8 mitów o napadach złości u dzieci

Jako rodzice czerpiemy wiedzę z dwóch źródeł. Porównujemy to, jak sami byliśmy wychowani z tym, co propagują media oraz nowoczesne metody wychowawcze. Skutek jest taki, że często gubimy się w gąszczu wszelkich zakazów i nakazów, nie wiedząc, co robić i żyjąc bardzo często w presji oraz ogromnym poczuciu winy, że nie sprawdzamy się jako rodzice. W dużej mierze frustracje mogą powodować również powtarzane opinie o napadach złości u dzieci. Które z zasłyszanych twierdzeń to nieprawda, ugruntowane przez pokolenia mity?

Napady złości są niezdrowe

Nieprawda. To zupełnie naturalne zachowanie, które często stanowi dla dziecka jedyny sposób na zakomunikowanie swoich potrzeb otoczeniu. Dzięki temu silne emocje mogą znaleźć ujście oraz pozwolić maluchowi na wyrzucenie z siebie tego, co je trapi.

Dziecko, które ma skłonność do napadów złości jest złym dzieckiem

Nieprawda. Napady złości nie są złe. Pojawiają się dlatego, że dziecko nie potrafi w inny sposób okazać swoich emocji. Dodatkowo napady złości (poza nielicznymi wypadkami) nie są działaniami celowymi.

Napady złości w dzieciństwie to zapowiedź przyszłych problemów

Nie ma między tymi dwoma aspektami zależności. To dlatego, że większość napadów złości jest spowodowane po prostu procesem dojrzewania dziecka. W miarę jak dziecko zdobywa umiejętność samokontroli i posiada wsparcie ze strony rodziców, napady złości stają się w sposób naturalny coraz rzadsze, by często znowu eksplodować w trochę zmienionej wersji w okresie dojrzewania.

Napady złości u dzieci to oznaka, że jesteś złym rodzicem

Istnieje wiele przyczyn, dla których dziecko ma napady złości. Nie są one spowodowane złym zachowaniem rodziców. W większości wypadków rodzice nie mają żadnego wpływu, czy napad złości nastąpi, czy nie. Potwierdza to fakt, że nawet dzieci psychologów, czy ekspertów od wychowania mają napady złości.

Na napady złości nie ma sposobu

To nieprawda. Gdyby tak było, wielu psychologów nie miałoby nic do roboty. Choć trzeba przyznać, że nie zawsze się to udaje, to istnieją metody, które pozwalają zapobiec napadom złości. Ponadto rodzic jest od tego, by nauczyć dziecko okazywania złości w bardziej akceptowalny społecznie sposób. To dzięki konsekwencji, wytrwałości i obserwacji dziecka zazwyczaj się to udaje.

Napady złości zawsze służą manipulacji

To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Tymczasem prawda jest taka, że w przypadku dzieci, które ukończyły 3-4 lata rzadko napady złości mają na celu zwrócenie na siebie uwagi. Częściej tak się dzieje w przypadku młodszych dzieci – około półtorarocznych – dwuletnich. W przypadku młodszych dzieci najskuteczniejsza zazwyczaj jest technika ignorowania napadu, a w przypadku starszych (trzylatków i starszych), okazanie zrozumienia dla uczuć i łagodne zaznaczenie dezaprobaty dla formy ich okazania, a następnie próba rozmowy.

Rodzic zawsze powinien zapanować nad dzieckiem

Nieprawda. Rodzic nie jest w stanie zawsze zapanować nad dzieckiem. Próbując kontrolować jego zachowanie, celem rodzica powinno być nauczenie dziecka jak samo ma nad nim w przyszłości panować, stając się niezależne.

Jest jeden uniwersalny sposób na napady złości

To jeden z często powtarzanych mitów, będący kompletnym nieporozumieniem. Wychowanie to działanie, w którym nie ma jednego sprawdzającego się w każdym wypadku scenariusza. Jest wiele metod, które pozwalają poradzić sobie z napadami złości u dziecka.
Podobnie jak w przypadku innych wyzwań wychowawczych również w tym aspekcie metody rodzica będą się zmieniać wraz z rozwojem dziecka. Gdy pociecha będzie dorastać,wraz z nią będą ewoluować metody wychowawcze. Dlatego elastyczność jest jedną z najważniejszych cech, jaką powinien się wyróżniać każdy rodzic.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. OlkaG OlkaG

    Bardzo, ale to bardzo mądry artykuł! Wszystkie te mity krążą wokół nas i wkradają się do naszego życia … Wszystkie są bardzo słusznie obalone w tym artykule!

