Co robić, gdy dziecko źle znosi podróże?

Uwielbiam podróżować… Im dalej, tym lepiej. Do tej pory nasze rodzinne wyprawy, zarówno te małe, jak i duże upływały w spokojnej i radosnej atmosferze. Nikt nie narzekał, dzieciaki pochrapywały w swoich bezpiecznych fotelikach, klimatyzacja cichutko szumiała, otulając moje policzki delikatnym powiewem, a ja cieszyłam się przemykającymi widokami za oknem. Wiosna już w pełni, tym bardziej cieszyliśmy się na tę podróż na wieś. Co może być wspanialszego  niż długi weekend poza miastem, gdzie natura budzi się do życia i można poczuć jej niczym niezmącony zapach…?  Nawet nie przypuszczałam, że dobra passa skończy się zanim przejedziemy połowę trasy.

Niestety po pewnym czasie jazdy okazało się, że maleńki brzuszek odmówił posłuszeństwa i padła diagnoza, której miałam nadzieję uniknąć – choroba lokomocyjna. Zdrowy rozsądek nakazał mi uchylać często okno, robić częstsze postoje, a podczas jazdy podawać bezsmakowe chrupki, by zająć czymś żołądek i zabawiać rozmaitymi zabawkami. Dzięki tym zabiegom udało się szczęśliwie dojechać na miejsce. Z racji tego, że spotkała mnie taka nieprzyjemna przygoda postanowiłam przejrzeć informacje na temat choroby lokomocyjnej i przy okazji podzielić się z Wami moją nową wiedzą.

Choroba lokomocyjna u dzieci

Choroba lokomocyjna bardzo często dotyka najmłodszych podróżnych i objawia się wystąpieniem zimnych potów, zawrotami głowy, bladością skóry, ślinotokiem, nudnościami i w końcu wymiotami. Za te nieprzyjemne doznania odpowiada błędnik, który u dzieci jest jeszcze niedostatecznie wykształcony, co powoduje, że cierpią one na chorobę lokomocyjną (kinetozę) znacznie częściej niż osoby dorosłe. Podczas jazdy np. samochodem błędnik wysyła informację do mózgu, że jesteśmy w bezruchu, natomiast oczy odnotowują ruch (np. zmieniający się za oknem krajobraz) i przemieszczanie się. Błędnik reaguje również na ostre hamowanie, przyspieszanie, czy wstrząsy. W związku z tymi sprzecznymi informacjami, które docierają do mózgu występuje kinetoza i jej przykre objawy.

Naturalne sposoby na chorobę lokomocyjną

Jest wiele informacji na temat choroby lokomocyjnej, ponieważ jest to bardzo częsty problem, z jakim przyszło nam się mierzyć. Możemy z nią walczyć naturalnymi sposobami lub sięgnąć po farmaceutyki dostępne w aptekach. Przed każdym podaniem leku należy zasięgnąć porady lekarza, szczególnie jeśli zamierzamy go podać dziecku. Z uwagi na to, a także zgodnie z moją życiową zasadą radzenia sobie z problemami naturalnymi metodami dopóki jest taka możliwość, zacznę właśnie od nich:

Kilka godzin przed podróżą

  • Na co najmniej 1-1,5 godziny przed wyjazdem podajmy dziecku lekkostrawny posiłek. Jeśli jest to obiad, to nawet 2 godziny.
  • Zamiast gazowanych i obficie słodzonych napojów, wybierzmy wodę lub herbatkę ziołową – koperkową, miętę lub napar z imbiru, jeśli dziecko toleruje ten smak.
  • Unikajmy pośpiechu i podenerwowania, który tak często towarzyszy nam przed wyjazdem. Zdenerwowanie i stres udziela się naszym dzieciom, a to sprzyja wystąpieniu objawów kinetozy w drodze.
  • Usuńmy wszystkie choinki zapachowe i odświeżacze powietrza z samochodu i dobrze wywietrzmy wnętrze. Silne zapachy mogą potęgować mdłości.
  • Jeśli jest taka możliwość, wybierz na podróż taką porę dnia, by dziecko większość czasu przespało, co znacznie ułatwi jazdę.

