Trudny temat: śmierć oczami dziecka

Dorota: Śmierć to trudny temat zwłaszcza dla małego dziecka….

Joanna Giereło: Śmierć to trudny temat zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Dzieci z uwagi na wiek mają określone przez etap rozwoju ograniczenia w percepcji sytuacji straty, dorośli natomiast mają liczne wątpliwości dotyczące wtajemniczania dzieci w temat śmierci z obawy przed negatywnym wpływem na rozwój dzieci, z potrzeby ochrony dziecka przed doświadczaniem smutku i bólu. Obawa wiąże się także z pytaniami ze strony dzieci, na które to rodzice nie będą potrafili odpowiedzieć. Wówczas dorośli najczęściej unikają takich rozmów, odwracają uwagę dziecka.

No tak…w końcu rodzice w procesie wychowywania opanowują sztukę odwracania uwagi dziecka do perfekcji. W temacie śmierci to nieodpowiedni sposób?

J.G: Rodzice nie uchronią dzieci przed doświadczaniem straty, wcześniej czy później dziecko jej doświadczy. Zadaniem dorosłego nie jest sprawić, by dziecko jak najszybciej przez te emocje przeszło, aby znowu szybko zaczęło się uśmiechać. Zadaniem rodzica jest towarzyszenie dziecku w przejściu przez tę stratę i pomoc w wyrażeniu smutku po stracie.

Zatem jak można wyrazić smutek po stracie? Co zaproponować maluchowi? Sama rozmowa, słowa wystarczą?

J.G: Tak, miedzy innymi rozmowa, w której dorosły ma gotowość do rozmowy na temat śmierci, odpowiedzi na niezliczone i powracające pytania ze strony dziecka, wspominanie zmarłego. Wyrazić smutek to znaczy też być otwartym na wszelkie emocje dziecka, także złość, lęk. Otwartość wiąże się także w formach zabawy, które mogą się w tym czasie pojawić jak rysowanie nieba, aniołków, ale także zabawy lalkami w pogrzeb, kopanie grobu, która niejednego rodzica przeraża, a która jest procesem oswajania trudnej rzeczywistości. Jeśli rodzic lub ktoś z rodziny jest gotowy, może dziecku towarzyszyć w takiej zabawie, nazywać to, co dziecko robi, bez krytykowania, bez moralizowania, bez mówienia, co powinno.

Nie należy naciskać i nakłaniać dziecka do rozmów, jeśli nie chce. Podsumowując: rozmowa na pewno jest podstawą, ale także bliskość fizyczna i emocjonalna, uwaga poświęcona dziecku.

No dobrze, to porozmawiajmy o konkretnych sytuacjach. Jak się zachować, gdy na spacerze trzylatek zapyta, co się stało z ptaszkiem leżącym na poboczu? Lepsze będzie określenie „ptaszek poszedł spać” czy „ptaszek już nigdy nie poleci, bo był chory i nie żyje”.
J.G: Sytuacja, którą Pani opisała może być dobrym momentem do poruszenia tego trudnego tematu z dzieckiem.
Podstawową zasadą jest to, aby mówić prawdę. Kiedy powiemy trzylatkowi, że ptaszek zasnął, on zrozumie to w sposób dosłowny i  najpewniej zapyta się, kiedy się obudzi. Kiedy rodzic powie mu, że nigdy, dziecko może w niewłaściwy sposób powiązać sen ze śmiercią i nabrać lęku przed snem. Podobna sytuacja jest z chorobą. Nie każda bowiem prowadzi do śmierci, a przecież dziecko często choruje, choruje dużo ludzi w jego otoczeniu. „Nie żyje” jest właściwym słowem. Warto pokazać dziecku dlaczego: „Ptaszek nie oddycha, nie rusza się, nie ćwierka, nic nie czuje. Kiedy coś umarło, nie wróci do życia. Gdyby ptaszek spał, udałoby się nam go obudzić”. Takie wyjaśnienie dla dziecka 3 letniego będzie zrozumiałe – jasne i konkretne.

