W klubie sportowym
Roseline Reman została poproszona o opuszczenie klubu sportowego w Nowym Jorku ze swoją 4-miesięczną córką. Według New York Post kobieta zaczęła karmić swoje dziecko przy stole, wskazano jej łazienkę jako odpowiedniejsze miejsce. Wkrótce jednak pojawiła się policja, która nakazała opuszczenie klubu, oceniając zachowanie młodej mamy jako zagrażające dla innych uczestników. Powód? Obawa o zamach terrorystyczny. Czujna ochrona obawiała się powtórzenia sytuacji, kiedy przy pomocy dzieci, terroryści zmniejszali czujność i pozostawiali w miejscu publicznym plecaki z materiałem wybuchowym. Tego dnia młoda Amerykanka przyszła do klubu z plecakiem, karmiła dziecko, stąd jej zachowanie zostało odebrane jako potencjalnie niebezpieczne. Niemądre? Przesadne? Uzasadnione?
Sala sądowa
W październiku 2013 roku Laura Trickle przyszła na salę rozpraw z małym synkiem. Tłumaczyła, że dzieckiem nie miał się kto zająć, a ona nie chciała burzyć harmonogramu karmień piersią. Jednak sędzia Marco A. Roldan tłumaczenia przyjęła sceptycznie. Ogłosiła, że kobieta w ten sposób pokazała pogardę dla sądu.
Podobnej reakcji można spodziewać się w Polsce, gdzie wchodzenie na salę z małym dzieckiem nie jest dopuszczalne.
Na basenie
Historia rozgrywa się w Wielkiej Brytanii w Cambridge, gdzie kobieta zostaje wyproszona z basenu, a dokładniej z jacuzzi, bo podała swojemu 9-miesięcznemu maluszkowi pierś. Powód? Obsługa basenu wskazała na przepis o niewnoszeniu pokarmów i napojów na basen.
Czy na polskich basenach można karmić piersią? Nie spotkaliśmy się z takim zakazem, jednak można się spodziewać, że podawanie piersi może spotkać się z protestem ze strony osób przebywających na basenie. Zwłaszcza tych, które dawno zapomniały, jak to jest karmić piersią oraz same starały się karmić dyskretnie.
A Wy znacie miejsca, w których karmienie piersią jest zakazane? Co sądzicie o takich zakazach?
Karmienie piersią na basenie: czy to nie przesada?
Karmienie piersią – o tym rzadko się mówi
Długie karmienie piersią – czy na pewno takie dobre?
Miesiączka po porodzie a karmienie piersią
Nie karmię piersią. Dręczę się.
„Dobry ojciec” + wyniki konkursu
Jak nieświadomi rodzice psują odporność dziecka? 10 rzeczy, które szkodzą zdrowiu
Dzieci na weselu – tak czy nie?
co komu do tego??? pierś to pierś, pokarm dla dziecka a nie rzecz publiczna! moje cycki to nimi karmię tam gdzie chce
Zaściankowość, pruderia, zacofanie, nietolerancja – głupota wreszcie. To najłagodniejsze z puli określeń, jakie mam w repertuarze na skomentowanie tego stanu rzeczy.
Jak dla mnie wszystko ok. Sama karmię już 9 miesięcy. W kościele nie chciałabym karmić, wolę nakarmić przed wyjściem do kościoła, na basenie? Są inne atrakcje a nie piersi Mamy… My nie jemy na basenie, nie wiem, dlaczego dziecko miałoby jeść… W sądzie, myślę, że na samej rozprawie udałoby się tego uniknąć, a w klubie sportowym? Też raczej takie wyjście planujemy, i zazwyczaj trwa to godzinę i można się obejść bez cyca.
Sama karmiłam w restauracji przy stoliku, na ławce w parku, czy w autobusie. Nie zawsze mam wszystko zaplanowane, ale zazwyczaj większość wyjść mam planowe. Kiedy jednak zdarzy się np dłuższe siedzenie w poczekalni w przychodni, szukam ustronnego miejsca z boku (nigdy nie nakarmiłabym w śmierdzącej toalecie) i karmię bez żadnych komentarzy :)
Zajęcia dla maluchów u nas na basenie niestety pokrywają się albo z porą karmienia, albo z porą spania. Kiedyś byłam w takiej sytuacji, że moja mała poczuła głód w trakcie zajęć i musiałam ją nakarmić. Nota bene za gorącą namową instruktorki.
