Żałuję, że partner tak mało mógł przebywać z dziećmi
Kolejne często powtarzane narzekania dotyczą krótkiego urlopu partnera, który zbyt szybko po porodzie musiał wracać do obowiązków zawodowych. Młode mamy żałują, że partner nie mógł być z nimi, gdy dziecko się po raz pierwszy uśmiechnęło, czy przewróciło z pleców na brzuszek.
Młode mamy żałują również, że pokazały otoczeniu, jak dobrze sobie radzą z dzieckiem oraz we wszystkim wyręczały partnera, nie dopuszczając go do dziecka. Świadomość bycia niezastąpioną z czasem zaczyna ciążyć coraz bardziej…a partner, który został odtrącony już na samym wstępie nie jest w stanie uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, jak tego oczekiwałaby mama.
Za mało podróżowałam
Sporo powodów do narzekań dotyczy tego, z czego się nie korzystało wystarczająco przed zmianą rodzinnego układu. Gdy każde wyjście z niemowlakiem z domu staje się trudnym przedsięwzięciem, z rozrzewnieniem wspomina się czas, kiedy z dnia na dzień można było ruszyć na drugi koniec świata, bez czasochłonnych przygotowań oraz planów strategicznych. „Dlaczego u licha, ja nie wyjeżdżałam częściej i nie byłam w tak wielu miejscach, do których dzisiaj trudno mi się w ogóle wybrać?”: myśli te nabierają mocy, im dłużej młoda mama „siedzi” z dziećmi w domu i im bardziej uzmysławia sobie istniejące ograniczenia.
Za krótko sypiałam
Po porodzie tęskni się do chwil, kiedy można było kłaść się, kiedy się chce i wstawać o takiej godzinie, jaka najbardziej odpowiadała. Często młoda mama żałuje tych wszystkich chwil, kiedy nie korzystała z pełnej swobody wyboru godzin wypoczynku. Narzeka na to, czego przecież nie sposób zmienić: że nie da się wyspać na zapas oraz że ciąża to taki stan, w którym nawet jeśli warto się przygotować do porodu, to często nie ma się możliwości (z różnych względów), by się wyspać.
Nie pozwalałam się rozpieszczać
Za rzadko pozwalałam o siebie zadbać: zrobić śniadanie, przyrządzić obiad, zaprosić się na kolacje. Wiele rzeczy chciałam robić sama, udowadniając, że będąc w ciąży, mogę powiesić firanki, czy nosić zakupy. Po czasie, gdy uwaga przenoszona jest z kobiety w ciąży na noworodka można pluć sobie w brodę, że syndrom Zosi samosi był za mocny, by korzystać z pomocy tak często, jak była ona oferowana.
Nie zrobiłam profesjonalnej sesji noworodkowi
Po porodzie świat wywraca się do góry nogami. Kobieta czuje się zmęczona, obolała i skrępowana zmianami w swoim ciele. Często musi leczyć poranione krocze oraz liczyć się z wieloma ograniczeniami z powodu rany po cesarskim cięciu. Cztery tygodnie, podczas których maluch jest noworodkiem bardzo szybko mijają, a profesjonalna sesja tuż po porodzie staje się niemożliwa.
Czy jest coś, czego szczególnie żałowałyście tuż po porodzie? Napiszcie!
Seks po porodzie, czyli jak pogodzić macierzyństwo z intymnością
„Mężczyzna, który chciał zrozumieć kobiety”
Brzuch po porodzie
Cesarskie cięcie
Dlaczego nie noszę dziecka w chuście, czyli każde rozwiązanie ma wady
Karmienie piersią – wady
Długie karmienie piersią – czy na pewno takie dobre?
Materac do łóżka dla dziecka: jaki wybrać?
Ja chyba najbardziej żałowałam, że rodziłam zimą…
Tylko zimą! Dziecko odchowane i na wiosnę na długie spacery jest już w sam raz. Cały dzień można spędzić z takim 3-4 miesięczniakiem. A z noworodkiem to za duży upał, zbyt wietrznie itp. Sadło ciążowe znika też do wiosny ;) Same plusy. Kolejną ciążę też planuje na zimowy poród.
Ha ha, dzięki za tę listę plusów, termin mamy na styczeń :)
A ja że wzięłam tą kroplówkę na przyspieszenie ;-/ o mało nie wylądowałam na tamtym świecie.
Ja bardzo żałuje nie tyko noworodkowej sesji ale i sesji z brzuchem. Ale najbardziej boli to, że mimo iż Krzyś chciał ze mną być-nie zobaczył narodzin syna przez chore szpitalne zasady, które nastoletnie mamy ustawiają rząd niżej :(
Dominiko, jeszcze może będzie możliwość zorganizowania sesji z brzuchem i noworodka…
a ja żałuję, że nie używałam w trakcie ciąży żadnych kremów. Przez to pozostały mi ogromne rozstępy.
