8 najczęstszych powodów, które sprawiają, że rodzice czują się winni

Poczucie winy typowe dla rodziców wyróżnia się na tle innych odczuć. To ciężka, stała i nieustępliwa przypadłość, która powraca na różnych etapach życia i ma odmienną formę, w tym także różne natężenie. Często jest podsycane przez otaczające osoby, które nierzadko wiedzą lepiej, co jest dobre dla nie ich dziecka. Rodzice słyszą, jak być powinno i każde odstępstwo od wyznaczonej przez kogoś normy wprowadza ich poczucie winy. Tym większe, im mniej pewności siebie mają i im więcej wątpliwości odczuwają.

Dyscyplinowanie

Jesteście na spotkaniu u rodziny lub przyjaciół, wszyscy świetnie się bawią, ale Wasze dziecko wyraźnie przekracza granice. Czujecie, że jeszcze chwilę, a sytuacja wymknie się spod kontroli. Musicie wkroczyć, mimo że chętnie pozostalibyście na swoim miejscu.
Zdarza się, że bliskie osoby patrzą na Was wilkiem, nie rozumieją, dlaczego nie możecie odpuścić swojemu dziecku, skoro tak świetnie się bawi. Macie poczucie winy, w którym utwierdzają Was najbliżsi…mimo że jednocześnie wiecie, że nie możecie postąpić inaczej, a dziecko musi wiedzieć, co wolno, a czego nie. Mierzycie się z zaskoczonymi, potępiającymi i „wiedzącymi lepiej” spojrzeniami.

Przeczytaj: dyscyplina czy łagodność.

Porównywanie

Mimo że wiecie, że porównywanie do niczego nie prowadzi, robicie to na bieżąco. Wystarczy zwykłe spotkanie w parku, na placu zabaw, w przedszkolu, by uruchomić lawinę zestawień, „bo on już, a ona jeszcze”, itd. Patrzycie na inne dzieci i widzicie, że są lepiej wychowane, mają lepszy kontakt z rodzicem, więcej mówią, lepiej sobie radzą na placu zabaw i macie poczucie winy, że Wasze miewa problemy. Widząc ułamek rzeczywistości innej rodziny, często zapominacie, że w ten sposób nie jesteście w stanie dowiedzieć się wszystkiego. Trudno odgonić Wam natrętne myśli, które mówią, że moglibyście dać z siebie więcej, że może nie staracie się wystarczająco mocno.

Nie chcę się w to bawić

Niektóre maluchy potrafią tygodniami bawić się tak samo: domagając się układania tych samych puzzli, czytania ciągle tej samej bajeczki. Bywa też tak, że dziecko jest tak żywiołowe, że rodzic, choćby chciał, nie nadąża za jego pomysłami. Po pracy czy po męczącym dniu w domu nie ma siły, aby biegać z maluchem, nie ma ochoty oglądać dziesiąty raz tej samej książeczki, chce mieć chwilę dla siebie, jest zmęczony. Często włącza bajkę na DVD, by mieć chwilę spokoju…
Poczucie winy jest tym większe, im rodzic znajduje mniej radości w zabawie, jaką preferuje maluch. Mimo że wie, że to bardzo ważne, by spędzać wspólnie wiele czasu, nie jest w stanie wszystkiego pogodzić.

Przeczytaj: Moje dziecko nie chce się samo bawić.

Praca

Office job

Pracujące mamy nie mają łatwego życia. Podobnie jak te, które z różnych powodów pozostają w domu. Czego się nie zrobi, zwłaszcza, gdy ma się małe dziecko, wywołuje się lawinę komentarzy, a w młodej mamie poczucie winy. Gdy pracujecie, zamartwiacie się, czy dziecko ma odpowiednią opiekę, czy spędzacie z maluchem wystarczająco dużo czasu, czy w ten sposób nie omija Was nic ważnego. Z drugiej strony, gdy pozostajecie w domu, czujecie się winne, że nie rozwijacie pasji, że nie po to uczyłyście się, żeby teraz spędzać całe dnie w czterech ścianach, że nie zarabiacie i nie macie własnych pieniędzy…
W każdej sytuacji musicie mierzyć się z niepochlebnymi komentarzami deklarowanymi wprost lub „między wierszami”. Inni wiedzą lepiej…

Przeczytaj: Mama w pracy

Żłobek

W naszym społeczeństwie istnieje dość specyficzne podejście do żłobków. Wielu rodziców wprowadza się w poczucie winy z powodu „oddania tak małego dziecka”, w miejsce, w którym snuje się wizje zaniedbywania malucha oraz gdzie istnieje (w wielu środowiskach) przekonanie, że dziecku dzieje się krzywda…Poczucie winy jest tym silniejsze, im bardziej bierze do siebie argumenty o dynamicznym rozwoju dziecka w pierwszych trzech latach życia i im bardziej przeżywa się fakt, że czasu tego nie da się nadrobić.

Przeczytaj: żłobek, niania, babcia…

Dieta dziecka

Rodzice mają poczucie winy za każdym razem, gdy czytają, jak powinien wyglądać prawidłowy model żywienia dzieci. Zadręczają się, że ich dziecko je za mało warzyw, że zbyt często ulega i przed obiadem otrzymuje deser czy przekąskę. Martwią się, ze zbyt często jedzą w biegu, że nie mają czasu gotować dwudaniowych dań, że nie mają w pełni kontroli nad tym, co je ich dziecko w żłobku/przedszkolu czy szkole, że w końcu sami nie są najlepszym wzorem w zakresie stosowania się do zaleceń dietetyków.
Zanim jednak dziecko zacznie jeść posiłki stałe, mamy często martwią się, że za długo lub zbyt krótko karmią piersią. Mają poczucie winy, że nie chcą lub nie mogą karmić naturalnie, że nie są wystarczająco oddane dzieciom i ich potrzebom. Potem zaczyna się batalia: czy lepiej karmić daniami ze słoiczka, czy gotować samodzielnie? Paradoksalnie niezależnie od wyboru, poczucie winy również bywa dojmujące.

Czas dla siebie

To zdumiewające, jak po urodzeniu dziecka wiele mam ma problem, by zadbać o siebie. Gdy po pracy wybiera się na lekcję angielskiego, jogę lub basen, zamiast pędzić do domu, z tyłu głowy słyszy głos, że zaniedbuje swoje dziecko. Gdy każdego dnia opiekuje się dziećmi i na weekend wybiera się z mężem lub koleżanką do SPA, czy na wycieczkę, zadręcza się zbyt często myślą, że nie powinna tego robić.

Dziecko bawi się samo…

Wiele mam narzeka, że ich dziecko nie umie się zająć sobą dłużej niż przez dwie minuty, jednak gdy w końcu nadchodzi taki czas, że maluch idzie do swojego pokoju i przez pół godziny a nawet dłużej jest zajęte zabawą, nadchodzi znajome odczucie. Mama, która dotychczas poświęcała każdą wolną chwilę maluchowi, zastanawia się, czy aby starania, by maluch bawił się sam nie poszły za daleko, czy dziecko na takiej samodzielnej zabawie nie traci. A może lepiej byłoby je wspierać, motywować, pokazywać, jak się jeszcze więcej nauczyć, bawiąc się? A może zamiast swobodnej zabawy, iść z maluchem na zajęcia zorganizowane? Teoretycznie takie myślenie wydaje się pełne paradoksów i rodzice mają tego świadomość, a mimo to zbyt często muszą się z nim mierzyć…zastanawiając się, czy dobrze robią.

Dodacie coś do tej listy?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.