Znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu – dobra decyzja?

Coraz częściej przyszłe mamy wybierając miejsce, w którym ma się odbyć poród,, biorą pod uwagę możliwość uzyskania znieczulenia zewnątrzoponowego na życzenie. Wiele szpitali za tą usługę pobiera dodatkowe opłaty, na które pacjentki, bojąc się bólu porodowego, wydają pieniądze. Czy znieczulenie zewnątrzoponowe rzeczywiście można nazwać cudownym lekiem na wszelkie zło? Jednym słowem: decydować się czy nie?

Czytając wiele ulotek i artykułów dla kobiet w ciąży, mam wrażenie, że temat ZZO ( tak w skrócie nazywane jest znieczulenie zewnątrzoponowe) nie jest wyczerpany, a często omawiany jedynie od  strony zniesienia bólu.
Wiele matek podejmując decyzję o założeniu ZZO, tak naprawdę nie wie, na co się decyduje, jakie są możliwe powikłania. Rodzące myślą głównie o obietnicy całkowitego zniesienia bólu.

1028452_61302173Chciałabym przedstawić ZOP w nieco innym świetle. Nie po to, aby straszyć…. Na pewno nie jest to mój cel. Uważam jednak, że każda pacjentka powinna mieć świadomość tego, na co się decyduje. Nie ma bowiem w położnictwie „złotego środka”, który nie ma wad.

Dlaczego tak?

Dlaczego pacjentki decydują się na ZZO? Odpowiedź jest prosta i w zasadzie jedna. Pacjentki decydują się na znieczulenie zewnątrzoponowe dlatego, że poród boli. Wstrzykując środek znieczulający do przestrzeni w kręgosłupie, znosimy ból i zmniejszamy czucie w dolnej części ciała. Dzięki temu skurcze porodowe nie bolą, a rodząca zachowuje pełną świadomość tego, co się dzieje. Ponadto badania pokazują, że środek znieczulający w niewielkim stopniu przenika do płodu i nie wpływa na ośrodek oddechowy w mózgu. Dzięki temu dzieci przychodzące na świat ze zieczuleniem zewnątrzoponowym nie mają zazwyczaj problemów ze złapaniem pierwszego oddechu.

Dlaczego nie?

Na początku warto wspomnieć o problemach natury „technicznej”. W wielu szpitalach ZOP jest po prostu niedostępne, w innych sporo kosztuje. Pamiętajmy, że znieczulenia zewnątrzoponowego nie poda nam położna. To nie jest zastrzyk domięśniowy, czy kroplówka. Znieczulenie zewnątrzoponowe wiąże się z założeniem cienkiego cewnika do przestrzeni międzykręgowej kręgosłupa. Cewnik ten zakłada lekarz anestezjolog (ten sam, który znieczula pacjentów do operacji). Z czym to się wiąże? Bardzo często, kiedy pacjentka prosi o znieczulenie zewnątrzoponowe, wykonanie go nie jest możliwe ze względu na brak anestezjologów, którzy akurat znieczulają pacjenta do operacji, i nie mogą zostawić go samego. Zdarza się, że anestezjolog nie da rady przyjść do rodzącej aż do końca porodu.

Pacjentki nie zdają sobie często sprawy z tego, że ZZO nie zakłada się od początku porodu. Zbyt szybkie podanie leków może zahamować postęp porodu, natomiast leki zbyt późno podane, mogą po prostu nie zdążyć zadziałać. ZZO zakłada się wiec zazwyczaj, gdy pacjentka ma 5-8 cm rozwarcia. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na to, że faza porodu w której szyjka rozwiera się od 0 do 6 cm przebiega wolno, a późniejsze rozwieranie zachodzi zazwyczaj dużo szybciej (dlatego, zazwyczaj nie ma sensu zakładania ZOP przy dużym rozwarciu).

