Nie chcę karmić piersią, czyli mleczna wojna

Kobiece mleko to najzdrowszy i najlepszy pokarm dla malucha.  Mimo iż nowoczesne odżywki są najlepsze w historii i mogą zapewnić dziecku niezbędne do rozwoju składniki odżywcze, nie zastąpią mleka matki. To są fakty, z którymi nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie dyskutował. Niezmiernie rzadko zdarza się, by matka nie mogła karmić piersią. Wykluczają to niektóre choroby, ewentualnie przyjmowane przez matkę leki.  Tymczasem wiele kobiet, które z powodzeniem mogłoby karmić piersią, decyduje się przejść na butelkę. I niemal nigdy nie podaje prawdziwego powodu.

Terror laktacyjny

f0126831_51513d46ce856Termin ten odnalazłam w wielu wypowiedziach forumowych mam.  Zazwyczaj wzbudza wielki sprzeciw matek karmiących naturalnie.  Mama, która z powodzeniem, świadomością swojej decyzji, wreszcie z potrzebną wiedzą karmi malucha piersią, nie rozumie i nie widzi istnienia takowego zjawiska.  A jednak ono jest i paradoksalnie, zamiast zwiększać liczbę mam karmiących naturalnie-zmniejsza ją.

O czym piszę?

Na niektórych oddziałach położniczych w Polsce, zdarzają się położne, pracujące, wydawałoby się, za karę. Oczywiście istnieją też wspaniałe, pełne empatii i zrozumienia kobiety z misją. Jeśli trafisz na taką, twoja przygoda z karmieniem będzie miała szansę rozpocząć się w komfortowych warunkach. Niestety, choć wiele mówi się o zaletach naturalnego karmienia, doradców laktacyjnych z prawdziwego zdarzenia jest jak na lekarstwo.

Propagowanie karmienia piersią

Niewiele jest oddziałów położniczych, na których nie kładzie się nacisku na naturalne karmienie. Jest to zrozumiałe i pożądane. Karmienie piersią powinno być propagowane, jednak problemem jest sposób realizacji owej misji na poszczególnych oddziałach. Niestety, na niektórych panuje ni mniej ni więcej – terror laktacyjny właśnie.

Nie „nawróci” się żadnej matki na karmienie naturalne, jeśli na początek podda się w wątpliwość jej miłość do dziecka. Tak, wiele położnych w ten sposób rozmawia z kobietą, która oznajmia, iż zamierza karmić mlekiem modyfikowanym. „Dobra matka karmi piersią, nie zważa na ból”, „to pani wina, dziecko ma piękny odruch ssania”, „butelka? Pani jest niepoważna”- to cytaty z jednego z oddziałów położniczych „propagującego” karmienie piersią.

Ideałem byłoby przeanalizowanie powodów takiej decyzji, pomoc w rozwiązaniu ewentualnych problemów, spokojne, cierpliwe i życzliwe pokazanie zalet i możliwości naturalnego karmienia.

Butelkowe vs  karmiące

Jedno z bardziej irracjonalnych zjawisk. Sztuczny podział, który najprawdopodobniej ma na celu leczenie czyichś kompleksów.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Z tego co pamiętam na sos rodzice był juz podejmowany ten temat,ile można walkowac to samo….

    • sosrodzice sosrodzice

      Agnieszko, były podejmowane różne tematy. Ten głos jest na tyle cenny, że z przyjemnością opublikowaliśmy ten artykuł. A tak z ciekawości, który artykuł masz na myśli? :)

    • Dorota Dorota

      Temat jest na tyle ważny, że można i trzeba go wałkować. Jest bardzo wiele do zrobienia w tej kwestii.

      • Agnieszka Agnieszka

        Ale co do zrobienia? Jak pojawia się tylko taki artykuł to zaraz w komentarzach toczy się wlasnie wspomniana mleczna wojna.A tak w życiu nikt nikomu aż tak się nie miesza przecież jesteśmy dorośli i sami decydujemy….trochę rozdmuchana sprawa.

