5 błędów popełnianych przez rodziców w obliczu dziecięcej histerii

Histeria u dziecka. Wszyscy ją znamy. Rodzice, dziadkowie, nauczyciele, czy zwykli przechodnie. Niektórzy mówią, że ich to nie dotyczy. To nie jest prawda.

Histerię można zobaczyć na każdym kroku – w sklepach, w parkach, na placach zabaw, w przedszkolach, urzędach, kościele, wszędzie, gdzie są dzieci, bo histeria to drugie imię najmłodszych maluchów, wyznacznik ich rozwoju, eksplozja emocji, nad którymi nie da się zapanować. I co bardzo ważne – histeria jest normalna, naturalna….potrzebna. Mając tego świadomość, łatwiej sobie z nią poradzić i przetrwać trudny czas.

Dlaczego dzieci wpadają w histerię?

Histeria dotyczy szczególnie często bardzo wrażliwych dzieci, które silnie reagują na wszelkie zmiany zewnętrzne i wewnętrzne. Ta mniejsza odporność na bodźce może u nich prowadzić do wybuchów emocji każdego dnia, a nawet kilkakrotnie o różnych porach. Dzieci takie szczególnie mocno przeżywają „trudne” chwile, są z natury bardziej lękliwe, mniej odporne, „bardziej wybuchowe i emocjonalne”, trudniej przeżywają nowe sytuacje i nieznane okoliczności.

W swoim wyrazie dziecięca histeria jest tak silna i nieprzewidywalna, że niektórzy się jej boją, inni złoszczą się na dziecko, nie panują nad swoimi reakcjami, karzą malucha w okrutny sposób, a potem tego żałują i się tego wstydzą. Prawda jest jednak taka, że wybuchy histerii, bardzo męczące dla rodzica, są również wykańczające dla dziecka – maluch po wybuchu histerii może być zmęczony, a nawet zapaść w sen, najczęściej czuje wstyd albo…niczego nie pamięta.

histeria u dziecka

Emocje, nad którymi nie można zapanować

Co bardzo istotne – małe dziecko nie jest w stanie zapanować nad wybuchem emocji. Te szczególnie często zdarzają się, gdy maluch jest głodny, zmęczony, doświadczył przykrych sytuacji, mierzył się z nowymi sytuacjami.

Gdy dziecko wpada w histerię, jego mózg działa w dość specyficzny sposób, odgradza się, w pewnym sensie wyłącza, dlatego tak trudno do niego w tym momencie dotrzeć z racjonalnymi argumentami. Emocjonalna część mózgu reaguje na czynnik stresowy i jest całkiem mu oddana, jakby to był drapieżnik, wielkie zagrożenie – rozpoczyna się reakcja – „walcz albo uciekaj”.

Dziecko nie jest w stanie zapanować nad tym, co się dzieje, a jego zachowanie często sprawia….że mama czy tata tracą kontrolę nad własnymi emocjami, co jeszcze bardziej „nakręca” epizod histerii.

Paradoksalnie w trakcie ataku histerii najważniejsza jest postawa opiekuna. To on powinien zadbać o to, by nie załamała się jego wewnętrzna równowaga – tak jak w samolocie, w razie awarii – najpierw zakładamy maskę sobie, by móc skutecznie ratować dziecko, tak w trakcie ataku histerii, musimy nauczyć się reagować w odpowiedni sposób, by pomóc dziecku w przetrawieniu trudnych chwil. 

Błąd numer jeden: próba tłumaczenia

Potok słów, jaki wydobywa się z rodzica, gdy czuje się bezradnie, jest zazwyczaj niewyobrażalny. Powtarzanie w kółko jak mantrę tego, by dziecko się uspokoiło, że „nic się nie stało”, „że wszystko dobrze” wraz z argumentami, które mają trafić do racjonalnego obszaru w mózgu, są z góry skazane na klęskę.