Znieczulenie zewnątrzoponowe w zasadzie całkowicie wyklucza koncepcje porodu naturalnego czy aktywnego. Pacjentka której podano ZZO, nie będzie przyjmowała pozycji wertykalnych i nie będzie rodziła w wodzie. Przyczyna tego jest prosta –  pacjentka nie ma czucia w nogach. Przez cały poród leży więc w łóżku. Powszechnie znana jest teoria, że jedna interwencja pociąga za sobą następne. Często ciągłe leżenie rodzącej powoduje ucisk na żyły (zespół ucisku żyły głównej dolnej), co z kolei zmniejsza dopływ tlenu do macicy i do płodu. Maluch natomiast na obniżenie stężenia tlenu reaguje… spadkiem częstości akcji serca i oddaniem smółki. Sytuacja ta często powoduje powikłania i jest przyczyną  wykonania cięcia cesarskiego.

Ponadto zniesienie bólu bardzo często sprawia, że rodzące (zwłaszcza rodzące pierwszy raz), nie czując bólu, nie wiedzą na jakim etapie porodu się znajdują i nie mają odruchu parcia. Jest to przyczyna znacznego wzrostu porodów zabiegowych ( kleszczowych i z użyciem próżnociągu), a także cięć cesarskich, u pacjentek u których zastosowano ZZO.

Jaka jest alternatywa?

Wiele badań potwierdza wpływ dobrego przygotowania fizycznego i psychicznego do porodu na zmniejszenie konieczności użycia farmakologicznych środków przeciwbólowych. Ponadto uważam, że zawsze należy stosować metody najmniej obciążające organizm.

Warto zacząć więc od metod niefarmakologicznych (masaż, pozycje wertykalne, immersja wodna, okłady), później spróbować można metod farmakologicznych – takich jak środki rozkurczające czy gaz rozweselający, a dopiero w wyjątkowych sytuacjach prosić o znieczulenie zewnątrzoponowe.

Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że wszystko jest dla ludzi. Jest tak też ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Pamiętajmy jednak, że nie jest to lek na całe zło i jak każdy – posiada swoje wady.

Paulina Pałka- jestem studentka 3 roku położnictwa na Collegium Medicum w Bydgoszczy. Kierunek wybrałam z przypadku, ale zanim się zorientowałam, położnictwo stało się moją pasją. W przyszłości chciałabym pracować na sali porodowej. Moim marzeniem jest, aby każda kobieta traktowała swój poród i macierzyństwo jako najpiękniejszy okres w swoim życiu. Mam nadzieje, ze napisane przeze mnie artykuły pomogą przyszłym i młodym mamom, poradzić sobie z nową sytuacją, w której się znalazły.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mama mama

    każda kobieta w ciąży powinna mieć prawo wyboru – czy w ogóle i jakie chce znieczulenie ….i to na swoją odpowiedzialność – i nie rozumiem i nie zrozumiem kontrowersji i szumu w około tego tematu …kobieta ma mieć wybór i tyle .

    • Dorota Dorota

      Zgoda, ale nie każda kobieta ma świadomość, co tak naprawdę wybiera….

  2. Paula Paula

    Nie bardzo rozumiem jak można z góry zakładać jaki będzie się miało próg bólu. Ja marzyłam o porodzie bez środków farmakologicznych, ale kiedy w 1 fazie skurcze trwały co 3-4 minuty i łamały mnie w pół, coś mnie tknęło, że może być jeszcze gorzej, gdyż od kilkunastu lat zmagałam się z potwornymi bólami miesiączkowymi, macica zrobiła się nadpobudliwa.Kiedy wszystkie metody naturalne zawiodły (kąpiel w wannie, masaże, spacery itp) wpół przytomna błagałam o znieczulenie, podali mi dopiero przy 7 cm rozwarcia, akcja się zatrzymała, oczywiście oksytocyna i dziecko niedotlenione:(Mi nic nie było, ale maluszek trochę ucierpiał. Mam żal do szpitala, nota bene chyba jedynego w Wawie (jeśli nie w Polsce…), który ma aparaturę Tens (chyba tak to się nazywa) do łagodzenia bólu – pytałam w trakcie porodu, ale powiedzieli, że już za późno.. No i oczywiście koszt znieczulenia – 600 zł to bardzo dużo.