  2. Ewa Ewa

    Myślę, że warto wypracować sobie sposób rozładowania złych emocji przez dziecko… Np. bieg, rzucanie piłką i czy darcie gazety… A następnie trzeba porozmawiać z dzieckiem, tak by czuło się rozumiane. przecież każdy z nas ma złe dni i musi jakoś wyładować złość…

  3. ewanka ewanka

    Przeczytała za jednym zamachem. Ciekawy artykuł. Ja się czasem zastanawiam, czy nie wziąć dzieci pod jakiś most nad którym będzie przejeżdżał pociąg, po ty by mogli się wydrzeć na wszystko i na wszystkich, tak żeby nikt ich nie słyszał :-) zresztą i mi się taka kuracja też by przydała ;-D

    • MARIA MARIA

      Ewanka, wybieram się z Tobą pod ten most :)

      • Dorota Dorota

        Ja też :) W którym miejscu w Polsce się spotykamy? ;)

        • OlkaG OlkaG

          Jak byłam mała chodziłam się wydrzeć do lasu:) pewnie straszyłam wszystkie zwierzaki:)

      • izabelka izabelka

        Ja tez!!! :)

    • monika06 monika06

      oj tak….nam dorosłym czasami aż chce się krzyczeć a co dopiero dziecku który nie zna dokładnie jeszcze tego świata?
      ciekawy artykuł obalajacy mnóstwo mitów, myślę ze jednak praca nad samym sobą a następnie nad dzieckiem przyniesie same pozytywne emocje i w codziennym życiu będziemy mogli się spokojnie porozumieć….uffff jaka ciężka praca przed nami;)

      • Dorota Dorota

        Moniko, zdecydowanie najcięższa na świecie :)

        • Julia Julia

          Drogie Mamy, jak to teraz mówią w TV (reklama P&G): „Być Mamą to najcięższa praca i największa radość”.
          Za każdym razem się wzruszam jak ją widzę. Zwalam na hormony, ale to chyba jednak coś innego…

          • Dorota Dorota

            Julio, i ja pamiętam takie momenty wzruszenia…;)

      • OlkaG OlkaG

        Trzeba codziennie pracować nad wyrażaniem emocji i u siebie i u dziecka…

  4. Nika Nika

    no właśnie nam dorosłym czasem ciężko zapanować nad nerwami a co dopiero takim małym dzieciom…powinniśmy dawać dziecku szanse na wyrażanie swoich emocji (w końcu poznaje świat i samego siebie), ale zarazem powinniśmy starać się uczyć jak nad niektórymi panować i jak je rozładowywać. Co niestety nie jest łatwą sztuką…

  5. Natalia Natalia

    U naszej 2,5 latki napady sa sposobem zwrocenia na siebie uwagi. Pomaga nam rozmowa i poswiecenie czasu np na jakas wspólną zabawe, czynność która wykonamy razem. Wazne jest i sprawdza sie w naszym przypadku zrozumienie i dotarcie do przyczyny ataku. Naprawdę to nie jest takie trudne im bardziej wsluchamy sie w emocje dziecka tym bedzie nam sie lepiej wspólnie żyło;-)

    • OlkaG OlkaG

      Myślę, że często własnie w taki sposób dzieci chcą zwrócić na siebie uwagę. U nas też tka bywa.

    • monika06 monika06

      zgadzam się w 100% iż najważniejsze to słuchać drugiego człowieka i próbować go zrozumieć;))) a jeśli chodzi o dzieci to jest to tym trudniejsze iż czasami dziecko samo nie potrafi jeszcze wyrazić tego co czuje ale systematyczność i dążenie cierpliwie do celu myśle, że przyniesie pozytywne efekty;)

  6. Wioleta Wioleta

    Super artykuł:)
    Wreszcie glośno ktoś przyznał, że dzieci maja prawo się złoscić tak samo jak dorosli. Przerażają mnie rodzice , ktorzy mówią, że ich dzieci są ciągle grzeczne, nie krzyczą, ładnie się bawią, nie przechodzą buntu 2 latka. Jak dla mnie takich dzieci nie ma, a jesli są to mają bardzo zaburzone stany emocjonalne , ktore ewidentnie trzeba leczyć.