Dziecko, którym targają wielkie emocje…nie słyszy ich sensu, ale widzi bezradność rodzica, jego lęk rośnie. Wszelkie komentarze, zapewnienia, przekonywania, pertraktacje są czymś szalenie abstrakcyjnym, ale ich forma staje się potwierdzeniem dla histerii, pokarmem dla niej. Rozmowa jest ważna, ale nie na tym etapie, dopiero, gdy dziecko będzie gotowe w niej uczestniczyć – czyli wtedy, kiedy emocje wybrzmią.

Gdy dziecko wpada w histerię, należy zachować spokój i bardzo uważać na to, co się mówi. Nieodpowiednie słowa i ich nadmiar mogą stanowić oliwę do ognia, utrudniając powrót do równowagi. Sprawdza się tu zasada: „po pierwsze nie szkodzić” i „mniej znaczy więcej”.

Pomaga wyrobienie sobie postawy współodczuwającej. Warto pamiętać, że dziecko, które wpada w histerię, jest zalęknione. Każdy lęk ma to do siebie, że wzrasta, osiąga pewien poziom i opada, nie da się oszukać grawitacji. Każda stymulacja, nadmiar słów, nadmiar gestów, nieudane próby uciszania, jeszcze bardziej zwiększają lęk dziecka. Dlatego paradoksalnie lepiej nie robić nic, niż robić za wiele, bardziej sprawdza się uczestniczenie w histerii, dbanie o to, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy, niż nieprzemyślanymi gestami i słowami, które zwiększają lęk malucha. 

Błąd numer dwa: okazywanie lęku i bezradności

Wszystkie badania udowadniają jedno – dzieci niczym najczulszy barometr wyczuwają wszystkie emocje rodzica. Wrażliwe dzieci robią to wprost idealnie, odbierają wszystko – gesty kłócące się ze słowami, próbę ukrycia rodzicielskiego niepokoju w kilka chwil.  Gdy rodzic myśli „o nie..zaraz znowu zacznie krzyczeć i padnie na ziemię, co za wstyd”, „dlaczego nie może być jak inne dziec?”, „dlaczego znowu mi to robi?”, dziecko wpada w panikę, czuje, że coś jest nie tak, że rodzic nie akceptuje go takim, jakim jest i jego dyskomfort jeszcze bardziej wzrasta. Niepokój, strach i wewnętrzna wściekłość rodzica (nawet ukrywana) działają jak samo nakręcająca się spirala złości u dziecka.

Jak uspokoić własne emocje, gdy dziecko zaczyna wrzeszczeć i wyraźnie nie współpracuje, kiedy nam się spieszy, kiedy nam naprawdę zależy?

Niestety maluch nie uczy się kontroli własnych reakcji od razu, to trwa. I co może niepocieszające – uczy się, gdy obserwuje najbliższe osoby. Gdy uzyskuje sygnał  od rodziców- „nie rozumiem Cię”, „Twoje zachowanie mnie przeraża”, „chce mieć inne dziecko” – czy to słowem czy gestem – jest mu szczególnie trudno. Pozostaje sam na „polu bitwy, na którym atakują go jego własne emocje”.

Dziecko chce być zrozumiane, mieć przyzwolenie do okazywania negatywnych emocji, wyładowywanie złości. Nie chce i nie umie być samo.

Rolą rodzica jest nauczanie malucha nie jak ukrywać złość, rozczarowanie, ale jak okazywać je w ten sposób, by nie ranić siebie i innych. Podstawą jest zdobycie wiedzy, jak reagować, gdy dziecko traci panowanie nad sobą w myśl zasady: „jedyną osobą, którą możesz kontrolować jesteś Ty sam/sama”.