    • Ewa Ewa

      W szpitalu w Chrzowie maja także ta aparature Tens, a znieczulenie jest bezpłatne, refundowane/ Chyba najlepszy szpital jaki moze byc :d

  3. Mama 3-ki Mama 3-ki

    znieczulenie miałam podczas 1 porodu ( 700 zł w plecy ), działało miernie, nie czułam partych a później nastąpił krwotok podczas ostatniej fazy. Oczywiście oxy podawane non stop pomimo postępującej normalnie akcji.

    Za 2 i 3 razem bez znieczulenia – pomimo iż miałam mocne skurcze krzyżowe wole naturalny poród bez wspomagaczy. Bolało jak diabli ale po porodzie wstała i poszłam zajmować się dzieckiem a nie jak za 1 razem – majaki, zawroty głowy i uczucie jak by był to koniec…

  4. HelowaMama HelowaMama

    Ja rodziłam bez znieczulenia, a moje dziecko miało problem ze złapaniem pierwszego oddechu ( gdyby mnie znieczulili miałabym na co złożyć i zapewne pisałabym jako przeciwniczka ZZO). Jechałam do szpitala podekscytowana i …radosna. Strachu nie czułam w ogóle. Gdybym miała wtedy podejmować decyzję, podziękowałabym za możliwość znieczulenia. Kilka godzin później piszczałam inaczej. Wiem,że każda z nas jest inna, inaczej odczuwamy,inaczej rodzimy, ja więcej się na coś takiego nie zdecyduję. Szok, niechęć do dziecka, ogólne rozbicie utrzymujące się jeszcze dłuuugo po. Spodziewałam się bólu, ale nie TAKIEGO. Myślę, że gdyby nie to, nie wspominałabym porodu jako tak potwornego przeżycia. Następnym razem( o ile będzie) postaram się o znieczulenie.

  5. studentka położnictwa WUM studentka położnictwa WUM

    Pacjentka nie ma czucia w nogach… 5 minut :/
    Przed 2 okresem nie podaje się zwykle dawek uzupełniających-> jest odruch parcia, tylko czasem słabszy bo mniej boli.
    Wzrost odsetka porodów zabiegowych

    • Mama trójki dzieci Mama trójki dzieci

      Pacjentka nie miała czucia w nogach i nie czuła skurcz partych w latach 70tych ubiegłego wieku… W latach 80tych zaczęto podawać pulsowo takie dawki znieczulenia, żeby móc chodzić, a w trakcie II fazy porodu ZZO nie jest dodawane więc parcie odbywa się normalnie ewentualnie jest minimalnie przytłumione.
      Szkoda, że autor artykułu swoją edukację zatrzymał 30 lat temu i teraz niepotrzebnie straszy kobiety

  6. Olcia 25 Olcia 25

    Szczerze mówiąc trochę mnie ten artykuł zdziwił. Ja dwa razy rodziłam w znieczuleniu zewnątrzoponowym i ani razu nie pobierano za nie opłat ponieważ w szpitalu był to standard, refundowany z NFZ (rodziłam w Katowicach). Autorka artykułu na pewno miała dobre intencje,ale nieprawdą jest że nie ma czucia w nogach. To zależy od dawki środka – nieumiejętnie podany wywoła takie objawy. Ja chodziłam i przybierałam pozycje wertykalne. Znieczulenie nie znosi również całkowicie bólu – po prostu staje się on znośniejszy. Mnie męczyły takie bóle krzyżowe, że na znieczulenie czekałam jak na zbawienie. Macica bolała ale mogłam kontrolować to co się ze mną działo. Skórcze parte też czułam a moje dzieci nie miały żadnych powikłań po porodzie. Racja – każda kobieta powinna mieć wybór. Rodzić bez znieczulenia czy ze znieczuleniem. Ja cieszę się, że się zdecydowałam bo teraz oba porody wspominam jako piękne przeżycie ale dodam że zawdzięczam je również wykwalifikowanemu personelowi szpitala, który naprawdę dołożył wszelkich starań żeby wszystko przebiegło dobrze.

