Ach śpij, kochanie…recenzja karuzeli Tiny Love-Serenada Natury

Zanim wpadłam na pomysł zakupu karuzeli do dziecięcego łóżeczka, przeszukałam popularne internetowe fora oraz zasięgnęłam informacji u koleżanek, które wcześniej ode mnie zaczęły realizować się w macierzyństwie. Wydawało mi się, że zakup tego urządzenia kwalifikuje się do nadprogramowych wydatków. Karuzele traktowałam jak gadżety, które przede wszystkim cieszyły oczy i uszy rodziców. Do czasu…

Moja mała kopia nie chciała zrezygnować z zasypiania w moich ramionach. Łóżeczko traktowała jak zło konieczne. Swój kosz Mojżesza tolerowała wyłącznie wtedy, gdy układałam ją w nim, kiedy już zapadła w głęboki sen. Potrzebowałam cudu, bohatera z powiewającą na wietrze peleryną, albo jakiegokolwiek skutecznego wyciszacza i usypiacza. Zdecydowałam się na zakup karuzeli.
Fruwające misie, rechoczące żabki i dziecięce disco polo

Szukania karuzeli rozpoczęłam od wykorzystania internetowej porównywarki cen. W grę wchodziło urządzenie, które nie zrujnuje mojego portfela, a jego wartość będzie adekwatna do jakości. Kolejnym kryterium, którym się kierowałam, był wygląd. Nastawiłam się na żywe kolory przywieszek oraz dużą liczbę elementów, które przykułyby uwagę mojego dziecka.

Interesowało mnie również to, by karuzela dawała możliwość wyboru melodii i aby trwały one stosunkowo długo. Korzystając z tego, iż wielu sprzedawców znanego portalu aukcyjnego udostępniało filmiki, prezentujące działanie poszczególnych karuzeli, mogłam zapoznać się z ich możliwościami zanim dokonałam ostatecznego wyboru. Wreszcie zdecydowałam się na produkt Tiny Love- Serenada natury, który kosztował 199zł.

Z kulturą od kołyski

Z ręką na sercu przyznaję, że byłam zachwycona zawartością dostarczonej przez kuriera przesyłki. Duże, solidnie wykonane elementy oraz konkretnie sformułowana instrukcja obsługi sprawiły, że złożenie wszystkich części karuzeli zabrało mi dosłownie chwilę. Producent zadbał o najmniejsze detale. Produkt charakteryzuje się wysoką estetyką wykonania.

Zaciekawiła mnie nietypowa ekspozycja elementów karuzeli. Pochyłe ustawienie ruchomej części urządzenia umożliwia obserwowanie zwisających zabawek z różnych perspektyw. Dziecko nie jest zatem przytłoczone ozdobnymi elementami, a szansa na to, że kiedy zacznie samodzielnie stać w łóżeczku dosięgnie do nich i spróbuje je zerwać, jest znikoma. Karuzelę wprawiają w ruch trzy baterie LR 14, jeśli zakupimy alkaiczne (cena ok. 7zł/szt.), to przy codziennym użytkowaniu wystarczą na kwartał.

Zestaw uzupełnia pilot, zasilany dwoma bateriami AAA, który posiada wygodny uchwyt, umożliwiający powieszenie go w widocznym miejscu. Nie trzeba podchodzić do karuzeli, by ją włączyć i przez to rozbudzać dziecka. Za pomocą tego małego udogodnienia można dyskretnie uruchomić relaksacyjną muzykę. Urządzenie wyłącza się samo automatycznie po dwudziestu minutach od uruchomienia. Doceniłam to zwłaszcza nocą, kiedy córka po przebudzeniu odczuwała potrzebę posłuchania ulubionych dźwięków.

