Cesarzowi co cesarskie, a co dziecku?

Wychowanie dzieci podlega trendom. Oczywiście, wiele mam zaklina się, że niczego nie robi pod wpływem mody, ale jest to  oszukiwanie samej siebie. Czytamy, wyszukujemy, wybieramy – z tego, co obecnie na topie. Wiele z nas, niestety, daje się zwariować. O ile odrzucanie „zdobyczy cywilizacji” w postaci smoczków, pampersów i wózków w żaden sposób nie zaszkodzi malcowi (jedynie przysporzy mamie więcej zajęć), o tyle niektóre z postulatów nowoczesnego rodzicielstwa są po prostu niebezpieczne. Co powiecie, na „dziecko to mały dorosły”?

Nie ma dzieci, są ludzie

dziecko czytaMyśl Korczaka powinna przyświecać każdemu rodzicowi. Dziecko to człowiek. Niby truizm, a jednak wciąż trafiają się tacy, co o szacunek potomstwa walczą pięścią. Bicie, zastraszanie, grożenie – to nadal stosowane metody „wychowawcze”. W myśl korczakowskiej sentencji dziecko ma prawo do nietykalności osobistej, szacunku, okazywania emocji. To mądre słowa. Niestety, zdarza się, że zostają wypaczone i nadinterpretowane. Bo jak inaczej nazwać pomysł, aby zrobić z dziecka dorosłego w rozmiarze XXS?

Bo dzieciństwo jest durne

Kiedy słyszę przemowę w stylu „ Niniuś zrobił sobie ałka! Chodź do dziadzi na opka, dziadzia zrobi tuli-tuli i da słodkie ciuciu na pocieszenie” dostaję dreszczy. Przyznaje, razi mnie taki sposób przemawiania do dzieci, niemniej, nie uważam, że jest to groźne. Bo co może wywołać? W najgorszym wypadku dziecko będzie mówiło w ten dziwaczny sposób. Znacznie groźniejsze w skutkach jest coraz powszechniejsze przyspieszanie dorosłości. Rodzice chcąc dobrze (jak zawsze), zaczynają nakładać na barki malca obowiązki przekraczające jego możliwości. Stawiają wymagania, którym dziecko nie potrafi podołać. Zdają się myśleć, że dzieciństwo to jakiś stan przejściowy, który najlepiej wyeliminować, aby nie tracić czasu. Życie dziecka to tylko etap drogi do sukcesu, przy czym sukces to lukratywny zawód i dostatek. Plan zajęć niektórych znanych mi przedszkolaków to nic innego jak…

…biznesplan.

Tak można określić metodę wychowawczą niektórych z nas. Nauczeni, że edukacja jest drogą do sukcesu, zaczynamy wcześnie. Oczywiście nie ma nic złego w uczeniu dziecka czytania lub angielskiego, no chyba, że… przesadzimy.
Zdarzają się dzieci, które biegają wyłącznie po to, aby zdążyć z jednych zajęć dodatkowych na drugie. Rodzice w ogóle nie przyjmują do wiadomości faktu, że beztroska zabawa to NAUKA. Plac zabaw? Marnowanie czasu. Dziecko to inwestycja. Co z tego, że nienawidzi lekcji gry na harfie i z zazdrością spogląda na beztroskich urwisów za oknem? Kiedyś będzie wdzięczny. Ja nie miałem takich możliwości!

Ambicje

Rodzice są dzisiaj ambitni. Lubią popisywać się dziećmi. Tak było zawsze, jednak przed laty wystarczyło, że maluch zaśpiewał piosenkę na imieninach cioci, aby serce rodzica rosło z dumy. Dzisiaj potrzeba więcej. Co powiecie na fotki na fejsbuka ze zdobycia Orlej Perci przez pięciolatka? A może niebezpieczny spływ kajakowy w wykonaniu czteroletniego malucha? Albo szczyt szczytów – Mont Blanc zdobyty przez dziewięcio- i jedenastoletnie dzieci? Co łączy te historie?
Swojego czasu przydały autorom projektów sławy. No i wszystkie skończyły się źle. Zdobywców Orlej Perci zabrał spod szczytu helikopter ratunkowy, maluch ze spływu był jedynym ocalałym z wyprawy, a dzieciaki od najwyższego szczytu w Europie porwała lawina. Na szczęście przeżyły. Co uderza?
Ojciec niedoszłych zdobywców przyznaje: moim największym marzeniem było, aby dzieci zostały najmłodszymi zdobywcami. MOIM. Jak na ten pomysł zapatrywały się same dzieciaki? Nieistotne. To przecież mali dorośli. Stanowią odzwierciedlenie rodzicielskich ambicji i mają wypełniać plany.