  7. Kaśki Kaśki

    Mój ginekolog jak się dowiedział że mam zamiar rodzic bez znieczulenia bo wybrałam szpital z płatnym znieczuleniem i zdecydowałam sie go nie brać że względów finansowych powiedział żebym poszła tam gdzie dają znieczulenie że polska to chory kraj i najlepiej żeby kobiety rodziły w lesie, nie chce im sie płacić anestezjologom i dla tego nie chcą dawać a jak kobieta cierpi to dziecko również może urodzić się niedotlenione i takie tam Wiem że nasze babki i prababki rodziły bez znieczulenia i jakoś dawały rade ale my nie pracujemy tak ciężko jak nasze babki i prababki i nie jesteśmy przyzwyczajone do takiego bólu a taki ból może nas psychicznie załamac i zniechęcić nawet w stosunku do nowo narodzonego dziecka

  8. Marta Marta

    Autorko! Zanim napiszesz artykuł, pomyśl i dowiedz się wszystkiego! ZZO nie znosi czucia w nogach! Owszem, przez pierwsze 10-15 minut należy leżeć aby znieczulenie prawidłowo się rozeszło, ale później spokojnie można już chodzić i przybierać dowolną pozycję. W związku z tym poród aktywny jest jak najbardziej możliwy.

  9. ksiecia ksiecia

    pierdoły jakich mało. Bzdura jak nie wiem ze nie ma czucia w nogach – ciekawe czemu DO SAMEGO KOŃCA miałam czucie w nogach mimo znieczulenia. Rodziłam 2 razy wiec doswiadczenie mam. Prawda jest taka ze nasza służba zdrowia nie chce d.. ruszyc i pomoc kobiecie ulzyć w bólu. A jasne żyjemy w czasach kamieniołomów gdzie kobieta ma rodzić umierajac z bólu… bo przeciez wazniejsze jest podac znieczulenie np dla zwykłego borowania zęba gdzie bólu w ogole nie ma. Badania dowodza ze bol kobiety podczas porodu jest rownoznaczny z łamaniem 20 kości na raz!! Wiec niech lepiej faceci nawet lekarze nie dyskutuja z pacjętką i niech sie wezma do roboty zamiast kasowac na lewo do kieszeni. Pani droga studentko radze najpierw urodzic a potem pisac tym razem juz nie BZDURY!!

  10. Anda Anda

    Zanim przystąpi się do pisania artykułu, z dziedziny jak widzę obcej dla Autorki, należałoby pochylić się trochę nad fachową literaturą w możliwie najnowszych wydaniach. Informacje jakie zawiera ten artykuł są nieprecyzyjne i w większości nieprawdziwe. Po pierwsze cewnik epiduralny zakładany jest do przestrzeni zewnątrzoponowej kręgosłupa,a nie do kręgosłupa. Uściślenie lokalizacji jest tu bardzo istotne, ponieważ jak widać, autorka myli znieczulenie zewnątrzoponowe z podpajęczynówkowym ciągłym. To ostatnie rzeczywiście wywołuje całkowitą, przejściową blokadę ruchową i nie stosuje się go rutynowo do znieczulania porodu siłami natury. Pani Paulino, wymieniony przez Panią „gaz rozweselający” to podtlenek azotu, który jest stosowany w 50% mieszaninie z tlenem i występuje pod nazwą Entonox. W tym stężeniu, analgetyczne działanie podtlenku azotu, nie jest wystarczające do zniesienia bólu wywołanego rozwieraniem się szyjki macicy. Polecam uzupełnienie wiadomości na temat działań ubocznych podtlenku azotu, a dopiero wtedy można rozważać co, w kontekście wyłącznie medycznym, jest korzystniejsze dla rodzącej i jej dziecka. Wspomniany przez Autorkę zespół żyły głównej dolnej, nie jest wynikiem znieczulenia zewnątrzoponowego, które właśnie powoduje rozszerzenie naczyń, a tym samym usprawnia przepływ krwi w naczyniach. Wystąpienie zespołu aortalno – kawalnego wiąże się z uciskiem ciężarnej macicy na żyłę główną dolną, czemu przeciwdziała aktywność pacjentki (aktywności nie eliminuje ZZO), a jeżeli pacjentka jest w pozycji leżącej, to powinna układać się na lewym boku, o czym powinna poinformować rodzącą pielęgniarka położna.
    Pani Paulino, apeluję o rzetelne przekazywanie informacji i uzupełnienie wiedzy z zakresu anestezjologii położniczej.