Bezpośrednio przed jazdą

  • Jeśli jest taka możliwość, posadźmy dziecko na środku tylnej kanapy samochodu, patrzenie w przednią szybę samochodu znacznie lepiej wpłynie na jego samopoczucie niż obserwowanie mijanych drzew, czy domów.
  • Pas samochodowy powinien dobrze przylegać, ale nie uciskać. Zwróćmy uwagę, by nie przebiegał bezpośrednio przez brzuszek malucha, a raczej w okolicy bioder.
  • Jeśli jedziecie autobusem lub pociągiem, wystrzegajcie się jazdy tyłem do kierunku przemieszczania się.
  • W miarę możliwości wybierajcie pozycję półleżącą.
  • W autobusie wybierzcie miejsce jak najdalej od osi kół.
  • Zaopatrzcie się w zestaw ratunkowy w razie wystąpienia „awarii” (torebka lub woreczek, ręczniki, mokre chusteczki, ubranie na zmianę, dodatkowy pokrowiec na fotelik samochodowy itp.).
  • Wiele osób twierdzi, że pomocny jest zwykły plaster przyklejony na pępek na czas podróży.

W czasie podróży

  • Wystrzegajcie się wszelkich napojów gazowanych.
  • Unikajcie większych posiłków podawanych w czasie jazdy. Dozwolone są lekkie, niesłone i niesłodkie przekąski np. chrupki kukurydziane, wafle ryżowe itp.
  • Często uchylajcie okna samochodu, nic nie działa lepiej niż haust świeżego powietrza.
  •  Zabierzcie ze sobą kilka ulubionych lub nowych zabawek, które zajmą dziecko i oderwą uwagę od mdłości. Unikajcie jednak wspólnego czytania książek, które mogą potęgować objawy choroby. Starsze dzieci chętnie będą słuchać wesołych piosenek, słuchowisk lub opowiadanych bajek.
  • Jadąc samochodem, róbcie częste postoje. W czasie takiej przerwy można podać dziecku coś lekkostrawnego do jedzenia (po posiłku należy odczekać co najmniej pół godziny). Podczas postoju pozwólcie dziecku pobiegać, odstresować się i odetchnąć świeżym powietrzem.
  • W razie wystąpienia mdłości można spróbować zamknąć oczy i położyć się na wznak.

 

Produkty apteczne

Jeśli wykorzystaliście naturalne metody i nie udało się zapobiec kolejnym wpadkom, pozostaje ratować się farmaceutykami, które po konsultacji z lekarzem zakupimy w każdej aptece. Nie zapomnijmy też uważnie przeczytać ulotki. Mam nadzieję, że zawsze to robicie, bo żaden lekarz, nawet najlepszy nie zna Was i Waszych dzieci lepiej niż Wy sami.

  • Aviomarin – lek stary, jak świat. Pamiętam te okropne białe pigułki, po których człowiek czuł się, jakby właśnie dostał kijem po głowie. Działa uspokajająco, nasennie. Dozwolony dla dzieci powyżej 5 roku życia. Cena ok. 7zł.
  • Avioplant junior – kapsułki. Skład: sproszkowane kłącze imbiru. Powyżej 6 lat. Cena ok. 7zł.
  • Lizak auto lizuś – lizak z wyciągiem z korzenia imbiru. Powyżej 3 roku życia. Cena ok. 1zł/szt. Zaleca się spożycie jednego lizaka na pół godziny przed podróżą i kolejnego w trakcie jazdy.
  • Plastry Transway – plastry akupresurowe, które poprzez ciągły masaż w odpowiednim miejscu na nadgarstkach mają zapobiegać wystąpieniu objawów kinetozy. Przynoszą ulgę po 15 minutach od założenia. Nie zaleca się stosować ich u dzieci poniżej 3 roku życia. Cena ok. 8zł/2szt
  • Lokomotiv – syrop z wyciągu z korzenia imbiru. Powyżej 3 roku życia. Cena ok. 10zł.
  • Vomitusheel – lek homeopatyczny, krople lub czopki o działaniu przeciwwymiotnym, od 3 miesiąca po  konsultacji z lekarzem. Cena ok. 35zł
  • Cocculine – lek homeopatyczny stosowany wspomagająco przy łagodzeniu objawów choroby lokomocyjnej. Powyżej 1 roku życia. Z uwagi na to, że lek jest w tabletkach do ssania, dzieciom poniżej 6 roku życia należy podać w formie rozkruszonej z niewielką ilością wody. Lek należy zacząć podawać dzień przed planowaną podróżą. Cena ok. 12zł/30 tabletek.
  • Diphergan – lek wydawany wyłącznie na receptę. Działa uspokajająco i nasennie. Powyżej 1 roku życia. Cena ok. 18zł.

