Oczyszczanie noska zapchanego katarem bądź innymi zanieczyszczeniami nie jest prostą sprawą, zwłaszcza gdy maluszek nie potrafi samodzielnie wydmuchać noska. Zazwyczaj kończy się tym, że rodzic musi samodzielnie oczyścić nosek maluszka, wybierając tradycyjną gruszkę bądź aspirator. Mnie zabrakło odwagi do korzystania z gruszki, jakoś obawiałam się, że może włożę jej końcówkę zbyt głęboko w nosek synka, powodując uszkodzenia. Wybrałam aspirator NoseFrida.
Aspirator umieszczono w plastikowym, błękitnym pudełeczku, by chronić przed zabrudzeniami i przede wszystkim nie pogubić pozostałych elementów. Aspirator składa się z grubszej rurki ( przypominającej długopis) zakończonej małym otworkiem, cieńszej rurki, która łączy grubszą z ustnikiem oraz filtr (w komplecie są 4 zapasowe).
Użycie aspiratora jest bardzo proste, wystarczy mniejszą końcówka grubszej rurki przyłożyć do noska maluszka i zasysać powietrze poprzez ustnik. Jeśli katar jest gęsty, producent zaleca, by dodatkowo rozrzedzić wydzielinę specjalnymi kroplami lub sprayem do noska.
W praktyce korzystanie z urządzenia jest rzeczywiście bardzo proste, ale tylko przy cierpliwym malcu, większość dzieci po prostu zwyczajnie boi się dziwnego urządzenia z rurką. Dlatego trzeba malucha oswoić stopniowo z aspiratorem.
Mnie najbardziej w aspiratorze podoba się bezpieczne korzystanie, końcówka, którą przystawia się do noska, co prawda jest twarda, ale o owalnych kształtach, więc nie ma możliwości skaleczenia dziecka, gdy się wierci, dodatkowo jest na tyle gruba, że nie ma możliwości wepchnięcia jej zbyt głęboko w nosek.
Dziś gdy mój syn praktycznie nie potrzebuje już mojej pomocy w oczyszczaniu noska, wiem, że aspirator nieraz uratowała nas z opresji i nie potrafiłabym się bez niego obyć. Jednak ma on także kilka, co prawdo mało istotnych, ale jednak – wad.
Cena ok 30 zł za kawałek rurki jest chyba mocno przesadzona w porównaniu z ceną tradycyjnej gruszki: ok 7 zł wypada dość drogo. Aspirator, mimo swojego prostego wyglądu, jest ciężki do wyczyszczenia, zwłaszcza cieńsza rurka, przydałby się też zapasowy ustnik.
Ogólna ocena:
Woda morska, spray do nosa Sterminar
Bidon z rurką Canpol
Kiedy można zrobić test ciążowy
Objawy porodu
W porównaniu z tradycyjną gruszką- to jest HIT:)
Zgadzam się, choć niestety nasza córa raczej mało entuzjastycznie do tego wynalazku podeszła…Niestety mieliśmy spory problem, żeby używać fridy. Na szczęście często nie trzeba było..
Gruszka też niespecjalnie jest tolerowana przez dzieci. Chyba nie ma się czemu dziwić. Jakby mi ktoś przyszedł gmerać taką trąbą w nosie, też nie reagowałabym entuzjastycznie:)
;) Niby tak, choć podobno są takie dzieci, które nie mają z tym większych problemów ;)”Podobno”, tak mi się obiło o uszy ;)
Mój syn do tej pory boi się fridy, czasem daje mu ją do zabawy by mógł wypróbować na mnie, ma trochę zabawy ale jak przychodzi do czyszczenia jego nosa już jest problem, może powinni nadać jej jakiś fajny kształt np . ślimaka?:)
Zapewne lepszy od gruszki – ja nie miała bym odwagi jej użyć, choć niektórzy sobie świetnie radzą.
W sklepach jest już duży wybór takich aspiratorów różnych firm, jestem ciekawa jak inne sprawdzają się podczas używania.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=289040071227475&set=a.247482055383277.60541.247478458716970&type=3&theater
to zobaczcie moje drogie mamy co znajduje się w gruszce.!! lepiej je od razu wyrzucić! :)
ja mam fridkę. bez problemu ją czyszczę. Inne mamy polecają również katarek.
Ja na początku też używałam ten aspirator niestety mój odruch wymiotny przy używaniu go zwyciężył i zakupiłam aspirator.co się.podłącza do odkurzacza. Fakt ze drogi ale działa bez zarzutu. A Frida leży sobie schowana w pudelku.
polecam „Katarek”, dużo bardziej skuteczny