7 najczęstszych problemów z karmieniem piersią

Karmienie piersią jest naturalne. To fakt. Jednak nie oznacza to, że jest proste. I choć wielu kobietom przystawianie malca już w pierwszych dniach po porodzie nie sprawia problemu, to ogromna większość ma z tym kłopot. Tym bardziej, że sposób karmienia i reakcja dziecka zmieniają się wraz z upływem czasu. Inaczej karmi się noworodka, inaczej w trakcie karmienia może zachowywać się trzymiesięczne dziecko, jeszcze inaczej półroczne. Ważne zmiany zachodzą również w ciele kobiety.

Nie mam pokarmu

Choć pokarm produkowany jest od 16 tygodnia ciąży, wiele mam doświadcza problemu karmienia w pierwszych tygodniach po porodzie. Szczególnie trudne mogą być dwie doby spędzone w szpitalu, kiedy kobieta często jest bardzo zmęczona trudami porodu, a do tego nie może wypocząć w warunkach szpitalnych.

Tak sytuację wspomina Magda: Córka po porodzie bardzo płakała. Ja próbowałam ją karmić. Panie położne przychodziły i ściskały piersi. Mówiły, że pokarm jest, że mam karmić. Malutka się wyrywała. One przychodziły i siłą przytrzymywały ją przy piersi. Czułam, że coś jest nie tak. Poprosiłam o podanie mieszanki. Nikt nie zaproponował, że zaopiekuje się córką, żebym mogła choć na pół godziny zmrużyć oko. Nie poinformowano mnie, że mleko modyfikowane to niejedyna możliwość. W moim przypadku skończyło się dobrze. Córka dostała mieszankę, wypiła łapczywie kilkanaście mililitrów i zasnęła. Ja wraz z nią. Gdy się obudziłam, mimo że spałam kilkadziesiąt minut, czułam się jak nowo narodzona, przystawiłam córkę na nowo. Udało się. Wszystko poszło już gładko. Laktacja nie ucierpiała. Karmiłam 11 miesięcy.

527749_10151141949386112_1226808374_nStandardem powinno być indywidualne podejście do rodzącej. Gdy potrzebuje ona odpocząć po trudnym porodzie, warto jej to umożliwić.

Kolejny kryzys pod tytułem „nie mam pokarmu” pojawia się często w okolicy drugiego miesiąca, gdy laktacja się stabilizuje i piersi miękną. Jednak to, że piersi są miękkie, a nie tak jak wcześniej nabrzmiałe i ciężkie, nie oznacza, że nie produkują mleka. Oznacza to tyle, że na bieżąco jest ono dostarczane w trakcie karmienia. Maluszek dostaje go dokładnie tyle, ile potrzebuje.

Czy dziecko się najada?

Większość mam, które karmi piersią, zwłaszcza pierwsze dziecko, zadaje sobie tego typu pytanie: czy dziecko się najada. Zwłaszcza jeśli karmienie odbywa się w niestandardowy sposób, na przykład tak jak w moim przypadku:  teoretycznie zbyt krótko.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolcik Jolcik

    Niestety mi nie wyszlo karmienie piersią. Bardzo chciałam karmić naturalnie. Chyba za szybko się poddałam…:(((

    • Dorota Dorota

      Widocznie tak musiało być…Nie ma co za bardzo skupiać się na przeszłości. Liczy się to, co tu i teraz :)

  2. xxx xxx

    Bardzo dobry artykuł: żeby karmić potrzeba wiedzy, wiedzy, wiedzy. Przyda się też cierpliwość, optymizm i dyscyplina :)

