Toksyczni dziadkowie, czyli na co nie możesz pozwolić

Relacja rodziców z dziadkami jest z założenia trudna. Stanowi papierek lakmusowy wszystkich rodzinnych problemów, ujawnia słabości charakteru, lęki i uprzedzenia. Teoretycznie wszyscy chcą dobrze, ale w praktyce bywa z tym różnie…

Młodzi rodzice często obawiają się postawić sprawy jasno, określając własne granice, a dziadkowie pod pretekstem spełniania swojej roli „w rozpieszczaniu dziecka” podważają autorytet rodziców. A dziecko siedzi i patrzy. I cierpi na tym najbardziej.

Co robić, gdy mamy do czynienia z toksycznymi dziadkami?

Dziadkowie mają obowiązek respektowania decyzji rodziców dziecka

Rodzice w świecie dziecka są najważniejsi. To oni są za nie odpowiedzialni, to na nich spoczywa obowiązek opieki i wychowywania. To rodzice, a nie dziadkowie powinni mieć decyzyjny głos.

Dlatego jeśli dziadkowie wiedzą, że rodzice nie pozwalają na oglądanie bajek dłużej niż przez godzinę dziennie, że słodycze można jeść tylko na deser, że po łóżku się nie skacze i że nie ma wakacji od mycia zębów, to nawet jeśli babcia czy dziadek mają odmienne zdanie, powinni uszanować decyzję rodzica. Niekoniecznie ze względu na własną córkę czy syna, ale dlatego, że kochają swojego wnuka i chcą dla niego jak najlepiej. Dziecko przecież siedzi, patrzy i rozumie dużo więcej niż nam dorosłym się wydaje.

Nie trzeba być bowiem psychologiem, by wiedzieć, że dziecko potrzebuje granic, nienaruszanych norm. Powinno wychowywać się w świecie, w którym dorośli współpracują ze sobą dla jego dobra.

toksyczni dziadkowie

Co natomiast się dzieje, gdy rodzic mówi „nie”, a babcia dodaje: „tak, u babci możesz”?

Konsekwencja jest prosta do przewidzenia: dziecko traci poczucie bezpieczeństwa. Pozornie jest zadowolone, bo może robić, co mu się podoba, zauważa, że zasady można dowolnie naginać do własnych chwilowych potrzeb, tak naprawdę jednak uczy się: „że dziadek/rodzic jest słabszy od niego”, bo wystarczy pomarudzić lub zrobić maślane oczy, by uzyskać oczekiwany efekt.

Gdy rodzic mówi jedno, a dziadek drugie, z czasem dziecko przestaje słuchać kogokolwiek. Nie wiedząc, kto ma rację, robi po swojemu. Ma mętlik w głowie. Długo nie trzeba czekać na kolejne konsekwencje: złe zachowanie, nieposłuszeństwo, agresję. Dziecko, które nie czuje się bezpiecznie, nie ma wyznaczonych norm, nie widzi, że osoba starsza umie mądrze o nie zadbać, gubi się, staje się uparte i nie szanuje zdania innych. Maluch nie jest bowiem gotowy, by decydować o sobie w pełnym zakresie, pozostawiony sam sobie w tym temacie, jest po prostu nieszczęśliwy.  Z czasem, jak wskazują na to psychologowie, dzieci pozbawione granic, trafiają do gabinetów z różnymi problemami – lękami, brakiem pewności siebie, niską samooceną.

Tylko nie mów mamie. To będzie nasza tajemnica

Co można obserwować w sytuacji, gdy rodzina przebywa w komplecie, rodzice mówią „nie”, a dziadkowie „tak” i dziecko samo wybiera, co zrobić? Np. postępuje tak, jak chce babcia a nie mama? Tu też odpowiedź jest prosta.

