Rozwój dziecka

16 miesiąc życia dziecka – bunt na horyzoncie

Ulubione słowo dziecka, gdy ma skończone 15 miesięcy to…Nie! Oczywiście, że nie. Maluch jest już całkiem świadomy swojej odrębności i wyraźnie pokazuje, co myśli o naszych pomysłach. Protestuje, gdy nie podoba mu się wybrany kierunek w trakcie spaceru, zaciska mocno usta, kiedy nie chce jeść i za żadne skarby nie pójdzie spać w ciągu dnia, kiedy nie ma na to ochoty. Będzie płakać głośno i rozpaczliwie krzyczeć, pełen złości, gdy nie zareagujemy na jego protest.

Dziecko, które jest w 16 miesiącu życia w niczym nie przypomina ugodowego roczniaka, który chciał się wszystkim przypodobać. Protest, bunt i własne zdanie – dochodzi w tym wieku silnie do głosu. Mądry rodzic o tym wie i nie walczy z tym, co oczywiste i fizjologiczne.

Spokojnie, to minie. Wsparcie i konsekwentne stawianie granic pozwolą przetrwać trudny czas.

Maluch w 16 miesiącu życia to już całkiem duży mały człowiek, który sporo rozumie, wiele umie i wiedzę tę wykorzystuje każdego dnia.

Co umie dziecko zanim skończy 16 miesięcy?

Tuż przed ukończeniem 16 miesiąca dziecko potrafi:

  • 16 zdjecienaśladować czynności – kołysać lalkę do snu, prowadzić wózek dla dzieci, karmić misia, naśladować ruch mycia zębów, czesania, głaskania,
  • bazgrać po kartce,
  • pokazywać podstawowe części ciała,

Dziecko najczęściej potrafi również:

  • używać świadomie 3 słów (na przykład mama, tata, daj, lala, baba, halo,„am”, „aja”),
  • rzucić przedmiot, naśladując ruch dorosłej osoby,
  • wykonywać dwustopniowe -trzystopniowe polecenia (np. odłóż, weź to, przynieść)

Czasami dziecko potrafi:

  • używać 6 słów,
  • biegać,
  • wspinać się po drabinkach,
  • sygnalizować potrzeby fizjologicznie,
  • samodzielnie, choć nieporadnie, jeść,
  • kopnąć piłkę,
  • szczotkować zęby przy pomocy dorosłego.

Wahania łaknienia, niejadki i inne problemy z jedzeniem

Małe, zdrowe dzieci jedzą dokładnie tyle, ile potrzebują. Nawet jeśli ich rodzice sądzą, że odżywiają się powietrzem, rzadko jest to prawda. Zazwyczaj maluch pobiera z pożywienia wszystko to, co mu potrzebne.

Rodzic może zdecydować, co dziecko je. Nie ma jednak wpływu na to, ile zjada. I taki układ należy uznać za najlepszy i uszanować go.

Kolejna kwestia, która często martwi rodziców to zmienny apetyt. Jednego dnia dziecko jada więcej, innego może nie jeść nic. Zdarza się, że w poniedziałek maluch zje ogromny obiad, ale nie tknie śniadania ani kolacji, a we wtorek zje z każdego posiłku po trochę, natomiast w środę odmówi nawet ulubionych dań.

Problemy z jedzeniem u małego dziecka – czy jest na to dobry sposób?

Tak. I to bardzo prosty. Spokój. Jeśli będziesz zmuszać dziecko do jedzenia lub ograniczać mu posiłki, maluch może zwątpić, czy ma podstawową wiedzę dotyczącą łaknienia, co będzie miało bardzo przykre konsekwencje w przyszłości.

Zamiast tego skup się na tym, by podawać dziecku zrównoważone, urozmaicone posiłki. Dzięki temu dziecku będzie mogło samodzielnie kontrolować ilość spożytych kalorii, dostosowując wielkość porcji do swoich potrzeb.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ula Ula

    Dokładnie takie uparte, pewne siebie i nieskłonne do kompromisów jest nasze dziecko ;) Co to będzie później :D

  2. Kasia Kasia

    Świetnie napisane, wszystko się zgadza, jakby czytała o naszym Adasiu

  3. matka na marsie matka na marsie

    a wiecie co dziewczyny ja zwyczajnie czasami mam dosc, moj synek jest czasami tak uparty, ze kladzie sie na ziemie, ne i ne…i co wtedy? mi juz serio czasami brakuje cierpliwosci. mama, czyli babcia mowi, zeby walnac w tylek, no ale ja bym wolala jednak inne rozwiazanie. jakies pomysly?

    • kasia kasia

      Najlepiej ignorować takie zachowanie. Daaz w tylek i potem sama nauczysz się że bixie dziecka to Najlepszy sposób na wychowanie

  4. Karolina Karolina

    Na pewno klaps niczego nie rozwiąże. Ja staram się tłumaczyć i tłumaczyć, czasem trzeba przeczekać najgorszą burzę, czasem od razu córkę podniosę i utulę i odwracam uwagę zainteresuję czymś innym, zaczynam skakać albo śpiewać albo pokazuję pieska, cokolwiek. Na pewno nie wolno bić, przemoc rodzi przemoc i zawsze do nas wróci (np.dziecko może bić inne dzieci w przedszkolu, może uderzyć nas itp).

  5. Mama Mama

    Moja corke pislalam do zlobka. Rozpietosc wiekowa dzieci to od 3 miesiecy do 4 lat. Dzieci sa… okrutne. Przepraszam ale tak jest. Moja mala lepiej decennia pobyt w domu. I czesciej nas przytula. Lepiej wspolpracuje z nami. Chce byc blisko nas. Jest Wiele opinii które krytykują posyłanie takich maluchów do innych dzieci ale ja widze nie tylko te negatywne strony ale tez te pozytywne. Dużo sie zmienia. Zaczyna wiecej mowić. Bawi sie ładniej zabawkami. I czyta nam ksiezki;) i chętnie je w domu.
    Problemem sa nawracające przeziębienia.
    Póki co dajemy rade z syropkami. I zaparcia ale siemię lniane w kaszce działa cuda.

  6. Gabi Gabi

    U mnie z buntem jest jeszcze gorzej… Młody próbuję wszystkiego, w sumie na wiele mu pozwalam, nie ograniczam go ruchowo, jeśli chcę się gdzieś wspiąć – proszę bardzo! na szczęście mamy niskie szafki i łóżko, więc połamanie kończyn, czy kręgosłupa mu nie grozi, tym bardziej że asekuruje go zawsze i wszędzie. Problem jednak tkwi w tym, że z dzieckiem jestem sama w domu przez większość dnia, przez co dobrze wie, jak wejść mi na głowę… Kiedy czegoś mu zabronię, coś mu nie wyjdzie – jest od razu panika, krzyk, płacz i co najgorsze walenie głową o podłogę… i to dosłownie, łapię go w ostatniej chwili, próbuję zabawić ale nic to nie daje… Jedynym ratunkiem są reklamy w tv, które towarzyszą nam przez większość dnia, przy jedzeniu, ubieraniu, przy ataku paniki… Jest cudownym dzieckiem, ciekawym świata i naprawdę podczas snu, ładuję nie tylko siebie ale też swojego power banka, bo pokłady energii mojego smyka są nieograniczone… tylko niepokoi mnie to jak uderza swoją główką… słyszałam od znajomych że ich dzieci też tak miały, tylko obawiam się, że było to raczej „pocieszenie” i mijanie się z prawdą… czy któraś z Was przeżywała takie momenty?