  3. Luelle Luelle

    Oj tak, karmienie łatwe nie jest. Przynajmniej nie zawsze. My walczyliśmy dobrze ponad tydzień, ale teraz Synek rośnie zdrowy i zadowolony. Ja, oczywiście, niewyspana (je także w nocy), czasem mam zastoje, niekiedy mnie boli. Ale mam też radość i satysfakcję, że daję mu to, co najlepsze i jesteśmy blisko siebie. To takie przedłużenie symbiozy ciążowej. Korzystam więc z tych chwil czułości, bo zaczynamy już wprowadzać pokarmy stałe i powolutku Mały będzie ze ssania piersi wyrastał. Eh..
    ps. Od siebie dodam, że oprócz ciekawości Malucha problemem mogą być również nowe upodobania, co do pozycji podczas jedzenia. Dziecko rośnie i nie zawsze chce grzecznie leżeć. Mój Synek właśnie uczy się siadać i najchętniej wszystko by robił na siedząco :) Próbuje więc siadać również podczas karmienia, co znacznie utrudnia współpracę… :)

    • Dorota Dorota

      Tak, tego nie ujęłam :) Racja: dzieci zaczynają się kręcić i nie mają czasu na jedzenie, bo podoba się inna pozycja, którą właśnie nauczyły się przyjmować ;)

  4. krola krola

    u nas gryzienie było największym problemem, pomogły nakładki

  5. Melly Melly

    Pani Doroto! Bardzo dziękuję za słowa pociechy jakie niesie ze sobą ten zdrowo rozsądkowy artykuł. Jestem mamą 3,5 mies. sprintera ssakowego i już zaczynałam popadać w przygnębienie pogłębiane rozmowami z innymi mamami. Na szczęście trafiłam na Pani głos zdrowego rozsądku! Jakże łatwo jednak stracić do siebie zaufanie gdy człowiek zaczyna nakręcać się niepotrzebnie. A tyle razy obiecywałam sobie nie dać się wkręcić w porównania!

    • Dorota Dorota

      Melly, miło mi, że mogłam pomóc. :) Wytrwałości życzę! Będzie dobrze, mimo że wiem, że nie jest łatwo! :)

  6. piersiowa piersiowa

    dobrze że pojawił się taki artykuł – to ważne, żeby mieć wiedzę. Problem w tym, że wiele matek wcale tej wiedzy nie poszukuje. Statystycznie (a statystyki w Polsce są bardzo smutne) częściej karmią te lepiej wykształcone (opieram się na artykułach: http://pediatria.mp.pl/wywiady/show.html?id=79426 http://polska.newsweek.pl/matki-nabite-w-butelke,84597,1,1.html) – co dowodzi temu, że choć karmienie jest jak najbardziej naturalne to wcale nie jest takie proste. Może powinno się zmobilizować NFZ, samorządy itp. żeby podjęły problem poradnictwa w tym zakresie. Ja skorzystałam z wiedzy Międzynarodowej Konsultantki Laktacyjnej w Poznaniu. Przyznam, że zaszokowała mnie swoim poziomem merytorycznym. Poza tym była ciepła i miła no i udało się – dziecko po 1,5 roku nadal dostaje pierś.

  7. karmiąca karmiąca

    Kobiety się nasłuchają tych wszystkich najmądrzejszych dookoła i tylko popadają w depresję przez to. Ja sama dostawałam wiele cennych ale najczęściej sprzecznych informacji od których tylko miałam zamieszanie w głowie. Potem zaczęłam działać intuicyjnie, jak miałam za mało pokarmu podpytałam w aptece, pani poleciła mi XXXXX (nachalna reklama), zastosowałam się do rad położnej i od razu lepiej szło.

  8. Majeczka Majeczka

    Prawdą jest to, co piszą dziewczyny. KP to nie bułka z masłem. O dziwo u mnie przy pierwszym dziecku przebiegło w miarę bezproblemowo, za to kiedy urodziła się córeczka, karmienie jej to był dramat… Właściwie po tygodniu byłam gotowa przerzucić się na mm. Koleżanki mi powtarzały, ze dam radę, żebym się nie poddawała, ale to był wielki test dla mnie, i dla mojego męża, który musiał znosić mój płacz. I to właśnie mój ukochany mnie uratował, bo pewnego dnia poszedł do apteki i wrócił z prolaktanem, który polecił mu hehe kolega z pracy ;) 3 dni i po kłopocie, w końcu miałam pokarm i mogłam karmić Tosię swoim mlekiem, a nie z puszki.

Zobacz również