Co można zrobić, żeby nasz maluch mówił chętnie i poprawnie?

Czy jest mama, która nie zna książki „W oczekiwaniu na dziecko”? Zanim na świecie pojawiło się Wasze kochane i słodkie maleństwo na pewno przewertowaliście jeszcze kilkanaście innych książek, poradników dotyczących prawidłowego rozwoju i przeczytaliście tysiące wskazówek na temat wychowania pociechy.

A co robiła mama, która ostatnie tygodnie przed porodem była w domu i miała dostęp do komputera i Internetu? Oczywiście przeglądała fora dla przyszłych i młodych mam (bo przecież w Internecie według niektórych można znaleźć teraz receptę na wszystko, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę interesujące nas zagadnienie i w przeciągu sekundy mamy tysiące przeróżnych odpowiedzi. Pewnie, łatwiejsze to niż zarejestrowanie się do specjalisty i pójście na wizytę, tylko skutki internetowych wskazówek mogą być niestety dla nas przykre).

W między czasie odbyliście Rodzice pewnie wiele spotkań ze znajomymi, którzy mają już swoje maluchy i chętnie obdarowywali Was maleńkimi ubrankami, z których ich dzieci już wyrosły, ale też chętnie dzielili się złotymi radami jak należy postępować z dzieckiem, bo przecież oni wiedzą, bo już coś tam przerobili. Chodziliście zapewne jeszcze na zajęcia do szkoły rodzenia, gdzie położna miała przygotować Was do porodu, ale mieliście wrażenie, że i tak nie jesteście do niego przygotowani. W głowie mieliście mnóstwo pytań i wątpliwości – np. o co chodzi z tym oddychaniem przeponą, jak to będzie ze znieczuleniem, itd.. W pośpiechu pakowaliście torbę do szpitala, a jak przyszło, co do czego, to mama wracała do domu w szlafroku, bo z tego wszystkiego nie zabrała ubrania dla siebie. A, jeszcze jedno, co tydzień w weekend odwiedzali Was osobiści rodzice z jeszcze większą liczbą złotych, cudownych rad jak to dziecko trzeba karmić, przewijać, co robić, a czego absolutnie nie. Przebili znajomych i przyjaciół. No, bo przecież są rodzicami piątki dorosłych już dzieci, którzy wyrośli na ludzi. Nic dodać nic ująć.

Jak to wszystko ma się do rzeczywistości, do Waszego życia we trójkę?

Czy któraś z tych osób wspomniała o jakimś specjaliście np. o logopedzie?

Z głową pełną rad, mądrości koleżanek, Waszych pytań, wątpliwości, ale i planów, marzeń patrzycie na swoje śliczne, zdrowe nowonarodzone dziecko i zastanawiacie się „i co teraz? Jak to będzie? Co robić, żeby dziecko było zdrowe, mądre, szczęśliwe? Od czego zacząć?

Mimo że jestem pedagogiem-logopedą, nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie postawione przez Państwa pytania. Raczej nikt nie jest. Jednak chciałabym podpowiedzieć, co od samego początku możecie robić przy maluszku/z maluszkiem, aby jego mowa rozwijała się prawidłowo. Pamiętajcie również Rodzice, że mowa dziecka nie zaczyna się rozwijać dopiero wtedy, kiedy maluch pierwszy raz „powie”: „ma-ma-ma”. Zanim dziecko zacznie gaworzyć: „ma-ma-ma” czy „ta-ta-ta”, co wzrusza wszystkich rodziców do łez, musi wydarzyć się wiele trudnych, skomplikowanych procesów, które mają miejsce zdecydowanie wcześniej niż w piątym czy szóstym miesiącu życia dziecka, bo już wtedy, kiedy maluszek jest jeszcze w brzuchu mamy!

