Błędy przekonania, które wpajamy naszym dzieciom

Jednym z podstawowych błędów popełnianym przez rodziców jest wpajanie dzieciom błędnych przekonań. Rodzice często, mając jak najlepsze zamiary, wpadają w pułapkę myślową i nieświadomie wpajają dzieciom negatywne przekonania, które w przyszłości mogą wywołać poważne skutki.

1. „We wszystkim muszę być dobry”

maternal-love-71278_1280W tym, że zachęcamy dziecko do tego, aby się starało, a podejmowane zadania wykonywało jak najlepiej, nie ma nic złego. Jednak granica pomiędzy motywowaniem, a zaszczepieniem błędnego przekonania, że muszą być we wszystkim najlepsze, jest bardzo cienka. Rodzice często nie akceptują mniej-niż-idealnego wykonania danego zadania, a żadne dziecko po prostu nie może być we wszystkim najlepsze. Wówczas dzieci zaczynają nabierać przekonania, że zawodzą swoich rodziców i siebie, czują że nigdy nie spełnią stawianych im oczekiwań. Poza tym pamiętajmy, żeby docenić wysiłek włożony w daną pracę, a nie tylko jej rezultat.

Nie możemy również zmuszać dzieci do robienia tego, czego nie lubią lub nie potrafią. Powinniśmy się pogodzić z tym, że Jaś nie będzie super piłkarzem, a Małgosia kariery jako tancerka nie zrobi, mimo naszych najszczerszych chęci, ale za to może być świetnym naukowcem. Każdy przecież ma inne zainteresowania i zdolności. Zadaniem każdego rodzica jest wspieranie i pielęgnowanie własnych zainteresowań dziecka, a nie tych, które my byśmy chcieli rozwijać. Wystrzegajmy się również realizacji poprzez dzieci swoich własnych niedociągnięć, bądź niespełnionych pragnień.

2. „Znaczę tyle, co moje osiągnięcia”

Dziecko zawsze powinno czuć, że jest kochane przez rodziców niezależnie od odnoszonych sukcesów. To tak zwana „miłość bezwarunkowa” – nasze dzieci powinny ciągle czuć, że absolutnie nic nie może spowodować, że przestaniemy je kochać.

Wiadomo, że każdy kocha swoje dziecko, ale skąd ono o tym ma wiedzieć? Musimy je ciągle o tym zapewniać. Możemy pochwalać lub krytykować poszczególne zachowania, ale miłość zawsze musi zostać niewzruszona. Dzieci, które są otaczane przez rodziców miłością bezwarunkową, bezpieczniej się czują, a ich samoocena jest wyższa. Natomiast dzieci, które czują, że miłość ich rodziców jest uwarunkowana konkretnym zachowaniem, są niepewne i uzależnione od aprobaty zewnętrznej.

Wyrażajmy aprobatę lub dezaprobatę wobec konkretnych zachowań, a nie ludzi. Dużo skuteczniejsze będzie sformułowanie „Podobało mi się, że pomogłeś siostrze” lub „Jestem zły, że nie wyniosłeś śmieci”, niż „Jesteś grzecznym/niegrzecznym chłopcem”.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Joasia12 Joasia12

    Ja zawsze słyszłąma, że muszę być najlepsza, we wszystkim, ze nie mam odpuszczac – przyznam, ze to było bardzo meczace

  2. Mama Uli Mama Uli

    Bardzo fajny wpis daje do myslenia

  3. Jula Jula

    Bardzo ważna lektura dla każdego

  4. mama2010 mama2010

    To ja jestem jakaś inna bo żadnego z tych przekonań nie wpajam corce – od wrzesnia idzie do pierwszej klasy (tak jako 5 latka idzie do ogolnoksztalcacej szkoły muzycznej – przed dużo rozmawiałyśmy i każdym razem mowila ze chce już iść do pierwszej klasy, bo w przedszkolu już się troszkę nudzi – wie na jaki instrumencie chce grać)

    Widziała że aby siędostać musi się postarać na egzaminie – i całkiem dobrze jej poszło, nauczyciele ponoć byli zachwyceni (relacja przekazana przez panią dyrektor)

    Co do nauki – bedzie uczyła się dla siebie… wystarczą jej 2-3 – ok jej nauka, jej wiedza, jej życie…

    ale corka wie jakie są zasady, jak ma się zachować gdy gdzies ją zostawię (plac zabaw, sala, poczekalnia etc).
    Jak dostanie określoną ilość pieniędzy -1-2 pln i chce sobie coś kupić wie ze musi sprawdzić czy jej wystarczy, a jeśli nie to co innego w danym budżecie może kupić (lub zostawić sobie na później jak dostanie więcej pieniążków)
    jak chce coś otrzymać wie że musi poprosić, uargumentować dlaczgo akurat to chce.
    Jak idziemy do sklepu i umawiamy się na 1 rzecz to wie że więcej nie dostanie – jak chce cos jeszcze musi wybrać którą chce teraz.

    Owszem czasem (najczęsciej w domu) ma jakieś chwile że próbuje wymusić cos płaczem – typu bajkę zamiast zjedzenia obiadu lub coś podobnego, chce pójść spać nie sprzątając po zabawie… wie że tego nie dostanie. Po każdej takiej scenie (na szczęście jest ich coraz mniej) musi przyjść przeprosić i powiedzieć dlaczego wpadła w taką histerie.

    Jak widzę dzieciaki wymuszające płaczem, rzucające się w sklepach i krzyczące na opiekunów to aż mi szkoda dzieciaka – otoczenie (opiekunowie, rodzice) dostają tylko to czego sami nauczyli

    PS. nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania.