10 największych grzechów rodziców przedszkolaków

Zostawianie słodyczy

Dziecko nie je obiadu? To na wszelki wypadek mama czy tata zostawiają słodkie ciasta w szatni albo każą paniom podać słodki serek. Zwłaszcza w niepublicznych placówkach rodzic płaci to rodzic wymaga, dlatego tego typu sceny są na porządku dziennym. Tak samo jak odbieranie dzień w dzień przedszkolaka ze słodką „bułą” czy wafelkiem w czekoladzie…

Niby dziecko od tego „nie umrze”, ale na pewno takie podjadanie nie zachęci go do jedzenia zdrowych produktów.

Niesłowność i małe kłamstewka

„Kochanie, będę cały czas za drzwiami” – dziecko znika, a Ty się ulatniasz, z radosną miną, że się udało. „Przyjdę szybciej, od razu po obiadku” – niestety coś mamie wypada, dlatego zamiast przeprosić, udaje, że się nic nie stało, maluch jest rozdrażniony lub smutny, nie wie, co się dzieje.

„W przedszkolu jest super, jest mnóstwo zabawek, dzieci się zawsze grzecznie bawią” – opowiadasz, bo chcesz zachęcić malca do pójścia do przedszkola. Gdy dziecko zostaje w placówce, nagle obserwuje, że dzieci płaczą, przepychają się, można oberwać od innego zabawką i pojawia się myśl – „mama, tata kłamali, tu wcale nie jest tak idealnie”. Czy zatem mówić maluchowi o wszystkim, co może się zdarzyć? Uprzedzać fakty? Na pewno nie. Idealizowanie jednak przedszkola to również nie najlepszy sposób, bo wielkie oczekiwania mogą nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością.

Obgadywanie dzieci i innych rodziców

Mówienie źle o dzieciach z grupy, innych rodzicach być może nie zdarza się za często, jednak niestety ma miejsce. Uwagi mogą być różne, rzucone od niechcenia – „oj, ale zniszczone buty ma ta Kasia”, gdy jesteście w szatni lub „A ten Patryk, ten mały grubasek, o nim mówisz…”, „Ta chuda Anka…ona coś je w ogóle w przedszkolu?”.

Nasze podejście do świata, sposób postrzegania ludzi, ich ocenianie i komentowanie wyborów to ważne sygnały, które niczym gąbka wodę dziecko wchłania i także staje się krytyczne, ma skłonność do oceniania i niewybrednych komentarzy. Czasami po prostu warto ugryźć się w język…

A jakie, według Was, są największe błędy rodziców przedszkolaka?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasia Kasia

    Wielu rodziców po prostu nie może sobie pozwolić na to, żeby zwalniać się z pracy przy byle katarku u dziecka, to i posyłają do przedszkola. Nie dziwię się.

    • Agnieszka B. Agnieszka B.

      Rozumiem rodziców pracujących…Sama pracuję,mam dzieci w tym córkę w mojej grupie przedszkolnej(pracuję w przedszkolu).Choroby dzieci to codzienność,ale…Dziecko „napędzone ” rano np.Nurofenem często dostaje temperatury już za 2-3 godziny.Nam W ŻADNYM PRZYPADKU NIE WOLNO PODAWAĆ LEKÓW,do tego rozdrażniony dzieciak często np .wymiotuje,płacze.Wyjście? Telefon do rodzica,który ‚urywa się” z pracy,dalej nie ma co zrobić z dzieckiem i nerwy się potęgują Czasem na prawdę warto poprosić sąsiadkę,babcię albo jeśli nas stać na kilka godzin zatrudnić opiekunkę…Dzień spokoju,odpoczynku i podleczenia czyni cuda.Moja córka też bywa chora i też nie mam jej z kim zostawić(pracuję do 16) podaję lek,rozkładam w przedszkolu leżaczek i kontroluję samopoczucie…ale ja jestem matką.Nie ma nic gorszego niż świadomość,że nie mamy jak pomóc choremu maluchowi(dodam że nagminne jest przyprowadzanie np.z wirusowym zapaleniem spojówek !! Nie dość,że pół grupy zaraz choruje to bywają komentarze typu „Ja idę a wam życzę powodzenia..”.bez komentarza…)

      • Asia Asia

        Rozkłada pani leżaczek w przedszkolu i kontroluje samopoczucie…gratuluję podejścia, przecież to, że inne dzieci coś złapią nie jest ważne, najważniejsze, że pani „opanowała” sytuację… Straszne. Jak dziecko jest chore, to zostaje w domu, żeby mogło wyzdrowieć w komfortowych warunkach. Nieznana niania na kilka godzin to też kiepskie rozwiązanie. Decydując się na dziecko trzeba wziąć i takie sytuacje pod uwagę, a nie później kombinować kosztem innych i własnego dziecka. Ja chore dziecko zawsze zostawiam w domu i albo ja albo mąż musimy to jakoś zorganizować w pracy, innego wyjścia nie ma.

  2. Agnieszka Agnieszka

    jako matka dziecka które ma astmę i wyjątkowo szybko łapie infekcje katar u innych to dla mojej zaraz kończy się infekcją i dość często zapaleniem obturacyjnym oskrzeli. u nas jak się pojawi katar i kaszel córka zostaje w domu by infekcja się nie rozchulała na dobre

  3. Ula Ula

    ja kiedys nie posylalam z byle katarkiem ale z czasem jak zobaczylam jak mocno przeziebione dzieci chodzą to i teraz puszczam z katarem….