Gdy dziecko zaczyna tracić kontrolę, zapanuj nad sobą, skup się na oddechu, uspokój myśli. To działa jak modelowanie, dziecko uczy się przez obserwację, metodą „kopiuj-wklej”, daj mu dobry przykład, pokaż, że potrafisz zareagować inaczej, bez agresji. Regulacja emocjonalna to jeden z kamieni w rozwoju inteligencji emocjonalnej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Amee Amee

    Dorosli nazywają „histerią” kazdy placz. Moj starszy syn mowil bardzo pozno. Jak mial dwa lata o krzyczal to uznawalam ze robi afere z niczego. Nie wiedzialam po prostu dlaczego placze wiec latwo bylo uznac to za histerie. Mloszy mowi od 2rż. I jak sie okazalo 90% to nie zadne histerie, a sytuacje ktore da sie rozwiazac. Nagly wrzask w sklepie? Pomyslalabym ze cos chcial kupic a okazuje sie ze przypomnial sobie o kamyczku jaki zaginal tydzien temu: jakby nie to ze mowi to skad mialabym wiedziec? Dlatego sluchajmy dzieci. Wiele z nich wie o co im chodzi tylko nie potrafi powiedziec.

    • SG SG

      Dokladnie tak. Dorosli niestety zazwyczaj stoja pond dzieckiem I traktuja z gory ale jak tylko zaczyna sie pochylac nad dzieckiem i okaza mu ze dziecko jest najwazniejsze wtedy problemy z wybuchami „agresji” znikaja. W sklepie na uulicy w domu rodzice ciagle sie spiesza I zapominaja o tym ze dziecku potrzebne jest poswiecenie uwagi wtedy kiedy dziecko tego potrzebuje nie wtedy gdy uda nam sie troszke czasu wygospodarowac.

  2. Marek Marek

    tylko ciekawe, że „histeria|” zwykle jest adresowana do tych, na których działa.. do innych nie.. dzieciak nie idiota i zaraz się zorientuje że szkoda energii jak nic nie osiągnie.. nie dajmy sobą manipulować..

    • Porc Porc

      Marku, o tak przebiegle i podstępne działania manipulatorskie możesz podejrzewać swojego kolegę z pracy, który szykuje sie na Twój stołek. Dzieci nie manipulują, nie sa cyniczne i nie starają sie podstępnem manipulować rodzicami. To młode mózgi, które nie radzą sobie z emocjami. Noe chodzi o to, ze działają na słabych rodziców a na tych stanowczych nie. Przeczytaj sobie np. Wychowanie bez nagród i kar – zobaczysz inna nowa perspektywę i nie posądzaj dzieci o manipulacje, bo one jeszcze sa za małe i zwyczajnie nie radzą sobie z emocjami. Nawet jak Twoja super stanowczość w danej sytuacji przynosi efekt, to na dłuższa metę tylko karzesz swoje dziecko obojętnością albo chłodnym dystansem i jedyne czego uczysz, to ze na miłość trzeba zasłużyć. A nie trzeba, ona jest totalnie za darmo. Rownież za zachkwanie, które pewnie nazwiesz złym, a jest jedynie rozwojowym krokiem milowym dla dziecka. Histerie mozna stłamsić i niczego tym nie nauczyć poza poczuciem niesprawiedliwości i przemocy wobec dziecka, albo nauczyć dziecko radzić sobie z tymi trudnymi uczuciami, nad którymi jeszcze nie umie panować. Taka moja dygresja. Pozdrawiam :)

      • Anka Anka

        Porc, odnośnie tego co napisał Marek. Bardzo mi przykro ale moje dzieci bywają przebiegłe, potrafią świetnie manipulować i są cyniczne. Martwiło mnie to dopóki kiedyś nie przeczytałam że to domena dzieci inteligentnych.
        Poza tym mają dobry przykład w domu ;)
        Radzę nie sugerować sie podręcznikami i bezkrytycznie przyjmować wszystko co tam napiszą. radzę ufać własnej intuicji- za darmo a zwykle nie zawodzi. Zycie funkcjonuje w systemie nagród i kar. Tak skonstrowany jest świat i im szybciej dzieci to zrozumieja tym lepiej dla nich.
        P.S. ksiązkę czytałam ale wyciagnęłam z niej zupełnie inne wnioski. Pozdrawiam :)

  3. Sandra Sandra

    mam roczne dziecko wystarczy coś zabrać co nie jest przeznaczone dla niej do zabawy i mam w domu furie jakiej piekło nie zna

  4. Marcin Marcin

    Czy ktos poradzi skad wziac w takich chwilach Ten,,zbawienny spokój,, ?