Jeśli chodzi o muzykę, karuzela posiada cztery linie melodyczne –  dwa utwory klasyczne oraz dwa odgłosy natury. Co ważne utwory te są tak przyjemne dla ucha i korzystnie wpływają nawet na bardzo rozbrykane dziecko, skutecznie je wyciszając. W panelu sterującym mechanizmem znajduje się regulator natężenia dźwięków oraz opcja bezdźwięcznego poruszania się karuzeli.

Serenada natury posiada wbudowane dwie lampki LED, które emitują delikatne błękitne (centralny punkt karuzeli) oraz żółte (żabka w panelu sterującym) światło, co nocą daje niesamowity efekt. Sprawdzają się w sytuacjach, gdy dziecko boi się ciemności lub trzeba odnaleźć w łóżku ukochaną maskotkę.

Dodatkową zaletą urządzenia jest możliwość demontażu poszczególnych elementów. Kiedy dziecko znudzi się ruchomymi częściami karuzeli, możemy odłączyć pałąk z zabawkami i pozostawić przyczepioną do łóżeczka pozytywkę wraz z lampką. Producent na opakowaniu zasugerował, iż jego produkt przeznaczony jest od pierwszych dni dziecka aż do ukończenia przez nie pięciu miesięcy. Moja córka właśnie skończyła piętnaście miesięcy i nadal jest zafascynowana karuzelą. A dzięki temu, że posiada ona wbudowane sprzęgiełko zabezpiecza ono mechanizm urządzenia przed uszkodzeniem, kiedy szkrab próbuje zatrzymać poruszające się zabawki.

Dołączone do karuzeli elementy, które niezwykle interesują moją córeczkę, zostały wykonane z kolorowych i jakościowo dobrych materiałów. Trzy maskotki przedstawiające żabkę, ptaka oraz hipopotama, poruszające się zygzakiem biedronka i żółw oraz plastikowe gwiazdki i kółeczka stanowią atrakcję nie tylko dla leżącego dziecka, skupiając jego uwagę na bardzo długi czas.

Panel sterujący mechanizmem jest nieskomplikowany i dziecko, które samodzielnie siedzi, potrafi bez niczyjej pomocy uruchomić karuzelę, włączyć  lampkę oraz muzykę.

Pobudkę urządzi mi Bach lub Mozart

Karuzela Tiny Love byłaby idealna, gdyby nie kilka szczegółów. Jej ruchome elementy zachowują się dosyć głośno. O ile zupełnie mi to nie przeszkadza podczas drzemki, którą córka ucina sobie w czasie dnia, to w nocy potrafią wybudzić mnie ze snu. Moje dziecko z ogromną radością samo obsługuje zamontowane w łóżeczku urządzenie, bawiąc się w didżeja i o świcie potrafi urządzić prawdziwy koncert.

Minusem jest również to, że nie można wybrać, która z lampek w danej chwili ma być włączona. Światełko jest również uzależnione od muzyki, nie funkcjonuje osobno.

Producent zadbał, by działający na podczerwień pilot działał nawet z dużej odległości, ale trzeba nim wycelować w karuzelę, która jest włączona. Gdyby wykorzystano w nim możliwości, jakie dają radiowe fale, wówczas urządzenie uruchomić można by było, nie wchodząc do dziecięcego pokoju. Pilot umożliwia jedynie odblokowanie muzyki. Nie można nim włączyć lampek ani zmieniać linii melodycznych.

Dla niektórych wadą może okazać się również rozmiar karuzeli. Na stałe zamontowana nie wzbudza żadnych zastrzeżeń, ale jeśli często podróżujemy to nawet zdemontowane elementy zabierają sporo miejsca.

Jeśli chodzi o cenę – dwieście złotych nie jest małą kwotą, ale według mnie to naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze.

Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. miraga_ miraga_

    U nas mała karuzelka z wiszącymi trzema misiami. Dostaliśmy po dziecku koleżanki. Wisiała nad jej łóżeczkiem od urodzenia. Z ładnie grającą pozytywką. Dziecko było bardzo zadowolone. Polecam.