikt nie jest doskonały. Trzeba jednak radzić sobie tak z tą niedoskonałością, by inni dali sobie z nami radę :)

      • Mirka Jaworska Mirka Jaworska

        Aaaa ….. to już Pani Doroto całkiem inny temat ! :) .

  6. Mama dwojki Mama dwojki

    Zgadzam się w 100%! Dzięki za ten odważny głos :)

  7. Myślaca Myślaca

    Wyważony głos! za takie artykuły Was lubię. Pozdrawiam z zaśnieżonego Krakowa :)

  8. rachel rachel

    Ciekawy artykuł.Nie zgadzam się z jedną rzeczą- sprzątanie po rozlanym soku nie może być karą, lecz naturalną konsekwencją.

    • Jadwiga Jadwiga

      Oj może być karą…moje dziecię nawet na to się buntuję i mówi, że nie posprząta. Gdy dzieci rosną już nic nie jest takie proste, jak u trzylatka…to caas próby charakterów. mam wrażenie, ze osoby, ktore nie stosuja kar, to glownie debiutujacy rodzice, a nie ci wprawieni w boju.

  9. Arkadiusz Arkadiusz

    Dziękuję za ten tekst. Przede wszystkim za zawartą między linijkami definicję kary: karą jest każde zachowanie dorosłego, które dziecko odbiera jako karę, niezależnie od intencji dorosłego.

    Z jednej strony mawiam (wręcz się zarozumiale przechwalam), że wychowuję bez kar, z drugiej sobie po tekstach takich jak Doroty uzmysławiam, że przecież stosuję kary BEZWIEDNIE: „To tylko naturalna konsekwencja” dla dorosłego to jednak KARA dla dziecka. Ostatnio mnie zdruzgotało, że Młody się pogniewał, ponieważ zatrzymałem go na kilka minut, żeby mu wyjaśnić, czym grozi odstawienie załączonego czajnika bez wody. Wydawało mi się, że „tylko” wyjaśniam, a po dwóch godzinach mi powiedział, że go zamęczałem. Skoro dwunastolatek (!) twierdzi, że zamęczaniem jest tłumaczenie, jak postępować, żeby nie spalić mieszania i siebie nie poparzyć, w czasie, kiedy on planował sobie cośtam bawić, to wyobraźcie sobie, co czuje parolatek, kiedy widzi zmarszczone w gniewie brwi i musi wysłuchiwać ględzenia (dla nas to jest wyjaśnianie, dla niego – kara).

    Ale do rzeczy: wychowuję dziecko z mężem jako para „ojców zastępczych”, na bardzo prostych zasadach, narzuconych z góry, do których musimy się dostosować: żadnych kar w wychowaniu! Proste, nie? Ukarzę dziecko, to go więcej nie zobaczę. No i teraz sobie wychowuj. A ponieważ jak zaznaczyłem na wstępie karą jest wszystko, co DZIECKO odczuwa jako karę, dlatego łaknę tekstów na temat, jak wychowywać bez zamierzonego lub nieświadomego karania. Dziękuję Dorocie!

    • kola kola

      cenna uwaga, niektorzy są święcie przekonani, że nie stosują kar, a tu figa z makiem, bo dziecko ma inny pogląd. zastanawia mnie, dlaczego Pan obawia się, że dziecko potraktuję coś jako karę? Dlatego, że ktoś może Pana źle ocenić czy Pan sam kar nie chce stosować?

Zobacz również