Bransoletka na rękę na wszelki wypadek

Idea świetna. Na wszelki wypadek warto stosować różne rozwiązania. Nawet jeśli teoretycznie nie spuszczamy dziecka z oczu oraz gdy jesteśmy pewni, że nasza córka czy syn są na tyle duzi, że znajdą rodziców w tłumie innych plażowiczów, sprawdza się metoda dmuchania na zimne. Doświadczenie policji i ratowników potwierdzają, że nietrudno, by dziecko zgubiło się na plaży w letni, gorący dzień. Lepiej zatem nie ryzykować. Pod tym względem bransoletki na rękę to super sprawa…Jednak jest też druga strona medalu.

Bransoletkę miałam szansę przetestować tego lata, gdy podczas wypoczynku na jednej z polskich plaż wręczyła mi ją wraz z ulotką pani ratowniczka. Niestety nie otrzymaliśmy długopisu, który dla marki Plus, która jest sponsorem akcji, nie byłby dużym wydatkiem. Na szczęście długopis noszę w torebce, którą szczęśliwie miałam na plaży.

Po wpisaniu numeru telefonu na bransoletce, postanowiliśmy założyć opaskę córce. Nie potrzebna była instrukcja zawarta na ulotce. Zadanie bardzo proste. I wszystko byłoby świetnie, gdyby pod koniec dnia nie okazało się, że numer do Męża zniknął. Pozostała po nim jedynie pierwsza cyfra (tak jak na zdjęciu).

Starając się dowiedzieć, dlaczego tak się stało, sięgnęłam po ulotkę, a tam zamieszczona jest informacja „wpisz numer telefonu do jednego z opiekunów (możesz do tego użyć zwykłego długopisu lub jeszcze lepiej flamastra permanentnego)„. Opcja z długopisem, którego i tak wiele osób nie ma na plaży (gdy obserwowałam rodziców dzieci, wielu z nich nie założyło opaski), nie sprawdziła się. Niestety tej drugiej: z pisakiem niezmywalnym nie miałam szansy przetestować, bo takiego nie zaplanowałam w plażowym wyposażeniu.

Gdyby tego było mało opaska w przypadku jednej z dziewczynek, której rodzice zdecydowali się ją założyć, okazała się przyczyną dość sporego zadrapania…i dość szybko została zdjęta. Zaobserwowane osobiście.

Dlatego apel do organizatorów Akcji. Dobra inicjatywa. Brawa za zainteresowanie dziećmi. Jednak, żeby zachęcić rodziców, by korzystali z możliwości, jakie daje akcja, nie wystarczy wręczyć ulotki z alarmowymi numerami oraz opaski, z której znika zapisany numer. Warto by było dodać długopis, który by dał trwały ślad lub pisak. Koszty przypuszczam nie byłyby zbyt wysokie, a przynajmniej skuteczność byłaby wyższa. No chyba, że opaska i ulotka mają być tylko reklamą Plusa. Jeśli tak, to przepraszam…

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. DoDo DoDo

    No właśnie może dlatego numer zniknął, gdyż zaczynał się na cyfrę „7” a to chyba inna sieć niż Plus… Pewnie jak byłby to numer plusa, to by się zachował nawet kilka dni :)))

    • Rodzynek Rodzynek

      :)

    • Rodzynek Rodzynek

      ważny temat, taka bransoletka, wszywka w ubranie, czy jak najszybsze nauczenie dziecka jak się nazywa może zaoszczędzić mnóstwo nerwów

      • Julia Julia

        Oj tak, plaża, sklep czy targ to istny raj dla Małego uciekiniera. A może by tak z nim do rymarza zamiast po bransoletkę? ;)

    • Dorota Dorota

      Na to nie wpadłam…:D

  2. OlkaG OlkaG

    Mieliśmy taką opaskę, ale nie z akcji Plusa. Długopis z niej nie znikał.

  3. angel angel

    No to faktycznie tandeta jeśli numer znikał… Niby wszystko ładnie i pięknie wygląda, ale nic poza tym…

  4. Mstrzalka Mstrzalka

    A mi taka opaska się podoba, długopis w połączeniu z wodą, potem i piaskiem ma się prawo zmyć natomiast gdyby został użyty marker (zazwyczaj dostępny w każdym kiosku) nie było by tego problemu. Opaska była za darmo więc marker to chyba niezbyt duży koszt jak na poprawę bezpieczeństwa dziecka. Pomysł firmy naprawdę super bo połączyli reklamę z czymś naprawdę pożytecznym, wystarczy chwila nieuwagi by dziecko zniknęło w tłumie a z opaską można bez problemu dodzwonić się do rodziców. Sama kupowałam takie opaski synkowi.
    Swego czasu nad morzem znaleźliśmy kilkulatkę zapłakaną bo szukała rodziców… długo staliśmy w miejscu( żeby nie oddalać sie ewentualnie od rodziców dziecka) z dzieckiem a koleżanki szukały mamy dziewczynki, nie udało nam się wobec czego odprowadziłyśmy dziewczynkę do ratowników, gdyby miała opaskę szybko trafiła by do mamy.

    • ala ala

      Też uważam, że pomysł takiej bransoletki jest świetny. Jestem zdecydowanie za Niezgubkami, można kupić na Allegro, pod hasłem niezgubka. Są silikonowe imie dziecka, telefon do rodzica, są wytłoczone w silikonie więc nie ma możliwości że coś się zetrze. Numer telefonu widać z bliska, ale z odległości nie da rady go odczytać. Z tego co się orientuję jest jedną z nielicznych bransoletek dla dzieci ze znakiem ICE. Brawo dla pomysłodawców.