Wszystko zaczyna się w brzuchu…

W okresie prenatalnym kształtują się i rozwijają wszystkie narządy nadawcze i odbiorcze mowy! Już około 20 dnia od zapłodnienia widoczny jest zaczątek mózgu, który jest najważniejszym, podstawowym narządem odbiorczym i nadawczym mowy! Dlatego drogie Mamy, warto zadbać o siebie i o prawidłowo przebiegającą ciążę (wysypiać się, odpoczywać, uprawiać sport, spacerować, unikać sytuacji stresogennych, dobrze się odżywiać – jeść dla dwóch, a nie za dwóch!, konsultować się ze specjalistami, robić zalecane badania i nie czytać za dużo przeróżnych poradników z dobrymi radami kobiet, które są mamami, a nie specjalistami np. psychologami czy logopedami), ponieważ ma ona ogromny wpływ na dalszy rozwój dziecka, nie tylko pod kątem rozwoju jego mowy.

Karmienie piersią – ważna sprawa!

Pierwszym bardzo ważnym ćwiczeniem, które w naturalny sposób usprawnia język, wargi, podniebienie i żuchwę, czyli tak naprawdę nasze narządy artykulacyjne niezwykle ważne w procesie mówienia, jest karmienie piersią. Apeluję do wszystkich Mam – jeżeli macie możliwość wyboru między karmieniem naturalnym a sztucznym, wybierzcie to pierwsze. Jeśli z jakichś powodów nie możecie karmić maluszka naturalnie – i tutaj UWAGA! – skontaktujcie się z logopedą, który pokaże Wam, jaki sprzęt do karmienia (smoczki, butelki) należy wybrać. Logopeda również wyjaśni, dlaczego tak istotne jest posługiwanie się dobrym smoczkiem, oceni również czy dziecko prawidłowo ssie.

Drogie Mamy, ważne jest również to, żeby Wasza pociecha nie związała się z butelką do 3 roku życia, ponieważ nie wpływa to pozytywnie na rozwój mowy, ale też i uzębienia! Niestety trzylatki i dzieci starsze posiadające butelki nie są wcale rzadkością.
Dziecko może korzystać z butelki (jak już koniecznie musi ją mieć) maks. do 18 miesiąca życia.  Prawda jest taka, że jeżeli karmicie Mamy swojego malucha piersią, to jesteście w stanie ominąć etap wprowadzenia butelki ze smoczkiem. Butelka ze smokiem nie jest dziecku w ogóle potrzebna!

Ważnym momentem jest na pewno wprowadzenie łyżeczki ok. 4 – 6 mies., ale nie butelki! Po opanowaniu umiejętności ściągania jedzenia z łyżeczki ok. 8 – 9 mies. przychodzi pora na naukę picia z otwartego kubeczka – żadne kubeczki z dzióbkiem, żadne niekapki (!) – w sklepach z akcesoriami dla maluchów można spotkać przeróżne kolorowe, wesołe niekapki, które kuszą rodziców, ale nie sprzyjają one prawidłowemu rozwojowi mowy. Dzieci powinny pić ze zwykłych, otwartych kubeczków. Maluszki, które potrafią już bez problemów pić z otwartych kubeczków dopiero teraz mogą zacząć przygodę z piciem ze słomki. Nigdy odwrotnie – najpierw otwarty kubek, następnie słomka.

Temat karmienia jest niezwykle istotny w kontekście rozwoju mowy maluszka, ponieważ te same mięśnie, które odpowiadają za jedzenie odpowiadają również za mówienie, czyli mówiąc i jedząc, używamy tych samych mięśni! Ktoś kiedyś nawet powiedział: „pokaż mi jak jesz, a ja ci powiem jak mówisz”. I to jest prawda! Dzieci, które dobrze jedzą, dobrze mówią.

Smoczek

Jeżeli dziecko nie ma problemów ze ssaniem – nie podawajcie dziecku smoczka uspokajacza, bo nie ma takiej potrzeby! Postarajcie się nauczyć malucha uspokajać, wyciszać w inny sposób (np. śpiewając mu, delikatnie kołysząc czy masując), a nie zatykając mu buźkę korkiem – smoczkiem!

A co z kciukiem?

