7 najczęstszych problemów z karmieniem piersią

Spora liczba poradników,  jaką miałam okazję przeczytać informuje, że dziecko się najada, jeśli ssie miarowo przez dwadzieścia minut. Czy to prawda? Niekoniecznie. Córka, także jako noworodek, jadła szybko. W jedzeniu ujawniał się jej energiczny temperament. W dzień wystarczyło, że ssała przez około 5-7 minut. W nocy przez sen jadła dłużej, ale nigdy nie więcej niż kwadrans. Gdy laktacja się ustabilizowała, a ja nauczyłam się odczytywać sygnały wysyłane przez córkę, karmienie następowało średnio co 2,5-3,5 godziny.
Jak zatem poznać czy dziecko się najada?

Podawanie piersi, gdy dziecko nie jest głodne

To jedna z częstszych sytuacji, która skutkuje wieloma pomniejszymi kłopotami. Wynika ona w dużym stopniu z trudności odczytania sygnałów wysyłanych przez dziecko, jak również braku wiary we własne siły.

Często wygląda to tak. Dziecko płacze. Mama podaje pierś. Dziecko ssie chwilę, potem się wije, pręży, denerwuje. Nie chce jeść dalej. Młoda mama odkłada dziecko do łóżeczka. Maluszek płacze. Nasuwa się myśl: jakby dziecko było zmęczone, to by przecież spało? A skoro nie śpi…to zatem jest głodne. I znowu do piersi. Malec nie ssie, płacze i tak w kółko.

Tymczasem praktyka wielu mam karmiących z satysfakcją przez wiele miesięcy wskazuje, że niemowlę nie będzie chciało jeść, jeśli będzie mocno zmęczone. Ssanie piersi to wysiłek, zwłaszcza dla młodszego niemowlaka. Dlatego dziecko musi być wypoczęte, by efektywnie ssać.

Noworodek w naturalny sposób zasypia podczas jedzenia, trzeba go budzić, by się najadł. Z czasem dużo się zmienia, zaczynają się kłopoty z zasypianiem. Dlatego gdy dziecko ssie krótko i płacze, trzeba szukać innej przyczyny płaczu niż głód.

Najczęściej powodem jest zmęczenie. Nadmierne zmęczenie zazwyczaj prowadzi do wieczornych kolek.

Rzecz jasna powodów płaczu może być jeszcze więcej. Warto spokojnie wsłuchać się w płacz dziecka.

Ciekawski jak czteromiesięczny malec

Kolejne zwątpienie w jakość i ilość pokarmu matki następuje zazwyczaj w czwartym miesiącu życia. Wiele mam odstawia na tym etapie malca, bo sądzi, że dziecko się nie najada, że one same mają za mało pokarmu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolcik Jolcik

    Niestety mi nie wyszlo karmienie piersią. Bardzo chciałam karmić naturalnie. Chyba za szybko się poddałam…:(((

    • Dorota Dorota

      Widocznie tak musiało być…Nie ma co za bardzo skupiać się na przeszłości. Liczy się to, co tu i teraz :)

  2. xxx xxx

    Bardzo dobry artykuł: żeby karmić potrzeba wiedzy, wiedzy, wiedzy. Przyda się też cierpliwość, optymizm i dyscyplina :)

  3. Luelle Luelle

    Oj tak, karmienie łatwe nie jest. Przynajmniej nie zawsze. My walczyliśmy dobrze ponad tydzień, ale teraz Synek rośnie zdrowy i zadowolony. Ja, oczywiście, niewyspana (je także w nocy), czasem mam zastoje, niekiedy mnie boli. Ale mam też radość i satysfakcję, że daję mu to, co najlepsze i jesteśmy blisko siebie. To takie przedłużenie symbiozy ciążowej. Korzystam więc z tych chwil czułości, bo zaczynamy już wprowadzać pokarmy stałe i powolutku Mały będzie ze ssania piersi wyrastał. Eh..
    ps. Od siebie dodam, że oprócz ciekawości Malucha problemem mogą być również nowe upodobania, co do pozycji podczas jedzenia. Dziecko rośnie i nie zawsze chce grzecznie leżeć. Mój Synek właśnie uczy się siadać i najchętniej wszystko by robił na siedząco :) Próbuje więc siadać również podczas karmienia, co znacznie utrudnia współpracę… :)