Choroba lokomocyjna w zasadzie nie jest chorobą, tylko naturalną reakcją naszych organizmów. Wygląda na to, że natura stworzyła nas jako istoty stacjonarne… Twierdzi się, że na kinetozę częściej cierpią dziewczynki niż chłopcy i podobno jest dziedziczna. Na pocieszenie dodam tylko, że bardzo często mija niepostrzeżenie wraz z wiekiem, w co osobiście bardzo chcę wierzyć. Nic innego mi nie pozostaje, jak tylko życzyć Wam i sobie udanej następnej podróży.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Małgosia. Mam dwie wspaniałe córeczki, które są całym moim światem. Chcę być dla nich dobrą wróżką i ubarwić ich świat w radość i spełnione marzenia. Spędzamy razem każdą wolną chwilę i choć doba nie chce wydłużyć się ani o minutę staram się z całych sił, aby móc z czystym sumieniem usiąść wieczorem przy filiżance ulubionej herbaty i powiedzieć sobie, że to był dobry dzień. Wspólnie z mężem pracujemy na spełnienie naszych małych i dużych marzeń, prowadząc działalność, ale na pierwszym miejscu zawsze jest rodzina i nasze cudowne dzieci. Kocham dobrą kuchnię i uwielbiam rozpieszczać bliskich przeróżnymi smakołykami. Lubię, gdy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki składniki zamieniają się w pyszny i zdrowy posiłek. Jestem niepoprawną optymistką, a w trudnych chwilach ratuję się uśmiechem i humorem, co już nieraz uratowało mnie od szaleństwa.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Ciekawy artykuł :)Mam nadzieję, że moja Córcia uniknie tej przypadłości. Sama pamiętam, że ciężko znosiłam podróże… nic przyjemnego. Także Maluchy trzymajcie się i nie dajcie samochodowym „potworom” :)

  2. Asiunia Asiunia

    Bardzo przydatny artykuł. Kinetoza dotknęła moją 4-letnią córeczkę. Właśnie się dowiedziałam kilku ciekawych rzeczy, które dotyczą choroby lokomocyjnej. Mam tylko nadzieję, że szybko przejdzie mojej córce, a mój synek tego nie dozna.
    Dziękuję za artykuł.

  3. anka484 anka484

    Plastry transway są super działają jak akupunktura uciskając odpowiednie miejsce to przynajmniej jest naturalna metoda…i działa polecam

  4. Anna Anna

    Niestety moje smyki odziedziczyły tę paskudną przypadłość po mnie. Trochę już przeżyłam i – z własnego doświadczenia – powiem, że powyższy artykuł doskonale spiął w jedno wszystkie najistotniejsze zalecenia. Najważniejsze to dobrze przygotować się na „sytuacje awaryjne”, zachować spokój i opanowanie gdy „już się przytrafi”, no i – jakoś, mimo wszystko – nie zniechęcać się do podróży. Tyle cudnych spraw, rzeczy i ludzi może na nas czekać gdzieś tam, daleko… Nawet gdy – czasami – trzeba to okupić pewnymi niedogodnościami…

    Dodam jeszcze tylko, że my – w miarę możliwości – staramy się wybierać formę podróżowania kolejami. Tam nie dosięga nas pazur kinetozy.

  5. Ela Ela

    Na szczęście nie mamy tego problemu.

  6. Ewa Ewa

    Niestety, nie mija z wiekiem….Mam 41 lat i chorobę lokomocyjną taką, jaką miałam za dzieciaka. Jadę właśnie na wycieczkę za dwa dni, tylko 1,5 h jazdy autokarem, a dla mnie to aż… Odechciewa się wszystkiego. Nic, czas na aviomarin, on zawsze pomagał, zamulał, usypiał, ale pomagał….

  7. Natalia Natalia

    My używamy Amarinu, jest to produkt na bazie naturalnych składników w niskiej cenie. Jest to produkt na nudności i mdłości podczas podróży. Opakowanie 30 tabletek kosztuje w aptece około 6,50 zł.

  8. Karolina Karolina

    Ja używam Amarin. Bardzo dobry produkt w dla osób które mają problem podróżami . Jest on w wydajnym opakowaniu 30 tabletek tak więc na długo wystarczy kupno 1 opakowania. Amarin jest na bazie naturalnych składników: imbir i witamina B6. Dodatkowo bardzo atrakcyjna jest cena w aptece bo za opakowanie 30 tabletek zapłacimy około 6,50 zł.

  9. Iwona Iwona

    Proszę o pomoc. moja 4-latka bierze lokomotiv w syropie i nie pomaga w ogóle. A za pare dni ma wycieczkę (poprzednio wymiotowała do czapki) i boi się jechać