Chcesz mieć dobrze wykształcone dziecko? Płać lub sam ucz!

Żyjemy w bardzo interesujących czasach, w których teoretycznie mamy „bezpłatną” służbę zdrowia, jednak gdy chcemy szybko dostać się do specjalisty, trzeba dodatkowo zapłacić. Na NFZ – długie kolejki, prywatnie – „termin wizyty jeszcze w tym tygodniu”. Teoretycznie mamy dostęp do bezpłatnej edukacji, jednak…coraz częściej to fikcyjna opcja. Po pierwsze ci, co mają możliwości, zazwyczaj (nie zawsze!) decydują się na szkoły prywatne, bo tam oferuje się lepsze (?) warunki do nauki i opieki. Po drugie rodzice, którzy puszczają dzieci do szkół państwowych, a chcą, by czegoś naprawdę się one nauczyły, to – albo nastawiają się, że sami będą mocno angażować się w edukację dzieci, albo planują płacić komuś za taką pomoc. Jest też inna, coraz popularniejsza opcja, która wyrosła w wielu przypadkach z ogromnego rozczarowania polską szkołą – edukacja domowa.

nauka w szkole

Dziwny system

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Dzieci nie mają równego dostępu do edukacji, a tym bardziej równych szans. Nawet nie chodzi o ich indywidualne cechy charakteru, motywację, czy zapał, ale nierówności, które są aż nazbyt widoczne na starcie i które jeszcze bardziej pogłębione zostały w trakcie przymusowego zamknięcia szkół.

Dzieci rodziców, którzy się nie angażują (bo nie chcą lub nie mogą) straciły szansę na choćby niewielkie „nadgonienie zaległości”, które miałyby zapewnione w szkole, na lekcjach. W domu tej możliwości nie miały. Często zostawiane same sobie na całe dnie, musiały sobie radzić i często „jakoś” sobie radziły. Z akcentem na „jakoś”. Z listą linków i zadań do wykonania zostały same lub mogły korzystać z niewielkiej, ograniczonej czasowo pomocy rodziców.

Płać i wymagaj!

Coraz większe znaczenie mają szkoły prywatne, które chcąc czy nie chcąc „segregują: dzieci już na samym wstępie. W placówkach prywatnych uczą się najczęściej dzieci lekarzy, sędziów, prokuratorów, osób z kadry zarządzającej, menadżerów. W skrócie – przede wszystkim dobrze zarabiających, płacących i wymagających. Także tych wszystkich, którzy chcą uniknąć trudnych zachowań typowych dla polskich szkół – często dotyczących dzieci z rodzin ubogich, z problemami alkoholowymi i innymi. To oczywiście nie oznacza, że prywatne placówki nie znają tego typu zagrożeń, panuje jednak pogląd, że łatwiej sobie z nimi  w nich poradzić.

Czy zatem w szkole państwowej nie można liczyć na dobrą ofertę edukacyjną? Nie, to zbyt daleko idące uproszczenie. Na pewno jednak w szkołach prywatnych rodzice czują się pewniej, mają większy wpływ na to, co się dzieje w placówce.

Nauczyciele

Dobry nauczyciel może naprawdę wiele – rzetelnie przekazać wiedzę i zmotywować uczniów do samodzielnej pracy. Jeśli rodzice wspierają nauczyciela w tym trudzie i zachęcają dziecko do wysiłku, to już całkiem sporo.

Z drugiej strony nauczyciel, nawet najlepszy, to niestety nie cudotwórca. Poza tym nie tylko takich nauczycieli spotykamy w szkole, jak wielu jest średnich i słabych pedagogów, to każdy chyba wie….

Gdy dodamy do tego przeładowany program, mnóstwo dziwnych wymagań stawianych przed nauczycielami, uczniami i pośrednio rodzicami to mamy niemal cały, przykry obraz sytuacji. Jest źle. I zanosi się, że niestety nie będzie lepiej.

Rodzice nie mają złudzeń

Rozczarowanie współczesną szkołą jest ogromne, po każdej ze stron. Przybrało takie rozmiary, że już chyba nikt nie ma złudzeń. Rodzice mówią wprost, że jeśli chcą czegoś nauczyć dziecko, to nastawiają się na:

  • dodatkowo płatne korepetycje – często u nauczycieli uczących w szkole dziecka,
  • kosztowne zajęcia dodatkowe,
  • poświęcanie mnóstwo wolnego czasu na wspólną naukę z dzieckiem – tego samego, który można byłoby poświęcić na rozrywkę, odpoczywanie razem, itd.

Wielu rodziców idzie o krok dalej i wybiera edukację domową. Obserwując trudne zachowania dzieci, które zetknęły się z polską szkołą, ich rozdrażnienie, a nawet agresję, a także mierząc się często z absurdalnymi wymaganiami i przeładowanym programem nauczania, nie mają złudzeń. Trzeba dzieci ratować – dosłownie i w przenośni. Byle z dala od szkoły…

Tylko… to nie tak miało być. To nie tak miało wyglądać.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.