    • Dorota Dorota

      Tak, tego nie ujęłam :) Racja: dzieci zaczynają się kręcić i nie mają czasu na jedzenie, bo podoba się inna pozycja, którą właśnie nauczyły się przyjmować ;)

  4. krola krola

    u nas gryzienie było największym problemem, pomogły nakładki

  5. Melly Melly

    Pani Doroto! Bardzo dziękuję za słowa pociechy jakie niesie ze sobą ten zdrowo rozsądkowy artykuł. Jestem mamą 3,5 mies. sprintera ssakowego i już zaczynałam popadać w przygnębienie pogłębiane rozmowami z innymi mamami. Na szczęście trafiłam na Pani głos zdrowego rozsądku! Jakże łatwo jednak stracić do siebie zaufanie gdy człowiek zaczyna nakręcać się niepotrzebnie. A tyle razy obiecywałam sobie nie dać się wkręcić w porównania!

    • Dorota Dorota

      Melly, miło mi, że mogłam pomóc. :) Wytrwałości życzę! Będzie dobrze, mimo że wiem, że nie jest łatwo! :)

  6. piersiowa piersiowa

    dobrze że pojawił się taki artykuł – to ważne, żeby mieć wiedzę. Problem w tym, że wiele matek wcale tej wiedzy nie poszukuje. Statystycznie (a statystyki w Polsce są bardzo smutne) częściej karmią te lepiej wykształcone (opieram się na artykułach: http://pediatria.mp.pl/wywiady/show.html?id=79426 http://polska.newsweek.pl/matki-nabite-w-butelke,84597,1,1.html) – co dowodzi temu, że choć karmienie jest jak najbardziej naturalne to wcale nie jest takie proste. Może powinno się zmobilizować NFZ, samorządy itp. żeby podjęły problem poradnictwa w tym zakresie. Ja skorzystałam z wiedzy Międzynarodowej Konsultantki Laktacyjnej w Poznaniu. Przyznam, że zaszokowała mnie swoim poziomem merytorycznym. Poza tym była ciepła i miła no i udało się – dziecko po 1,5 roku nadal dostaje pierś.

  7. karmiąca karmiąca

    Kobiety się nasłuchają tych wszystkich najmądrzejszych dookoła i tylko popadają w depresję przez to. Ja sama dostawałam wiele cennych ale najczęściej sprzecznych informacji od których tylko miałam zamieszanie w głowie. Potem zaczęłam działać intuicyjnie, jak miałam za mało pokarmu podpytałam w aptece, pani poleciła mi XXXXX (nachalna reklama), zastosowałam się do rad położnej i od razu lepiej szło.

  8. Majeczka Majeczka

    Prawdą jest to, co piszą dziewczyny. KP to nie bułka z masłem. O dziwo u mnie przy pierwszym dziecku przebiegło w miarę bezproblemowo, za to kiedy urodziła się córeczka, karmienie jej to był dramat… Właściwie po tygodniu byłam gotowa przerzucić się na mm. Koleżanki mi powtarzały, ze dam radę, żebym się nie poddawała, ale to był wielki test dla mnie, i dla mojego męża, który musiał znosić mój płacz. I to właśnie mój ukochany mnie uratował, bo pewnego dnia poszedł do apteki i wrócił z prolaktanem, który polecił mu hehe kolega z pracy ;) 3 dni i po kłopocie, w końcu miałam pokarm i mogłam karmić Tosię swoim mlekiem, a nie z puszki.

  9. marta marta

    problemów może być dużo. u mnie był jeden – NIC ale to NIC nie leciało mi z piersi. bardzo to przeżywałam :( cała rodzina mnie wspierała, ale dopiero moja przyjaciółka mi pomogła. z własnego doświadczenia wiedziała, że pomógł jej ten lactosan i poleciła go też mi. pomogło, odblokowałam się. to był chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu jak mogłam sama, własną piersią nakarmić mojego bąbelka :)

Zobacz również