Poród to chwila przełomowa. Czas, kiedy przekraczamy magiczną granicę, za którą nic nie jest takie, jak dotychczas. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, szok, jakiego się w związku z tym wydarzeniem doznaje, może być nie do opisania. Nietrudno wtedy o poczucie straty i decyzje, których się żałuje.
Nie zdecydowałam się na prywatną, dodatkowo płatną pomoc przy porodzie
Rzeczywistość miała być taka piękna: oddzielna sala porodowa, worek sako, drabinki, piłka, prysznic oraz wsparcie wielu osób, którym zależy tylko na naszym dobru. Jednak praktyka pokazała zupełnie co innego. Mimo sporych zmian, którymi chwalą się porodówki, wiele kobiet żałuje, że nie zdecydowała się na dodatkowe, „opłacone” wsparcie: położnej, czy douli. Często pomoc najbliższej osoby, która „rodzi” po raz pierwszy okazuje się niewystarczająca. Mimo szczerych chęci niesienia pomocy, przyszłe mamy narzekają na zagubienie wynikające z niedoinformowania, braku możliwości uzyskania najważniejszych informacji dotyczących stanu dziecka i ich samych. Z wykwalifikowaną osobą, która byłaby tylko dla nich, czułyby się po prostu lepiej…

Nie odpowiedziałam na kąśliwe uwagi personelu medycznego
Po czasie, gdy emocje opadają, a przebieg porodu analizowany jest w zaciszu domu, wiele kobiet denerwuje się, że nie odpowiedziało na kąśliwe uwagi, komentarze nie na miejscu, że wolały przemilczeć lub nie miały wystarczająco odwagi, by zmierzyć się ze złośliwością osób, od których zależało ich samopoczucie przez kilka godzin w trakcie porodu i po porodzie. Młode mamy niejednokrotnie obiecają sobie, że przy drugim porodzie będą bardziej pewne siebie i będą w stanie walczyć o swoje. Wiedza pozwoli im stawić czoła różnym sytuacjom, które podczas pierwszego porodu i tuż po nim, były trudne w opanowaniu.
Seks po porodzie, czyli jak pogodzić macierzyństwo z intymnością
„Mężczyzna, który chciał zrozumieć kobiety”
Brzuch po porodzie
Zgaga w ciąży
Dlaczego nie noszę dziecka w chuście, czyli każde rozwiązanie ma wady
Karmienie piersią – wady
Długie karmienie piersią – czy na pewno takie dobre?
Materac do łóżka dla dziecka: jaki wybrać?
Ja chyba najbardziej żałowałam, że rodziłam zimą…
Tylko zimą! Dziecko odchowane i na wiosnę na długie spacery jest już w sam raz. Cały dzień można spędzić z takim 3-4 miesięczniakiem. A z noworodkiem to za duży upał, zbyt wietrznie itp. Sadło ciążowe znika też do wiosny ;) Same plusy. Kolejną ciążę też planuje na zimowy poród.
Ha ha, dzięki za tę listę plusów, termin mamy na styczeń :)
A ja że wzięłam tą kroplówkę na przyspieszenie ;-/ o mało nie wylądowałam na tamtym świecie.
Ja bardzo żałuje nie tyko noworodkowej sesji ale i sesji z brzuchem. Ale najbardziej boli to, że mimo iż Krzyś chciał ze mną być-nie zobaczył narodzin syna przez chore szpitalne zasady, które nastoletnie mamy ustawiają rząd niżej :(
Dominiko, jeszcze może będzie możliwość zorganizowania sesji z brzuchem i noworodka…
a ja żałuję, że nie używałam w trakcie ciąży żadnych kremów. Przez to pozostały mi ogromne rozstępy.
Bardzo ważne jest aby się smarować, są świetne kremy na naszym rynku, warto zainwestować, jestem dwa tygodnie po porodzie a położna środowiskowa stwierdziła że to chyba nie ja rodziłam to dziecko, idealny brzuch nogi plecy boczki;) nawet pozbyłam się starych rozstępów dzięki ciąży ;) a podkreślam że jestem bardzo podatna na rozstępy
A ja chyba niczego nie żałuję :) poród przebiegał pomyślnie, mieliśmy swoją położną…. Co prawda nie mam za wielu zdjęć z brzuszkiem przez częste pobyty w szpitalu, ale mówi się trudno… Najpiękniejsze wspomnienia i tak są w głowie i sercu :)
Ja też nie mam czego żałować, no może z wyjątkiem tego, ze mnie nikt nie uprzedził, jak to będzie naprawdę:)
A o tym będzie kolejna recenzja książki…już niedługo na stronie. :)
czekam z niecierpliwością, :)
Ja żałuje, że nie odpyskowałam jak do mnie mówili złośliwie, że nie przypomniałam im o moich prawach jako pacjentka, że nie pytałam dlaczego podłączają kroplówkę i po co im ta igła [przebijali pecherz plodowy]. Żaluje, ze bylam taka glupia i zaufalam. Przez to prawie umarlam i dziecko tez.
