Emancypacja kobiet postępuje. Wiemy już, że nie jesteśmy słabą płcią. Znamy swoją wartość, walczymy o siebie, dajemy sobie prawo do odrobiny egoizmu. Nie chcemy być „kurami domowymi” a te z nas, które wybierają „siedzenie” w domu potrafią egzekwować pomoc ze strony pracujących zawodowo mężów. Nie godzimy się na 24 godzinne etaty. To zdrowe i budujące. Niestety, wyzbywając się stereotypów na nasz temat, często pielęgnujemy te na temat mężczyzn. Można by rzec, że w niektórych dziedzinach budujemy własne poczucie wartości, umniejszając kompetencje panów. Tak jest w przypadku rodzicielstwa. Gloryfikujemy macierzyństwo. Uwielbiamy mówić o potędze matczynej miłości, o więzi jaka łączy nas z dziećmi, o tym, że matka jest najważniejszym człowiekiem w życiu malca, wreszcie o tym, że nikt nie jest w stanie zastąpić matki, za to ona może zastąpić każdego. Co z ojcem? No cóż, drogie panie, czas spojrzeć prawdzie w oczy: żadna, nawet najwspanialsza matka nie zastąpi dziecku ojca. Ba, w niektórych sytuacjach to opieka i towarzystwo taty jest dla dziecka najlepsze.

Kąpiel
To może być zaskoczenie. Mężczyźni są w tym lepsi. Oczywiście ci, którzy się na to odważą. Wielu panów unika jak ognia uczestniczenia w pielęgnacji noworodków i niemowląt, uznając, że lepiej sprawdzą się w tym delikatne kobiece ręce. Nic bardziej mylnego! Tata nie zrobi dziecku krzywdy. Owszem, może być mniej ostrożny i mniej dokładny, co będzie skutkowało na przykład zachlapaniem oczu, lub twarzy dziecka, jednak to nie problem. Okazuje się bowiem, że takie chlapanie może oswoić malucha z wodą, a co za tym idzie ustrzec przed lękiem związanym z płukaniem włosów, lub przypadkowym dostaniem się wody do oczu. Ponadto, ojciec już od samego początku da dziecku w wannie więcej swobody. Badania wykazują, że dzieciaki często kąpane przez tatę szybciej i lepiej rozwijają się ruchowo.
Usypianie
Kobiety łatwiej ulegają emocjom. Możemy się spierać, ale na ogół to prawda. Nam, trudniej niż panom przychodzi zachowanie spokoju w obliczu niebezpieczeństwa lub choroby dziecka. Wiadomo, jak łatwo nasze emocje udzielają się malcowi. Mężczyźni są zazwyczaj bardziej opanowani. Dlatego też, to oni lepiej sprawdzają się w usypianiu dzieci. Ich spokój udzieli się równie łatwo, co matczyne emocje.
Kreatywna zabawa
To mama nauczy lepiej władania pędzlem i kredką, piękniej przeczyta bajkę. Mama nauczy empatii dla misiów i lalek. Tata zaproponuje jednak bardziej kreatywną zabawę. Te wszystkie „głupie rzeczy”, które ojcowie robią z dziećmi, mają ogromną moc. Wspinanie się na tatę, przewrotki, zapasy – to nic innego, jak doskonalenie i rozwijanie umiejętności psychoruchowych. Tata (jak zawsze), również w zabawie pozostawi dziecku więcej swobody.
Nauka pewności siebie….
Kontuzje, zadrapania i wypadki zdarzają się znacznie częściej pod opieką ojców. Panowie wykazują pewną dozę nonszalancji w stosunku do dzieci, za którą niejednokrotnie przychodzi im się tłumaczyć, przed wystraszonymi kolejnym guzem partnerkami. Tak, my kobiety jesteśmy ostrożniejsze. Sęk w tym, że często trochę za bardzo. Nie potrafimy po prostu pozwolić dziecku na nieskrępowaną zabawę – my zawsze pilnujemy. Zabraniamy dziecku podejmować wyzwania, które w naszym odczuciu niosą za sobą ryzyko. Ojcowie-przeciwnie. Zachęcają dziecko do podejmowania wyzwań ( lata praktyki w obijaniu się na wiele sposobów sprawiają, że panowie trafniej od nas oceniają stopień niebezpieczeństwa i ryzyka podejmowanego przez dziecko), a co za tym idzie, budują w dziecku poczucie pewności siebie. Ponadto, ludzie zdolni do ryzykowania to nie tylko wielbiciele adrenaliny, ale również… bohaterowie.
…i asertywności.
Mama przekazuje dziecku piękne wartości: jak być uczynnym, miłym, pomocnym, empatycznym. Sęk w tym, że do bycia silnym, niezależnym i szczęśliwym, człowiek potrzebuje kilku „brzydkich cech”, a w tych lepsi są mężczyźni. Im łatwiej przychodzi trudna sztuka odmawiania oraz myślenie o sobie. Matki często za bardzo przejmują się innymi. Ojcowie potrafią nauczyć dziecko asertywności oraz zdrowej dawki egoizmu. Pozwólmy im na to!