Obserwujcie, czy Wasza pociecha wkłada kciuk do buzi i go ssie? Warto się przyjrzeć temu, kiedy to robi, dlaczego. Może się nudzi? Może jest zmęczone? Może urodziła mu się siostrzyczka? Może mama wyjechała? Jeśli maluch ma więcej niż 12 miesięcy i nadal ssie kciuk, należy próbować to wygaszać. Warto się również skonsultować ze specjalistą (logopedą, psychologiem czy ortodontą), który przyjrzy się dziecku i wyjaśni dlaczego maluch ssie kciuk oraz podpowie, co można zrobić, żeby dziecko przestało to robić.

Podusia pod główką

Dla prawidłowego rozwoju żuchwy, ale również prawidłowego sposobu oddychania, czyli oddychania przez nos, ważne jest, aby dziecko nie spało na zupełnie płaskim materacu zarówno w łóżeczku, jak i w wózku! Główka malucha powinna być trochę wyżej niż cały tułów i przechylona troszeczkę do klatki piersiowej, co sprzyja zamykaniu się buzi i oddychanie przez nos.

Zamknięta buzia

Rodzice, obserwujcie czy Wasza pociecha ma otwartą buzię czy zamkniętą. Jeżeli dziecko nie je, nie pije, nie mówi, śpi, bawi się jego buzia powinna być zamknięta! Przyczyną otwartej buzi może być np. obniżone napięcie mięśniowe, powiększony trzeci migdał, bądź alergie. Wbrew temu, co możecie Rodzice przeczytać na przeróżnych forach – otwarta buzia u malucha zawsze wymaga konsultacji, bo lepiej to sprawdzić u specjalisty (np. logopedy, laryngologa, fizjoterapeuty) niż później wiecznie leczyć dziecko na powracające zapalenia układu oddechowego. Wiecznie otwarta buzia to w pewnym momencie nawykowe oddychanie przez usta, a nie przez nos, a co za tym idzie, dziecko połyka zimne, słabo przefiltrowane powietrze i przeziębienie gotowe!

Co jeszcze można zrobić, aby w sposób prawidłowy wpływać na rozwój mowy dziecka?

Na pewno zachęcać, motywować, inspirować dziecko do mówienia! Pokazujcie, że mowa służy do komunikowania się, ale pełni również wiele innych funkcji, np. służy do zaspokajania pragnień, potrzeb – krzyczące czy płaczące tylko dziecko trudno jest nam zrozumieć, komunikacja z nim jest utrudniona, a co za tym idzie jego pragnienia i potrzeby nie zawsze zostają spełnione. Inaczej, kiedy dziecko powie wprost: „chcę chlebek z miodem” albo „jestem zmęczony, chcę spać”. Maluch jest wtedy przez nas zrozumiany i możemy spełnić jego pragnienia.

Dziecko, dzięki umiejętności mówienia, potrafi również zwrócić na siebie uwagę otoczenia, dzieci lubią być w centrum zainteresowania, często popisują się mówieniem, zadają dużo pytań, opowiadają, zagadują, ale też próbują zabłysnąć, przypodobać się np. kolegom i koleżankom, mówiąc np. brzydkie wyrazy. A co za tym dalej idzie – dzieci potrafiące mówić rozwijają się społecznie, nawiązują znajomości, szukają i zdobywają przyjaciół, przynależą do różnych grup rówieśniczych.

Zadaniem rodziców jest pokazanie ogromnych możliwości, jakie daje mowa. Niepokazywanie paluszkiem przez trzylatka (gest wskazywania palcem jest bardzo ważny i pożądany, ale u maleńkich dzieci – powinien się pojawić ok. 9 – 10 mies. życia dziecka), niewyręczanie malucha w odpowiadaniu i odpowiadanie za niego, tylko właśnie zachęcanie, prowokowanie do mówienia. Obserwuję mamy, które np. pytają: „Aniu, chcesz banana czy jabłuszko?” Dziewczynka przez chwilę patrzy na owoce, zastanawia się, chce dać jakiś sygnał matce, po czym ta odpowiada: „a to proszę masz banana”. Zadecydowała za dziecko. Spotykam również mamy, które wyprzedzają myśli i pragnienia dzieci i maluchy te mają wszystko podstawione pod nos. Nie muszę o nic pytać, prosić, nie muszą nawet pokazać palcem, nie muszą wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Dzieci te zdarza się, że są objęte terapią logopedyczną z powodu opóźnionego rozwoju mowy. Rodzice, dlaczego dzieci mają mówić, po co mają się wysila,ć skoro wszystko mają zapewnione, podstawione pod nos? Nie mają żadnej motywacji do mówienia!

