Chcesz pomóc młodej mamie? Tego nie rób!

Dominują dwie przeciwstawne taktyki:  narzucanie swojej pomocy, poprzez dyskredytowanie rodziców, albo usuwanie się w cień z myślą, że prędzej czy później „przestaną sobie radzić”. Żadna z nich na dłuższą metę nie jest dobra. Podstawa to wrażliwość, wiedza, empatia i dużo dobrej woli. Pomoc niesiona młodym rodzicom może być odebrana z wdzięcznością. Nie musi być niedźwiedzią przysługą. Zobacz, jakich błędów unikać.

Nie mów, że dziecko nie chciało wracać do domu

Nawet jeśli jest to prawda…

Dziecko, które bawi się dobrze poza domem, zazwyczaj nie chce przerywać świetnej zabawy. To naturalne. Pod tym względem niewiele różni się od dorosłych, którzy z niechęcią porzucają ulubione czynności. Nie oznacza to jednak, że maluch, który upiera się, by zostać poza domem, nie kocha swoich rodziców, ale tylko tyle, że dobrze się bawi.

Dziecko, które ma dwa czy cztery lata najprawdopodobniej nie powie: „tęsknie za mamą, ale tu jest tak super, że zostańmy”,  lecz krzyknie „nie chce do domu! Bawmy się jeszcze!”. Nie ma sensu na podstawie tego wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Kilkulatek nie jest dyplomatyczny. A komentowanie, ze znaczącym uśmiechem na twarzy, że dziecko nie chciało wracać do domu, wydaje się bez sensu. Dodatkowo może być źle odczytane, jeśli relacje między rodzicami a dziadkami nie są najlepsze. Zamiast tego wystarczy zapewnić, że wszyscy dobrze się bawili.

pomocNie komentuj, że dziecko płacze na widok rodziców

Szczególnie małe dzieci oddane pod opiekę kogoś z rodziny czy opiekunki, gdy przychodzi moment powrotu rodzica, często wybuchają płaczem. Niekiedy nie chcą przez pierwsze minuty podejść do mamy czy taty, krzyczą i zachowują się wyraźnie niepokojąco.

Osoby, które do tej pory opiekowały się dzieckiem, często są wyraźnie zaskoczone i nie są w stanie powstrzymać fali komentarzy, mówiąc „ale on do tej pory świetnie się bawił, zanim przyszliście był taki grzeczny, a teraz płacze, nam w ogóle nie płakał…straszne! Dlaczego on tak płacze? Na Wasz widok się rozpłakał!”, itd.

Komentarze tego typu w niczym nie pomagają. Po pierwszy powodują zamieszanie. Sprawiają, że dziecko widzi zdziwioną, czy zdenerwowaną osobę, z którą do tej pory przebywał, niepewnego rodzica, a samo czuje się zagubione.

Tymczasem psychologowie podkreślają, że płacz na widok rodziców, z którym maluch musiał się wcześniej rozstać, jest jak najbardziej naturalny. Dziecko, które do czasu powrotu mamy i taty musiało przebywać z innymi osobami niż najbliżsi, w ten sposób odreagowuje stres, wyrzuca swoje emocje, które trzymało na wodzy, gdy rodziców nie było w pobliżu. Podobnie jak dorośli w złym humorze, którzy częściej płaczą w dobrze znany rękaw, poduszkę, czy zwyczajnie pozwalają sobie na okazanie emocji dopiero w domu, w dobrze znanym miejscu.

Nie pytaj dziecka, czy chce u Was nocować (zanim nie uzgodnisz tego z rodzicem)

Częstym błędem dziadków jest pytanie kilkulatka, czy chce u nich nocować, bez wcześniejszego skonsultowania tego z rodzicami. Nie jest to dobre rozwiązanie. Dopóki bowiem maluch jest mały, to rodzice powinni o tego typu kwestiach decydować. Lepszym rozwiązaniem jest zapytanie o to rodziców w obecności dziecka, a najlepszym w cztery oczy, bez obecności malucha. Jeśli rodzice z jakichś powodów nie przystaną na propozycję, maluch nie będzie musiał być tego świadkiem.

