Jak chwalić dziecko? I kilka słów o krytykowaniu

Kiedy dwunastoletnia Lucyna przeszła do trzeciego poziomu swojej gry wideo, jej ojciec wykrzyknął „Jesteś świetna! Masz doskonałą koordynację. W tej grze jesteś ekspertem”.

Lucyna straciła zainteresowanie grą i wyszła z pokoju. Pochwała ze strony ojca uniemożliwiła jej dalszą grę, ponieważ pomyślała sobie: „Tata myśli, że jestem świetnym graczem, ale ja nie jestem żadnym ekspertem. Ukończyłam trzeci poziom gry, dzięki łutowi szczęścia. Gdybym spróbowała zagrać jeszcze raz, nie doszłabym do drugiego poziomu. Lepiej się wycofam, póki jestem na trzecim poziomie”.

Lepiej by było, gdyby ojciec Lucyny po prostu stwierdził, że „to musi być świetne uczucie, kiedy przechodzi się do kolejnego poziomu gry.”

Poniższe zdania również utrzymane są w tym samym duchu:

Właściwa pochwała: Dziękuję za umycie samochodu; wygląda, jakby był nowy.

Prawdopodobny wniosek: Dobrze wykonałem zadanie. Moja praca została doceniona.

(Niewłaściwa pochwała: Jesteś aniołem).

Właściwa pochwała: Podobała mi się twoja kartka z życzeniami powrotu do zdrowia. Była taka ładna i dowcipna.

Prawdopodobny wniosek: Mam dobry gust, mogę na nim polegać.

(Niewłaściwa pochwała: Zawsze jesteś taki uprzejmy).

Kierowanie dzieckiem zamiast krytykowania

Krytykowanie i pochwały oceniające to dwie strony tego samego medalu, ponieważ w obu przypadkach mamy do czynienia z ocenami „wystawionymi” dziecku.

Psycholodzy nie stosują krytykowania, żeby wpływać na dziecko. Wykorzystują metody, dzięki którym kierują dzieckiem.

Krytykując dziecko, rodzice atakują cechy osobowości dziecka i jego charakter. Kierując dzieckiem, opisujemy problem i jego możliwe rozwiązanie. Nie mówimy natomiast niczego o dziecku.

Kiedy ośmioletnia Marysia przez nieuwagę wylała sok, jej matka ze spokojem powiedziała: „Widzę, że sok się wylał. Weźmiemy inną szklankę i ścierkę”. Wstała i wręczyła córce sok oraz ścierkę. Marysia spojrzała na nią z  ulgą i niedowierzaniem, i wymamrotała tylko: „Dzięki, mamo”. Powycierała stół z pomocą mamy, która powstrzymała się od kąśliwych uwag czy niepotrzebnych napomnień.

Matka Marysi powiedziała: „Kusiło mnie, żeby dodała coś w rodzaju »następnym razem bądź ostrożna«, ale kiedy zobaczyłam, jaka była wdzięczna za moje życzliwe milczenie, nie odezwałam się już ani słowem”. Kiedy coś się nie udaje, to nie są to sprzyjające okoliczności na robienie winowajcy wykładu na temat jego osobowości.

Kiedy coś idzie nie tak, jak trzeba, najlepiej zwrócić uwagę tylko na to zdarzenie, a nie na osobę, która je sprowokowała.

miedzyWyobraź sobie, że jedziesz z ukochanym lub ukochaną samochodem i skręcasz w złą ulicę. Czy jego lub jej uwaga: „Czemu skręciłeś/skręciłaś w tę ulicę? Nie widziałaś/widziałeś znaku? Był taki duży — każdy by go zauważy” byłaby pomocna? Czy w takiej chwili czułabyś gwałtowny przypływ miłości? Czy obiecałbyś sobie, e podszkolisz się w czytaniu i kierowaniu samochodem, żeby zadowolić ukochaną osobę? Czy raczej chciałbyś odwdzięczyć się tym samym? Co byłoby bardziej pomocne — pełne współczucia westchnienie: „Kochanie, co za denerwująca sytuacja”, czy raczej zwykła informacja: „Za pół kilometra powinien być kolejny zjazd”?

Powyższy tekst pochodzi z książki „Między rodzicami a dziećmi. Przyjazne kontakty z pociechami” dr Haim G. Ginott, dr Alice Ginott i dr Wallace Goddard (wydawnictwo Helion)

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.*

  1. Kolo

    Świetne, okazuje się, że nawet chwalenie dzieci nie jest takie proste…

    • Dorota Dorota

      Niestety nie jest, nawet wprowadzanie tych zasad nie jest. Na początku może wydawać się bardzo nienaturalne, ale z czasem wchodzi w krew ;)

  2. mama zwyczajna

    No to mam motywację :)