Czyli jakich słów najlepiej używać, rozmawiając z dzieckiem o śmierci?
J.G: Najlepiej używać bezpośrednich i jasnych słów. „Umarł”, „zmarł”, „nie żyje” Rodzic używa eufemizmów, aby złagodzić wydźwięk słowa śmierć. Dziecko 3 letnie zrozumie  dosłownie nasze słowa. Będzie się denerwowało, kiedy powiemy, że już do nas ktoś nie wróci, to dla dziecka jest niezrozumiałe. Należy unikać słów „straciliśmy”, „opuścił nas” „odeszła”, „śpi”.

Kolejny przykład. Pamiętam sytuację z dzieciństwa. Mieliśmy kilka tygodni małego pieska, który zachorował. Bardzo cierpiał. Jako pięciolatka – sześciolatka głaskałam piszczącego żałośnie ukochanego czworonoga. Braci nie było w domu, gdy w końcu zapadła decyzja. Tata zabrał psa do weterynarza. Wrócił sam. Rodzice przekazali nam informację, że pieska oddali, bo był bardzo chory i musi pozostać w psim szpitalu. Nie pamiętam dalszych tłumaczeń…Pamiętam tylko, że bracia w to
tłumaczenie uwierzyli, a ja w związku z tym, że całą sytuację widziałam (obserwowałam miny rodziców), wiedziałam, że piesek już do nas nie wróci.  Co w tej konkretnej sytuacji można było zrobić?
J.G: Powiedzieć prawdę, że zwierzak umarł. W takiej sytuacji radziłabym, aby psiak wrócił do domu, żeby dzieci miały możliwość zobaczenia pupila, co pozwoli im zaakceptować realność śmierci (przez którą dziecko musi przejść, aby uporać się ze stratą) i umożliwić przejście przez kolejne  trudne emocje i nauczyć się, że dzieci mogą ich doświadczyć i poradzić sobie. To byłby dobry moment, aby przeprowadzić ceremonie wspólnego pochówku, zakopać w ozdobionym przez dzieci pudełku, położyć kwiatki lub nawet je posadzić w tym miejscu. Taka ceremonia pozwoli na wyrażenie smutku, płaczu, ale także pozwoli przeżyć moment, w trakcie którego po raz ostatni zrobimy coś miłego dla zwierzaka i porozmawiamy o nim, powspominamy miłe i ważne momenty, w których piesek towarzyszył rodzinie i powiemy sobie jak bardzo i dlaczego będzie nam go brakowało. To uczy dziecko radzenia sobie ze smutkiem, wyrażania swoich emocji i pokazuje pozytywną moc, jaka jest we wspólnym przeżywaniu bólu i dzieleniu się nim.

To może nie czekać do momentu, kiedy zwierzak zdechnie, ale uprzedzać, że kiedyś to się stanie?
J.G: Takie rozmowy są rzeczywiście bardzo ważne. Okazji do nich jest wiele (wizyta na cmentarzu, śmierć zwierzątka spotkanego w parku), to pytanie o naszą gotowość do podjęcia takich rozmów.

Jak wspomniałam, ważne jest by mówić o śmierci jasno, bez eufemizmów, adekwatnie do wieku. Dwu, trzy, czterolatkowi warto mówić o śmierci w oparciu o funkcje życiowe, które ustaną (oddech, ruszanie się, jedzenie, mówienie).

Jedna z naszych czytelniczek zapytała: jak poradzić sobie w sytuacji, kiedy odchodzi mama 2,5 chłopczyka. Dziecko ciągle o Nią pyta, woła. Co robić?

J.G: Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ w pytaniu jest mało informacji. Płacz i pytania są naturalną częścią żałoby. Zależy, jak długo to trwa, jakie były okoliczności śmierci, co zostało do tej pory dziecku wyjaśnione dziecku, jak wyglądał pogrzeb, czy dziecko w nim brało udział, czy miało okazję się pożegnać, zrobić coś dla mamy, jak teraz dorośli się zachowują i reagują na zachowania dziecka, jak w tej sytuacji radzi sobie ojciec dziewczynki i czy jest dla niej wsparciem, czy sam go teraz szczególnie potrzebuje.
Jeśli zostało podane nieprawdziwe wyjaśnienie jej odejścia, naprawiłabym to. Odwiedzałabym grób matki z dzieckiem, wspólnie zrobiłabym coś dla niej (rysunek, ulepienie czegoś z plasteliny). Zalecałabym czytanie bajek o charakterze terapeutycznym (których aktualnie jest dużo na rynku), aby pozwolić dziecku utożsamić się bohaterem i przeżyć tę trudną sytuację razem z nim.