        • Dorota Dorota

          Agnieszko, ciągle jednak wierzę, że uda się zakopać topór wojenny i wzrośnie szacunek oraz przyzwolenie do tego, by każdy mógł żyć po swojemu. Na pewno jeśli chodzi o to, jak karmić dzieci.
          Poza tym idąc Twoim tropem, trzeba by było również przestać pisać o tym, by nie krzywdzić dzieci, żeby nie bić, bo ciągle ten problem jest ogromny i nadal istnieje przyzwolenie społeczne do wielu form przemocy. Jednak pomału coś się zmienia…

          • Agnieszka Agnieszka

            Rozumiem.Przepraszam,ze tak się czepiam.Po prostu ja nie zwracam uwagi jak która kobieta karmi.i sama robię swoje.W moim środowisku nie zauwazylam jakiś znaczących problemow z kwestia karmienia.Ostatnio przesledzilam artykuł wraz z kmentarzami na Waszym forum o podobnej tematyce i dlatego unalam ten za powielenie.pozdrawiam

            • Dorota Dorota

              Agnieszko, również pozdrawiam :) I zachęcam do odwiedzania strony. Każdy komentarz pomaga nam w tworzeniu tego miejsca, tak, by każdy czuł się tu dobrze, czy karmi piersią, czy butelką, czy nosi w chuście, czy wybiera wózek…Wychowanie dzieci jest samo w sobie trudne, a my rodzice powinniśmy się wspierać ;) Tak myślę ;)

  2. Lila Lila

    Ale właśnie chodzi o to, że na forach, czy pod artykułami matki karmiące butelką piszą głównie o tym, że nie karmiły, bo nie miały mleka, a nie dlatego, bo wolały butelką. Ja się nie spotkałam z ocenianiem kobiet słowami „leniwa” itd. Ja widzę, że kobiety, które mają jakieś pojęcie o karmieniu naturalnym próbują wytłumaczyć to tym, które najwidoczniej dużej wiedzy nie posiadają, ale to jak grochem o ścianę. One po prostu nie chcą wiedzieć i wolą powtarzać dalej bzdury o braku pokarmu, o nie dość pożywnym pokarmie etc. Mnie to denerwuje, bo wiele przyszłych matek czytając takie komentarze zakodowuje sobie „aha, brak pokarmu zdarza się naprawdę często, więc ja też mogę go nie mieć”, zamiast poszukać prawdziwych informacji na temat laktacji i tego jak przebiega. Nikt nie mówi, że to proste i od początku przyjemne, ale ciągłe, uparte powielanie bzdur zasłyszanych gdzieś tam krzywdzi przede wszystkim dzieci matek, które chcą karmić naturalnie, ale poddają się szybko przy pierwszych problemach z laktacją, bo wydaje im się (bo tak powiedziała koleżanka, bo ktoś napisał tak na forum), że nie da się z tym nic zrobić, a większość problemów można rozwiązać, jeśli się wie, jak to zrobić. Jeśli kobieta od razu zakłada, że nie chce karmić piersią to jest tylko i wyłącznie jej sprawa. Nikt nie ma prawa jej oceniać, ale bądźmy szczere same ze sobą i z innymi. Nie mówmy bzdur, bo wychodzi na to, że 50% kobiet w Polsce nie ma mleka w piersiach i potem takie kwiatki, jak ten, który usłyszałam od teściowej „koniecznie zapytaj swojej pani ginekolog co masz zrobić, żeby mieć pokarm po porodzie, bo ktoś tam nie miał i nie mógł wykarmić 2 dzieci”. No mi ręce opadają, jak słyszę takie bzdety. Żeby 60-letnia kobieta nie miała pojęcia skąd się bierze mleko w piersiach? A to niestety wina kobiet, które nie chcą karmić piersią, ale łatwiej jest powiedzieć, że po prostu nie miały czym. I błędne koło się toczy.

    • Dorota Dorota

      Wiele mam właśnie mierzy się z tym problemem, że sądziły, że „to proste i przyjemne” (jak napisałaś). A rzeczywistość nie jest taka różowa…a potem klops, bo miało być łatwo, a mi nie wychodzi, to znaczy, że ja się nie nadaję…I wtedy nie karmią, bo mierzą się z wizją sielankowego, wyidealizowanego karmienia piersią. A napisać, że karmienie piersią może być trudne to przestępstwo, bo oburzenie to powoduje straszne. Coś wiem na ten temat.