Dziecko otrzymuje komunikat: rodziców nie trzeba słuchać. Ustalone przez nich zasady można łamać. Podobnie wygląda to w sytuacji, gdy dzieci przebywają same z dziadkami, a ci pozwalają wnukom na wszystko, dodając szeptem: „tylko nie mów tacie…”. Efekt jest ten sam – dzieci uczą się, że można oszukiwać, kłamać, że nie trzeba trzymać się ustalonych zasad. I co gorsza te lekcje odbierają od własnych dziadków!

Podobnie dzieje się w sytuacji, gdy „przedsiębiorcza” babcia kłamie przed kasą, że dziecko ma pięć lat, a nie sześć, żeby nie płacić za bilet wstępu. Dziecko patrzy i uczy się. Zaczyna rozumować – nie trzeba mówić prawdy, można oszukiwać, by uzyskać oczekiwany efekt.

Nic dziwnego, że po odebraniu takich lekcji, gdy dzieci wracają do domu od dziadków potrzeba czasu, by znowu zaczęły respektować zasady. Rodzice muszą się nierzadko nieźle natrudzić, by usunąć negatywne skutki tej sytuacji. Rodzi się wtedy naturalne pytanie – czy naprawdę jako rodzic muszę ponosić takie koszty? Gdzie w tym wszystkim dobro dziecka?

Pamiętaj, że dziadkowie nie muszą podważać autorytetu wprost, wystarczą złośliwości, czyli przykre komentarze: „no skoro mamusia nie pozwala” wypowiedziane w odpowiednim tonie, który ma sugerować dziecku, że zostało skrzywdzone i że „mamusia” postępuje niewłaściwie. I że lepiej słuchać babci…

Gdy dziadkowie starają się przekupić dziecko…

Rywalizacja o dziecko podejmowana szczególnie przez babcie, w mniejszym stopniu przez dziadków to klasyczny przykład problemu pojawiającego się na linii rodzice-dziadkowie. Babcia, zwłaszcza ta przebywająca na emeryturze, mająca sporo wolnego czasu, z poczuciem misji „wychowywania, a raczej rozpieszczania wnuka” może zrobić naprawdę wiele, żeby zwiększyć swoje wpływy. Jedną z najczęściej podejmowanych prób w tym zakresie jest przekupstwo, na które decydują się dziadkowie „zazdrośnicy” pragnący, by ich wnuki kochały ich bardziej niż własnych rodziców…

Rodzice nie chcą kupić tabletu dziecku?  To kupi babcia. Maluch ma obiecany zakup zegarka, gdy nauczy się odczytywać godziny  (dodatkowy efekt motywacyjny), dziadek kupuje zegarek wcześniej, no bo kosztuje grosze, a jego wnuk będzie miał wszystko, czego chce. Tata jest pacyfistą i nie chce, żeby jego syn bawił się zabawkowymi karabinami? Dziadek ma odmienne zdanie na ten temat i wręcza zestaw pistoletów na urodziny. Rodzice pozwalają dzieciom jeść słodycze raz w tygodniu? U dziadków zasady te nie obowiązują. Przykładów można by mnożyć…

Co może zrobić w tej sytuacji rodzic? Jeśli rozmowy nie przynoszą skutku, może w obecności babci czy dziadka (lub po ich wyjściu) odebrać dziecku prezent i powiedzieć, że się na niego nie zgadza. Najprawdopodobniej dziecko będzie protestować, co jest w tej sytuacji naturalne, jednak dla dobra sprawy warto wytrwać w swojej decyzji. Dziadkowie zmuszeni się temu przyglądać, najprawdopodobniej następnym razem zastanowią się dwa razy nad wyborem prezentu dla dziecka. O ile rzecz jasna zależy im na jego dobru…

Wpajanie własnego systemu wartości

Rodzice nie są religijni, natomiast dziadkowie co tydzień są w kościele i mimo licznych próśb, pod  nieobecność mamy i taty opowiadają dziecku o Bogu. Gdyby tego było jeszcze mało, w dobrej wierze (!) starszą dziecko, że jeśli mamusia nie zacznie chodzić do kościoła, pójdzie do piekła. Nie trzeba dodawać, w jaki sposób zareaguje na taką uwagę dziecko i jak bardzo do jego świadomości to trafi.