  7. anka484 anka484

    tak mądry artykuł oby takich ja najwięcej bo powiem szczerze ze widze teraz że napadów złości u takich dzieciaczków widzę coraz wiecej…oj obyśmy umieli tego uniknąć…

  8. anka484 anka484

    tak umiejętność słuchania i poświecenie uwagi dziecku to jest bardzo ważne. Poza tym myślę ze w przypadku ataku paniki czy płaczu powinniśmy spokojnie do tego podejść spróbować złapać komunikację z naszą pociecha. Spytać o co chodzi co się stało i spróbować pomóc dziecku. Pokazać mu że szanujemy jego uczucia, ze chcemy mu pomóc i zawsze jesteśmy gotowi do tego żeby go wysłuchać…

  9. Julia Julia

    Nerwy towarzyszą każdemu przez całe życie. Sami uczymy się z nimi walczyć lub nad nimi panować. Pomagają nam rodzice, ich postawa, różne metody i sposoby (jak przywołane krzyki w lesie, czy pod mostem).
    Super, że nie kryje się tego, że dziecko tez może się denerwować i nie mamy żadnej możliwości aby tego uniknąć. I dobrze. Bo jak mały człowiek ma nauczyć się panować nad nerwami jeśli ich nie będzie doznawał?
    Ważne żebyśmy sami nie zarażali się jego nerwami i nie denerwowali na dziecko.
    Kiedy się da – tłumaczmy.
    Kiedy się nie da – czasem trzeba znaleźć sposób (np. odwrócić uwagę), a czasem zwyczajnie zignorować. W końcu ignorancja, to też sposób ;)
    Ostatnio koleżanka powiedziała coś, co mnie wydaje się oczywiste, ale widać nie każdy tak myśli.Otóż zauważyła ona, że odkąd sama jest mniej nerwowa, to i jej dziecko stało się spokojniejsze…
    Zatem Drogie Mamy i Drodzy Tatusiowie – więcej spokoju dla Was :)

    • anka484 anka484

      tak jak Julia napisałaś zgadzam ie z Tobą że my same jako mamy jesteśmy spokojniejsze to i nasze dzieci tez jakoś to czują i też są bardziej spokojne i to jest sposób…

      • Julia Julia

        I to chyba najbardziej skuteczny. Wszak wszyscy i wszędzie powtarzają, że dzieci kształtują się poprzez naśladowanie. A kogo naśladują? Wiadomo – nas.
        Więc jeśli my się miotamy, denerwujemy, krzyczymy, trzaskamy drzwiami, to jak możemy oczekiwać, że nasze dziecko będzie panowało nad nerwami?

        • MARIA MARIA

          niby tak, ale dzisiaj jest tyle stresów, że naprawdę trudno być spokojnym…

          • OlkaG OlkaG

            Macie rację Dziewczyny – zarówno Julia, jak i MARIA. oczywiście – dzieci wyczuwają nasze nerwy i stresy i im się to udziela, ale przecież my też nie jesteśmy cyborgami i mamy prawo wyrażać swoje emocje… Czasami po prostu nie sposób nad nimi zapanować.

  10. Kobietka Kobietka

    Bardzo pouczający artykuł. Z pewnością skłoni do myślenia wielu rodziców, którzy borykają się z uciążliwymi napadami złości swoich pociech, przy czym cierpią zarówno oni sami, jak i ich dzieci! Sama miałam podobny problem z młodszą siostrą. Całe szczęście studiuję psychologię, więc spostrzegłam, że są na to sposoby nie krzywdzące żadnej ze stron ;-)

    • Rodzynek Rodzynek

      dlaczego wszyscy wysyłają dzieci do lasu, żeby sobie pokrzyczały? Przecież tam nie wolno krzyczeć.

  11. anka484 anka484

    hm wykrzyczenie się w lesie? pierwsze słyszę. jestem pełna „podziwu”. Bo wiadomo drogie dziewczyny dzieci są dziećmi i mają ogrom energii do spożytkowania dlatego warto znaleźć sposób na upust tej energii np jazdą na rowerze dla nas samych też dobrze to podziała, czy basem też przy okazji się odstresujemy. Poprostu dobra organizacja czasu wiem że teraz żyjemy w takim „szybkim” świecie ale pośród tej całej bieganiny myślę że warto znaleźć odrobinę czasu dla naszej pociechy.

Zobacz również

Polecane tematy