10 powodów, dla których NIE zapisałam dziecka do przedszkola

Decyzja o tym, czy zapisać dziecko do przedszkola, a jeśli tak, to do jakiego, nie jest prosta. Dla wielu również dlatego, że z praktycznego punktu widzenia zwyczajnie nie ma możliwości wyboru. Dziecko musi uczęszczać do placówki, by rodzic mógł chodzić do pracy. Nie brakuje jednak rodziców, którzy rezygnują z przedszkoli, podając najróżniejsze powody. Oto najpopularniejsze.

Dziecko najlepiej rozwija się w domu

Oficjalna, często powtarzane prawda głosi, że dzieci w wieku przedszkolnym korzystają z obecności w przedszkolu i zabaw z rówieśnikami. Uczą się wielu nowych umiejętności, współpracy, zasad rządzących kontaktami społecznymi, stają się bardziej samodzielne i pewne siebie. To samo potwierdzają nauczyciele klas I-III, podkreślając, że istnieje ogromna różnica między dziećmi po wychowywaniu przedszkolnym a tymi, którymi opiekowała się mama/babcia/niania w domu.

Nie wszyscy rodzice się jednak z tym zgadzają. Nie brakuje takich, którzy są zdania, że w pierwszych latach życia dziecko najlepiej czuje się w środowisku domowym, a na chodzenie do „ludzi” ma czas. Swoją opinię argumentują chociażby traumą, którą przeżywa wiele maluchów posyłanych do przedszkoli. Płacz, histeria czy bunt są dla nich potwierdzeniem, że dziecko jest za małe na tak długie rozstanie z rodzicami. I nie warto się z usamodzielnianiem dziecka spieszyć.

Nie mam zaufania do pań w przedszkolu

Często dziecko nie jest wysyłane do przedszkola z obawy o brak kontroli nad tym, co się dzieje po zamknięciu drzwi sali przedszkolnej. Najtrudniej wygląda sytuacja w najmłodszych grupach, w których dzieci często nie dzielą się tym, co się działo w przedszkolu. Maluchy miewają problem w rozróżnieniu informacji prawdziwych od wytworu własnej wyobraźni, co niestety utrudnia rodzicom ocenę, czy w przedszkolu nie dzieje się nic złego.

Przedszkolne afery

Argumentem na „nie” są także afery przedszkolne. Media co jakiś czas informują o „czarnych owcach” wśród kadry przedszkolnej, paniach krzyczących, bijących i karzących dzieci. Ryzyko, że podobna sytuacja mogłaby spotkać „moje dziecko” jest na tyle duże, że rodzice obawiają się zapisać córkę czy syna do przedszkola.

Chcę mieć kontrolę nad tym, co je moje dziecko

Pełna kontrola nad dzieckiem kończy się wraz z pójściem do placówki opiekuńczej.

W przedszkolu co prawda rodzice mają pewien wpływ na menu, ale przyznać należy, że ograniczony. Sposób żywienia wśród wielu budzi kontrowersje. Bo jak tu się pogodzić na to, że dotąd zdrowo i różnorodnie karmiony maluch styka się z margaryną na kanapkach (obecną w większości przedszkoli), niskiej jakości wędliną, parówkami, słodkimi płatkami i mlekiem na śniadanie. Są też inne kontrowersyjne dania typu wątróbka, śledź, słodkie jogurty czy inne, które nie podobają się rodzicom. Natomiast w wielu miejscach nie są podawane kasze, rośliny strączkowe, zamiast tego wynagradza się dzieciaki słodyczami.

Przedszkole ma zły wpływ na znajome dzieci

Decyzja o niewysłaniu do przedszkola wynika również z tego, że obserwowane dzieci po pójściu do przedszkola zmieniły się na gorsze, stały się „niegrzeczne”, smutne, wycofane, zaczęły sprawiać problemy. Wpływ innych dzieci sprawił, że maluchy zdobyły nowe, niekoniecznie pochlebne umiejętności, zaczęło się przeklinanie, pokazywanie wulgarnych gestów, czy interesowanie tematami zarezerwowanymi dla dorosłych.