Oczywiście powyższe zachowania są niedopuszczalne. Jeśli rozmowy na ten temat nie przynoszą oczekiwanych efektów, należy zrobić wszystko, by uniemożliwić dziadkom indoktrynację. Może być to trudne, jeśli mieszka się z nimi pod jednym dachem lub jest się uzależnionym od nich w jakikolwiek sposób. Z tego powodu należy dążyć do pełnej niezależności finansowej i dotyczącej opieki nad dzieckiem.

Manipulacje

„Nie tak Cię wychowywaliśmy” – powiedziane obrażonym tonem, gdy dorosła córka czy syn nie zgadza się na naruszanie dóbr rodzinnych przez dziadków lub w innym tonie: „mam już swoje lata, nie wiadomo ile jeszcze pożyję…a Ty tak się zachowujesz” – gdy rodzice starają się nauczyć dziecko respektowania u dziadków zasad ustalonych w domu lub „my tak rzadko je widujemy, skąd mamy wiedzieć, jakie macie zasady”, „jestem stara i nikomu niepotrzebna”.

Wszystkie te komentarze to klasyczny przykład agresji biernej, formy manipulacji, czasami podejmowane świadomie, innym razem nieświadomie. Bardzo ważne, by im nie ulegać, reagując stanowczo i bez zbędnych emocji. Im szybciej rodzic odetnie się od tego typu gierek, tym lepiej dla całej rodziny.

Dziecko to dobro najważniejsze

Rodzicu, Twoje dziecko jest najcenniejsze. Chroń je. Nie pozwól na to, by chłonęło jak gąbka negatywne wzorce. Nie możesz się godzić na to, by stało się obiektem manipulacji. Psychologowie mają bowiem pewność, jeśli mimo rozmów, dziadkowie nie są w stanie się zmienić, nadal podważają autorytet rodzica, nie należy zostawiać dzieci samych w ich obecności. Jeśli podobnie zachowują się przy Was, rodzicach, należy rozważyć maksymalne ograniczenie z nimi kontaktów.

Wielu młodym rodzicom brakuje odwagi, by sprzeciwić się złym praktykom. Najczęściej decydują się na zagryzienie ust, przemilczenie i przetrwanie. W dłuższej perspektywie czasowej to jednak nie najlepszy pomysł. Bo choć dziadkowie są dla wnuków bardzo ważni, mogą im zaoferować naprawdę wiele, to relacja na tej linii nie może być budowana zbyt dużym kosztem. A jest nim niewątpliwie podważanie autorytetu rodziców i nastawianie dzieci przeciwko nim. Na to nigdy nie można się godzić.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Barbara Barbara

    gdyby tylko moi teście zechcieli przeczytać…

  2. Anka Anka

    Jakbym czytała o swoich rodzicach…ech

  3. Sylwia s. Sylwia s.

    Brawo za ten tekst! Miałam identyczna sytuację z tesciami…byly ciągle awantury przy dziecku i kłótnie. dochodzilo do tego ,ze córka dostawala histerii na moj widok i krzyczala nie chce Cię, idz sobie…nie wiem czy coś moze zabolec bardziej …ostatnio nawet tesciowa stwierdziła ze to przez nas dziecko jest znerwicowane, mimo ze tylko w jej obecności robi sie placzliwa..gdy zaszlam w druga ciążę powiedzialam ze nigdy wiecej nie zostawię dzieci pod ich opieka i się wyprowadzilam…doprowadzanie corki do „ładu”zajęło mi prawie rok…teraz jestem z niej mega dumna, nawet rodzina mowi, ze jakby nie to dziecko co było. Kocham swoje dzieci nad życie i nie dam ich wiecej skrzywdzić…