Cesarka bez wiedzy i zgody matki

Historia, którą chcielibyśmy Wam tutaj skrócić jest bulwersująca pod wieloma względami. Włoszce pracującej w Wielkiej Brytanii wykonano cięcie cesarskie, bez jej zgody, po wyroku sądu, który zdecydował, że z powodu załamania nerwowego, trzeba natychmiast przerwać ciążę. Mimo że kobieta wróciła do siebie i zaczęła przyjmować leki, odmówiono jej możliwości kontaktu z dzieckiem. Dzisiaj córka ma 15 miesięcy, ciągle znajduje się pod opieką służb socjalnych, a młoda kobieta walczy o jej odzyskanie.smallO sprawie po raz pierwszy napisał Christophear Bookera w „The Sunday Telegraph”. Kobieta, obywatelka Włoch, przyjechała w lipcu 2012 roku do Anglii, aby wziąć udział w szkoleniu organizowanym przez linie lotnicze. W trakcie kursu dostała ataku paniki (choruje na chorobę afektywną dwubiegunową), obawiała się, ze zgubiła paszporty dwóch córek (przebywających we Włoszech). Atak pojawił się na skutek pominięcia kilku dawek regularnie przyjmowanego leku.

Kobieta wezwała policję, by ta pomogła jej szukać rzekomo zagubionych dokumentów. Policjanci zaniepokojeni jej stanem po przeprowadzeniu rozmowy z matką kobiety, która poinformowała ich, że ich córka nie wzięła leków, zdecydowali o zawiezieniu jej na pogotowie. Jednak według zeznań kobiety skontaktowali się z pracownikami socjalnymi Essex, którzy stwierdzili, że zabierają ją do lekarza, bo z jej dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. Zamiast do gabinetu ginekologa, pracownicy socjalni mieli zawieźć ją wprost do szpitala psychiatrycznego. Kobieta, gdy zorientowała się, co się dzieje, chciała wrócić do hotelu, ale została zatrzymana w zakładzie psychiatrycznym ze względu na ustawę o zdrowiu psychicznym. Tam przebywała 5 tygodni. W tym czasie sędzia James Munby stojący na czele sądu rodzinnego podjął wraz z pracownikami socjalnymi decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia, bez wiedzy i zgody kobiety i zabraniu jej dziecka.

Po porodzie kobieta zażądała zwrotu córki. W asyście prawników, którzy zauważyli, że mają do czynienia z inteligentną, mówiącą po angielsku Włoszką, zaczęła się walka o  dziecko. Od lutego 2013 sprawa toczy się w sądzie z udziałem prawników z trzech krajów. Prawnicy kobiety twierdzą, że bierze ona regularnie leki, jednak sędzia nie chce zgodzić się na wydanie córki „z powodu możliwego nawrotu choroby”.

Sąd w Rzymie zakwestionował działanie sądu w Wielkiej Brytanii. Opinia społeczna nie rozumie, dlaczego dziecko nie zostało przekazane rodzinie Włoszki, o co ta apelowała, pozostając w gotowości, by zająć się dzieckiem. Brytyjskie media jednoznacznie potępiają pracę pracowników społecznych i sądów, które w tej sprawie postąpiły w sposób niegodny i bulwersujący.

Sprawa stała się bardzo głośna w środowisku prawniczym. Eksperci wskazują, że w wieloletniej praktyce nie spotkali się z drugą taką sytuacją. Określają ją jako bezprecedensowa.

Więcej na ten temat.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. IZAROZA5 IZAROZA5

    CHORYM MATKOM NIE POWINNO SIE ODBIERAĆ DZIECI, NIKT CHOROBY SOBIE NIE WYBIERA, UWAŻAM ŻE TAKA KOBIETA POWINNA OTRZYMAC POMOC I WSPARCIE, TAK ABY W MIARE SWOICH MOŻLIWOSCI ZAJMOWAC SIE DZIECKIEM. TO KARYGODNE, ABY COŚ TAKIEGO ZROBIC…

  2. Mika Jaworska Mika Jaworska

    Ta sytuacja – kuriozalna, jest tylko wierzchokim góry lodowej. Paśtwa europejskie coraz głębiej wchodzą w rodzinę. Dzieci stają jakby włanością Państw a rodzice ” dostają” je tylko na wychowanie. Jest wgląd w dietę ( historia otyłego chłopca, którego chciano zabrać dziadkom), jest przymus szczepień, przymus szkolny,przymus Gender i dziesiątki innych przymusów z których nawet nie zdajemy sobie sprawy na co dzień. Odebranie dziecka rodzicom i umieszczenie go w rodzinie zastęczej lub jeszcze gdzieś indziej stało się prawnie bardzo łatwe.Nie mówię tu o patologiach takich jak przemoc, alkohol, narkotyki – ale o sytuacjach, kiedy jedynym powodem odebrania dziecka jest choroba rodzica albo bieda wynikająca ze straty pracy. Państwo woli zabrać dziecko ku obopólnej szkodzie i płacić rodzinie zastępczej, zamiast wesprzeć finansowo rodzinę. To nie jest dobre. W Niemczech odebranie dziecka uchodźcom, bądż przyjeżdżającym z Polski na przykład ” za pracą” jest banalnie proste i często niemżliwe do odwrócenia. Znana jest historia polskiej , zwykłej rodziny, której odebrano dzieci, bo podobno opuścily się w nauce ! Rodzice przy pomocy polskich detektywów wyrwali je z rąk przytułku niemieckiego i potajemnie uciekli do kraju. Do dziś się ukrywają , bo prawo europejskie nie jest po ich stronie. To są kurioza, na któr nie ma słów! I do czego to niby ma prowadzić ? No powiedzie mi – do czego?

    • Jolka22 Jolka22

      Zgadzam się, rodzice dostają po 50 czy 70 złotych zasiłku, a rodziny zastępcze po kilkaset złotych. To jest chore! A potem są sytuacje, kiedy w rodzinach zastępczych dochodzi do tragedii! U nas to wszystko powyginane: kiedys czekało sie za papier toaletowy w kolejkach i ludzie nie byli zachwyceni, dzisiaj czekamy do lekarza parę lat i mamy trzymać usta zamknięte. a co jest ważniejsze zdrowie czy papier do tyłka??? Ja już nie mam na to słów.