Rozmawiajcie, opowiadajcie, mówcie i jeszcze raz mówcie, ale też w granicach rozsądku – róbcie pauzy pomiędzy mówieniem, dajcie szansę Waszemu dziecku, żeby też coś „powiedziało”. Polecam gorąco metodę, którą sama stosuję – zalewania dzieci mową, bądź inaczej metoda kąpieli słownej; obdarowujcie Wasze dzieci słowem na każdym kroku, w każdej chwili, wtedy, kiedy zmieniacie maluchowi pieluszkę na przewijaku, kiedy zabieracie się do gotowania obiadu – „zobacz to jest garnek. To jest duży, zielony garnek. Co to jest? Przerwa i czekanie na reakcję dziecka. Tak, super, to jest garnek. A to jest zielony ogórek. Ogórek jest długi. A to jest pomarańczowa marchewka, itd.”, czy kiedy jedziecie autobusem – omawiajcie, komentujcie sytuacje, w których się znajdujecie;

Powodzenia w stymulowaniu mowy Waszych pociech! Wszystkiego dobrego!
Ciąg dalszy nastąpi…:)

Zapraszam do zadawania pytań oraz komentowania artykułu!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Dagmara Kalczyńska – pedagog-logopeda, spec. resocjalizacji i profilaktyki społecznej, logorytmik, terapeutka karmienia dzieci, terapeutka dysleksji. Autorka artykułów na temat wychowania i rozwoju dzieci, ekspert na portalach dla rodziców. Doświadczony wychowawca kolonijny. Członek Polskiego Towarzystwa Logopedycznego. Prowadząca warsztaty dla rodziców (także tych dopiero spodziewających się dziecka) i nauczycieli dotyczące zagadnień wychowawczo – logopedycznych. Obecnie jej praca związana jest głównie z dziećmi do 3 r.ż., mającymi przeróżne problemy rozwojowe (terapeuta mowy) oraz poradnictwem pedagogiczno - logopedycznym. Przeciwniczka smoczków i kubków niekapków. Miłośniczka długich podróży samochodem, polskiego morza, książek, dobrego jedzenia i snu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monia monia

    ale coś mi się tu nie zgadza. wszyscy eksperci, przynajmniej dotychczas, odgradzali używania poduszek w przypadku małych dzieci…

  2. miraga_ miraga_

    Pewnie to wszystko ważne, raczej wszystko zrealizowane przez nas lub nadal realizowane. Moja córcia ma niecałe 2,5 roku i mówi bardzo mało. (mama, tata, baba… itp.) Nie łączy żadnych słów w pary. Rozumie raczej wszystko. Stymulacja stymulacją, ale czy o tym jak szybko dziecko będzie mówiło nie decydują również geny. U mojego męża w rodzinie to już kolejne dziecko, które tak długo uczy się mówić.