Czy jest taki etap w życiu dziecka, kiedy maluch szczególnie boi się śmierci swoich rodziców?
J.G: Dzieci najczęściej odczuwają lęki związane ze śmiercią rodzica w okolicach 6/7 roku życia. Od około drugiego do czwartego roku życia dzieci rozwojowo są w stadium przedoperacyjnym rozwoju poznawczego, co wpływa na przekonanie o tymczasowości śmierci, dziecko myśli, że kto umarł, wróci do życia. Stąd w tym wieku dziecko może poszukiwać zmarłego, pytać się o niego. Dzieci myślą w sposób magiczny, sądząc że niektóre przedmioty lub osoby mają władzę nad innymi i mogą na nie wpływać. Mając rozwojowo silnie rozwinięty egocentryzm, przypisują sobie wpływ swoich myśli i stanów emocjonalnych na to co się dzieje z innymi ludźmi. Mogą mieć wiec przekonanie, ze ich złe myśli czy zachowanie wpłynęły na śmierć tej osoby.

Od piątego roku, dzieci nabywają świadomości że śmierć jest ostateczna, jednak w wieku około 7 -9 lat (który przypada na stadium  operacji konkretnych) można obserwować przełom w rozumieniu śmierci i jej uniwersalności. Wiedza, że śmierć dotknie każdy żywy organizm, także dziecko i jego rodziców.

Około 9/10 roku życia dzieci zaczynają pojmować śmierć jak dorośli, jednak w dalszym ciągu potrzebują wsparcia dorosłego w żałobie.

Dobrze zrozumiałam: zatem trzylatek może obwiniać się o śmierć ukochanej babci. Sądząc, że babcia zmarła, bo nie zjadł całej zupy, był niegrzeczny i uciekał na spacerze? Takiego malucha mogą trapić wyrzuty sumienia?
J.G: Dokładnie tak. W oczach dziecka, jego zła myśl o babci, złość do niej mogły ją zabić. Dlatego trzeba słuchać i reagować na takie słowa, wyjaśniać dziecku, żeby nie trwało w tak destrukcyjnym dla niego przekonaniu.

W takiej sytuacji wystarczy rozmowa?
J.G: Rozmowa, przytulenie dziecka, pokazanie mu, że mama i tata też się czasami złoszczą na inne osoby,  ale nic im się nie dzieje, bo myśli nie zabijają. Trzeba pokazać dziecku, że naturalne jest że czasem jesteśmy niegrzeczni, złościmy się, ale to nie jest nigdy powodem do śmierci. Tu warto przytaczać przykłady z życia wzięte, cofnąć się w przeszłość, przypomnieć dziecku przeszłe sytuacje, w których złość, niegrzeczność nie zakończyła się niczyją śmiercią.

Czy dziecko powinno uczestniczyć w pogrzebach, na których w bezpośredni sposób zetknie się ze łzami, rozpaczą…Od jakiego wieku można rozważać zabranie dziecka na tę ceremonię?
J.G: Nie ma określonej granicy wiekowej dla uczestnictwa dziecka w pogrzebie, jednak jest szereg wskazań dla dorosłych, którzy mogą pomóc we właściwym doświadczeniu tej ceremonii.

Przede wszystkim dziecko przez całą ceremonię powinno pozostać pod opieką dorosłego, który będzie w stanie poświęcić uwagę dziecku. Dorosły skupiony na swoich emocjach nie da dziecku poczucia bezpieczeństwa oraz wsparcia w tym trudnym momencie. Jeśli uznamy że nie będziemy odpowiednim wsparciem dla dziecka, jeśli nasze reakcje emocjonalne będą bardzo silne, warto poszukać w bliskim otoczeniu kogoś, ktoś jest związany z dzieckiem, kto będzie mógł zaopiekować się emocjami dziecka, przytulać, być  i odpowiadać na pytania.