  5. Ewa Ewa

    Oj znam, jak dobrze to znamy

  6. Monika Monika

    Wychowanie dzieci to wielka sztuka.

  7. Marta Marta

    Teb artykuł powinien przeczytac kazdy rodzic

  8. lavinka lavinka

    Widzę tu masę błędów i zero praktycznych rozwiązań, czyli jak to w polskim życiu, najlepiej wpędzać rodziców w poczucie winy, zamiast ich wspomóc.

    • sosrodzice sosrodzice

      Lavinka, absolutnie celem nie było wpędzanie nikogo w poczucie winy. Przykro, że tak to odebrałaś.

  9. SPA SPA

    artykuł opisał problemy, ale brak tutaj podpowiedzi jak sobie poradzić w sytuacji kryzysowej

    • EwaK EwaK

      Lavinka i SPA

      No jak to? Może nie doczytałyście, ale przepis jest. Ja właśnie powiedziałam wczoraj mężowi, że to pierwszy artykuł, który poza tym, że mówi jak nie robić, mowi też jak robić:
      1. Zachowaj spokój (a już jak, to zależy chyba indywidualnie od każdego z nas…) – bo jeśli sami zareagujemy nerwami na trudną sytuację, dziecko nauczy się od nas, że to właściwe/akceptowane zachowanie.
      2. Przeczekaj najgorszy moment, nie uspakajaj, nie pocieszaj, tylko przeczekaj aż się da porozmawiać
      3. Nazywaj emocje „widzę, że bardzo się zdenerwowałeś/aś, tak bardzo, że zrobiłeś to i to..”
      4. Wyznaczaj granice „nie akceptuję takiego zachowania, następnym razem może mógłbys/oczekiwałbym, żebyś…”
      5. Na pewno nie bij, nie krzycz.

      Już bardziej konkretnego przepisu na zachowanie rodzica się chyba nie da wymyślić.
      Dla mnie to świetny artykuł, właśnie go drukuję mężowi do przeczytania i nauczenia na pamięć :)

    • Marysia Marysia

      Nie widzisz podpowiedzi? Powinno być w punktach, jak ktoś tu opisał w komentarzu, by było jasne? Przecież wszystko jest jak na tacy.

  10. alicja alicja

    na każde dziecko działa inna reakcja. na moje podziałało „zwykłe”: co się stało, przytulę cię, rozumiem, że się złościsz, ale pomogę ci, będę przy tobie. nie od razu to zadziałało, czas był sprzymierzeńcem.

  11. Hag Hag

    Linia najmniejszego oporu, a nie najmniejsza linia oporu. Ludzie, szanujcie nasz język!

  12. Pedagog pracujący z dziećmi Pedagog pracujący z dziećmi

    Artykuł moim zdaniem jest tendencyjny. Opiera się tylko na histerii, która jest wynikiem lęku, ale prawda jest taka, że dzieci płacz i rzucanie się na ziemię wykorzystują zazwyczaj przy ataku złości i gniewu, a nie gdy czują się zagrożone. Zachownie które tutaj głównie opisano to próba postawienia na swoim, by rodzic zareagował tak jak dziecko tego chce.
    Oczywiście dzieci mają problem z emocjami i to wynika z niedojrzałego układu nerwowego, który rozwija się cały czas. To z tego powodu możemy nie rozumieć przesadnych reakcji dziecka, wtedy ważny jest spokój i zrozumienie problemów dziecka. Niestety w dzisiejszych czasach panuje tendencja do usprawiedliwiania dzieci i ich zachowań tym że „nierozumieją”. Później mamy 5 latki, które decydują co i kiedy mają robić rodzice, a później 11 latki które dorosłych traktują jak służących i rodzice wiążą im buty. Niestety tak wyglądają dzisiejsze dzieci dzięki pseudo- pedaogogizacji rodziców.

    • Dorota Dorota

      Dziękuję za ten komentarz. To proste pytanie, jak według Pani/Pana należy postępować, gdy dziecko wpada w histerię?

Zobacz również