  3. Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

    Witam wszystkich Rodziców,
    najpierw wiadomość do „Monia”:
    Specjalista – przez wielkie S, a „specjalista” – w wielkim cudzysłowie. Ekspert a „ekspert”. Jest różnica! Jaki „ekspert” uważa, że dziecko nie powinno mieć poduszki?
    Mama – celebrytka pisząca książki o rozwoju i wychowaniu, prowadząca blog i sponsorowana przez przeróżne firmy, media czy neurologopeda posiadający wiedzę i doświadczenie bez wsparcia medialnego? Codziennie w swojej pracy spotykam się ze „specjalistami, ekspertami”, którzy podpowiadają rodzicom np. 3,5 letniego: „to nic, że nie mówi. Zacznie. Czekajcie. Cierpliwości!” albo ze wskazówkami pt.: „karmiąc dziecko, łyżeczkę trzeba wkładać na tył języka i jeszcze naciskać”.
    „Specjaliści” odradzający poduszkę być może myślą o ryzyku śmierci łóżeczkowej, kiedy to maluch śpi na brzuchu i może schować buzię w poduszkę.
    Dobrzy logopedzi, prawdziwi specjaliści proponują rodzicom lekkie podwyższenie główki dziecka, ponieważ nieprawidłowe układanie głowy maluszka (za wysokie lub za niskie), wywołuje zmiany w położeniu żuchwy, może dojść wtedy do zaburzeń w pracy mięśni oraz stawu skroniowo – żuchwowego. Skutkiem tego mogą być wady zgryzu, których nie jest wcale mało np. przodożuchwie zwane ładnie progenią (czyli nadmierny przerost żuchwy, takie wysunięcie, przesunięcie brody) lub tyłożuchwie zwane retrogenią (tutaj żuchwa cofnięta jest do tyłu, a wysunięta do przodu jest szczęka).
    Rodzicom swoich maleńkich pacjentów po przedstawieniu argumentów, ale przede wszystkim po osobistej konsultacji, zalecam układanie dziecka do snu na lekkim podwyższeniu, ale decyzję zawsze pozostawiam rodzicom.

    pozdrawiam serdecznie!

    • OlkaG OlkaG

      To, że maluch nie powinien mieć podusi – do około roku – mówił mi i pediatra, i położna i lekarz rodzinny. Zatem – specjaliści. Sama bałabym się, że dziecko się zadusi, kiedy nauczy się przekręcać na brzuszek i utknie noskiem w poduszce… Zatem poduszki nie kładę synkowi. Podobnie postępowałam z córką i w wieku 1,5 roku mówiła już praktycznie całymi zdaniami, a dziś jako 4-latka potrafi mnie zagadać na amen.
      Wydaje mi się, że troszkę zaczynamy się tu czepiać szczegółów i akurat poduszka ma najmniejszy wpływ na to, czy i jak szybko dziecko zacznie mówić.
      Często powodem są po pierwsze predyspozycje i geny: bo np. któreś z rodziców zaczęło mówić później – dzieci rozwijają się w różnym tempie, a po drugie: poświęcanie czasu dziecku.Mówienie, śpiewanie do dziecka, czytanie mu, zachęcanie do mówienia poprzez różne, rozwijające zabawy – to ma moim zdaniem największe znaczenie.

  4. kinia kinia

    kiedy powinno niepokoić niemówienie r? kiedy należy z tym iść do logopedy?

  5. monika06 monika06

    moja roczna córeczka śpi na maleńkiej podusi (podwyższa ona ok 2 cm główkę) od ok 3 tyg. życia….może mi ktoś powie że to nie zdrowe itd ale dla mnie to jakoś tak normalnie tym bardziej iż mojej małej często w nocy się ulewało, była karmiona piersią i w nocy nawet 4 razy a innej możliwosci nie widzialam wiec po konsultacji z lekarzem do tej pory spi na podusi;)))
    jeśli chodzi o rozwój mowy to nasza pani doktor powiedziała że rozwija się prawidłowo i nie ma żadnych zastrzeżeń, dgyz córcia duzo mówi jak na swoj wiek a jeszcze wiecej
    rozumie i stwierdzila że to nie byl zly pomysł;)))
    Ja osobiście nie jestem przeciwko lekkim podusiom ale każda mama decyduje o swoim dziecku…

    • Dorota Dorota

      Gdybym wiedziała to, co wiem teraz (dzięki powyższej wypowiedzi :), to…dałabym dziecku poduszkę. Niestety jestem „ofiarą” rad „ekspertów” :) Poduszkę (płaską) daliśmy Młodej dopiero około roku, bo sami stwierdziliśmy, że już pora. Przy Drugim Brzdącu (jak się doczekamy;)) położymy ją od razu :)

      • OlkaG OlkaG

        Doroto, ilu ekspertów, tyle opinii i sami musimy tak naprawdę zdecydować, co jest odpowiednie dla naszych dzieci.

