Napisała do nas Paulina (autorka bloga Oli Loli New Life) współorganizatorka Blogowego Love (razem z Asią zfilizankakawy.pl), spotkania dla blogujących mam planowanego na 18 lipca 2015 roku w Poznaniu w Blubla Cafe. Z całego serca popieramy inicjatywy, które służą młodym kobietom, pozwalają im miło i efektywnie spędzić wolny czas. Rozumiemy radość i wyzwania wynikające z pisania, same im się oddajemy, dlatego idea blogowania jest nam tak bliska.
Wszystkie Mamy, które chciałyby wziąć udział w spotkaniu, przekierowujemy na stronę Blogowego Love a wszystkich zapraszamy na wywiad z pełną pozytywnej energii blogującą mamą.
sosrodzice.pl: Blog jest oknem na świat, zwłaszcza dla mamy z małym dzieckiem?
Paulina: I tak i nie. Są przecież mamy bardzo aktywne, które mimo posiadania dziecka udzielają się towarzysko i społecznie! Jednak dla mnie jest to wspomniane „okno na świat”. Chore dziecko, mąż za granicą, strach przed zostawieniem syna obcej osobie sprawiły, że zrezygnowałam z pracy i utknęłam w domu. Natłok obowiązków spowodował, że wycofałam się z życia towarzyskiego a blog sprawił że ponownie się na ten świat otworzyłam.
Co sprawiło, że zaczęłaś pisać i kiedy znajdujesz na to czas?
Paulina: Dawno temu opublikowałam ze 3 wpisy i zrezygnowałam – to nie było dla mnie, nie miałam pomysłu ani czasu. Gdy zapadła decyzja o przeprowadzce do Szwajcarii od razu wiedziałam, że będę pisać bo teraz już wiem o czym! Ta potrzeba jakoś we mnie urosła od czasu nieudanych początków. Czułam, że będzie mi ciężko za granicą; z dala od ukochanego mieszkanka, przyjaciół, rodziny i nawyków! W Szwajcarii zaczęło się dla nas nowe życie; uczymy się wszystkiego na nowo a blog chyba jest dla mnie sposobem pogodzenia się z całą sytuacją. Moje notki powstają w późnych godzinach wieczornych gdy już położę Oliwiera spać i ogarnę całe mieszkanie. Są wpisy, które piszę jednym tchem i takie do których podchodzę kilka razy. Syn nie ułatwia mi „pracy” – w dzień skutecznie odciąga od wynalazków techniki i żąda zabawy na powietrzu, a mąż – no cóż, nie wie że piszę (uśmiech)…
Nie wie?
Paulina: Ha ha! No nie wie. Serio. On zawsze uważał, że to bzdura, a piszą tylko kobiety nudzące się w domu. Nasze życie jest bardzo aktywne i gdy się kiedyś dowie będzie wryty w ziemię. Dzięki spotkaniu, które organizujemy z Asią stałyśmy się dość „znane” w sieci – całkiem możliwe, że jakiś znajomy mu doniesie albo sam przeczyta. A może mu powiem, żeby nie miał potem pretensji? Zastanawiam się nad tą opcją – chyba z samej ciekawości, jaką zrobi minę. Podejrzewam, że będzie jak to w reklamie mówią: Jego mina – bezcenna (uśmiech).
Bajki na blogach pisane, czyli „Blogowe dbajki”
Stylizacje dzieci, czyli rozmowa o modzie i nie tylko
„Przedszkoludki 100 radości i 2 smutki”
Ach śpij, kochanie…recenzja karuzeli Tiny Love-Serenada Natury
Fajna dziewczyna, miło się ją czyta
Ja bloga nie prowadzę, ale lubię odwiedzać te „normalne”, nie napuszone
Czas chyba założyć bloga, żeby poznawać takich fajnych ludzi :)
Skromna blogerka to sie zadko zdarza