Jak przygotować dziecko do pogrzebu bliskiej osoby?
J.G: Przed ceremonią, dorosły powinien możliwie najprościej i najjaśniej uprzedzić i opowiedzieć dziecku o tym, co po kolei będzie się działo w kościele oraz na cmentarzu. Jak inni mogą reagować podczas pogrzebu(smutek, płacz, rozpacz), ale także jakie u samego dziecka mogą pojawić się zachowania (łzy, ból brzuszka) i emocje, co dziecko będzie mogło robić, jak będzie mogło się pożegnać.
Uczestnictwo w pogrzebie, także małych dzieci jest bardzo ważne w procesie radzenia sobie ze smutkiem. Pogrzeb i zobaczenie ciała pomagają uświadomić sobie realność śmierci i domknąć to doświadczenie i pokazać że śmierć jest faktem nieodwracalnym. Jeśli jednak rodzice zdecydują, aby dziecka nie brać na pogrzeb, warto opowiedzieć dziecku o przebiegu uroczystości.
Jeśli śmierć nie dotyczyła osoby z bliskiego otoczenia dziecka, rodzic może wykorzystać tę sytuację do rozmowy na temat śmierci.

Uczestniczenie w pogrzebie daje możliwość zobaczenia zmarłego, pożegnania się z nim, co wpływa na rozwiniecie się u dziecka przekonania, że ta osoba już nie żyje.

Wielu rodziców jest zdania, że dziecko powinno pamiętać babcię żywą, a nie ciało, które po śmierci się zmienia…. dlatego nie pozwala podejść blisko do trumny w kaplicy…

J.G: Co z kolei nie pozwala dziecku zrozumieć realności śmierci babci. Ten etap nie jest zamknięty w życiu dziecka i przedłużać żałobę. Często fantazja dziecka podpowiada mu obrazy, które są znacznie straszniejsze niż rzeczywistość, którą mógłby zastać w kaplicy.
Ograniczanie spotkań w kaplicy jest zrozumiałe, gdy osoba zginęła tragicznie i ciało jest znacząco uszkodzone.

A co w sytuacji, gdy giną rodzice? Jaka może być reakcja dziecka?
J.G: Reakcje dzieci na śmierć mogą być różne. Zależą od bliskości relacji dziecka z opiekunem, od wieku rozwojowego, ale także od indywidualnych cech dziecka, a nawet charakteru śmierci. Zachowania te nie muszą wiec być jednakowe.

U maluchów (ok. 2-5 r.ż.) często trudno jest dostrzec smutek. Można mieć mylne wrażenie, że śmierć ich nie obchodzi. W zachowaniach może być widoczny chaos, zachowania regresywne, czyli cofniecie się do poprzedniego etapu rozwoju jak trzymanie się spódnicy, potrzeba spania z rodzicem na co można przez jakiś czas pozwolić. Inne dzieci mogą wybuchnąć płaczem, w ogóle mogą dużo płakać. Reakcja też często pojawiają się dopiero po kilku miesiącach, wtedy, kiedy sytuacja rodzinna zaczyna się stabilizować, a dziecko ma poczucie bezpieczeństwa po miesiącach destabilizacji.

U dziecka może się pojawić zaprzeczanie zaistniałej sytuacji, wycofanie, niechęć do podejmowania działań, ale także złość na rodzica, który zmarł lub na tego, który pozostał. Mogą pojawić się obawy o zdrowie i życie drugiego rodzica, a więc reakcje lękowe, trudność w separacji z żyjącym rodzicem. W dziecku może rodzić się poczucie winy, strach przed brakiem akceptacji rówieśników („bo mam inaczej niż moi koledzy”, „jestem inny”). W starszym wieku (8-12 r.ż.) u dziecka mogą pojawić się bunt rozumiany jako „trudne zachowania”, za którymi stoi poczucie bezsilności, fobie, zachowania hipochondryczne. Mogą pojawić się problemy w nauce, trudności z koncentracją.

Tym zachowaniom i reakcjom emocjonalnym często towarzyszą reakcje somatyczne jak zaburzenia snu, apetytu, problemy z toaleta.