      • MamaNaEtacie MamaNaEtacie

        A wystarczyłoby przerwać tą tendencję do pisania w samych superlatywach o karmieniu!
        Jak zostałam mamą po raz pierwszy to omal nie cięto mi piersi przez zatkane kanaliki! W życiu mnie nic tak nie bolało jak karmienie, nie spałam, nie mogłam siedzieć (byłam nacięta). Czułam się jak niewolnik własnego dziecka :( karmiłam owszem, aż do momentu w którym to okazało się, że dziecko ma tak silną alergię i nietolerancję, że wraz z pediatrą i alergologiem podjęłam decyzję o podaniu hydrolizatora. Boże jak ja się wyspałam! W końcu byłam sobą a nie dojarką :( bo albo był młody przy cycku albo laktator i tak w kółko.
        Przy drugim chciałam być idealna (tak właśnie kobiety mają to wpajane) i mimo, że mój poród był super, to znów nikt mi nie powiedział, że po pierwszej ciąży każda następna, powoduje po przystawieniu dziecka wzmożone skurcze macicy. Nie miałam o tym pojęcia chociaż do porodu przygotowałam się jak co najmniej do obrony tytułu doktora! Więc oprócz zastoju (po raz kolejny), krwi z poranionych brodawek, doszły niemożliwe bóle.
        Piszmy o tym. Karmienie piersią jest trudne, jest bolesne i nie jest wcale cudowne- na początku.
        Napisałam już o tym u was na fb, napiszę jeszcze raz z własnego przykładu jak traktowana byłam w szpitalu:
        córka miała 6 tygodni i dostała zapalenia płuc. wylądowałyśmy w szpitalu. musiałam być przy malutkiej cały czas, bo karmiłam ją piersią, spałam pod łóżkiem dziecka (o prysznicu zapomnij…nie wolno – był mróz a mój ojciec dosłownie na sygnale zawoził mnie do domu brałam prysznic i mokra wracałam do dziecka). Codziennie dwa razy był obchód z lekarzem, co 3 godziny przychodziły pielęgniarki pytać o mleko. i z uporem maniaka wręcz pytały czy nie chce butelki. Nikt absolutnie mnie nie wspierał! Byłam traktowana jak wariatka, eco terrorystka (nosiłam dziecko w chuście, mogłam swobodnie karmić przy wszystkich). Pielęgniarki miały pretensję, że inni wychodzą na korytarz jak karmię, bo „świecę cyckami”, dziecko przewijałam nawet w nocy więc musiałam zapalać małą lampkę, do tego padło zdanie: ” chce ci się tylko tak karmić i przewijać?”
        Miałam problem z laktacją, nerwy, AZS córki i pobyt w szpitalu temu nie sprzyjał, do tego te ciągłe zaczepki ze strony pielęgniarek- kobiet i głupie komentarze młodych lekarzy i studentów(szpital kliniczny), którzy dziwili się czemu „się tak męczy”.
        Zacznijmy najpierw od dobrego przygotowania, zmiany mentalności a dopiero potem terroryzujmy mamy piersią.
        Oczywiście ile kobiet tyle będzie różnych przeżyć, ale wszystkie zmagamy się z tym samym :
        brakiem zrozumienia do podjętej decyzji i wsparciem obojętnie jaka ta decyzja jest

        • Dorota Dorota

          Próbujemy przerywać to milczenie. Piszemy o tym, o czym „nie wypada” wspominać, uderzamy głową w mur, staramy się wywołać DYSKUSJĘ, a nie pyskówkę. Nie jest to proste, ale staramy się i często jesteśmy za to krytykowani (piszę my- jako portal, redakcja). Wierzę, że jak młode mamy będą naprawdę wspierane, będą wiedzieć, co może je spotkać, z czym trzeba się mierzyć, decydując się na karmienie naturalne, będą częściej podejmować ŚWIADOMĄ decyzję.

          Mamo Na Etacie, podziwiam i całkiem szczerze chylę czoła.

        • Agnieszka Agnieszka

          Trochę dziwna postawa pracowników szpitala…..Pielęgniarki komentowały tak nieprzychylnie bo podejrzewam że obecność matki im nie była na rękę……kit, że przeciwciała choremu dziecku by się przydały i obecność matki. Straszne to wszystko.Podziwiam za wytrwałość. Mimo, że otoczenie patrzy z politowaniem robi się swoje.Na takie teksty trzeba mieć przygotowaną ostra odpowiedz w zanadrzu.

        • Agnieszka Agnieszka

          Trochę dziwna postawa pracowników szpitala…..Pielęgniarki komentowały tak nieprzychylnie bo podejrzewam że obecność matki im nie była na rękę……kit, że przeciwciała choremu dziecku by się przydały i obecność matki. Straszne to wszystko.Podziwiam za wytrwałość. Mimo, że otoczenie patrzy z politowaniem robi się swoje.Na takie teksty trzeba mieć przygotowaną ostra odpowiedz w zanadrzu.