Być Super Tatą…
Niemowlę z tatą – duet doskonały?
7 rzeczy, których nie robiłam przy drugim dziecku
Tata na porodówce – tak czy nie?
Nie karmię piersią. Dręczę się.
„Dobry ojciec” + wyniki konkursu
Jak nieświadomi rodzice psują odporność dziecka? 10 rzeczy, które szkodzą zdrowiu
Dzieci na weselu – tak czy nie?
Bzdura, tata tak naprawdę tylko mąci, psuje, może go zastąpić choćby wychowawca, trener…Dzisiaj faceci rzadko w pełni wypełniają swoją rolę. Uważam, że są zbędni., Niepotrzebnie dzieciaki tylko za nimi tęsknią i są ranione
Przecież Ty kobieto z natury nie lubisz mężczyzn> Popatrz na to co napisałaś.Jakaś tragedia.
Ale z ciebie durnota. Zadbaj o siebie to faceci nie będą od ciebie zwiewać.
Nikt nie zastąpi taty. Tak jak nikt nie zastąpi mamy. proste
Mój Mąż zdecydowanie lepiej ode mnie radzi sobie z kąpielą naszej Córeczki. Jest bardziej pewny siebie. Ja z kolei zawsze usypiam nasza Kruszyne. Najważniejsze to żeby Dziecko czuło miłość obojga Rodziców.
Swoim komentarzem potwierdzasz że artykuł mówi prawdę….a odbijając piłeczkę to mamę też można zastąpić jakąś nianią….ale to nadal będzie kobieta tak jak wychowawca ,trener jest mężczyzną….więc po co obcy dla dziecka skoro ma swoich rodziców? Ponadto z twojego tonu wypowiedzi wnioskuję że masz skłonność do zawłaszczenia dziecka…wiesz wszystko najlepiej itd. ,może też powinnaś przemyśleć swoje podejście do mężczyzn a może po prostu trafiłaś na na zły egzemplarz….więc nie generalizuj i uwierz są także złe kobiety ale to nie znaczy że wszystkie
Bardzo cieszy nas, że rola taty coraz częściej jest zauważana i doceniana w naszym społeczeństwie. Dziecko dla prawidłowego rozwoju potrzebuje zarówno taty, jak i mamy. Dziękujemy za ten artykuł i pozdrawiamy :-)
Stowarzyszenie „Tata jest OK!” (www.TjOK.pl)
Hymmm…. chyba forumowiczka „Matka” nie ułożyła sobie życia z partnerem, ale to nie znaczy, że Twoje dziecko nie ma prawa do ojca. Każdemu dziecku potrzebny jest Tata jak i Mama. Nie można żadnemu dziecku zabraniać lub izolować go od swojego taty, bo gdyby nie tata, mama by nie miała wspólnego dziecka :) Różnie może się ułożyć miedzy rodzicami – to jest życie, ale jeśli dziecko ma tatę, który się nim interesuję, to nie powinno się odtrącać Taty, bo wtedy największą krzywdę robi się dziecku, a nie Tacie, któremu chce sie zrobić na złość….
Oczywiście ja nie oceniam nikogo o każdy sobie układa życie jak chce i jak potrafi
Matko, mówisz przez pryzmat własnej krzywdy i doświadczenia.
W życiu bywa odwrotnie, czego jestem świadkiem i boleśnie przekonują się o tym moje dzieci.
matka psuje, mąci, knuje, z kilkulatków robi powierników ukrywania własnej niedojrzałości.
Też mógłbym powiedzieć, że taką matkę może zastąpić nawet ciotka.
Ale nie poddaję się i mimo, że zachowuje się karygodnie, to wciąż cierpliwie naprawiam to co ona spieprzy i czekam, aż zobaczy co naprawdę dzieciom może dać. A to, czy dzieci za nią tęsknią czy nie to już nie mnie decydować. I Ty również nie masz takiego prawa. Podejrzewam,że podobnie Tobie, jak i mnie współmałżonek przysporzył wiele smutku i bólu, ale dzieci nie muszą tego ani wiedzieć, ani tym bardziej odczuwać. Być dojrzałym za dwoje, to jest nasze przeznaczenie.
