„Azyl”

Mimo że historia ta opowiada o dramatycznych wydarzeniach, nasycona jest historiami balansującymi na granicy życia i śmierci, splata losy zdawać by się mogło przypadkowych nieznajomych, wątki wplatane są delikatnie i układają się jak splot delikatnej tkaniny.

Sowa_Azyl_500pcxIzabela Sowa swoją książkę kieruje do wrażliwego czytelnika, któremu nie trzeba wiele wyjaśniać, czy podkreślać pewnych kwestii wprost. Autorka wierzy, że odbiorca będzie wiedział. Zrozumie. Sam dopowie sobie pewne niewypowiedziane zdania. Niestety, moim zdaniem, w ten sposób kończy opowieść w sposób, który może rozczarowywać. Także tego bardziej uważnego czytelnika.

Tytułowy azyl to miejsce ucieczki, radzenia sobie z demonami przeszłości głównej bohaterki Wiktorii oraz poznanych w Chorwacji osób: Sandry, Jasnej i Vinko. To wspólnymi siłami zaadaptowane schronisko dla zwierząt, w którym brakuje dosłownie wszystkiego: jedzenia, wody, rąk do pracy.

W azylu panują niekorzystne warunki: wybiegi i budy dla psów otaczają stare przyczepy, panuje brud, niemal na każdym kroku mija się sterty kup, brakuje cienia, bieżącej wody, miejsca na relaks w dobrych warunkach, nie wspominając o braku dobrego ogrodzenia. Wszystko podyktowane brakiem funduszy i możliwości dbania o zwierzaki, których los dla wielu pozostaje obojętny.

Do azylu trafiają psy porzucone przez osoby, którym zwierzaki się znudziły. Opowieść przeplatają historie o podrzucanych pupilach, także szczeniakach, które przywożone są do schroniska w czym popadnie, także w reklamówkach. Część z nich takiej podróży nie przeżywa…

Opowieści dodaje dramatyzmu fakt, że historia o azylu została stworzona na podstawie osobistych doświadczeń autorki, która pracowała w podobnym schronisku i  osobiście obserwowała okrutne traktowanie czworonogów przez ludzi: ich porzucanie, wiązanie w lesie, bez pozostawienia szansy na życie.

Wiktoria trafia do azylu, gdzie ciężko pracuje, pomagając właścicielce schroniska, bez żadnych oczekiwań oraz taryfy ulgowej. Wybiera Chorwację, gdzie jako mała dziewczynka jeździła z rodzicami na wakacje: miejsce, z którym wiążą się jej bardzo dobre wspomnienia i w którym beztrosko spędzała czas. Po latach odwiedza je sama, bez męża, zdradzona oraz z poczuciem wkroczenia na życiowy zakręt, po którym trzeba podjąć ważne decyzje: przede wszystkim co dalej. I który daje możliwość do tego, by wszystko zaczęło się układać. Książka tchnie optymizmem. Mimo że opowiada o przykrych doświadczeniach, wydawać by się mogło tragediach, po których nie można być szczęśliwym, losy bohaterów zataczają koło, a części układanki scalają się w jedną całość, pozwalając nauczyć się czegoś nowego i ważnego.

To pierwsza książka Izabeli Sowy, jaką miałam okazję przeczytać. Autorka, która opublikowała już kilka propozycji (między innymi „Ścianka działowa”, „Podróż poślubna”, „Części intymne”) ma ciekawy styl, świetnie zarysowuje tło akcji, łączy wątki, wplata wspomnienia i dialogi. W ten sposób wprowadza na wyższy poziom wtajemniczenia i robi to w niesamowity sposób. Z drugiej strony do nietypowej, bo charakterystycznej dla autorki narracji trzeba się przyzwyczaić….Jednak ogólnie polecam na długie letnie wieczory, których nie zabierze nam zbyt wiele, bo książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko.

Dziękujemy Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego książki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.