  4. Aleksandra Aleksandra

    Katar… Mamy właśnie na tapecie (oczywiście syropek czosnkowy w użyciu Emotikon wink ) Ale mając dwoje dzieci w domu, widzę jak to ten katar niby nieszkodliwy… W niedziele od rana kichała Anielka, wieczorem już woda z nosa się lała :D Dzisiaj od rana już kicha Antek, więc do wieczora też się już pewnie „rozbuja” I tak pewnie dzieje się w przedszkolach i szkołach. Jedni łapią od drugich. A z takiej ciekawostki napiszę Wam, że siostra 1,5 roku temu wyjechała z rodziną do Francji. Jest w szoku jak tam hartuje się dzieci. Czapki, kurtki zakładane jak juz naprawdę jest zimno. WF w szkole nawet na śniegu, na powietrzu. Nikt nikogo tam nie „oszczędza” i dzieci naprawdę nie chorują. A jeśli już są chore, to leczenie i postępowanie lekarzy też jest zupełnie inne jak w pl. :)

  5. Agata Agata

    My wlasnie jestesmy w domku a w sobote imprezka 2 latka. Z nosa od tygodnia leviala woda a dzis od rana zolto-zielona gestwina:( ktos pomoze i doradzi:) co robic? Coreczka zdrowa szaleje jak zwykle:)

    • MM MM

      Nam lekarz mówił, że jak katar jest żółty lub zielony to już jego końcówka, tak ma być na koniec.

  6. Joanna Joanna

    Zależy jaki katar – czy lejący się, zielony (!), czy taki schodzący już na końcu infekcji

  7. Googli mama Googli mama

    Przede wszystkim myślę że powinno się uświadomić dziecko że przedszkole to w jakiś sposób obowiązek ( przyjemny obowiązek),tak jak mama i tata muszą chodzić do pracy i duże dzieci chodzą do szkoły tak też oni muszą,bo dzięki temu nauczą się dużo rzeczy i będą mieli fajną zabawę.Powinniśmy im dać poczucie pewności że zawsze po nie przyjdziemy….Moim Największym błędem było to że porównujemy nasze dzieci do nas o innych….”zobacz a (Kasia robi to a ty nie) ” takie maluchy potem przychodzą potem do nas i mówią ” mamo chcę taką bluzkę czy buty bo ( Kasia ma a ja nie).Mało uczymy ich tolerancji że każdy jest inny i to wcale nie jest złe to jest fantastyczne…..że nie muszą mieć to czy tamto by być zaakceptowanym,że każdy ma w sobie coś wyjątkowego….Jeszcze wiele przede mną nauki….:)

  8. Atol Atol

    Widzę,że dla wielu mam katar to nie choroba, tak samo jest w moim przedszkolu tyle że dla mojego dziecka złapanie kataru oznacza w 100% zapalenie obustronne uszu, które mamy średnio raz na miesiąc i leczone antybiotykami co wyklucza moje dziecko z zajęć na 2 tygodnie. Mama z dzieckiem z katarem musi sobie poradzić w kilka dni a ja w kilkanaście. Gratuluję podejścia.

  9. alicja alicja

    też słysze od kierownika placówki: przyprowadzają z katarem (i załamuje ręce).
    niestety katar różni się od …. kataru.
    usprawiedliwienia bo inne mają to co tam to zwykłe olewanie SWOJEGO dziecka. szacun dla takich twardzieli.

    nie każdy może zwolnić się z roboty – to ta druga strona medalu. dlatego ja płaczę poduchę, że nie wyrabiam, że mam duże opłaty firmowe (sama prowadzę firmę), ze pożyczam na… ZUS czyli firma jest nierentowna. bo jak mały ma 37.1 wieczorem i rano to zostajemy w domu. ale zanim dojdę do lekarza to ta 3-dniówka mija, więc nie idę na zwolnienie i… płacę wysoki ZUS (1200 m-c i nikt nie pyta skąd wziąć; po zapłaceniu ZUSu zaczynam pracować na utrzymanie firmy, a dopiero potem na pensję). dodam, ze 3 x w tyg „zwalniam” się z pracy bo rehabilituję dziecko.

    ja nie poślę dziecka z temp. do przedszkola i w sumie w d… mam ZUS, ważniejsze jest moje dziecko. tu i teraz. bo tylko raz wżyciu będzie miał 2 latka. tylko teraz mogę się nim zająć. jak ma straszny katar też zostajemy w domu 2-3 dni (zalecenia lekarza) by się „wyprostowało, a u dzieci sytuacja jest bardzo dynamiczna, szybko się regenerują.

    no ale jak inni rodzice mają w d…
    nie chcę osądzać od czci i wiary, bo wiem, że nie każdy ma super-szefa i dobrą pensję. ja też nie mam. ja mam tylko rozum.

  10. Aleksandra Aleksandra

    Gratuluję podejścia drogie mamy, ja wlasnie jestem od początku roku trzeci miesiąc na zwolnieniu (a drugi raz w szpitalu) z powodu ciągłych infekcji jakie łapie moje dziecko w przedszkolu.

  11. Mirka Mirka

    JA tam swojego przedszkolaka staram się zawsze doleczyć. Siedzi z babcią w domu i wiem, że na pewno dostanie leki, zje i dojdzie do zdrowia. Tym sposobem uniknęłam wielokrotnie antybiotyków. Ze swojej strony mogę wam powiedzieć, że przy infekcjach niezawodne są zawsze inhalacje i dobry syrop na kaszel. Na mojego syna najlepiej działa fosidal. Skutecznie hamuje stan zapalny. Dużo daje również odpowiedniai zbilansowana dieta.

  12. Renia Renia

    Dużo się zgadzam ale na pewno nie będę udawać że w przedszkolu jest wszystko super skoro nie jest. Dziecko też musi uczyć się krytyki.

Zobacz również

Polecane tematy