Bardzo ważne jest aby się smarować, są świetne kremy na naszym rynku, warto zainwestować, jestem dwa tygodnie po porodzie a położna środowiskowa stwierdziła że to chyba nie ja rodziłam to dziecko, idealny brzuch nogi plecy boczki;) nawet pozbyłam się starych rozstępów dzięki ciąży ;) a podkreślam że jestem bardzo podatna na rozstępy
A ja chyba niczego nie żałuję :) poród przebiegał pomyślnie, mieliśmy swoją położną…. Co prawda nie mam za wielu zdjęć z brzuszkiem przez częste pobyty w szpitalu, ale mówi się trudno… Najpiękniejsze wspomnienia i tak są w głowie i sercu :)
Ja też nie mam czego żałować, no może z wyjątkiem tego, ze mnie nikt nie uprzedził, jak to będzie naprawdę:)
A o tym będzie kolejna recenzja książki…już niedługo na stronie. :)
czekam z niecierpliwością, :)
Ja żałuje, że nie odpyskowałam jak do mnie mówili złośliwie, że nie przypomniałam im o moich prawach jako pacjentka, że nie pytałam dlaczego podłączają kroplówkę i po co im ta igła [przebijali pecherz plodowy]. Żaluje, ze bylam taka glupia i zaufalam. Przez to prawie umarlam i dziecko tez.
No to rzeczywiście ekstremalnie…
zaluje tylko ze tzw kontakt skora do skory z corka zostal tak szybko przerwany;( trwal ok 20 min gdyz ze wzgledu na moj ciezki stan lekarze musieli podjac decyzje o narkozie;(
a poza tym czasami chcialoby sie uslyszec jak to bedzie naprawde a nie jakies historie wymyslane na poczekaniu;( czekam z niecierpliwoscia na recenzje zapowiedzianej ksiazki;)
Nie doceniałam swojego płaskiego brzucha :) teraz mam +10 kg 6 miesięcy po cc i mój brzuch nie jest już taki jak był.
Ja zaś żałuję, że nie kochałam się z mężem w trakcie ciąży – w ogóle. I nie tyle żałuję, ile jest mi głupio, że podczas porodu o wszystko się awanturowałam jak opętany na widok krucyfiksu :) Jakikolwiek przyrząd nie zostałby wyjęty przez położną, spotykał się z moją histerią… podobnie jak zalecenie, żebym się położyła (bardzo nie chciałam rodzić horyzontalnie, a tymczasem był to jedyny sposób, by córka w końcu ustawiła się w kanale rodnym, a nie gdzieś obok).
Hm. Chyba jestem jedyną osobą na świecie, której ani trochę nie zależy na zdjęciach – co więcej, zwyczajnie ich nie lubię. Sesja z brzuchem? Eeeee… nie. Sesja z noworodkiem? A po co? Żeby jeszcze bardziej stresować małą i siebie przy okazji? W ciąży i po porodzie miałam lepsze rzeczy do roboty niż bieganie po sesjach zdjęciowych, których nigdy nie cierpiałam. Jeśli komuś to sprawia radość, to niech biega, ale ja wolę poczytać książkę :)
Ojejku, całą ciążę nie kochać się z mężem. Chyba związek musiał na tym bardzo ucierpieć. My w każdej ciąży nie unikalismy tych przyjemności, oczywiście jak dobrze się czułam. Trzeba było tylko eksperymentować z pozycjami szczególnie pod koniec.:) bliskość jest bardzo potrzebna w każdym małżeństwie.
Ja poród miałam wspaniały. Nie żałuję niczego, za to mogę tylko napluć sobie w brodę, że nie odpyskowałam jednej głupiej pigule w szpitalu, która na drugi dzień po porodzie przyszła mi zmienić pościel, która z wiadomych przyczyn była zabrudzona. Weszła kretynka do sali, spojrzała na moje łóżko i powiedziała „o rany,. a co to za pobojowisko ?!” No myślałam, że strzelę w twarz, ale nie miałam odwagi niczego odpowiedzieć, bo ledwo co się rano obudziłam. Dzień później kobieta, która leżała obok mnie na sali usłyszała to samo …. Też nic nie odpowiedziała, pozostało nam jedynie po wszystkim westchnąć i pokręcić głowami …
A ja żałuję że nie było mi dane czuć tego wszystkiego i nie ważne są roztepy czy poród zimą latem wyjście na spacer że nie zrobiłam tego owego przed ciążą Dziewczyny macie Swoje Największe Szczęście Koło Siebie!!!!
Czuć czego? Bycia mamą?
Żałuję, że zgodziłam się na cesarskie cięcie mimo tego, iż nie było ewidentnych wskazań lekarskich (jedynym argumentem lekarzy był wyznaczony termin – siódmy czerwiec to siódmy czerwiec i ani dnia dłużej oraz niski stan wód płodowych w ostatnim tygodniu ciąży, nie alarmujący jednak).
Że pod wpływem stresu związanego z chorobą dziecka i pobytem w szpitalu po porodzie zgodziłam się na imię syna wybrane przez męża z którym się właśnie rozwodzę a mój słodki synek nosi imię które mi z trudem przez gardło przechodzi:(a całą ciążę kontestowałam jego pomysł, no ale zwisało mu to tak jak wszystko co mnie dotyczyło:(
Ja żałuję że nie poszłam do ordynatora po tym jak mnie potraktowały pielęgniarki i położne nigdy więcej do tego szpitala nie pojadę. Co za znieczulica i nie kompetentne baby. Potraktowały tak jakbym była jakaś patologia a to była moja pierwsza ciąża w wieku 22 lat i strasznie bolało. Męczyli przez 15 godzin aż w końcu zdecydowali się na cesarkę