Z niektórymi fragmentami się zgadzam że karmiąca została poproszona o opuszczenie miejsca: klub sportowy, sąd – powiny być tam przewidziane specjalne miejsca do karmienia, przewijania. A co do kościoła to pruderia księży mnie juz dawno przestała dziwić. Do kościoła chodzić trzeba, bo inaczej grzech. Dzieci miej bo zabezpieczanie sie skuteczne: grzech, mężowi odmówić: grzech. A już jak masz dzieci to niech się powietrzem żywią, co nie? Bo o miejscu do karmienia nie pomyślą, a piersią karmi się przecież na żądanie i nie każde dzidzi chce z butelki. Jak do tej pory tylko w jednym kościele byłam milo zaskoczona: toaleta była, miejsce do przewijania i karmienia i dzieciaczki te chodzące mogły biegać i bawić się jak chcą pod samym ołtarzem :)
U nas w kościele były msze dla rodziców z dziećmi. Dzieci mogły biegać po kościele i były zapraszane do siedzenia na stopniach dookoła ołtarza.
Sama nie karmiłam, ale zupełnie nie przeszkadza mi karmiąca mama. Ciekawe czemu w kościele nie wolno…przecież w niejednym wisi obraz Matki Boskiej karmiącej Dzieciątko. Ja zwykle – obłuda. Poza tym karmienie w toalecie to dla mnie przesada – czy my tam jemy?
Mi kiedyś zdarzyło się karmić dziecko piersią w kościele. Młody był śpiący, nieznośny i w wózku i na rękach. W końcu wzięłam go pod pache, przykryłam pieluchą i przyłożyłam do piersi. Myślę, że nawet nie wszyscy wokół zorientowali się, że karmiłam. Karmienie piersią to nie jedynie wywalanie piersi na zewnątrz. Można to robić dyskretnie tak, żeby mama, dziecko i cyniczni gapie byli zadowoleni. Poza tym jestem osobą wierzącą i dlaczego nie mogę łączyć wiary i macierzyństwa w kościele? Jeżeli ktoś chce, to znajdzie problem we wszystkich. Pozdrawiam wszystkie karmiące – piersi w górę! :)
Pomimo tego, że jestem mamą i długo karmiłam piersią uważam, że karmienie w takich miejscach jak basen, klub sportowy, sala sądowa jest nie stosowne. Można przecież wyjść do przebieralni. Dla dziecka też nie wskazane jest jedzenie w hałasie i w zgiełku. A jak już widzę dwulatka wiszącego na piersi mamy w hipermarkecie to aż mnie to obrzydza.
Karmienie piersią jest dla maluszka to on decyduje kiedy chce to jego pokarm a przede wszystkim bliskość mamy i poczucie bezpieczeństwa!moje malenstwo wisiało ciągle na piersi,ale karmiłam go dyskretnie przykrywajac pieluszka nie było praktycznie widac,i wszystkie sytuacje mozna zrozumiec a są na prawde sytuacje ze mama nie ma gdzie i z kim dziecka zostawic i tu powinno byc zrozumienie i pomoc!
Nie mam nic przeciwko karmieniu piersią publicznie, dopóki kobieta zakryje tę pierś. Pierś to jednak wciąż pierś. Kobieta, która nie karmi, nie ma prawa się rozbierać, to dlaczego matka karmiąca ma publicznie świecić intymnymi częściami ciała? Jak dla mnie to zakrawa o ekshibicjonizm. Tak trudno okryć się choćby pieluszką flanelową?
A teraz czekam na lawinę bluzgów, wezmę to na klatę (która jeszcze niedawno sama służyła do karmienia dziecka) :)
Ja też się zakrywałam i nie potrafiłabym inaczej. Zdaję sobie sprawę, że komuś taki widok mógłby przeszkadzać. Dlatego też jestem zdania, że warto karmić dyskretnie, co nie oznacza karmienia w toalecie.
Sama jednak się nie obruszam, gdy widzę mamę, która karmi bez pieluszki ;)
Prawda, karmienie w toalecie to już przesada. Sama tam nie jem, to czemu dziecko ma się karmić bakteriami kałowymi…
Trzeba pewnego wyczucia, by kulturę umiejętnie połączyć z naturą. Bez ekshibicjonizmu.
Sprawdza się duża pieluszka uszyta z gazy podwójnie złożonej. Jest lżejsza od tetrowych i przewiewniejsza. Przypominam też, że księża w Kościele Katolickim nadal pozostają mężczyznami i podczas sprawowania przez nich liturgii nie powinno się ich rozpraszać ani skąpym strojem, ani ukazywaniem biustu. Po prostu. Trzeba nauczyć się tak dobierać własne stroje, by można było dyskretnie karmić dziecko na żądanie, bez wzbudzania sensacji otoczenia. Nasze babki i prababki to rozumiały i praktykowały nawet w podróży. Szkoda,że ta wiedza została zaprzepaszczona, bo jest bardzo przydatna.