Jak możemy pomóc?

J.G: Większość dzieci poradzi sobie ze stratą bliskiej osoby, otrzymując od najbliższego otoczenia wsparcie emocjonalne, uwagę, ciepło, bliskość i poczucie bezpieczeństwa.

Jak można pomóc? Poprzez podawanie dziecku prawdziwych wyjaśnień w zrozumiały – konkretny dla niego sposób (unikanie eufemizmów dotyczących śmierci, które wprowadzają zamieszanie w głowie dziecka) nie ukrywaj swoich uczuć przed dzieckiem.

Dziecko w sposób naturalny będzie zadawało liczne pytania na ten temat (często bardzo prozaiczne jak np. co będzie jadł zmarły pod ziemią). Należy pozwolić dziecku okazać swoje uczucia nawet te, które nam się nie podobają (szczególnie związane ze złością wobec zmarłego) i cierpliwie tłumaczyć, pamiętając że trudne reakcje dzieci nie wynikają z tego, że dziecko jest złe, czy nie umie się zachować,  ale jest naturalną reakcją na żałobę.

Należy pozwolić dziecku doświadczać skrajnych uczuć, nie krytykując i nie Karajan za złość, lęki, płacz, smutek. Nie mów jak powinno się czuć. Pozwól mu wyrazić swoje uczucia, zaakceptuj je.  Opowiedz dziecku, co może czuć i jakie mogą się zdarzać u niego zachowania w związku ze śmiercią i ze to jest naturalne że tak się czuje. Zaakceptuj, że dziecko nie będzie zawsze chciało rozmawiać o swoich emocjach. Potrzeba rozmowy / zabawy na temat śmierci często pojawia się etapami.

Dziecko będzie wracało do tego tematu, przygotuj się na to, że temat śmierci po pewnym wyciszeniu będzie wracał (także w zabawie, rysunkach – co jak wcześniej mówiłam, jest naturalnym sposobem dziecka na przepracowanie trudnych tematów).

Rodzice często chowają swoje emocje przed dziećmi. Zaprzeczając uczuciom. Niepotrzebnie, gdyż w ten sposób rodzic daje sygnał, że nic się nie stało. Temat śmierci staje się tematem tabu, a dziecko uczy się, że emocje trzeba tłumić, co może wpłynąć na postawę wycofania się u dziecka i zahamować jego dalszy rozwój. Płacz rodzica daje tym samym dziecku przyzwolenie na wyrażanie emocji. Daj dziecku poczucie bezpieczeństwa – zapewnij,  że rodzina będzie dalej istniała, a rodzic który pozostał z dzieckiem jest zdrowy i będzie się nim dalej opiekował. Rozmawiaj z dzieckiem o zmarłym, gdy tego potrzebuje. To naturalny sposób radzenia sobie ze stratą i żałobą. Warto pokazać dziecku, że teraz czujemy ból, ale on będzie z czasem coraz mniejszy. I mimo, że jest dużo smutku, będą dni, kiedy znowu rodzina będzie wesoła.

Mówić o niebie, o życiu po życiu?
J.G: Religia katolicka faktycznie daje możliwość wyjaśnienia przynajmniej częściowego tajemnicy śmierci i życia. Przedstawiając dziecku wizję tego lepszego miejsca, do którego poszła bliska osoba w dziecku może się zrodzić chęć dołączenia. Ale religia także mówi o tym, że to Bóg decyduje o tym kto i kiedy tam trafia. Jeśli jesteśmy głęboko osadzeni w kulturze katolickiej, można udać się do znajomego księdza, który ma dobry kontakt z dziećmi, poprosić o pomoc w wyjaśnieniu dziecku tej kwestii.
Warto uczyć przy tym dziecko, że nie na wszystkie pytania rodzic i inni ludzie znają odpowiedzi. Trudno jest wyjaśnić szczególnie kiedy umiera w młodym wieku rodzic czy rodzeństwo.

Pomocne dla dzieci jest wyjaśnienie, że wszystko co, żyje kiedyś umrze. Jednak mimo, że ciało jest martwe i nie można przytulić się do tej osoby, ona ciągle żyje w nas, w naszych wspomnieniach i myślach.

Śmierć bliskiej osoby jest bardzo trudnym doświadczeniem. Warto oswajać dziecko z tym tematem na trochę mniejszych przykładach. Obserwacja natury (rośliny budzą się do życia i obumierają), sytuacje śmierci zwierzątek domowych.
Warto wesprzeć się na wspomnianej wcześniej literaturze bajkoterapeutycznej która może być pretekstem do poruszenia tego tematu (gdy nie pojawia się bezpośrednio w środowisku dziecka), wskazówką do łagodnego oswojenia dziecka z tematem straty i tego jak można o niej myśleć, co się przeżywa i co ułatwia trochę jej przeżycie.

Jak odpowiadać na takie słowa „Mamo, nie chce żebyś umierała. Obiecaj, że nie umrzesz…”
J.G: Trudno spełnić taką obietnicę… a jeszcze trudniej powiedzieć w takim momencie, że śmierć dotyka każdego z nas. Ja bym powiedziała „Zamierzam długo żyć. Dbam o siebie, jestem zdrowa i chcę mieć dużo okazji na zabawę z Tobą, rysowanie i fajne spędzanie czasu”.

Kiedy konieczna staje się wizyta u psychologa?
J.G: Na pewno nie w krótkim czasie od momentu śmierci, ponieważ trudno jest, ocenić co jest naturalną reakcją w sytuacji żałoby a co nie. To co powinno niepokoić to nie rodzaj reakcji, ale intensywność jej przeżywania.
W przypadku maluchów, jeśli dostrzegamy, że dziecko przez kilka miesięcy nieustannie zaprzecza śmierci, udaje że nic się nie stało, jeśli obwinia siebie za śmierć mimo wyjaśnień osób dorosłych, czuje się bezwartościowe, jeśli przestało się angażować w dotychczasowe zainteresowania, nieustannie doświadcza uczucia smutku. Niepokoić może nadmierna apatia, wycofanie,  lub rozdrażnienie, agresja, nieustająca złość na zmarłego lub rodzinę, gdy dziecko nie angażuje się w zabawę to jest to sygnał, aby skontaktować się ze specjalistą. Warto rozważyć taką decyzję także w przypadku, gdy nie mijają objawy somatyczne, o których wcześniej wspomniałam.

Jeśli temat dla nas jest bardzo trudny i naprawdę nie mamy siły, by rozmawiać z dzieckiem o śmierci bliskiej nam osoby, co możemy zrobić, by maluch nie poczuł się zagubiony i odtrącony?
J.G: Kiedy dziecku umiera bliska osoba, przeważnie jest to także bliska osoba dla pozostałych członków rodziny i żałoby doświadcza wówczas cała rodzina. Czasami ból po stracie współmałżonka jest tak dotkliwy, dorosły może doświadczać silnej długotrwałej depresji. Trudno mu poradzić sobie ze swoimi emocjami, wycofuje się, jest niedostępny emocjonalnie. Maluch  w konsekwencji czuje się odrzucony i osamotniony zarówno przez tego rodzica który odszedł, jak i tego, który został. Rodzic może mieć poczucie winy gdyż zaniedbuje opiekę nad dzieckiem. W takiej sytuacji należy realistycznie spojrzeń na własne możliwości i dać sobie przyzwolenie na doświadczanie żałoby, bycia przez jakiś czas w złej formie emocjonalnej. Pomoc, jaką rodzic może dać dziecku to także zgoda na to, by przez jakiś czas polegać na pomocy innych. Poszukać w rodzinie, wśród przyjaciół, czy w bliskim sąsiedzie kogoś, kto zadba o emocje dziecka, pomoże mu przejść przez pewien etap żałoby, dopóki rodzic nie upora się ze swoim bólem.

Dziecku należy szczerze opowiedzieć, że to są dla rodzica trudne chwile i nie może się dzieckiem zająć tak, jakby chciał. Trzeba zapewnić, ze nie jest to wina dziecka i że rodzic stara się teraz pomóc sobie i przez jakiś czas będzie smutny, ale że to minie i za jakiś czas rodzic znowu będzie mógł się w pełni zająć dzieckiem. Takie podejście rodzica pokazuje dziecku, że zarówno rodzic jak i ono samo, przeżywają bardzo trudne momenty, że mają prawo do odczuwania i okazywania bólu i smutku, co samo w sobie ma już terapeutyczne właściwości.