  11. minia minia

    każdy lek ma wadę ale wolałabym dostać ten jeden niż tak jak ja dostać dawkę różnych leków narkotycznych które bardzo żlę wpływają na dziecko że jak się urodzi to ledwo oddycha POLSKA!!! Nie jestem samolubna ale bardzo mnie bolało bardzo i rodziłam 17 godzin

    • Anda Anda

      Dlatego, uważam, że znieczulenie zewnątrzoponowe jest najskuteczniejszą i bezpieczną metodą zniesienia bólu porodowego, zarówno dla matki jak i dla dziecka. Czasy średniowiecza minęły, mamy XXI wiek, więc nie jest egoizmem poród bez bólu.

  12. Mama za granica Mama za granica

    Autorko artykulu, nie wiem skad czerpiesz te informacje, ale nie wydaja mi sie prawdziwe.
    3 tyg temu rodzilam dziecko w szpitalu za granica, gdzie mieszkam. Tutaj ZZO jest refundowane przez kase chorych i nikt nie patrzy na to, jak widzimise rodzacej.
    Od razu zaznacze,ze nie planowalam z gory ZZO. Do szpitala dotarlam z 3cm rozwarciem, przez 3h nastapilo rozwarcie do 4cm, skurcze byly juz bardzo bolesne, wiec zdecydowalam sie na ZZO. Zostalo zalozone wprawnie i bez jakichkolwiek problemow( jest nieodczuwalne w porownaniu z bolem skurczowym). Moje cialo sie odprezylo, dostalam oksytocyne i po 3,5h bylo calokowite rozwarcie. Na faze parcia ZZO juz nie dzialalo i nikt nie planowal go poddawac, mialam wystarczajaco sily na wspolprace i po 45min fazy partej moja coreczka pojawila sie zdrowa na swiecie. Nie byla konieczna zadna pomoc, nie mialam nawet ani jednego zadrapania, juz nie wspominajac o jakims cieciu.
    Godzine po porodzie, gdy coreczka byla myta i wazona wstalam i pospacerowalam sobie do toalety, a potem do sali…
    Takze prosze nie pisac takich rzeczy i nie straszyc ludzi! Dodam, ze byl to moj pierwszy porod.

  13. mata mata

    wszystko be, wszystko złe. Pewnie niech kobiety rodzą w bólach jak w średniowieczu. Straszne to że położne- kobiety podchodzą tak do tego. A później wszyscy się dziwią że w zastraszającym tempie rosną cesarki…. kurcze też bym wybrała cesarkę… bez bólu na godzinę się umawiasz i po kłopocie… jakiś czas boli cię podbrzusze ale czym to jest w porównaniu do porodu kilkunastogodzinnego w bólach….

  14. Natalia Natalia

    „zazwyczaj nie ma sensu zakładania ZOP przy dużym rozwarciu” – radze przemyśleć słowa „nie ma sensu” – brak empatii u położnych to niezbyt nobliwa cecha.
    „Znieczulenie zewnątrzoponowe w zasadzie całkowicie wyklucza koncepcje porodu naturalnego czy aktywnego” – proszę popierać swoje wpisy AKTUALNYMI artykułami źródłowymi.

    I proszę mi wybaczyć – ale wpis na zastraszająco niskim poziomie. Brak źródeł, całość krótka, niedokładna, temat w ogóle niewyczerpany no i poziom bzdur porażający. Radziłabym zasięgnąć wiedzy i WTEDY pisać obiektywnie, a nie bazować na swoich własnych odczuciach.