  6. Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

    Witajcie Rodzice,
    Poniżej odpowiedź na pytanie dotyczące niemówienia przez dziecko głoski „r”.
    Głoska „r”, to głoska dźwięczna (czubek języka wibruje i drgają struny głosowe), przedniojęzykowo – dziąsłowa, trudna, potrafiąca sprawiać problemy zarówno dzieciom jak i dorosłym. Powinna być prawidłowo realizowana przez sześciolatki, choć zdarza się, że poprawnie wymawiają ją dzieci młodsze, ale również można spotkać się z tym, że ośmiolatki i dzieci starsze mają z nią problem.
    Nieprawidłowa wymowa głoski „r” nazywana jest reraniem bądź rotacyzmem i można spotkać jego kilka rodzajów np. reranie języczkowe tzw. r francuskie, reranie wargowe czy międzyzębowe.
    Ważne jest zaobserwowanie, jaką głoską dziecko zastępuje głoskę „r” czy pojawia się „l’ czy może „j”, a może jeszcze jakoś inaczej brzmi słowo „rak” czy „rakieta”. Obserwacja dziecka podczas artykułowania słów z głoską „r” daje odpowiedź czy dziecko wymaga terapii logopedycznej (czy jest już wada wymowy) czy też maluch nie wymaga terapii i wszystko jest w normie. Należy przyjrzeć się również jak dziecko połyka, gdzie wtedy znajduje się jego język i czy w ogóle go pionizuje (podnosi za górne zęby). Warto żeby doświadczony logopeda, który widzi dziecko, przeprowadził dokładną i rzetelną diagnozę, bo wtedy będziecie mieli Państwo pewność, na jakim etapie jest mowa Państwa dziecka i czy specjalista zaleca jakieś ćwiczenia.
    Logopeda naprawdę nie gryzie i warto udać się do niego z każdą rodzicielską wątpliwością, obawą czy pytaniami dotyczącymi rozwoju mowy pociechy.

    Wszystkiego dobrego! Pozdrawiam!

  7. Julia Julia

    U nas poduszkę kupiliśmy w komplecie z kołderką. Na razie nie jesteśmy w stanie wprowadzić podusi, bo nasza córka strasznie się wierci (wędruje po całym łóżeczku wzdłuż, wspak, w poprzek), a najczęstsza pozycja do spania to „na żółwika” czyli z pupą w górze i podciągniętymi nóżkami pod pupę. Czy taka pozycja może mieć wpływ na wady wymowy? Na razie córka ma rok i zaskakująco dużo mówi, tak więc się nie martwię. Ale po artykule zaczynam się zastanawiać czy słusznie jestem spokojna…

    • Dorota Dorota

      Julio, u nas pozycja na żółwika też króluje. Zabawnie dziecko wygląda, śpiąc w ten sposób… A co do poduszki, to teraz rzeczywiście poduszka raczej mało przydatna, bo Córka też się wierci strasznie, ale jak była malutka (bo teraz oczywiście malutka już nie jest ;)), to jednak co innego…mogliśmy dać, a nie daliśmy.

  8. vica vica

    Bardzo ciekawy tekst. Ogólna odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: mówić do dziecka poprawnie i chętnie oraz… obserwować czy obseruje i… naśladuje.

  9. vica vica

    Logopeda nie gryzie, to prawda! A czasami rodzic moze bardziej zaszkodzić dziecku niż pomóc „domorośle” stosując strzępki postępowania logopedycznego, które znajdzie w książkach, na forach. Specjalista powinien ocenic, co jest przyczyną wadliwej wymowy. Może się na przykład okazać, że skrócowne wędzidełko i same ćwiczenia nie wystaczą. Warto o tym mówic!

