Asertywni w święta, czyli jak przeżyć święta w zgodzie ze sobą

Święta są piękne. Ale czasami też trudne…

To czas, kiedy silnie przenikają się potrzeby najbliższych członków rodziny. Pojawiają się wykluczające potrzeby, oczekiwania nie do spełnienia.

Tuż za nimi idą znaczące spojrzenia, wiele mówiące komentarze, oczekiwania, które należy spełnić, by nie zepsuć komuś świąt oraz by drugą osobę nie obrazić. Łatwo w takiej sytuacji zapomnieć o sobie, spełniając prośby innych, coraz bardziej czując się zirytowanym oraz pominiętym w planie świętowania. Nie pozwólmy, by w te święta „nasze bycie” było pomniejszone do odgrywania jakiejś roli, którą napisał dla nas ktoś inny.

Zadbajmy o siebie i najbliższych – dzieci!

SnowflakeAch te święta…czyli każdy wie, jakie powinny być

W święta często spotykamy się z różnymi oczekiwaniami.

Taki przykład: mimo ustalenia pewnego przebiegu zdarzeń: tego, do kogo, kiedy i w jakiej kolejności pojedziemy lub z kim się spotkamy, nie brak komentarzy, które kilkakrotnie powtarzane nabierają tonu pretensji: „Dlaczego już wychodzicie? Zostańcie jeszcze! Przecież nie musicie jeszcze iść.” „Teraz zostaniemy sami. Będzie nam smutno. Nie możecie jeszcze zostać?” „Może to nasze ostatnie święta, a wy tylko na chwilę…”, „dlaczego u teściów byliście dłużej?”, „u nas Wigilia jest o 16.00, nie będę nic zmieniać. Bądźcie punktualnie” – gdy chcesz pogodzić uroczystą kolację w dwóch domach i wypracować kompromis.

Często takie słowa poza tym, co oznaczają, starają się wzbudzić w nas poczucie winy, są swego rodzaju szantażem czy ukrytą agresją. Druga osoba, która wyraża swoje prośby i życzenia robi to w taki sposób, że rani nas i pomija nasze uczucia. Na drodze do osiągnięcia własnego celu depcze to, co dla nas ważne, a jednocześnie nie stara się zrozumieć naszych racji. Sytuacja jest tym trudniejsza, im więcej między dwoma osobami istnieje nieporozumień.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy zakładając rodzinę, chcemy, by nasze święta wyglądały inaczej niż dotychczas spędzaliśmy je w domu rodzinnym. Wiele młodych par przykładowo wyjeżdża na święta w góry czy nad morze, planuje wigilię w domu, a dni świąteczne z rodziną lub odwrotnie. Często zakomunikowanie o tym najbliższym kończy się prawdziwą batalią, w której w grę wchodzą argumenty z różnego poziomu a nawet obrażanie czy płacz.

Co w tej sytuacji należy zrobić? Niestety nie ma prostego rozwiązania…

Ustąpić, dać za wygraną, czy może trzymać się tego, co wcześniej ustaliliśmy? Żeby  odpowiedzieć na te pytania, warto uświadomić sobie, że…

Znaczenie granic

Zdrowe funkcjonowanie wymaga świadomości istnienia granic, jakie funkcjonują między jednostką a otoczeniem. W formie obrazowej metafory często przedstawia się to tak: każdy z nas ma wokół siebie ogródek i płotek. U jednych płotkiem będzie wysoki szczelny mur, u innych równe ogrodzenie, u pozostałych powbijane nierówno i częściowo połamane kije. Tak stworzone ogrodzenie to symboliczne granice, jakie stawiamy innym. Jak one wyglądają u Ciebie?

Stworzenia własnego terytorium jest bardzo ważne. Nie tylko w świecie zwierząt, które niekiedy walczą o to, by nikt nie naruszył ich ziemi, ale również wśród ludzi. Z tym, że w przypadku ludzi naruszenie terytorium ma znaczenie zwłaszcza psychologiczne, łączy się z jednoznacznie odczuwanym dyskomfortem psychicznym.