          • mika mika

            Robicie kawał dobrej roboty, sosrodzice.pl tak dalej :)

  3. Wioleta Wioleta

    Ja jeszcze będąc w ciąży nie raz widziałam artykuły w gazetach i portalach internetowych dla rodziców na temat karmienia piersią. Żadnego nie przeczytałam, bo stwierdziłam, że co tam może być trudnego przystawiam dziecko a ono ssie.Gdy urodził się syn priorytetem było dla mnie karmienie piersią. Zaraz po porodzie syn dobrze ssał, gorzej było dnia następnego płakał, zaciskał dziąsła, ja myślałam, że nie mam pokarmu bo z piersi wydobywała się woda. Przyszła położna opowiedziałam jej wszystko a ona kazała karmić i koniec. Chyba przez tydzień trwała mordęga – dosłownie, mały nie umiał chwycić dobrze brodawki ( teraz wiem, że była to wina przepełnionych pokarmem piersi) przez co płakał z głodu a ja z bólu bo brodawki były posiniaczone i pełne ran. Nie raz przeszło mi przez myśl by podać mieszankę, ale zaciskałam zęby i mówiłam, jak się nie uda to od jutra butla. Jednak się udało, ale łatwo nie było. Szkoda, że w szpitalach już na samym początku nie można uzyskać pomocy na temat karmienia piersią, wiele mam po prostu nie widzi innego rozwiązania jak podać butelkę, bo nie chcą głodzić dziecka lub nie radzą sobie z bólem poranionych piersi.Karmienie piersią często też wiąże się z przymusem dla matki, bo w szpitalu każą karmić ponad wszystko, w domu też wszyscy naciskają, prasa, tv, internet również i to takie trochę za karę, a zapominamy, że każda kobieta powinna mieć wybór i karmić z przyjemności a nie z musu.

  4. mika mika

    Bardzo ważny i bardzo potrzebny artykuł

  5. Ewelina Ewelina

    Tego typu artykuły są bardzo potrzebne. Ja myślałam, że w karmieniu piersią nie ma nic trudnego, zresztą z takim przekonaniem wyszłam ze szkoły rodzenia, nie czytałam, nie zdobywałam wiedzy na ten temat, byłam pewna, że będę karmić piersią i już. Okazało się jednak, że karmienie piersią nie jest takie łatwe, jakby się wydawało, niesie ze sobą różne trudności i żeby sobie z nimi poradzić trzeba jak najwięcej wiedzieć albo mieć oparcie ze strony specjalistów (mi nikt nie potrafił pomóc – położna, pediatra, ginekolog, pani z poradni laktacyjnej, co wskazuje na to, jak wielkie zapotrzebowanie jest na kompetentnych specjalistów w tej dziedzinie). Bardzo żałuję, że za późno zaczęłam tą wiedzę zdobywać. Dlatego tak ważne jest informowanie przyszłych mam o wszystkim, co związane jest z karmieniem, nie tylko o samych plusach, ale i minusach. Takie informacje są potrzebne, nie żeby odstraszać, ale żeby wspierać. Nie z wyboru, ale z musu jestem mamą karmiącą butelką i czuję się pełnowartościową mamą, choć niektórzy próbują mi to odebrać. Dziękuję za ten artykuł.

  6. Kasia Kasia

    Karmienie piersia bylo moim marzeniem…Udalo sie niecale pierwsze 3miesace…Dlaczego tak krotko?..Bo…moj snek byl malutki,bo ssal slabo i tracil na wadze,trzeba bylo dokarmiac go pokramen sciagnietym.Potem zaczely sie kolki…Sciaganie pokarmu,karmienie i placz malutkiego tulonego przez tate,bo ja ciagalam pokarm…Najwazniejsza dla malutkiego dziecka jest usmiechnieta,szczesliwa mama.Czasem butelka z mlekiem modyfikowanym to prawdzwe antydotum…

