5 prostych kroków, aby wychować niejadka

Temat jedzenia poruszany był już setki razy. Jak świat światem matki skarżą się na małych niejadków. Matczyne serce drży na myśl o tym, że dziecko zjadło za mało. Ten strach zdołały już wychwycić i wykorzystać firmy farmaceutyczne. W każdej aptece możesz kupić cudowny specyfik, po którym twoje dziecko nie tylko spałaszuje cały obiad, ale poprosi też o dokładkę.

1Kiedy po raz pierwszy usłyszałam radiową reklamę takiego środka-oniemiałam. Oto kolejne łatwe rozwiązanie poważnego  problemu. Uwierzyliście? Jeśli nie-to tak jak ja. Nie ma łatwych rozwiązań w misji „rodzicielstwo”.

Skuteczna pigułka na  poprawę apetytu u dziecka nie istnieje, tak samo jak nie istnieje (a szkoda!) pigułka na utratę apetytu u mamy.  Żaden suplement diety nie naprawi tego, co… same psujemy.

Tak, każdego dnia wiele matek (celowo napisałam matek, ojcowie zwykle zachowują więcej rozsądku w kwestii karmienia dzieci) skutecznie psuje zdrowy apetyt swojego dziecka oraz uczy fatalnych nawyków żywieniowych. Wszystko to w imię miłości.

Jeśli Twoje dziecko jest zdrowe, to ty i twoja postawa jesteście główną przyczyną problemów z apetytem. Jakim cudem? Ano, kilka poniższych przykładów zobrazuje temat i da do myślenia. Niektóre z wymienionych przepisów stosowałam swojego czasu, odnosząc spore sukcesy.

Byłam na świetnej drodze do wychowania zamkniętego na kulinarne eksperymenty niejadka. Jako, że młode mamy niechętnie słuchają cudzych rad i mądrzenia (wiem z doświadczenia), podsuwam Wam anty-rady. Założę się, że wiele z Was odnajdzie w nich coś z siebie.

1. Podkarmiaj.

Na zdrowy rozsądek, podkarmianie powinno być metodą na wychowanie pulchnego łakomczucha. Bywa, ale często działa dokładnie odwrotnie. Dziecko powinno zjadać 4-5 posiłków dziennie, tymczasem, jak pokazują statystyki, zjada znacznie więcej. Rekordziści dochodzą do 12. Jakim cudem? Banan, wafelek ryżowy, biszkopciki, jabłuszko, przecier owocowy-to wszystko posiłki, a nie jak się niektórym wydaje nieistotna przekąska. Przekąskami pomiędzy głównymi posiłkami powinny być drugie śniadanie i podwieczorek. Wiele mam podając dziecku chrupki, ciastka, paluszki i owoce w ogóle nie odnotowuje, że maluch właśnie dostał coś do jedzenia. Kiedy za trzydzieści minut podają maluchowi zupkę, ten zjada trzy łyżki (z powodu żołądka wypełnionego kukurydzianymi chrupkami lub innym „malutkim” przysmakiem), a mama łapie się za głowę twierdząc, że „on nic nie je”. Tym sposobem, dziecko „zapchane” niskowartościowymi przekąskami, odmawia zdrowego posiłku. Niejadek!

2. Nie pozwól dziecku zgłodnieć. Zmuszaj do jedzenia.

Nie pozwoliłaś dziecku podjadać między posiłkami. Stawiasz przed malcem ulubioną zupkę jarzynową, a on, zamiast spałaszować ją z apetytem  bawi się, myje w niej ręce i rozciera na stoliku? Oczywiście mogłabyś uznać, że po prostu nie jest głodny, ale przecież jesteś matką- minęły trzy godziny od ostatniego posiłku, zatem Twój skarb MUSI zjeść. Tu włączają się: „samolociki”, „za mamusię”, „leci ptaszek”,, telewizor (widok zapatrzonego w bajkę malucha, który nieświadomie zjada obiad wcale nie jest taki rzadki) a w skrajnych przypadkach karmienie „na siłę”. Dziecko najedzone, mama spokojna. Inna sprawa, że takim sposobem dajemy maluchowi do zrozumienia, że jedzenie to zabawa/ męka. Wielu z nas odstawia przy karmieniu dzieci „cyrki”. A wystarczyłoby odstawić zupę i spróbować za godzinę. Metoda „głodzenia” nie tylko skutecznie zachęca dziecko do zjedzenia posiłku, ale sprawia, że malec zjada więcej tego, co wartościowe i zdrowe.