Często czujemy trudność w wyznaczeniu własnych granic. To dlatego, że jednocześnie odczuwamy wewnętrzną presję, by sprostać oczekiwaniom otoczenia (taki przymus w psychologii określa się jako stan „dziecka dostosowanego”). Czasem na skutek pewnego stylu wychowani granice między jednostką i otoczeniem zanikają. Pojawia się problem konfluencji – jak to mądrze zostało określone. Ta z kolei wynika z wymagań rodziców w stosunku do dzieci, aby były one podobne do nich. W takiej sytuacji dziecko traci swoją odrębność i stapia się z rodzicami, stając się takie, jak oni, by nie utracić ich akceptacji. Przestaje rozpoznawać swoje potrzeby. Problem ten, co może zaskakujące, może nie mijać i trwać w najlepsze między osobami dorosłymi.

Masz prawo odmówić

Możesz zadać sobie pytanie: czy wszystkie Twoje oczekiwania są spełnione? Czy zawsze inne osoby robią to, czego oczekujesz? No właśnie…Podobnie Ty masz prawo wyznaczyć swoje granice oraz dbać o swoje poczucie szczęścia.

Dlatego psychologowie podkreślają, by nie obarczać się problemami innych. Brzmi brutalnie? Może tak, jednak jeśli chcemy spędzić święta tak, byśmy byli szczęśliwi, mamy do tego prawo. Nie możemy brać odpowiedzialności za emocje innych i sposoby reagowania. One bowiem są niezależne od nas. Tak naprawdę nie mamy na nie wpływu.

Ponadto choćbyśmy stawali na głowie zawsze znajdzie się osoba, której nie zadowolimy.

Ponadto warto wiedzieć, że:

  • obrażanie jest formą manipulacji, wynika z utrwalonych przez lata sposobów zachowania. Inaczej: dzięki temu, że wcześniej określony sposób zachowania przynosił korzyści, dana osoba reaguje w utarty sposób.
  • jeśli ktoś grozi, że na skutek naszej decyzji jego stan pogorszy się, to stosuje szantaż emocjonalny, chcąc wywołać w nas strach przed poczuciem winy, że to będzie przez nas.
  • jeśli druga osoba chce wzbudzić w nas litość, to kolejna forma presji, mająca na celu wywołanie współczucia, poczucia winy w przypadku odmowy.
  • Warto zacząć troszczenie się od siebie. Jeśli jesteśmy zadowoleni, spokojni, również otoczenie na tym zyskuje, a zwłaszcza dzieci.
  • Pozwólmy drugiej osobie poradzić sobie samodzielnie z własnymi emocjami. Nie stawiajmy siebie powyżej innych, twierdząc, że wiemy, co należy zrobić. Asertywność polega również na umożliwianiu innym osobom radzenia sobie z problemami i niesienia pomocy w mądry sposób, wtedy, kiedy wyraźnie tego oczekują.

Konkretne rozwiązania

  • Chcesz spędzić Wigilię tylko z dzieckiem? Powiedz o tym i poproś o wyrozumiałość. Zapewnij, że poświęcicie czas rodzinie w pierwszy lub drugi dzień świąt.
  • Mama lub babcia namawia na kolejną dokładkę? Nie bój się odmówić. Jeśli nie masz ochoty, nie jedź. Możesz powiedzieć, że z pewnością dane danie jest pyszne, ale jeśli zjesz coś jeszcze, kolejnego dnia żołądek da ci do wiwatu. Możesz również zasugerować, żeby porcję danego dania została dla ciebie zapakowana do domu.
  • Dziecko ma dość przenoszenia z rąk do rąk? Postaraj się wyjść do pokoju obok i wyciszyć się. W ten sposób być może uda się ci przetrwać dłużej na rodzinnym spotkaniu zwłaszcza z małym dzieckiem.
  • Dziadkowie karmią malucha kolejną porcją ciasta, mimo Waszych protestów? Powiedz spokojnie, żeby tego nie robili. Jeśli nie poskutkuje, zastrzeżcie, że w takim razie będziecie musieli wyjść. Powinno poskutkować. Jeśli i to nie przyniesie skutku, nie pozostanie ci nic innego, jak opuścić dane miejsce. Bez zbędnych emocji, w spokoju, żegnając się z uśmiechem. Będziecie mieli pewność, że następnym razem Wasza prośba będzie potraktowana bardziej poważnie.