„Matka” chyba ma urojenie, że jest najważniejsza…..bez tego „Strasznego” Taty nie miałaby Dziecka… skoro faceci tacy okropni to mogła iść do banku spermy lub puścić się na dyskotece, wtedy Tata nawet nie wiedziałby, że jest Tatą… „Matka” to totalna egoistka, współczuję Dziecku sfiksowanej mamuni…..
majaa, nawet nie wiesz o ile życie byłoby łatwiejsze, gdyby większość tych pseudo „matek” miała takie jak Ty podejście do życia i tego typu spraw… Poszperaj w internecie, dowiesz się, że w PL jest ponad milion ojców, którzy robią wszystko, a nawet i więcej, żeby uczestniczyć w życiu dziecka. Rzucają pracę, sprzedają domy, mieszkania byle tylko mieć czas i pieniądze na walkę o swoje pociechy. Ale niestety, żyjemy w PL, gdzie prawo stoi po str matki. Wszystko idzie ku lepszemu, i ma się to wszystko zmienić ale na to potrzeba czasu.. Np w Canadzie jeśli oboje rodziców wykazuje wielką chęć w wychowywaniu i uczestniczeniu w życiu dziecka, to automatycznie przydzielana jest opieka naprzemienna/równoważna, a w Sądzie ustala się tylko okres czasu jaki dziecko będzie miało spędzać u danego rodzica (tydzień/tydzień itp.). Pozdrawiam
Do Matki
Masz ladnie nawalone w głowie
A ja myślę tak….Jednak natura pomyślała to tak, że to kobiety są głównie odpowiedzialne za opiekę nad dzieckiem i ich wychowywanie.
Mężczyzna to myśliwy, nie jest „przystosowany” do stagnacji, systematycznosci, schematyczności…
Jest w tym statystycznie gorszy.
Ehm, u nas jest w niektórych kwestiach odwrotnie. Akurat to ja zachowuję zimną krew wobec chorób, fizycznych obrażeń i… demolki w pokoju, a jak dzieciaki się kąpią, wolę wyjść z łazienki (oczywiście zaglądam co jakiś czas, ale niektórych rzeczy wolę nie widzieć), natomiast, kiedy kąpie ich tata, cały czas z nimi siedzi. Ponadto on panikuje na widok kropelki krwi i jest mu niedobrze, gdy usłyszy o KUPIE.
Fakt – to tata uczy dzieciaków „wrednych cech”, co oczywiście w życiu się przydaje, więc nie przeszkadzam i nie nazywam ich zabaw „głupimi”.
Artykuł owszem, porusza ważne kwestie (bo oczywiście mama nie zastąpi taty), ale jak dla mnie nieco stereotypowy. q
Doti, tak chyba mają Doroty (o ile tak masz na imię) – ja też mam sporo cech męskich ;)
Matka chyba coś Ci padło na mózg….Ciebie może zastąpić niania….WE WSZYSTKIM!!!!!!
Haha :) Super wizja :)
p.s. Dziecko też zrób sobie SAMA :]
Ładne parę lat wstecz pani Trobisch,matka bodaj sześciorga dzieci, wdowa po Walterze, protestanckim teologu i misjonarzu, autorze poczytnych książek (np. „Kochałem pewną dziewczynę”) wygłosiła w Warszawie wykład o znaczeniu więzi między małżonkami.
Mocno zaznaczała podczas wykładu, że poczucie bezpieczeństwa u dziecka bierze się z wzajemnej miłości rodziców. Dziecko ma wówczas poczucie pewności, że rodzicielska więź między sobą nawzajem tworzy „nie przeciekający dach nad głową malucha”. Tak, że prawidłowy rozwój emocjonalny dzieci uwarunkowany jest najpierw troską małżonków o budowanie trwałej relacji między obojgiem, a dopiero w następnej kolejności są w stanie tę miłość najpełniej przekazywać potomstwu.
Wskazany przez prelegentkę porządek miłości wydaje się najowocniej procentować w wychowaniu zdrowego społeczeństwa.
Tak, problem w tym, że dzisiaj się o tym bardzo często zapomina…Kiedy dziecko wynosi się „na ołtarze”, a partnera wciska w „kąt łóżka”
Bardzo podobają mi się „wtrącenia” o swobodzie i o ocenie ryzyka.
Tata mąci i psuje! Ciekawe stwierdzenie. A może to Ty „Matka” dziecku wpajasz ze ojciec taki jest. Dziecko tęskni to znaczy, że kocha. Czy przez to jest ranione, że ojciec musi pracować? Moje dzieci mimo tego, że wielokrotnie słyszałem, że nie mam iść do pracy, rozumieją to i z uśmiechem mnie żegnają jak i też witają po pracy, co i dla mnie jest ogromnym szczęściem. Więc nie sądzę, żebym był zbędny. A wychowawca , trener to raczej ojca nie zastąpi!!! GRATULUJE TAK PRYMITYWNEGO MYŚLENIA :)
Żeby tata mógł się wykazać – najpierw musimy dać mu taką możliwość. Zaufanie – to podstawa. Ktoś napisał, że faceci są zbędni – nie zgadzam się. Matka i Ojciec mają wspólne zadanie – wychować dziecko na wartościowego, pewnego siebie i zaradnego człowieka. Każdy z nas – mama i tata – ma inne spojrzenie na świat. Warto, aby dziecko poznało oba.
świetny artykuł :)