Brak higieny

Dziecko, które przebywa w domu można przypilnować, by miało wyczyszczony nos czy czyste ręce przed obiadem. W przedszkolu nie zawsze do tematu higieny podchodzi się tak starannie. Maluchy nierzadko wyjście do toalety kończą na zapychaniu muszli papierem lub chusteczkami i wyciskaniu mydeł z dozownika. Nierzadko mycie rąk polega na włożeniu dłoni po strumień wody i szybkim wyciągnięciu. Dzieci obserwujące rówieśników niemyjących rąk, same postępują tak samo. Nie wszystkie panie zwracają uwagę na to, co dziecko robi po wyjściu z toalety, niekoniecznie z zaniedbania, lenistwa, ale z braku czasu i możliwości, by przypilnować każdego malucha.

Tymczasem to właśnie wysoka higiena chroni przed większością chorób.

W przedszkolu trudno o indywidualne podejście do dziecka

Pani w przedszkolu ma pod opieką kilkunaście lub nawet kilkadziesiąt dzieci. Trudno by była równie zaangażowana w opieką jak mama mająca w domu jedno czy dwójkę. Z jednej strony to dobrze, bo przedszkolaki uczą się samodzielności, z drugiej jednak nierzadko czują się zagrożone, z powodu braku indywidualnego podejścia. Cierpią ze względu na niewystarczający stopień uwagi, starają się za wszelką cenę znaleźć się w centrum, niekoniecznie  sięgając po pochlebne środki.

Dziecko nie jest tak „zaopiekowane”

Argument podobny do powyższego. Trudno liczyć na równie dobrą opieką, gdy się sprawuje ją nad jednym dzieckiem i wtedy, kiedy trzeba mieć oko na dwudziestkę.

Rodzice niechcący wysłać dziecka do przedszkola są zdania, że maluch jest jeszcze za mały, by zadbać o siebie wystarczająco dobrze, a nawet najlepsza pani w przedszkolu nie jest tego w stanie zrobić równie prawidłowo jak mama.

W przedszkolu przebywają chore dzieci

To jeden z głównych argumentów, który zaprząta głowę rodziców przedszkolaków: wszędobylskie choroby, zaczynając od zwykłego kataru i przeziębienia, poprzez problemy z trzecim migdałem, nawracające zapalenia uch środkowego, zapalenia płuc, a kończąc na wstydliwych – zakażeniach owsikami, wszami i innymi.

Przedszkole, tak jak każde publiczne miejsce, to siedlisko najróżniejszych wirusów, bakterii a także pasożytów. W przedszkolu co chwilę wylęgają się nowe choroby, nie tylko dlatego, że rodzice z różnych powodów przyprowadzają chore dzieci, ale również dlatego, że wiele chorób rozprzestrzenia się wtedy, kiedy dziecko nie ma żadnych objawów chorobowych. W ten sposób maluch, który zaczyna chorować nawet jeśli pozostanie w domu, to i tak przed wystąpieniem objawów chorobowych jest źródłem danej infekcji.

Wstydliwe choroby, o których się nie mówi

Zaprowadzanie dzieci do przedszkola bazuje w jakimś stopniu na zaufaniu do rodziców i kadry pedagogicznej. Niestety nie zawsze informacje, które powinny być przekazywane trafiają do rodziców. Często ukrywa się informacje o chorobach dzieci, także tych zakaźnych czy problemach natury emocjonalnej, psychicznej.

Nie ma idealnych rozwiązań. Przedszkola nie są w tym temacie wyjątkiem. Zapisanie dziecka do dobrej placówki pozwala zminimalizować ryzyko ewentualnych przykrych doświadczeń.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Polecane tematy