950 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum

Wczoraj 50-osobowa delegacja rodziców z całej Polski w imieniu wszystkich rodziców zgrupowanych wokół akcji „Ratujmy maluchy” zaniosła prawie 100 kolorowych kartonów do Sejmu RP.

Dnia 12 czerwca 2013 udało się złożyć na ręce marszałka sejmu wniosek o referendum w sprawie wcześniejszego obowiązkowego wysyłania dzieci do szkoły. Organizatorom akcji udało się zebrać około 950 tysięcy podpisów.

421635_498264050227047_1368558374_nZ badań Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie wynika, że co drugi rodzic, który posłał sześcioletnie dziecko do szkoły, dziś by tego nie zrobił. Rodzice, którzy dotąd mieli wybór: czy posłać swoje sześcioletnie dzieci do szkoły, czy pozostawić w domu lub w przedszkolu sprzeciwiają się wobec odgórnemu przepisowi obniżającemu wiek rozpoczęcia nauki. Chcą sami decydować, biorąc pod uwagę indywidualne cechy dziecka, czy wysłać do szkoły już sześciolatka czy siedmiolatka.

Akcja, której towarzyszy hasło „Reforma nie wejdzie w życie” cieszy się dużym poparciem społecznym. Do celebrytów popierających działania tysięcy rodziców w całej Polsce dołączyła dzisiaj Anna Popek, która zaproponowała kolejne hasło promujące akcje: słowa Antoine de Saint-Exupéry: „Nie można być człowiekiem, jeśli nie stawia się oporu”. Cytat wydaje się właściwy, bo akcja społeczna od samego początku pokazała, jak wielką siłę mają rodzice i jak wiele potrafią zrobić dla swoich dzieci, a opór przeciwko MEN niestety potwierdza potrzebę „walki o swoje” i głośnego zwracania uwagi na podstawowe prawa.

A Wy śledzicie działania Stowarzyszenia Rzecznika Praw Rodziców?

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. HelowaMama HelowaMama

    Hmmm. Ja nie do końca zgadzam się z protestującym, w każdym razie nie we wszystkich kwestiach. Nie widzę znaczącej różnicy między posłaniem do pierwszej klasy sześcio, a siedmiolatka. Odkąd pamiętam, do pierwszej klasy trafiały z różnych przyczyn młodsze dzieciaki i nie odstawały. Znam masę dzieci, których rodzice posłali sześciolatki do 1 klasy i nie widzę potrzeby ratowania ich przed czymkolwiek, bo wspaniale sobie radzą. Pierwsza klasa nie wygląda już tak, jak 20 lat temu. Dzieciaki nie siedzą sztywno w ławkach godzinami. Przygotowanie szkół faktycznie jest problemem, tyle,że odciągnięcie momentu zetknięcia ze szkołą nie naprawi sytuacji. Oczywiście to tylko moje zdanie i nie uzurpuję sobie prawa do nieomylności:) Co do artykułu- jestem za,skoro ludzie chcą referendum, powinni dostać taką szansę. Rodzice powinni móc sami zdecydować( w oparciu o opinię fachowca), czy posłać dziecko do szkoły.

  2. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Nie wiem czy to problem na miare referendum, nie zastanawiałam się nad tym. Uważam jednak, że wiek szkolny nie powinien być obniżany, a jeżeli to tylko dla chętnych rodziców. Poza wszystkim co się na ten temat pisze: że program nieprzygotowany, że szkoły nieprzygotowane, że na łapu capu, bez uprzedniego zaplecza, że dzieci nie maja dojrzałości szkolnej, jest jeszcze inna kwestia, którą malo kto porusza. Dzieci będa mialy trzy – no maksymalnie cztery lekcje dziennie … i co dalej ? Do świetlicy szkolnej? Wszystkie się nie pomieszczą, zresztą wiem, jak wyglądają świetlice w podstawówkach. Przepełnine, bez spójnego systemu opieki, siedmiolatki z dziesięciolatkami, gdzie tam miejsce dla sześciolatków ?. Kto się nimi zajmie ? Zorganizuje fachowo czas? Świetlice, to ” przechowalnie” dzieci, bo rodzice pracują. Ja tego nie widzę. Moim zdaniem to będzie porażka.

    • Dorota Dorota

      Moim zdaniem niestety też. Nie twierdzę, że sześciolatki nie mogą iść do szkoły. Jeśli mogą w innych krajach UE to i u nas też mogą. Ale niech idą do szkoły, klas do tego przygotowanych. Niech wszystko zostanie odpowiednio zaplanowane, omówione, zweryfikowane. Na to potrzeba czasu. Niestety rząd, jak w wielu innych sytuacjach, wychodzi z założenia, że „jakoś to będzie”, chce coś zrobić, ale sam nie wie, jak się za to zabrać..

    • Mama9latka Mama9latka

      Nie bardzo rozumiem. Tak samo butowałabym się nad losem siedmiolatka w świetlicy jak i sześciolatka. Bez przesady-proszę. To jest inny temat. Właśnie-czemu jako rodzice nie pomożemy w tych „rewolucjach” każdy w swojej szkole-a żucamy kłody pod nogi. Zróbmy coś aby się zmieniło, zaczynając od swojego podwórka. Przeciez są Rady Rodziców i na prawdę wiele mozna…ale uciekamy stamtąd…prawda?

  3. xxx xxx

    Uważam, że nic co jest przymusowe, nie jest dobre!! A tutaj ktoś się pomylił: MEN traktuje rodziców jak dzieciaki…a to chyba coś nietak. Polska chce być jak inne kraje, ok. Edukacja może być wcześniejsza, ale na litość boską, niech ją przygotują dobrze, a nie wprowadzają zmiany na łapu capu.

  4. Mama9latka Mama9latka

    Posłałam 6letniego syna do szkoły. Nie żałuję. Wrecz przeciwnie. Nie widzę żadnego wyścigu tzw „szczurów”. Odnosnie dywanów…były nawet poduszki, niestety dzieci zbojkotowały to, wychowawczynie za pozwoleniem rodziców zrezygnowała z tego bardzo szybko. pozatym, kazde dziecko przed pójściem do szkoły jest w przedszkolu, czy zerówce diagnozowane. Tak naprawdę to czasami i 7latek nie jest dopuszczany do klasy pierwszej.. Więc dlaczego nie opierając się na tym wszystkim, nie posłać dziecka? Wg mnie to nie rodzice powinni decydować (często nadopiekuńczy) a odpowiednie badania, które stwierdzą czy dziecko osiągnęło wiek szkolny. Jak mniemam zawsze tak było i jest. Oczywiście rodzice powinni mieć prawo głosu-jeżeli widzą że dziecko nie spełnia warunków.