„Bezdomna”

Kolorowe magazyny, wypowiedzi celebrytek, uśmiechnięte i perfekcyjnie umalowane młode mamy, czy nawet idealizujące swoją nową rolę niedawno rodzące kobiety: wszystko to tworzy obraz, który przytłacza w sytuacji, kiedy w miejscu radości pojawia się strach, chęć tulenia maluszka przeradza się w obsesję a myśli o bezpieczeństwie noworodka karzą go chronić przed całym światem. Tak często zaczyna się osobista tragedia. Niezrozumiana i wytykana palcami, której nie ma komu zapobiec, a która daje prawo do krytykowania ofiar. Bez próby zrozumienia.

Skrajne emocje

Michalak_Bezdomna_500pcx„Bezdomna” już od pierwszych kart jeży mi włosy na ciele. Akcja, która rozpoczyna się w kontenerze na śmieci nie pozwala na beznamiętne przegryzanie kanapki w trakcie lektury. Z drugiej strony zmusza do pozostawania w wybranej przez autorkę konwencji, nawet jeśli podskórnie czuje się już na samym wstępie, że lektura nie będzie należała do przyjemnych, że historia opowiada o losach niezbyt przyjemnych, które nerwowo poruszają ciałem czytelnika na fotelu i zmuszają usta do pozostawieniu w niewygodnym ułożeniu, w którym wbijają się w nie zęby.

Jest śmietnik na pewnym osiedlu, jest też kobieta, która zamknięta w nim wyrzuca na dłoń zebrane wcześniej na oddziale psychiatrycznym tabletki i popija mocnym alkoholem. Jest też kot, który chce się wydostać, a którego zamroczony umysł młodej kobiety nie pozwala pozostawić w środku. Gdy otwiera się klapa śmietnika, kot ratujący życie ucieka, a pomoc przychodzi z niespodziewanej strony: kobiety, która ma więcej wspólnego z losami bezdomnej niż na początku może się wydawać.

Gdy po porodzie nie odczuwa się szczęścia…

„Bezdomna” nie jest książką o klasycznie rozumianej depresji. Jest opowieścią o czymś zdecydowanie boleśniejszym, o chorobie, o której mówi się rzadko: psychozie poporodowej, która zmienia młodą kobietę nie do poznania.

Odmienia jej myśli, wlewa w głowę straszne wizje, pokrywa mgłą spojrzenie w taki sposób, że nagle świat staje się nieprzyjemnym miejscem pełnym wrogów tylko czyhających na to, by zrobić krzywdę komuś, kto dla młodej mamy jest najważniejszy. Do tragedii droga dramatycznie się kurczy. I mimo że wcześniej myśl o tym, że można by było zrobić coś złego właśnie urodzonemu dziecku staje się niedopuszczalna, w jednej chwili czyni się coś, co ma chronić małe ukochane ciało, a co doprowadza do wyrzutów sumienia i prób samobójczych.

Jest problem, jest ocena

Dzieciobójczyni to osoba, którą trudno zrozumieć. Ocena jej postępowania jest jednoznaczna. Nie sposób jej usprawiedliwić, no bo jak? Ktoś, kto zabija własne dziecko zasługuje na potępienie! Przecież mogła malucha oddać. Jest tyle miejsc i tyle młodych par, które tylko czekają na możliwość adopcji.

Mimo to historia Kingi biegnie takimi torami, że nagle inny punkt widzenia staje się możliwy do przyjęcia. W miejscu odgórnego potępienia znajduje się przestrzeń do zrozumienia. Stać na nią przeciętnego czytelnika, niestety jednak nie mogą jej odnaleźć ani rodzice Kingi, ani wydawać by się mogło bliskie jej osoby. Świat nie może zareagować inaczej, bo pewne okoliczności nie dają mu na to możliwości.

Co się dzieje z Kingą? Jak kobieta radzi sobie z tragicznymi wydarzeniami, jakie następują na skutek dręczącej jej psychozy? Co się dzieje, kiedy nie otrzymuje pomocy, o którą rozpaczliwie woła? Jaką karę sobie wymierza? Czy ta historia w ogóle może się dobrze skończyć i co to oznacza dobrze? Tego trzeba wysłuchać do końca…

Premiera „Bezdomnej” 6 czerwca 2013.

Dziękujemy Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego książki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. agnez agnez

    Słyszałam o tej książce i myślę, że przeczytam!

  2. jolka22 jolka22

    Śmierć za śmierć, ja po sprawie madzi nie mialabym litosci

    • CUKIEREK CUKIEREK

      Nie należy porównywać tej sprawy ze sprawą Madzi – to są dwie różne sytuacje – należy najpierw przeczytać książkę i dopiero się wypowiadać…

      • HelowaMama HelowaMama

        Na matkę Madzi też jeszcze nie zapadł wyrok. Nie wiemy wszystkiego, wiemy tylko to, co przekazały nam media. Nie znaczy to,że ją bronię, ale nie zamierzam dołączyć do ogólnej psychozy. Poczekam na wyrok sądu.

        • CUKIEREK CUKIEREK

          Ja matki Madzi nie osądzam, nie zagłębiam się już w tą sprawę bo nie nadążam… Widzę tylko ja się K.W. zachowuje, jak się lansuje. Notomiast Kinga z „Bezdomnej” żałowała swojej decyzji od samego początku, prosiła o pomoc a nikt jej tej pomocy nie udzielił… stąd wniosek, że są to dwie różne sprawy bo na pewno są…

  3. CUKIEREK CUKIEREK

    Ja już przeczytałam i do tej pory na wspomnienie ciężko robi się na sercu… wielkie emocje towarzyszą od samego początku do ostatniej litery. Emocjom towarzyszy morze łez… Straszna tragedia, która może dotknąć każdą matkę…

  4. Mysza Mysza

    Zgadzam się, tej historii nie można porównywać do historii małej Madzi….Jeśli tu w grę wchodzi choroba, poczucie winy, itd. Matka Madzi to osoba, która w blasku fleszy się lansowała, zmieniała fryzury..i o poczuciu winy w jej sytuacji nie ma mowy

  5. Olka Olka

    Świetna recenzja. Gratuluję! Znam książkę i polecam!

  6. Monia Monia

    Przeczytałam tę książkę w dwa popołudnia jest ona świetnie napisana i czyta się ją z zapartym tchem myśląc co będzie dalej i jak rozwinie się sytuacja.Polecam ją z całego serca bo po przeczytaniu daje wiele do myślenia o łzach dławiących gardło już nawet nie wspomnę ;-((