    A jeśli już mowa o subiektywizmie – uważam, że „artykuł” wyrządza szkody przyszłym mamom, które szukają pomocy i informacji na temat ich najważniejszego w życiu dnia.

    Mimo to – życzę powodzenia i przede wszystkim – więcej chęci do nauki.

  15. Julaaa Julaaa

    Po tym co ta Pani sądzi stwierdzam, że jeszcze nie rodziła… Ciekawe co napisze po swoim pierwszym porodzie.

  16. mm mm

    ZZO powoduje brak czucia w nogach? ciekawe co autorka miała na myśli. miałam ZZO w 2014 r. w trakcie pierwszego porodu i owszem nie mogłam się ruszać z łóżka, ale tylko dlatego, że musiałam chwilkę odczekać by środek zaczął działać i anestezjolog mogł ocenić jakie dawki powinny mi być podawane. poza tym ZZO (rodziłam w Opolu) jest podawane w takiej dawce, że działać przestaje ok. 9 cm, dzięki czemu pacjentka w ostatniej fazie porodu może aktywnie uczestniczyć w porodzie, nie ma problemów z parciem etc. dla mnie ZZO było błogosławieństwem, bo zaczęłam poród z regularnymi skurczami przy 3 cm i po 13 godzinach nie było postępu, a byłam tak wykończona, że obawiałam się niedotrwania do 10 cm. ZZO pomogło mi uniknąć cesarki. w szpitalu, w którym rodziłam jest bezpłatne. racje ma natomiast autorka, że bardzo często anestezjolog może nie zdążyć go podać, bo będzie miał cesarkę za cesarką, a pacjentka osiągnie w międzyczasie rozwarcie, które uniemożliwia podanie znieczulenia.

  17. kM kM

    co za bzdurny artykul.. jak to po ZZO pacjentka nie ma czucia od pasa w dol i lezy?!?! skacze na pilce, chodzi i robi co chce – znieczulenie w odpowiefniej dawce nie niweluje czucia w nogach!!

  18. studentka medycyny studentka medycyny

    widać że z przypadku kierunek wybrany, zzo nie wyklucza porodu aktywnego, kobieta CZUJE BÓLE PARTE, ma pełną kontrolę, co więcej dzięki temu, że kobietę mniej boli, bardziej słucha porad położnej, lepiej oddycha(dzięki temu płód jest dobrze dotleniony), …dziewczyno więcej nauki…w przyszłości masz DOBRZE DORADZAĆ kobietom rodzącym, a nie powielać opowieści z zielonego lasu, niestety w Polsce nadal panuje przekonanie, że kobiety MUSZĄ rodzić w bólach.. spójrzcie na zachód…80%porodów z ZZO…

    • studentka medycyny studentka medycyny

      co do ”zniesienia czucia w nogach” – takie zjawisko nie wystepuje, jeśli srodek podany jest prawidłowo, w prawidłowej dawce, dziewcyzno serio….doucz się!!! polecam, zanim kolejny bzdurny artykuł napiszesz…

  19. m m

    No i niestety widać ze Pani jednak trochę mija się z prawdą (choć oczywiście zakładam ze wynika to jedynie z niedoinformowania). A mianowicie przy odpowiedniej ilości podanej dawki kobieta może się poruszać i czuje skurcze tak więc może efektywnie przeć. O ile PODKRESLAM dawka nie była za duża! Pozdrawiam

  20. joanna joanna

    ja po zastrzyku nie mogłam ruszać prawą stroną od pasa w dół.. nie czułam dupska ani nogi. ale za szybko puścili mi te znieczulenie przez kroplówkę… rodziłam dzięki znieczuleniu bezboleśnie, super sprawa 15 minut i po wszystkim.
    szybko, bez bólu tylko do wieczora jakoś koło 21 nie czułam dupska i tej nogi a urodziłam o 9:40
    :/

Zobacz również