Udanych, spokojnych i naprawdę szczęśliwych Świąt!

Przy pisaniu artykułu wykorzystałam informacje zgromadzone w książce „Asertywność na co dzień, czyli jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi” Agnieszki Wróbel.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Julia Julia

    Świetny artykuł. Z doświadczenia jednak u mnie prośby o niedokarmianie dziecka nie skutkują, a wyjście nie daje oczekiwanych rezultatów w przyszłości… niestety.
    A przerzucanie dziecka z rąk do rąk jest rzeczywiście irytujące i nijak nie da się wytłumaczyć różnicy pomiędzy dzieckiem, a lalką. Bo przecież każdy chce potrzymać i zrobić sobie zdjęcia… Przy takiej argumentacji nóż w kieszeni mi się otwiera i mam ochotę odparować żeby sobie w takim razie kubek wziął/wzięła do potrzymania, a nie małe dziecko…
    W tym roku znów czeka nas asertywność na najwyższych obrotach…

    • Dorota Dorota

      Julio, wierzę, że będzie dobrze. Dasz radę. Ale niestety wiem, o czym piszesz..

  2. olka k. olka k.

    Bardzo ciekawie i mądrze, ale w praktyce z realizacją trudniej. jednak na co są starania. co się nie da osiągnąć od razu, zawsze można z czasem zyskać :)

    • Dorota Dorota

      To prawda, realizacja to największy sprawdzian.

  3. kinia kinia

    Ja niestety nie lubię świąt. Lubię przygotowania, marzyć o nich, myśleć jak będzie, jednak zawsze w konsekwencji jestem zawiedziona…Niestety…Lubię jak wszystko wraca do normy.

    • Dorota Dorota

      Kinia, może tym razem będzie lepiej. Trzymam kciuki i życzę udanych Świąt :)

  4. Mimbla Mimbla

    Świetny artykuł, mnie zwłaszcza przyda się rada, aby druga osoba sama poradziła sobie ze swoimi emocjami. Ja też przestałam lubić święta, zwłaszcza w moim rodzinnym domu. Mieszkam z mężem i dzieckiem z moimi rodzicami. Rodzice męża mieszkają 300 km od nas i widujemy się z nimi rzadko. Od kiedy pojawił się pierwszy w naszej rodzinie wnuk, moi rodzice oszaleli. Wcześniej nie mieli problemu z tym, że jedziemy do moich teściów na święta. W tym roku jest tragedia, zwłaszcza jeśli chodzi o moją mamę. Nie może pogodzić się z tym, że jedziemy tam. Mamy dość trudne relacje i dla mnie to psychiczna tortura, gdy muszę jej czegoś odmówić czy zrobić inaczej, niż ona chce. Od kilku tygodni słucham o tym, jak ją zawiodłam, jak jej ciężko, jakie to straszne. Zaproponowała mi nawet, że na te kilka dni ona zaopiekuje się wnukiem, a my możemy sobie jechać. Na znak protestu nie chciała udekorować domu, nie ma nawet choinki – bo święta bez wnuka to nie święta. Nie docierają do niej żadne argumenty, ani to, że drudzy dziadkowie też chcą nacieszyć się wnukiem, ani to, że ostatnie święta spędzaliśmy z nimi i z dzieckiem (choć wówczas noworodkiem). Przestałam już jej cokolwiek tłumaczyć, kiedy ona zaczyna swoje, ja nic nie mówię albo zmieniam temat. Choć postawiłam na swoim to jest to dla mnie tortura i zupełnie mnie te święta nie cieszą…

    Przepraszam za ten długi wywód, ale czasem trzeba się gdzieś wygadać…

    • Dorota Dorota

      Mimbla, być może teraz jest Ci trudno, ale to Wasza decyzja. Twoja mama musi ją zaakceptować.