5 błędów popełnianych przez rodziców w obliczu dziecięcej histerii

Błąd numer pięć: groźby, których się nie spełnia (i całe szczęście)

Gdy dziecko traci panowanie nad sobą, głośno krzyczy, kopie, gryzie, pluje, możesz być prawdziwie wściekła/y, tak bardzo, że głośno będziesz obiecywać, jak bardzo maluch zapłaci Ci za Twój wstyd i złość i straci na tym zachowaniu w konkretnych przywilejach.

W swoich groźbach rodzice potrafią być bardzo zdeterminowany i pomysłowi, lista zakazów może być bardzo długa i wyjątkowo surowa, a słowa szczególnie przykre i bolesne – „mama Cię nie będzie kochać”, „pan Cię wywiezie”, „wyniosę wszystkie zabawki z Twojego pokoju”, „nic nie dostaniesz do jedzenia, będziesz chodzić głodny”.

Gdy przychodzi otrzeźwienie, nagle dociera absurdalność tych słów, przecież to nie tak, mówiłaś je w złości, przecież tak nie myślisz….

Być może wygrażanie się dziecku przynosi ulgę, pozwala poradzić sobie rodzicowi z emocjami, ale konsekwencją tego jest jedynie podniesienie poziomu negatywnych emocji po obu stronach. Histeria jest jeszcze głośniejsza i dłuższa, a rodzic jeszcze bardziej wściekły.

Po co rodzicowi dziecięca histeria?

Najwspanialsze w wychowaniu dzieci jest to, że rodzicielstwo wzmacnia. Uczy, jak zachowywać się w skrajnych sytuacjach, gdy dziecko wrzeszczy, staje się w charakterystyczny sposób „wściekłe” i „bezradne” – czerwone, z rozbieganym spojrzeniem rzuca się na ziemię, kopie i gryzie, a Ty musisz mierzyć się z karcącymi spojrzeniami przechodniów, z komentarzami oceniającymi Twoje zdolności rodzicielskie.

W takich chwilach niezwykle łatwo stracić panowanie nad sobą i obciążyć własną złością kilkulatka – reakcja walcz lub wpaść w czarną dziurę, modląc się o to, by zapaść się pod ziemię i tam pozostać – reakcja uciekaj.  Żadna nie rozwiązuje problemu.

Na początek bardzo pomocna staje się zmiana perspektywy. Warto spojrzeć na te chwile, kiedy dziecko staje się „trudne” jak na próby – motywację do rozwoju, zachętę do spojrzenia na własne emocje i motywacji do nauki samokontroli.

Dzieci są jak lustra, odbijamy się w nich, jak na dłoni pokazują nasze słabostki, lęki i ograniczenia. Dlatego tak trudno patrzeć na malucha, gdy targają nim trudne emocje…Dzięki najmłodszym mamy szansę jednak z nimi walczyć, już na swoim osobistym podwórku, skuteczniej. Mamy przecież dla kogo.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Amee Amee

    Dorosli nazywają „histerią” kazdy placz. Moj starszy syn mowil bardzo pozno. Jak mial dwa lata o krzyczal to uznawalam ze robi afere z niczego. Nie wiedzialam po prostu dlaczego placze wiec latwo bylo uznac to za histerie. Mloszy mowi od 2rż. I jak sie okazalo 90% to nie zadne histerie, a sytuacje ktore da sie rozwiazac. Nagly wrzask w sklepie? Pomyslalabym ze cos chcial kupic a okazuje sie ze przypomnial sobie o kamyczku jaki zaginal tydzien temu: jakby nie to ze mowi to skad mialabym wiedziec? Dlatego sluchajmy dzieci. Wiele z nich wie o co im chodzi tylko nie potrafi powiedziec.

    • SG SG

      Dokladnie tak. Dorosli niestety zazwyczaj stoja pond dzieckiem I traktuja z gory ale jak tylko zaczyna sie pochylac nad dzieckiem i okaza mu ze dziecko jest najwazniejsze wtedy problemy z wybuchami „agresji” znikaja. W sklepie na uulicy w domu rodzice ciagle sie spiesza I zapominaja o tym ze dziecku potrzebne jest poswiecenie uwagi wtedy kiedy dziecko tego potrzebuje nie wtedy gdy uda nam sie troszke czasu wygospodarowac.

  2. Marek Marek

    tylko ciekawe, że „histeria|” zwykle jest adresowana do tych, na których działa.. do innych nie.. dzieciak nie idiota i zaraz się zorientuje że szkoda energii jak nic nie osiągnie.. nie dajmy sobą manipulować..

    • Porc Porc

      Marku, o tak przebiegle i podstępne działania manipulatorskie możesz podejrzewać swojego kolegę z pracy, który szykuje sie na Twój stołek. Dzieci nie manipulują, nie sa cyniczne i nie starają sie podstępnem manipulować rodzicami. To młode mózgi, które nie radzą sobie z emocjami. Noe chodzi o to, ze działają na słabych rodziców a na tych stanowczych nie. Przeczytaj sobie np. Wychowanie bez nagród i kar – zobaczysz inna nowa perspektywę i nie posądzaj dzieci o manipulacje, bo one jeszcze sa za małe i zwyczajnie nie radzą sobie z emocjami. Nawet jak Twoja super stanowczość w danej sytuacji przynosi efekt, to na dłuższa metę tylko karzesz swoje dziecko obojętnością albo chłodnym dystansem i jedyne czego uczysz, to ze na miłość trzeba zasłużyć. A nie trzeba, ona jest totalnie za darmo. Rownież za zachkwanie, które pewnie nazwiesz złym, a jest jedynie rozwojowym krokiem milowym dla dziecka. Histerie mozna stłamsić i niczego tym nie nauczyć poza poczuciem niesprawiedliwości i przemocy wobec dziecka, albo nauczyć dziecko radzić sobie z tymi trudnymi uczuciami, nad którymi jeszcze nie umie panować. Taka moja dygresja. Pozdrawiam :)