Nie spóźniaj się, jeśli jesteś umówiony

Punktualność to cnota, której znaczenie wzrasta, gdy stajemy się rodzicami. Maluch bowiem całkiem inaczej obiera mijający czas. Pięć minut to dla niego wieczność… Gdy czeka na gości, a oni się spóźniają, może ze smutną miną wypatrywać ich przez okno. Zdarza się, że staje się marudny i zdenerwowany, gdy dzień nie wygląda tak, jak poinformowali wcześniej rodzice. Dlatego dla dziecka bardzo ważne jest, by to, co powiedział rodzic, okazało się prawdą.

Jeśli babciu, dziadku, czy ciociu, umawiasz się, że odprowadzisz dziecko na obiad, zrób tak. Jeśli decydujesz się być na godzinę, a coś sprawi, że nie będziesz mógł odwieźć malucha na wyznaczoną godzinę, zadzwoń i uprzedź. Teoretycznie to podstawy, ale wielu dziadków o tym zapomina. Tłumaczą to w ten sposób, że „i tak jesteś w domu”, „że nie jesteś umówiona”, „że różnicy nie robi godzina, czy dwie”. Jednak warto sobie uzmysłowić, że trzymanie się pewnych ustaleń jest oznaką szacunku dla drugiej osoby.

Jeśli rodzice z jakichś powodów proszą o to, by pojawić się o danej godzinie, a dziadkowie, czy inni opiekunowie się na to zgadzają, warto uczyć malucha, że zasady obowiązują każdego. To dobra lekcja dla dziecka, który za parę lat nie będzie miał problemu z wysłaniem smsa, z pytaniem, czy może zostać dłużej u kolegi.

grandmother with grandchild

Nic na siłę! Zapytaj, jaka pomoc będzie najlepsza

Nie wyrywaj się do zmywania podłogi, bo zwyczajnie młodym rodzicom nie musi przeszkadzać to, że jest ona brudna. Nie decyduj, że zabierzesz dziecko do siebie, bo czasem młoda mama, zwłaszcza gdy karmi piersią, czuje się lepiej, jeśli babcia zajmie się  na chwilę maluchem w domu. Po prostu zaoferuj swoją pomoc. Takt, życzliwość i bycie blisko są  jak najbardziej wskazane.

Oczywiście nie należy ich rozumieć jako odwiedzin bez zapowiedzi, czy też wydzwaniania kilka razy dziennie. Wystarczy, że zapewnisz, że w razie czego jesteś blisko i od czasu do czasu zaproponujesz pomoc.

  • Wielu rodziców z wdzięcznością przyjmuje pomoc. Zwłaszcza taką, która wynika naprawdę z dobrych chęci i która ma na celu przyniesienie im ulgi w codziennych obowiązkach.
  • Nie sztuką jest uszczęśliwianie młodej mamy i sprzątanie jej domu, gdy ona odbiera to, jak atak na własną prywatność.
  • Nie chodzi o to, by „zabrać dziecko” i pozwolić mu poza domem na wszystko, ale o to, by mądrze spędzić z nim czas.
  • Można się świetnie bawić, respektując prośby rodziców. Można dobrze spędzać czas, bez uciekania się do kłamstw czy działania w tajemnicy i z zastrzeżeniem „tylko nie mów tacie”.
  • Szacunek w każdej relacji to podstawa. Niby w teorii oczywiste, a tak często stanowi problem…

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Cenne rady! Gorzej z przestrzeganiem…

  2. anka anka

    Jakbym czytala o swojej tesciowej.

  3. goo goo

    oj, święta prawda… zwłaszcza z tą podłogą ;P

  4. Jola Jola

    no tak, i miałam twarz rodziców przed sobą :D

  5. ona22 ona22

    Bardzo dobre zestawienie, trzeba by było wywiesić nie tylko w domu, ale w szkole, sklepach, kosciele – wszedzie tam, gdzie mozna spotkac rodzicow i tesciow…;) A najlepiej kazdemu wrzucic do skrzynki i zrobic sprawdzian, czy przeczytali.

  6. monia monia

    świetny tekst