Brak apetytu u dziecka – kiedy się martwić, a kiedy uspokoić emocje?

Pierwsze lata życia są niezwykle ważne w kształtowaniu zdrowych nawyków żywieniowych. To, czego nie uda się zrobić na tym etapie, będzie bardzo trudno zmienić lub wypracować później. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, a wraz z nią pojawia się presja i nierzadko poczucie winy….

Gdzie jest tyle emocji, bardzo trudno zachować spokój i zdrowy dystans do tego, co się dzieje. Tymczasem normalne dla małych dzieci jest grymaszenie i odmawianie jedzenia oraz okresy, kiedy dzieci jedzą wyjątkowo dużo, zadziwiając najbliższe otoczenie, jak to możliwe, by tak mały człowiek mógł tyle zjadać.

Brak apetytu u małego dziecka

Między 1 a 5 rokiem życia rodzicom może się wydawać, że dziecko nie je nic albo bardzo niewiele, że jedyny sposób, by dostarczyć mu wartościowego posiłku to karmienie malucha lub przekupywanie w rodzaju: „Ty grzecznie zjesz, a ja…”.

Niestety to błąd.

Trzeba sobie uzmysłowić, że w pierwszym roku życia dziecko może zwiększyć swoją wagę o 7 kilogramów. Jednak już w następnych latach (od 1 do 5 roku życia) normalne jest przybieranie na wadze od 1 do 2 kilogramów na rok. Spowolnienie wzrostu jest na tym etapie naturalne, a pediatrzy określają nawet te zmiany w kategoriach „anoreksji fizjologicznej”. Dla rodziców istotna informacja jest taka, że zdrowe dziecko je tyle, ile potrzebuje do prawidłowego wzrostu i zachowania energii.

Przyczyny braku apetytu u dziecka

1964956_10152307038480250_3384750161833224718_nIstnieje wiele czynników, które mają wpływ na apetyt u dziecka:

  • niestabilność emocjonalna,
  • poziom aktywności fizycznej (mały ruch lub brak ruchu zmniejsza apetyt)
  • infekcje (zmniejszają apetyt)
  • choroby, np. choroba trzewna (zmniejsza apetyt),
  • wiek dziecka (dzieci około dwuletnie zaczynają mniej jeść w porównaniu do miesięcy wcześniejszych, zmiana ta może być bardzo zauważalna, dlatego często niepokoi).

Na następnej stronie o problemach z apetytem u dwulatków.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasienka Kasienka

    Niestety znam problem z autopsji, moja córka od urodzenia jest alergiczna, przarabialismy wiele diet i ciagle jakies ograniczenia, jedzenie dawno przestalo byc przyjemnoscia, pojawily się problemy, jeden za drugim w tym z niejedzeniem

    • Dorota Dorota

      Tak, u Ciebie doszedł problem z alergią, stres związany z tym, co uczula dziecko…Te emocje trudno ukryć, przechodzą na dziecko, dlatego tak ważna jest prawidłowa diagnostyka, która dodatkowo jest utrudniona u najmłodszych dzieci i problem zatacza koło.

  2. xxx xxx

    Wielu rodziców świruje na punkcie jedzenia, trudno uniknąć błędów w tym temacie, oj trudno

    • Dorota Dorota

      Tak, bo każdy rodzic chce dobrze dla dziecka, czasami się w tym wszystkim gubi i popełnia błędy

  3. mamao.pl mamao.pl

    Znam ten temat :) Starszy syn ma przypadłość niejadka ale nauczyłam się wyciągać z tego wnioski i odpowiednio podchodzić do tematu.
    Pozdrawiam!

    • Dorota Dorota

      Tak, odpowiednie podejście jest bardzo ważne, niby proste, ale myślę, że jednak trzeba swoje „przetrawić”, żeby do tego dojść.

  4. MamaIGI MamaIGI

    Bardzo fajnie napisane, tak przystępnie

  5. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Ja uważam, że nigdy i przenigdy nie należy zmuszać dziecka do jedzenia. Nie chce – niech nie je. Tylko choremu dziecku może się zdarzyć, że zagłodzi się na śmierć. Zdrowemu nie. Miałam takie akcje z moim najstarszym synkiem. ( Nie wiedziałam tego, co wiem teraz i zmuszałam go do jedzenia). Rzygał więc , miał biegunki, nie przybierał na wadze – a wystarczyło odpuścić. Z najmłodszym było już tak, że jadł co chciał i kiedy chciał. Trudne to było , bo miał wybiórczość jedzeniową, ale jak odmawiał jedzenia , to pilnowałam, żeby pił wodę ( Wodę! Nic słodkiego , co zabija apetyt). Mocne musiałam mieć nerwy, bo potrafił nie jeść trzy dni! Czwartego rzucał się na jedzenie. Małe dziecko trzy dni na wodzie! Wyrodna matka! Ot co! :) .

    • mamuska mamuska

      Zgadzam się, ale jak widać rodzice muszą przejść to na własnym przykładzie, bo jednak nie można, a się to robi

  6. lavinka lavinka

    My lecimy na BLW odkąd tylko mała nauczyła się nie krztusić (późno, bo dopiero od 10m ż, wczesniej z musu papkowanie, ale nic na siłę, niemowlęta dość jasno pokazują, kiedy mają dość), czyli dziecko je to co chce, kiedy chce i ile chce. I okazuje się, że to działa. Bywają dni, kiedy ledwo co skubnie, bywają dni, kiedy zjada niemal tyle co my. Żadnych problemów z dietą. Lekarz się dziwi, że no jak to takie chude dziecko może być w 75centylu z wagą (no ale w 97c we wzroście, co czasem myli w ocenie „tuszy”). Nie jest otłuszczone z nadmiaru kasz (nie wiem skąd ta moda na zapychanie niemowlaków kaszami w ilościach przemysłowych), tylko ma mocne kości i dużo mięśni. Żywi się głównie nabiałem, warzywami i owocami, co ciekawe prawie nie pije wody, bo nie lubi, a w zamian ma do picia gotowany na jabłkach i suszu kompot czy rozwodniony sok. Potrafi wypić 1,5l płynów dziennie, latem to ze 2.

    U nas w Polsze niestety pokutuje mit pulchnego dziecka, wręcz nalanego, zatem każde, które się mieści w siatce centylowej z marszu uznawane jest za niejadka, nawet jak normalnie je. Po prostu „je za mało” ile by nie zjadło. To siedzi w chorych umysłach opiekunów. Z założenia dziecko mało je, bo każde dziecko mało je, więc każde trzeba dokarmiać, bo jest za chude, choć lekarz bije na alarm, że ma nadwagę (wtedy opiekun oczywiście obraża się na lekarza i nadal wpycha w dziecko wszystko, co się da).

Zobacz również