9 największych błędów popełnianych przy rozszerzaniu diety dziecka

Na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność. To właśnie mama i tata swoją postawą, przykładem oraz działaniami kształtują zdrowe, prawidłowe nawyki żywieniowe dzieci, co stanowi bardzo ważne wyzwanie z punktu profilaktyki otyłości i chorób cywilizacyjnych, np. cukrzycy.

Niestety praktyka pokazuje, że wprowadzanie do diety nowych posiłków jest trudne. Dlatego popełniamy przy tym wiele błędów, z których konsekwencjami trudno potem walczyć.

Zbyt szybkie (dynamiczne) rozszerzanie diety

Na czym polega zbyt szybkie rozszerzanie diety?

Pokażę to na podstawie karmienia piersią.

Dziecko, które ma rozszerzaną dietę – powinno nadal spożywać mleko mamy (tak jest najlepiej). Posiłki stałe powinny stanowić uzupełnienie naturalnego pokarmu z piersi (nie na odwrót – przynajmniej w pierwszym roku życia dziecka). Jeśli mama karmi mlekiem modyfikowanym – rozszerzanie diety również powinno przebiegać systematycznie i stopniowo. Nie nagle i gwałtownie!

Pokrycie zapotrzebowania energetycznego dziecka przez karmienie piersią w pierwszym i drugim roku życia:
0 – 6 m.ż. – 100%
6 – 8 m.ż. – 70%
9 – 11 m.ż. – 55%
12 – 23 m.ż. – 40%

Dodawanie cukru/soli dla poprawy smaku

Mature couple preparing meal in the kitchenPrzyzwyczajanie do słodkich i słonych potraw od pierwszych miesięcy życia to nie najlepszy pomysł. Z wielu powodów, o których można by długo pisać.

Podstawowa sprawa to wrażliwe kubki smakowe malca. Niemowlakowi naprawdę wystarczy podać ziemniaczka, marchewkę ugotowaną na parze, by zapewnić mu „ekstremalne” dla niego doznania smakowe.

To dorosłej osobie wydaje się, że takie danie jest niesmaczne czy niedokończone. Dziecko do tej pory nie jadło potraw stałych, dlatego jego preferencje nie są wykształcone. Jeśli otrzyma posolone danie lub owoce posypane cukrem, najpewniej nie będzie z czasem chciało ich jeść bez dodatków.

Podawanie dużych porcji naraz

Rozszerzanie diety trzeba zaczynać od niewielkich porcji. Wszystko po to, by obserwować, jak zareaguje organizm maluszka – czy nie wystąpi niestrawność, uczulenie.

Często jest tak, że malec domaga się po pierwszej łyżeczce kolejnej porcji. Jednak lepiej podać mu mleczko, zamiast kolejnej porcji. Pierwsze dni i tygodnie rozszerzania menu to czas na uważne obserwowane malca.

Zbyt wiele posiłków w ciągu dnia

Dziecko, podobnie jak dorosły, powinno jeść 5 posiłków w ciągu dnia.

Jak jest w praktyce? 60% maluszków je minimum 7 posiłków w ciągu dnia.

Dzieci jedzą za często, bo rodzice chcą szybko „przerzucić” je na pokarmy stałe oraz dlatego, że podjadają. Skala jest ogromna! Aż 88% dzieci podjada między posiłkami. Niestety wszystko zaczyna się już w pierwszym roku życia.

Zbyt wiele nowości za jednym razem

Przygotowywanie posiłku powinno bazować na sprawdzonych produktach. Jeśli dietę rozszerzyliśmy o ziemniaka, marchewkę, to kolejny posiłek warto przygotować na bazie tych warzyw i dodać trzecie – np. brokuł czy cukinię. Nowy składnik dodajemy w niewielkiej ilości, by nie zmienił za bardzo smaku całego posiłku.

Przygotowujemy maluszka na kolejny składnik metodą małych kroczków.

Szybkie rezygnowanie, „bo nie lubi”

Naukowcy odkryli, że przekonanie się do nowego smaku, konsystencji, zapachu dania zajmuje przeciętnej osobie trochę czasu. Podobno potrzeba około 20 powtórzeń, by wyrobić nowy nawyk.

Dlatego jeśli malec wyraźnie pokazuje nam, że nie przepada za kalafiorem, nie rezygnujmy z tego warzywa. Tylko konsekwentnie go podawajmy. Nawet jeśli nasze próby miałyby kończyć się niepowodzeniem. W końcu maluszek zaakceptuje nowy smak, a jeśli nie, będziemy pewni, że na pewno go nie lubi.

Karmienie metodą „musi zjeść”, „jeszcze łyżeczka”

Bardzo ważne jest, by pierwszym posiłkom nie towarzyszyły negatywne emocje, złość, frustracja. To zrozumiałe, że gdy mama pół dnia spędziła na poszukiwaniu dobrej jakości składników: warzyw, mięsa, następną godzinę wszystko gotowała, to pragnie, by malec ze smakiem zjadł danie. Niestety w przyrodzie zazwyczaj istnieje pewna zależność – im więcej rodzic włożył wysiłku w przygotowanie posiłku, tym mniejsze nim zainteresowanie. Tak pokazuje praktyka i doświadczenie setek rodziców na całym świecie.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Wiola Wiola

    Nigdy nie zapomnę, jak moja mama marudziła, że dziecko jeszcze nie je tego i owego, że ona gdy ja byłam w wieku jej wnuka, to podawała już to i tamto. Inne czasy, inne jedzenie.

  2. spa spa

    moja teściowa w kółko marudziła, ze synek nie pije zadnych herbatek/soków tylko w kółko mleko i mleko. tak było przez pierwsze 6 m-cy. Ciagłe pytanie ” a on TYLKO na mleku?” „nie dajesz mu nic innego?”, „bo jak moje dzieci były małe….” bla bla bla

  3. klaudek klaudek

    Moje mamy się nie wtrynialy. Ale ja zauważyłam ile się zmieniło np jak moja kol miała dwa lata przede mną dziecko 8 lat temu potem ja 6 lat temu już były inne normy potem miała druga corke 4 lata temu tez zauważyłam zmiany i teraz co mają moje znajome znowuz zmiany. Moja mama mówi raczej jak dawniej się robiła i ze teraz większą swiadomosc ale ze wtedy były takie normy i zalecenia lekarza. Ale mówi ze tez reklama to zrobila sławne „cukier krzepi” ;) wręcz lekarze kazali dosladzac herbatki wodę etc i np moja mama twierdzi ze teraz lepiej się żywi dzieci i sama nie kupuje moim dzieciom słodyczy ani nie dosladzac a jak jestem u niej to gotuje pod dzieci zresztą sama nie soli ze względu na ciśnienie wysokie swoje. Ale niestety większość babc ma tendencję do przekarmiania i słodyczy wpychania. Ok ja też dam coś słodkiego ale w granicach rozsądku. A soki daje ale swoje słoikowe cm soku reszta wody. Choć starsza i tak woli wodę ew wodę z miodem.

    • Dorota Dorota

      Klaudynek, to prawda – zalecenia szybko się zmieniają. Czasami trudno się w tym wszystkim połapać…