Boję się zostawić dziecko z kimkolwiek!

Babciu, czasy się zmieniły…

W przypadku, kiedy z wnukiem zostaje babcia, kwestia zaufania jest łatwiejsza. Jednak i tu rodzą się obawy.

Jak ona da sobie radę? Przecież dawniej robiło się wszystko zupełnie inaczej? I wówczas również najprostszym, i najlepszym sposobem jest szczera rozmowa. Wyjaśnienie sobie spornych kwestii.

Babcine sposoby nie muszą być złe. Warto czasami wziąć je pod uwagę. Dobrze jest malucha stopniowo przyzwyczajać do obecności innej osoby. Częste, wcześniejsze spotkania dadzą możliwość seniorce lepszego przygotowania się do swojej nowej roli, a maluchowi czas na nabranie do niej zaufania. Wówczas, jak przyjdzie dzień rozstania, nie będzie on tak bolesny. Dziecko chętniej zostanie z kimś, kogo już zna, młodej mamie zaś łatwiej będzie uwierzyć, że nic złego mu się pod opieką babci nie stanie.

Bo ty facet jesteś…

Jednak nie tylko perspektywa żłobka, opiekunki czy dziadków wzbudzają w niektórych kobietach lęk. Są mamy, które nie potrafią wyobrazić sobie jak mogłyby zostawić malucha nawet z … jego tatą. I nie chodzi tutaj o powrót do pracy, a choćby godzinne wyjście do sklepu.  Dlaczego?

„Bo on jest taki nerwowy”, „Bo na pewno o czymś zapomni…”, ,,Bo ja zrobię to lepiej…”- takie słowa często można usłyszeć z ust młodych mam jako argument za tym, aby pozostać w domu.

I pewnie zdarzają się tacy ojcowie, którym nie można zaufać. Zdecydowanie częściej jednak są to nasze nieuzasadnione obawy. Warto dać szansę tacie. Zaufać. Nawet jeśli zdecydujemy się nie wracać do pracy, przyjdzie taki moment, że będziemy potrzebowały pomocy. Nie jesteśmy przecież w stanie zajmować się naszymi pociechami nieustannie.

Wiele mówi się na temat lęku przez rozstaniem z rodzicami u dzieci. Maluchy boją się zostać same. Żądają zabrania z powrotem z przedszkola. Płaczą, jak mają spędzić czas z kimś innym. Wstydzą się. Czasami wpadają w histerię. Protestują. Na pewnym etapie rozwoju jest to normalne i nie powinno nas niepokoić. Wręcz przeciwnie, niechęć i nieufność w stosunku do obcych uznaje się za jedne z objawów prawidłowego rozwoju dziecka. Dużo mniej możemy przeczytać o leku separacyjnym, jaki odczuwa matka, kiedy zostaje rozdzielona ze swoim skarbem.

Tęsknota jest rzeczą normalną. Niekiedy jednak każde rozstanie jest przez nią traktowane jak  porzucenie dziecka. Oddanie go pod opiekę komuś innemu rodzi poczucie winy i wyrzuty sumienia. Poczucie winy, którego nie można się wyzbyć. Wyrzuty sumienia, które nie można zagłuszyć. Lęk, który ciężko opanować. Jeśli kobieta odczuwa to w ten sposób warto, aby zasięgnęła porady specjalisty. Trwanie bowiem w tak silnym stresie może prowadzić nawet do depresji. Nie pomaga to także w prawidłowym rozwoju naszego dziecka. Maluchy nierzadko widząc zdenerwowaną mamę, same zaczynają się bać rozstań. Kontakt z innymi ludźmi jest dla dziecka bardzo ważny. Nie powinno ono spędzać całe dnie tylko i wyłącznie z mamą, bo przecież nie zawsze tak będzie. Odseparowywanie go od „obcych” w imię racji, że nikt się nim nie zajmie tak jak ja, hamuje rozwój komunikacji, współdziałania w grupie czy samodzielności u dziecka. A stąd już niedaleka droga do stania się nadopiekuńczą i zestresowaną matką, ale to już zupełnie inny temat.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Uśmiechnęłam się czytając ten artykuł, bo przypomniałam sobie, że kiedy mój pierwszy syn miał 5 miesięcy , zostałam zaproszona przez koleżankę na ślub i wesele. Łukaszek miał zostać z dziadkami. Nie było problemu. Uwielbiali z nim zostawać. Już w tramwaju poczułam niepokój, który rozrósł się do paniki, bo zaczęło się zbierać na burzę. Spadły pierwsze krople deszczu, Duże i ciężkie. Niebo się zachmurzyło, zerwał wiatr. Moja ” zwyrodniała” wyobraźnia podsunęła mi scenariusz; że zostawiłam otwarte okno, że wichura otworzy je całkiem, że deszcz strugami wleje się do łóżeczka dziecka, że lekko ubrany …. .A babcia zauważy? A może zasnęła? Nie było wtedy komórek, moi rodzice stacjonarnego telefonu też nie mieli. Skończyło się na panicznym powrocie do domu, gdzie oczywiście okazało się, że wszystko jest okej :) .Ale ślub i wesele przepadły :) . Przy dwojgu dzieciach już lekko odpuściłam, a kiedy było ich trzech – panika i lęk odeszły mi całkiem! Jakaż byłam wdzięczna, jeśli ktoś zechciał z nimi zostać! Nieczęsto się to zdarzało, jako, że przy moich małych synach – siostrzeńcy Kaczora Donalda to pikuś! :) .