3. Podawaj tylko to, co dziecko z pewnością lubi. Przekaż mu swoje kulinarne uprzedzenia.

Znacie dzieci, które jadają wyłącznie kilka rodzajów pożywienia? Jadłospis wielu maluchów składa się głównie z parówek i rosołu. To tylko przykład, równie dobrze może to być kanapka z pasztetem i naleśniki. Wiele dzieci, choć nie wyglądają na niedożywione jest takim właśnie gatunkiem niejadków. Za nic na świecie nie włożą do ust nowej potrawy, dostają więc tylko to, co z pewnością lubią, a ich dieta jest bardzo uboga. Jak doprowadzić do takiego stanu rzeczy? To proste. Zacznij od rozszerzania diety. Kiedy podajesz dziecku nową potrawę, a ono krzywi się i pluje, przestań próbować. Podawaj tylko znajome smaki. Nie podawaj tego, czego sama nie lubisz. Bo to niedobre, przecież. Oczywiście można inaczej. Fakt, że niemowlę krzywi się, biorąc do ust zupełnie nową potrawę jest zupełnie normalny. Przezwyciężenie takiej sytuacji nie  wymaga słodzenia/solenia/doprawiania czy też zupełnego odstawienia, ale Twojej cierpliwości. Podając obiad, podawaj uparcie kawałeczek nowości. Różyczka brokułu była dla mojej córki wszystkim- plasteliną rozgniataną w dłoniach, nakryciem głowy, zabawką-wszystkim, ale nie pożywieniem. Do czasu. Kiedy się przemogła okazało się, że gotowany lub parowany bez dodatku soli brokuł to jej ulubione warzywo. Gryczane naleśniki długi czas służyły jako wypełnienie szczeliny pomiędzy krzesełkiem do karmienia a kanapą. Dzisiaj są przysmakiem w każdym połączeniu: słodkim, warzywnym, mięsnym. Da się! Tyle, że nie za pomocą pigułki, a pracy i cierpliwości.

4. Podawaj soki. Bez ograniczeń.

Gęsty, przecierowy, słodki jak ulepek sok. Samo zdrowie. Z tym stwierdzeniem można by polemizować, zważywszy na skład najpopularniejszych, niemniej wiele mam podaje dziecku przecierowe soki bez ograniczeń, święcie wierząc, że „dobrego nigdy za dużo”. Otóż bywa, że można przedawkować. Przecierowe soki działają jak przekąski- zapychają. Nie dziw się, że Twój „niejadek” nie zjadł obiadu, skoro od rana wypił kilka szklanek gęstego niczym zupa napoju. Zrezygnować całkowicie? Nie. Dawkować rozważnie. I zwracać uwagę na skład- ilość cukru  może kwalifikować dany produkt jako słodycz, a nie zdrową przekąskę.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Budująca Mama Budująca Mama

    Ja mam to szczęście, że Zosia po piersi jest pulchniutka. Dlatego nie oszalałam, kiedy dziecko nie chciało zjeść. Nie chce? Doje się „cycem”. Przy chorobie nie jadła prawie tydzień, i co? i żyje. Bo się dopiła…

    W każdym razie ciężko ludziom w głowach poprzestawiać. Widziałam już kilkulatki płaczące, że nie chcą jeść, widziałam babcie włączające tv, żeby dziecko „ładnie zjadło” a mnie szlag trafia! Dlatego, kiedy jesteśmy u teściowej, wychodzę z dzieckiem do innego pokoju nakarmić na spokojnie, bo kto lubi jak się mu przeszkadza w posiłku…

    Zośka moja próbowała kombinować z jedzonkiem, ale kilka razy przeciągnęłyśmy jedzenie i teraz sama chętnie buzię otwiera. Nie robimy jej przedstawienia, żeby odciągnąć uwagę od jedzenia. Siedzi w krzesełku i pałaszuje, a jak już nie chce, to zamyka buzię i koniec. Po tym następuje jedna próba, jeśli nie udana, kończymy jedzenie. Mała ma prawie 9 miesięcy i nie je „całego słoiczka”. Pomimo tego, że jest grubaskiem (nawet tak) to nie przekracza pół słoiczka mimo rozsądnych przerw między posiłkami. Posiłków jest 4-5 plus pierś na zasypianie (3 razy dziennie + noc – niestety :P)

    Mam nadzieję, że nigdy na tym punkcie nie oszaleję, jak niektóre matule :P

    • Budująca Mama Budująca Mama

      No i oczywiście max 2 dni to samo pod rząd, ale z różnymi dodatkami. Kasza, makaron, ryż… U mnie kilka przepisów, i będą dochodzić nowe :D również dla niejadków :)

  2. Krollewna Krollewna

    Lepiej się uczyć na cudzych błędach niż swoich. Mi nie udało się ich uniknąć i popełniłam chyba wszystkie błędy z listy. Posłuchałam lekarzy, którzy kazali mi dokarmiać synka butelką i karmić nawet na siłę. Młoda mama często słucha dobrych rad zamiast intuicji. Przy drugim synku wsłuchuję się w jego potrzeby i póki co wychowuję małego smakosza:)

  3. Magda Magda

    Niby oczywiste oczywistości, ale jednak dają do myślenia :) Sama czasem się łapię na tym, że myślę „ojej, młoda zjadła za mało, muszę spróbować ją dokarmić”, ale za chwilę sobie myślę „jak zgłodnieje, to sama da mi znać” :) Przybiera na wadze jak szalona, jest karmiona tylko piersią i mam nadzieję, że jak podrośnie, to nie będę popełniać wymienionych w artykule błędów :)

  4. mamaniejadka mamaniejadka

    Faktycznie w taki sposób można tylko zniechęcić dziecko do jedzenia ale na szczęście jest SOSrodzice. Dzięki wielu artykułom dowiedziałam się jak postępować z moimi pociechami:) dziękuję bardzo :)