Rodzic chcąc uchronić dziecko przed zagrożeniem, może zaszczepić w nim lęk. Warto sobie uświadamiać takie sytuacje i jeśli trudno jest nam się z nimi uporać, warto aby rodzic skonsultował się z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą.


Joanna Giereło
Psycholog, terapeutka dzieci i młodzieży w Centrum Terapii DIALOG. Na co dzień prowadzi psychoterapię indywidualną oraz zajęcia psychoedukacyjne dla dzieci i młodzieży, diagnozę psychologiczną oraz poradnictwo i wsparcie psychologiczne dla rodziców.

 

 

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice. Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. MariAnah MariAnah

    Jest to trudny temat. Ja jako 8 letnie dziecko straciłam mamę. Wtedy jeszcze nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Tłumaczyłam sobie że mama wyjechała i za jakiś czas wróci… Zrozumiałam to dopiero będąc nastolatką. Do tej pory mi jej bardzo brakuje.

    • mama kasi mama kasi

      MariAnah, najważniejsze to się z tym pogodzić. to oczyszcza serce z negatywnych emocji i pozwala iść dalej…oczywiście pamiętając o ważnych osobach w życiu.

  2. Stylowa Stylowa

    Bardzo przydatny artykuł, bo temat odchodzenia jest naprawdę trudny. Jednym ze sposobów radzenia sobie z tym zjawiskiem w obliczu małych dzieci jest czytanie terapeutycznych bajek. Znam taką jedną: „Amelka i motyle” Pawła Księżyka dostępną na blogu bajki-pomagajki.blogujący.pl. Warto po nią sięgnąć w tej trudnej chwili.

  3. Stylowa Stylowa

    Temat odchodzenia jest bardzo trudny, a artykuł bardzo wartościowy… Postępując z małymi dziećmi warto użyć bajek terapeutycznych. Pomogą one zrozumieć dzieciom niełatwą kwestię odchodzenia. Polecam utwór utwór „Amelka i motyle” Pawła Księżyka z bajki-pomagajki.blogujacy.pl dostępny w książce Blogowe dbajki.

  4. kinia kinia

    hmm…to najgorsze co mamy w życiu – śmierć. i szczerze, odpowiedzi mnie zadziwły, instynktownie zadziałałabym inaczej….

  5. martadella martadella

    Bardzo pomocny artykul. Moj 6 letni syn ostatnio ( od smierci kota) czesto placze wieczorami i zapytany twierdzi ze sie boi…Kiedy pytam czego mowi ze nie moze powiedziec tego slowa…W koncu odpowiada ze boi sie smierci. Rozmawiam z nim zawsze i staram sie tlumaczyc ale faktycznie tez nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Po przeczytaniu artykulu upewnilam sie moje starania o uspokojenie syna ida w dobrym kierunku. Rozmowy, pocieszanie.Czasami razem placzemy . Syn czesto pyta czy ja umre..wtedy tez odpowiedzialam to co radzi pani psycholog. Wydaje mi sie ze jednak potrzebuje on wiecej czasu na przejscie przez ten etap myslenia o smierci. Mysle ze poszukam jakis ksiazek na ten temat skoro pojawilo sie ich tak wiele. Czy autorka artykulu zna jakies godne polecenia dla 6 latka?

  6. lLena lLena

    dziękuję za ten wywiad. bardzo nam pomógł, teraz już mogę to napisać, miesiąc temu nie byłam w stanie…pozdrawiam

  7. Kalyn Kalyn

    Thank you, I’ve recently been searching for info apparximotely this subject for a while and yours is the greatest I have discovered so far. However, what in regards to the bottom line? Are you positive concerning the source?

  8. Agnieszka Agnieszka

    Polecam książkę „Jesień liścia Jasia”. Bardzo ładnie mówi o przemijaniu.

Polecane tematy