Bunt ośmiolatka – jak przetrwać?

Dzieci się buntują. Nieustannie i na wiele sposobów. Czy jest się czym martwić? Z punktu fizjologii – nie. To normalne. Jednak pod kątem życiowego pragmatyzmu to już bywa różnie. Bo taki bunt ośmiolatka potrafi dać mocno w kość i wyjątkowo silnie utrudnić
codzienne funkcjonowanie. Jak sobie z nim radzić? Oto żelazne rady, które warto sobie wziąć do serca, gdy mamy w domu zbuntowanego ośmiolatka.

bunt ośmiolatka

Dlaczego ośmiolatek się buntuje?

Ośmiolatek to starsze dziecko. Takie, które chce wiele rzeczy robić samodzielnie. Buntuje się, gdy jest (w jego ocenie) nadmiernie kontrolowane, wyręczane. Pragnie decydować.

Niekoniecznie o rzeczach wielkich, ale istotnych dla niego. Jeśli jego prawa nie zwiększają się (choćby odrobinę) z biegiem lat, czuje żal. Dziecko w naturalny sposób nie chce być ciągle traktowane tak samo, jak wtedy, kiedy było „dzidziusiem”. Im bardziej nieadekwatne
(według dziecka) podejście do niego prezentowane jest przez jego rodziców, tym bunt może być większy i bardziej dotkliwy dla wszystkich.

Dziecko intuicyjnie czuje, że powinno być traktowane inaczej niż przedszkolak. Pragnie wykazać się. Być doceniane i zauważone już jako starszak. Jako uczeń pierwszej/drugiej klasy czuje się już poważnie. Dla rodzica może to wydawać się bez znaczenia. Dziecko
nadal jest dzieckiem. Nie ma większego znaczenia, że ma osiem czy pięć lat, nadal rodzic ma pełną odpowiedzialność i sprawuje kontrolę nad nim. Dla kilkulatka jego wiek i różnice, które sam w sobie obserwuje, mają jednak ogromne znaczenie.

Bunt ośmiolatka – czas próby?

Bunt to najczęściej nic miłego dla rodzica. Bywa nerwowo, czasami ogarnia nas złość, poczucie beznadziei. Z perspektywy dziecka wygląda to jednak inaczej.

Bunt ośmiolatka jest po prosty zdrowy. To forma określenia siebie, pokazania siebie jako osobna jednostka, mająca być może inne pragnienia, cele niż rodzice. Dziecko w naturalny sposób poznaje siebie jako tego, kto nie jest mamą i tatą.

Rolą rodzica nie jest ten bunt osłabiać, ale nakierowywać na właściwe tory. To również czas na zrewidowanie swoich metod wychowawczych, zastanowienie się, co robię dobrze, a co źle, co mogłabym poprawić jako rodzic. Każdy bunt, zwłaszcza intensywny w swoim wymiarze, to również czas, żeby zastanowić się, co zmienić w podejściu do dziecka, by nie musiało się ono tak mocno buntować.

Zachować spokój

Podstawa to zrozumienie. Uświadomienie sobie, że dziecko nie robi nam na złość. Nie jest niegrzeczne, czy źle wychowane. Dziecko się buntuje, bo jest dzieckiem. Tak było, jest i będzie. Buntowanie to naturalny odruch, pozwalający dziecku zbudować autonomię.

Podstawa to cierpliwość, dystans. Warto powtarzać sobie, że trudne zachowanie dziecka nie jest wymierzone w nas. Ich celem nie jest ranienie, czy zrobienie nam na złość. Wprost przeciwne – chodzi o coś zupełnie innego. Dziecko, gdy zachowuje się źle, pragnie, jak
mało kiedy, wsparcia rodzica. Czasami łagodnej stanowczości, innym razem mądrej rozmowy. Dziecko próbujące naruszyć granice, nie chce być zostawione samo sobie. Ono potrzebuje mądrego przeciwnika. Kogoś, kto będzie stał, czuwał, nie pozwoli się zgubić.

Wysłuchać

Dziecko, niezależnie od tego, ile ma lat, pragnie być wysłuchane. Chce być traktowane poważnie.

Nawet jeśli dla rodzica jego kłopoty są mało istotne, dylematy śmieszne, a rozwiązania banalnie proste, to najgorsze co można zrobić, to wyśmiać dylematy małego człowieka.

Nie wolno ich bagatelizować, mówić, że nie mają znaczenia.

Nie najlepszym pomysłem jest również przekazywanie od razu prostych rozwiązań. Warto zblokować w sobie tę pokusę…

Na początku dajmy dziecku mówić. Niech opowiada, nie oceniajmy, nie krytykujmy. Nie wymądrzajmy się. Po prostu słuchajmy… Postarajmy się zrozumieć emocje. Możemy zadawać pytania, które pozwolą nam wyjaśnić wątpliwości, czy dobrze rozumiemy to, co
dziecko próbuje nam przekazać.

Następnie możemy zapytać, czy dziecko ma pomysł, jak rozwiązać daną sytuację.

Możemy tak poprowadzić rozmowę, żeby dziecko doszło samo do oczekiwanego rozwiązania. Warto podczas takiej dyskusji pokazywać kilkulatkowi różne możliwości, wskazywać na różne punkty widzenia. Dobrze wskazać, że poszczególne osoby mogą
inaczej spojrzeć na sprawę. Pokazujmy, jak rozmawiać, jak szanować emocje innych, jak rozwiązywać konflikty.

Dziecko w okresie buntu jak nigdy wcześniej i później potrzebuje wsparcia, zrozumienia, mądrego przewodnictwa. Warto tego się nauczyć, gdy nadchodzi bunt ośmiolatka, by być przygotowaną na bunt nastolatka.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.