  10. Klaudia Klaudia

    Z zaciekawieniem przeczytałam powyższy artykuł. Stwierdzam, że do książki „W oczekiwaniu na dziecko”, zaglądałam regularnie, ale głównie po to, by sprawdzić, co dzieje się z Maluchem na poszczególnym etapie rozwoju.
    Karmiłam piersią do 3 miesiąca, z czego ostatnie półtora-tylko w nocy. Nie było mi dane dłużej. Żałuję. Maluszek był marudny i niestety musiał dostać smoka.
    Do dziecka mówię często i od początku, szybko zaczął gaworzyć, potrafi już powiedzieć „auto”, „tata”, „dziadzia”. Czasem uda mu się „daj’, no i sylaby-przeróżne.
    Zastanowiło mnie jednak w tym artykule to, że kwestię smoczka – jego doboru można omówić z logopedą. Nie miałam w ogóle pojęcia, że jest taka opcja, a szkoda. Mało się o tym mówi. Czy są jakieś szczególnie polecane marki smoczków uspokajaczy i tych do butelki, od czego zależy ich dobór?

    • Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

      Witam,
      Logopeda oprócz tego, że pokazuje rodzicom jak dziecko powinno prawidłowo połykać i gryźć, to tłumaczy również jak dziecko powinno prawidłowo ssać i ewentualnie uczy malucha ssania. Ssanie jest bardzo ważnym pierwszym etapem pobierania pokarmu, dlatego warto zadbać o dobry sprzęt, jeżeli dziecię nie jest karmione piersią. Należy pamiętać o tym, że karmienie alternatywne musi być trudniejsze niż karmienie piersią. Maluch musi się trochę napracować przy ssaniu. Musi być ono aktywne. Mleko nie może samo wypływać przez dużą dziurkę smoczka. Choć znam przypadki, kiedy to rodzice wychodzili z założenia, że: „mleko jakoś tak nie leci” i robili większe dziurki w smoczku. To błąd!
      Mimo, że technika, rozwój idzie bardzo mocno do przodu, to jeszcze nie wynaleziono idealnego smoczka, który byłby lepszy od matczynej piersi, ale na szczęście na rynku jest już coraz więcej sprzętu bardzo zbliżonego, bardzo przypominającego brodawkę piersi. Smoczek nie może być ani za miękki, ani za twardy. Dobry smoczek to właśnie ten zbliżony kształtem do brodawki piersi. Mamy, jak dokładnie przyjrzycie się smoczkom w sklepach z akcesoriami dla maluchów, to zobaczycie, że tak naprawdę są one przeróżne i mocno różnią się od siebie.
      Drogie Mamy – teraz pytanie do Was. W takim razie, jakiej firmy, jakie smoczki są dobre? Jakie smoczki warto polecać innym Mamom? Jakich smoczków używają Wasze maluszki?
      Czekam na Wasze odpowiedzi :)
      Ciepło pozdrawiam.

  11. myszak myszak

    Chciałam zapytać o to zdanie:
    „Maluszki, które potrafią już bez problemów pić z otwartych kubeczków dopiero teraz mogą zacząć przygodę z piciem ze słomki. Nigdy odwrotnie – najpierw otwarty kubek, następnie słomka.”
    dlaczego takie ważne jest aby najpierw dziecko nauczyć pić z otwartego kubeczka a dopiero później korzystać ze słomki, a nie na odwrót, bo tak wydaje się, byłoby prościej.

    • Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

      Picie ze słomki dla nas dorosłych wydaje się być prostą sprawą, ale wcale takie proste nie jest, jeśli chodzi o dzieci. Kiedy maluchy dostają po raz pierwszy picie ze słomką, chcąc się napić najczęściej dmuchają w słomkę, dmuchają do środka, a nie zasysają, wciągają. Oprócz tego można zaobserwować, że dzieci przygryzają, gryzą słomkę bądź wkładają ją pod język albo między zęby, a to już nie jest prawidłowy sposób picia! Utrwalany może prowadzić do seplenienia międzyzębowego! Dlatego istotne jest, aby nauczyć dzieci najpierw pić z otwartych kubków, a następnie ze słomki.

      • myszak myszak

        Rozumiem, dziękuje za odpowiedź. Korzystając z okazji chciałabym jeszcze zapytać o jeszcze jeden rodzaj kubka. „Kubek 360′ dający uczucie picia jak ze szklanki, ale bez rozlewania”. Nie wiem czy mogę wkleić link o co dokładnie mi chodzi:
        http://allegro.pl/kubek-360-junior-lovi-250-ml-bpa-zuchwytami-12m-i2365714888.html

        czy takie kubki są „bezpieczne” dla dzieci u których chcemy odstawić butelkę?

        • Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

          Witam serdecznie,
          a ile maluszek ma miesięcy?
          Polecam kubki firmy LOVI, których link Pani wkleiła. Bardzo dobrze sprawdzają się również na spacerach. Polecam również małe kubeczki firmy Medela do pojenia niemowląt są świetnym sprzętem, od którego warto zacząć przygodę z piciem z kubeczka.
          Wszystkiego dobrego!
          Pozdrawiam :)

          • myszak myszak

            O dziękuję za odpowiedź. Miałam wątpliwości czy te kubeczki rzeczywiście są dobre dla dzieci…teraz już wiem ,dziś kupię. Dziękuje.

  12. anka484 anka484

    Bardzo ciekawy artykuł. Słyszałam że dobrze też jest jeśli bedziemy dużo mówić do naszego maluszka. Mimo że czasem wydaje nam sie że jest za mały że wiele z tego nie zrozumie to polecam tą metode. Dużo mówić pokazywać wyjaśniać wiele rzeczy mimo że może wydaje sie to troszkę komiczne:)

  13. anusia12346 anusia12346

    mój synuś ma 3 lata i 3 miesiące i jeszcze nie chce mówić mówi pojedyńcze wyrazy mówi oczywiście mama tata dziadek babcia daj mam ja a;e na tym koniec do chyba tygodnia wstecz zaczął mówić nowe wyrazy działa szerszeń jan puść, i nie wiem czyt powinnam już póść z nim do lekarza czy nie? rodzinny mówi że ma czas

    • Dagmara Kalczyńska Dagmara Kalczyńska

      Witam,
      odpowiedź do „anusia12346″.
      Mowa dziecka trzyletniego znajduje się na etapie swoistej mowy dziecięcej, tzn. że maluch już dawno przeszedł okres pojedynczych wyrazów, a także okres zdania. W mowie trzylatka występują już wszystkie samogłoski oraz większość spółgłosek. Powolutku może pojawiać się prawidłowo brzmiące: „s,z,c,dz”. Trzylatek to maluch, który już bez problemów powinien jeść (gryźć, żuć, połykać).
      Oczywiście, lekarz rodzinny czy też pediatra będzie kazał Pani czekać z wizytą u logopedy, bo są to specjaliści, którzy nie mają żadnego pojęcia na temat logopedii!!!! Bardzo często pediatrzy odradzają rodzicom konsultacje logopedyczne i dzieci trafiają do nas za późno, a każde opóźnienie w rozwoju mowy większe niż sześć miesięcy wydłuża terapię. Zdecydowanie szybciej (a przez to i taniej) efekty osiągnie się pracując z trzylatkiem niż z pięciolatkiem!
      Zachęcam Panią do wizyty u logopedy.
      W razie pytań proszę o kontakt.
      pozdrawiam serdecznie.

      • anusia12346 anusia12346

        bardzo dziękuję :) więc wybierzemy się do specjalisty jak to mówią lepiej zapobiegać niż leczyć.

  14. myszak myszak

    Również od początku staram się jak najwięcej mówić do córki, opowiadam jej wszystko co robię, np. podczas zmieniania pieluszki, co akurat dzieje się za oknem lub co gotujemy dziś na obiad.. opowiadać można o wszystkim… :)

  15. Kahahaha Kahahaha

    Witam,
    Jestem mamą 19-sto miesięcznej dziewczynki. Obecnie mieszkamy w Norwegii i tutaj rodziłam małą. W sprawie poduszek zostało nam jasno powiedziane…NIE. Natomiast ja, z doświadczenia bycia nianią we Włoszech wiedziałam, że łóżeczko można podnieść od strony główki (łóżeczko nie materac!) Kiedyś podkładało się książki teraz można kupić specjalne „klocki”. Norwedzy pochwalili :) Moja siostra rodziła w Holandii i również doradzono jej podniesienie łóżeczka od strony główki. A tutaj poduszka… ??????

Zobacz również