      • Anka Anka

        Porc, odnośnie tego co napisał Marek. Bardzo mi przykro ale moje dzieci bywają przebiegłe, potrafią świetnie manipulować i są cyniczne. Martwiło mnie to dopóki kiedyś nie przeczytałam że to domena dzieci inteligentnych.
        Poza tym mają dobry przykład w domu ;)
        Radzę nie sugerować sie podręcznikami i bezkrytycznie przyjmować wszystko co tam napiszą. radzę ufać własnej intuicji- za darmo a zwykle nie zawodzi. Zycie funkcjonuje w systemie nagród i kar. Tak skonstrowany jest świat i im szybciej dzieci to zrozumieja tym lepiej dla nich.
        P.S. ksiązkę czytałam ale wyciagnęłam z niej zupełnie inne wnioski. Pozdrawiam :)

  3. Sandra Sandra

    mam roczne dziecko wystarczy coś zabrać co nie jest przeznaczone dla niej do zabawy i mam w domu furie jakiej piekło nie zna

  4. Marcin Marcin

    Czy ktos poradzi skad wziac w takich chwilach Ten,,zbawienny spokój,, ?

  5. Ewa Ewa

    Oj znam, jak dobrze to znamy

  6. Monika Monika

    Wychowanie dzieci to wielka sztuka.

  7. Marta Marta

    Teb artykuł powinien przeczytac kazdy rodzic

  8. lavinka lavinka

    Widzę tu masę błędów i zero praktycznych rozwiązań, czyli jak to w polskim życiu, najlepiej wpędzać rodziców w poczucie winy, zamiast ich wspomóc.

    • sosrodzice sosrodzice

      Lavinka, absolutnie celem nie było wpędzanie nikogo w poczucie winy. Przykro, że tak to odebrałaś.

  9. SPA SPA

    artykuł opisał problemy, ale brak tutaj podpowiedzi jak sobie poradzić w sytuacji kryzysowej

    • EwaK EwaK

      Lavinka i SPA

      No jak to? Może nie doczytałyście, ale przepis jest. Ja właśnie powiedziałam wczoraj mężowi, że to pierwszy artykuł, który poza tym, że mówi jak nie robić, mowi też jak robić:
      1. Zachowaj spokój (a już jak, to zależy chyba indywidualnie od każdego z nas…) – bo jeśli sami zareagujemy nerwami na trudną sytuację, dziecko nauczy się od nas, że to właściwe/akceptowane zachowanie.
      2. Przeczekaj najgorszy moment, nie uspakajaj, nie pocieszaj, tylko przeczekaj aż się da porozmawiać
      3. Nazywaj emocje „widzę, że bardzo się zdenerwowałeś/aś, tak bardzo, że zrobiłeś to i to..”
      4. Wyznaczaj granice „nie akceptuję takiego zachowania, następnym razem może mógłbys/oczekiwałbym, żebyś…”
      5. Na pewno nie bij, nie krzycz.

      Już bardziej konkretnego przepisu na zachowanie rodzica się chyba nie da wymyślić.
      Dla mnie to świetny artykuł, właśnie go drukuję mężowi do przeczytania i nauczenia na pamięć :)

    • Marysia Marysia

      Nie widzisz podpowiedzi? Powinno być w punktach, jak ktoś tu opisał w komentarzu, by było jasne? Przecież wszystko jest jak na tacy.

  10. alicja alicja

    na każde dziecko działa inna reakcja. na moje podziałało „zwykłe”: co się stało, przytulę cię, rozumiem, że się złościsz, ale pomogę ci, będę przy tobie. nie od razu to zadziałało, czas był sprzymierzeńcem.

  11. Hag Hag

    Linia najmniejszego oporu, a nie najmniejsza linia oporu. Ludzie, szanujcie nasz język!

  12. Pedagog pracujący z dziećmi Pedagog pracujący z dziećmi

    Artykuł moim zdaniem jest tendencyjny. Opiera się tylko na histerii, która jest wynikiem lęku, ale prawda jest taka, że dzieci płacz i rzucanie się na ziemię wykorzystują zazwyczaj przy ataku złości i gniewu, a nie gdy czują się zagrożone. Zachownie które tutaj głównie opisano to próba postawienia na swoim, by rodzic zareagował tak jak dziecko tego chce.
    Oczywiście dzieci mają problem z emocjami i to wynika z niedojrzałego układu nerwowego, który rozwija się cały czas. To z tego powodu możemy nie rozumieć przesadnych reakcji dziecka, wtedy ważny jest spokój i zrozumienie problemów dziecka. Niestety w dzisiejszych czasach panuje tendencja do usprawiedliwiania dzieci i ich zachowań tym że „nierozumieją”. Później mamy 5 latki, które decydują co i kiedy mają robić rodzice, a później 11 latki które dorosłych traktują jak służących i rodzice wiążą im buty. Niestety tak wyglądają dzisiejsze dzieci dzięki pseudo- pedaogogizacji rodziców.

    • Dorota Dorota

      Dziękuję za ten komentarz. To proste pytanie, jak według Pani/Pana należy postępować, gdy dziecko wpada w histerię?

Zobacz również