  7. Ania Ania

    Czasem się nie ma odpowiedniej ilości mleka, choć się bardzo chce! Tak było u mnie. Już pisałam nie raz o tym, ale może komuś się to przyda. Karmienie jest w głowie również, ale trzeba umieć podejść do tematu spokojnie. Ja w ciąży przeczytałam kilka książek o karmieniu, synek dobrze ssał od narodzin, w szpitalu położne pokazały jak karmić, a on i tak w kółko był głodny i tracił na wadze. Ja na to, że nie dam butli, bo przecież to by była moja porażka. Ale główka pracowała, a że wrażliwiec jestem straszny to stres i zmęczenie mnie zjadało. I doradca laktacyjny był, pani się dziwiła o co chodzi, pokar mam, jem i piję dobrze, mały dobrze ssie, jedyne co muszę to się wyluzować. Ja paradoksalnie za bardzo chciałam! Tak się nakręciłam, że niestety od 2 do 10 miesiąca Synka karmiłam w sposób mieszany, bo mu z piersi nie potrafiłam dać wystarczająco mleka, żeby mu wystarczyło. A raczej powinnam napisać z głowy mu mleka nie dałam, choć tak bardzo chciałam. Teraz znów jestem w ciąży i myślę, że podejdę z większym luzem. Chcę karmić, ale nie tak już za wszelką cenę. Mam nadzieję, że będę karmić tylko piersią, bo wyluzuję… Trzymajcie za mnie kciuki!

  8. MamaNaEtacie MamaNaEtacie

    żeby nie było, nie jestem z tego tytułu cierpiętnicą, cała sytuacja po prostu pokazała mi, że pomimo wielkich słów o dobroczynności karmienia to bardziej przypomina to terror piersiowo-mleczny i w parze z wiedzą i wsparciem nie idzie.

    Jest wiele aspektów nad którymi musimy jako społeczeństwo popracować, ale przede wszystkim brakuje w nas empatii i zrozumienia do cudzych wyborów, a one wcale nie muszą być dla nas dobre, grunt by były dobre dla podejmujących decyzję.

  9. Monika Monika

    Ja przed ciążą powiedziałam, że nie będę karmila piersią, bo to mało higieniczne, niekomfortowe i odbierajace kobiecość w oczach mężczyzny. W ciąży zaczęłam czytać różne książki, artykuły, czasopisma… Zmieniłam zdanie – zdrowie dziecka najważniejsze, będę karmila miesiąc, może dwa po porodzie, potem mm. Minęły 2 miesiące, wydluzylam sobie ten czas do dnia gdy dziecko skończy pół roku (dziś kończy).

    Czytając informacje o karmieniu piersią, skupialam się na problemach i wszystkim co najgorsze mnie może czekać. Ku mojemu zaskoczeniu wszystko poszło gładko, bez najmniejszych problemów. Do 5,5 miesiąca karmiłam wyłącznie piersią, później zaczęłam podawać warzywka. Dla mnie pozytywne opinie i komentarze nie były pomocne, raczej te problemy i porady jak sobie z nimi radzić dały mi dużo więcej (nie pomijając oczywiście wspaniałych ludzi których miałam w szpitalu).

    Lubię karmić córkę piersią ale chcę już przestać dla mojego komfortu. Próbowałam 3 dnitemu podać mm ale pluje i się krzywi. Nie będzie łatwo ale chcę się też zregenerować przed kolejną ciążą.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim mamusiom powodzenia i wytrwałości ;-)

  10. ania ania

    Przeczytałam własnie serię artykułów na temat karmienia, i nie rozumiem Was Mamy czemu sie tak „katujecie”. Że trzeba, że gorsza mama, ze nie kocha… i to rodzi tylko stres, a to powoduje że nie ma pokaru i jeszcze większy stres i błędne koło… Został mi niecały miesiac do porodu, nie nastawiam się że bedzie kolorowo, raczej że będzie co ma być. Jak mnie ktoś pyta jak chce rodzić, to odpowiadam że jak sie da to naturalnie, a jak beda wskazania do cc to trudno – głupie pytanie, jakby to ode mnie zalezało :). Jak mnei pytają jak będę karmic to mówie tak samo, postaram się piersią, ale jak się nie da z jakiegoś powodu, to tez nie będę robić z tego tragedii. Nie nastaiwajcie się że będzie super pięknie i kolorowo, jezeli tak bedzie to cudownie, a jezeli nie to przynajmniej unikniecie rozczarowania i frustracji :) Powodzenia!

  11. Mama Mama

    Bardzo mi się podobał jednej mamy blogującej na ten temat: ” Karmisz? Nie, głodzę”. I tyle w temacie;)

Zobacz również