Z dzieckiem można wszystko

Oczywiście, można, tylko po co? Naprawdę  uważasz, że zabranie dwumiesięcznego szkraba na egzotyczne wakacje sprawi mu frajdę lub wyjdzie na dobre? A może samochodowy trip po Europie  z dwulatkiem? Powszechnie wiadomo, że dzieci w tym wieku kochają kilkunastogodzinne przesiadywanie w fotelikach samochodowych. A może właśnie górskie szlaki? Te najcięższe i najdłuższe, żeby można było chwalić się „taki mały i dał radę”! Oczywiście przemilczając fakt, że ostatnie sześć godzin czternastogodzinnej wyprawy przepłakał, że chce do domu. Ambicje i wyobraźnia rodziców nie mają granic. Chcąc pokazać, że mają „nadzdolne” dzieci, a sami są ultranowocześni i postępowi, narażają maluchy na niebezpieczeństwo.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Mika Mika

    Urodziłam się pod koniec lat osiemdziesiątych i wszystko bym oddała żeby móc jak te dzisiejsze dzieci ambitnych rodziców, chodzić na naukę gry na pianinie i prywatny angielski. Pojechać na egzotyczne wakacje… ba jakiekolwiek wakacje. Być dorosłym w rozmiarze XXS… Chociaż właśnie takim dorosłym byłam, tylko tylko że mentalnie czekając aż wreszcie dorosnę i ominę smuty okres dzieciństwa bez wsparcia, bez ambitnych rodziców i bez pomocy! Moi rodzice byli bo byli i posiadali dzieci bo im się przytrafiły, niby starając się o ich szczęście… Strasznie im ku…. nie wyszło!

  2. Jula Jula

    Zgadzam się artykuł z d…
    Lepiej dbać, nawet za bardzo, niż olewać.
    Ja też jestem z domu, w którym dzieci i krzeseł nigdy za wiele
    I co? Mam chbolerny zal, ze mialam dziecinstwo jakie mialam.
    Wolalabym naprawde zeby ktos sie mna zainteresowal…tak po ludzko nawet ambitnie, przesadnie, ale zebym k…byla widzialna

  3. natalia natalia

    Myślę,ze nie chodzi w tym artykule o to aby dziecko zaniedbywać ale o to aby dziecko mialo CZAS być dzieckiem…zeby mialo milość i czas rodzica a nie tylko zaspokajalo ambicje rodzicow którym wlasnie często w dzieciństwie brakowalo np lekcji języków czy podróży. Wszystko jest dla ludzi ale w odpowiednich proporcacj. Pozwólmy dzieciom być dziećmi

  4. maga maga

    Ja byłam dzieckiem z patologi, brak ojca, matka alkoholiczna, najstarsza z 5 rodzeństwa z babcią, która nie dawała se rady z niczym prócz prania i karmienia. a Mimo to wspominam swoje dzieciństwo jako piękna czas. Teraz mam swoje dzieci i staram się im nie zakłócać dzieciństwa. Podejmują wyzwania, na które mają ochotę. Córka chciała grać na skrzypcach? poszłam z nią do szkoły muzycznej, po roku se odpuściła, ja też. Teraz zaczyna przygodę z gitarą, zobaczymy. Nie uczę niczego na siłę i moje dzieci są o dziwo mądrzejsze i bardziej rozwinięte od swoich rówieśników. i Wiem, że kroczę dobrą drogą.

  5. Magda Magda

    Nadmierna ambicja rodziców zabija w dzieciach radość z dzieciństwa i dobrze jeżeli tylko radość. Czy gdyby 5latek spadł z Orlej Perci, rodzeństwo zginęło pod lawiną a chłopczyk utonął to nadal Julo i Miko zazdrościłybyście im rodziców? Jedynie co w tej chwili oni osiągnęli to wzbudzili w swoich dzieciach strach i niechęć. Również dorastałam w latach 80, nie umiem grać na żadnym instrumencie, śpiewać jak słowik, baletnicą nie zostałam a jednak miałam najcudowniejsze dzieciństwie. Do końca życia zapamiętam zjazdy na workach zimą, ziemniaki z ogniska jesienią, letnie wieczory spędzane na wspólnych grach planszowych i wiosenne, rodzinne sianie w ogrodzie. Rodzice dali mi coś więcej niż zdobycie 8tysiecznika – dali mi siebie !!!

  6. Ala M. Ala M.

    Myślę, ze to najtrudniejsza rzecz pod słoncem wychowywac tak, by wychowywac w rownowadze