No to rzeczywiście ekstremalnie…
zaluje tylko ze tzw kontakt skora do skory z corka zostal tak szybko przerwany;( trwal ok 20 min gdyz ze wzgledu na moj ciezki stan lekarze musieli podjac decyzje o narkozie;(
a poza tym czasami chcialoby sie uslyszec jak to bedzie naprawde a nie jakies historie wymyslane na poczekaniu;( czekam z niecierpliwoscia na recenzje zapowiedzianej ksiazki;)
Nie doceniałam swojego płaskiego brzucha :) teraz mam +10 kg 6 miesięcy po cc i mój brzuch nie jest już taki jak był.
Ja zaś żałuję, że nie kochałam się z mężem w trakcie ciąży – w ogóle. I nie tyle żałuję, ile jest mi głupio, że podczas porodu o wszystko się awanturowałam jak opętany na widok krucyfiksu :) Jakikolwiek przyrząd nie zostałby wyjęty przez położną, spotykał się z moją histerią… podobnie jak zalecenie, żebym się położyła (bardzo nie chciałam rodzić horyzontalnie, a tymczasem był to jedyny sposób, by córka w końcu ustawiła się w kanale rodnym, a nie gdzieś obok).
Hm. Chyba jestem jedyną osobą na świecie, której ani trochę nie zależy na zdjęciach – co więcej, zwyczajnie ich nie lubię. Sesja z brzuchem? Eeeee… nie. Sesja z noworodkiem? A po co? Żeby jeszcze bardziej stresować małą i siebie przy okazji? W ciąży i po porodzie miałam lepsze rzeczy do roboty niż bieganie po sesjach zdjęciowych, których nigdy nie cierpiałam. Jeśli komuś to sprawia radość, to niech biega, ale ja wolę poczytać książkę :)
Ojejku, całą ciążę nie kochać się z mężem. Chyba związek musiał na tym bardzo ucierpieć. My w każdej ciąży nie unikalismy tych przyjemności, oczywiście jak dobrze się czułam. Trzeba było tylko eksperymentować z pozycjami szczególnie pod koniec.:) bliskość jest bardzo potrzebna w każdym małżeństwie.
Ja poród miałam wspaniały. Nie żałuję niczego, za to mogę tylko napluć sobie w brodę, że nie odpyskowałam jednej głupiej pigule w szpitalu, która na drugi dzień po porodzie przyszła mi zmienić pościel, która z wiadomych przyczyn była zabrudzona. Weszła kretynka do sali, spojrzała na moje łóżko i powiedziała „o rany,. a co to za pobojowisko ?!” No myślałam, że strzelę w twarz, ale nie miałam odwagi niczego odpowiedzieć, bo ledwo co się rano obudziłam. Dzień później kobieta, która leżała obok mnie na sali usłyszała to samo …. Też nic nie odpowiedziała, pozostało nam jedynie po wszystkim westchnąć i pokręcić głowami …
A ja żałuję że nie było mi dane czuć tego wszystkiego i nie ważne są roztepy czy poród zimą latem wyjście na spacer że nie zrobiłam tego owego przed ciążą Dziewczyny macie Swoje Największe Szczęście Koło Siebie!!!!
Czuć czego? Bycia mamą?
Żałuję, że zgodziłam się na cesarskie cięcie mimo tego, iż nie było ewidentnych wskazań lekarskich (jedynym argumentem lekarzy był wyznaczony termin – siódmy czerwiec to siódmy czerwiec i ani dnia dłużej oraz niski stan wód płodowych w ostatnim tygodniu ciąży, nie alarmujący jednak).
Że pod wpływem stresu związanego z chorobą dziecka i pobytem w szpitalu po porodzie zgodziłam się na imię syna wybrane przez męża z którym się właśnie rozwodzę a mój słodki synek nosi imię które mi z trudem przez gardło przechodzi:(a całą ciążę kontestowałam jego pomysł, no ale zwisało mu to tak jak wszystko co mnie dotyczyło:(
Ja żałuję że nie poszłam do ordynatora po tym jak mnie potraktowały pielęgniarki i położne nigdy więcej do tego szpitala nie pojadę. Co za znieczulica i nie kompetentne baby. Potraktowały tak jakbym była jakaś patologia a to była moja pierwsza ciąża w wieku 22 lat i strasznie bolało. Męczyli przez 15 godzin aż w końcu zdecydowali się na cesarkę