Siateczka do karmienia

komentarzy: 4

Rozszerzanie diety u dziecka jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza, gdy mały buntownik oponuje przed podaniem czegoś innego niż mleko. Z łyżeczką idzie różnie, jedne dzieci są zachwycone nowymi smakami, inne protestują, plując wkoło kolejną papką. A gdy przychodzi czas na większe kawałki czy grudki, maluszki albo się krztuszą, albo kategorycznie odmawiają przyjęcia pokarmu. Wtedy z pomocą mogą przyjść siateczki do karmienia…
Na jednym z portali znalazłam forum, gdzie mamy wychwalały pod niebiosa siateczki do karmienia. Opisywały swoje doświadczenia, dzieląc się informacją, jak to ich dzieci zajadają całe cząstki owoców i warzyw w magicznej siateczce. Postanowiłam też spróbować. Mój wybór padł na siateczkę do podawania pokarmu Canpol, taka była dostępna w pobliskim sklepie.

Próba z jabłkiem

Według producenta, siateczka służy do podawania owoców, warzyw, ciastek i sera i jest zalecana od 5 miesiąca życia. Mój synek właśnie był na etapie 6 – 7 miesiąca, więc zaczęliśmy od dokładnego umycia siateczki wraz z jej wszystkimi elementami (gdy siateczka wydaje się za sztywna, można ją również wyparzyć). Na pierwszy ogień poszło surowe jabłko. To nie był dobry pomysł. Jego jedzenie szło dość opornie…Synkowi właśnie zaczęły wychodzić ząbki i twarde jabłuszko nijak nie dało rady wydostać się z siateczki. Skończyło się na delikatnym „ciomkaniu” i porzuceniu smakowego gryzaka w kąt.

Podejście numer dwa – gotowana marchewka

Następna w kolejce ustawiła się gotowana marchewka. I to był strzał w dziesiątkę! Jakie było moje zdziwienie, gdy moje dziecko zrozumiało, że z owego gryzaka wydobywa się jedzonko. Rozpoczęło się wielkie gryzienie i mlaskanie, a każda próba odebrania siateczki kończyła się głośnym buntem. Gdy po marchewce w siateczce pozostało tylko wspomnienie, ja… miałam masę sprzątania. Część warzywa wylądowała na śliniaku i rączkach synka, część na krzesełku, co nie stanowiło jednak dla mnie problemu, bo radość z samodzielnego jedzenia małego człowieka przysłania wszelkie niedogodności. Od tej pory siateczka na stałe zagościła w porach karmienia. Nigdy nie zauważyłam, by mały się krztusił podczas jej użytkowania, a dodatkowo produkt służył nam jako gryzak.

Problem numer jeden – czyszczenie

Czyszczenie siateczki to nie lada wyzwanie. Jabłko czy pomarańczę wystarczyło umyć pod bieżącą wodą, ale banan stanowił już większe problemy i trzeba było użyć szczoteczki.
Do zestawu producent dołączył zapasową siatkę, co bardzo ułatwiało życie, gdy jedna była jeszcze mokra, mogliśmy użyć drugiej.

Problem numer dwa – brudzenie

Producent sugeruje, że siateczka doskonale sprawdza się w podróży czy na spacerze.  Nie wyobrażam sobie jednak, by używać jej w takich sytuacjach. Wystarczyłoby dać synkowi brzoskwinię w siateczce podczas jazdy autem czy na spacerze, by efektem było pobrudzone ubranko, fotelik samochodowy (w aucie) czy wózek (podczas spaceru).

Inne możliwości

Na siateczkę Canpol należy przeznaczyć od 13 do 17 złotych.
Na rynku dostępne są także siateczki do pokarmów firmy Nuby (koszt 17-22 złotych) oraz Baby Safe Feeder GRYZACZEK, który również służy do karmienia cena od 25 -38 złotych, a także   firmy Sassy cena 21-26złotych.

Zalety produktu

  • zabezpiecza przed zadławieniem
  • pozwala na samodzielne jedzenie dziecku
  • może pełnić rolę gryzaka w trakcie ząbkowania
  • aby uśmierzyć ból podczas ząbkowania, można dziecku włożyć w siateczkę kostki lodu
  • pomaga w rozszerzaniu diety u maluszka
  • uczy dziecko samodzielnego gryzienia
  • sprawia, ze pokarm dla dziecka staje się atrakcyjny

Wady produktu

  • trudny do utrzymania w czystości zwłaszcza po bananie
  • produkt polecany od 5 miesiąca życia jednak jej utrzymanie w tak małej rączce może sprawiać problem
  • po kilku użyciach siateczka barwi się od owoców i wygląda mało estetycznie

Czy warto kupić siateczkę i który wybrać model? Na to pytanie każda mama musi odpowiedzieć sobie sama. Nikt tak dobrze nie zna potrzeb dziecka jak najbliższa maluchowi osoba. Dla jednych siateczka jest zbędnym gadżetem przysparzającym wiele sprzątania, dla innych daje poczucie bezpieczeństwa i uczy samodzielności podczas podawania dziecku większych cząstek pokarmu.

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  1. Agusia

    Do tej pory nie wiedziałam że jest coś takiego jak siateczki do jedzenia dla dzieci :) Myślę , że (jak zostało wspomniane w artykule) może to być dobry wstęp do rozpoczęcia samodzielnego jedzenia przez dziecko. Szkoda tylko, że trudno się myję po niektórych rzeczach ale wiadomo wszystko ma wady i zalety, ale jak ma więcej zalety to myślę że znajdą się mamy które uznają że warto to wypróbować:)

  2. Magda

    nie „pomarancz”, tylko pomarańcza! podobnie jak „winogrona” a NIE winogron!

  3. Elka

    Zastanawiałam się swojego czasu czy nie kupić takiej siateczki. Jednak odpuściłam. Dzieci szybko łapią o co chodzi, a my rodzice, często jesteśmy przewrażliwieni i zbyt wszystko ułatwiamy. W końcu za naszych czasów nie było czegoś takiego ;)

  4. Sara

    witam Panią czy ma Pani jakiś sposób żeby 7 miesięczne niemowlę zaczęło cokolwiek jeść porucz piersi??

    Odkąd moja córka skończyła 6 miesięcy ( była karmiona tylko piersią) zaczęłam podawać jej kleik ryżowy, potem kaszkę, potem jabłuszko gotowane, marchewkę, marchewkę z ziemniaczkiem raz nawet deserek gotowy jabłuszko z bananem i NIC!
    sukcesem jest jak podam jej „3” łyżeczki” z czego połowa ląduje na śliniaku lub jej buzi. ONA nie pozwala wsunąć sobie łyżeczki do buźki. ma wstręt nawet jak jej palca samego tam wsadzam, czy smoczka, czy butelkę jak cokolwiek dotknie jej buzi czego ona sama nie wsadza sobie to jest wyraz oburzenia na jej twarzy. Dziś pobiła wszystko- rozpłakała się na widok łyżeczki.. Ręce mi opadają… powoli zaczynam płakać razem z nią.

    Dodam ze nie zmuszam jej do jedzenia na silę NIC nie wpycham do buźki, nie zatykam noska ( bo i takie rady słyszałam) próbuj,ę codziennie z 3 łyżeczkami dopóki młoda nie straci zupełnie cierpliwości. Pora karmienia jest stała ok 14-15 godziny staram jej się podać ten „obiadek” Pediatra powiedziała ze ona nie umie używać języka do połykania… i stąd się krztusi i denerwuje.. więc podawałam jej mleko na łyżeczce żeby się nauczyła,… pół mleka wypluła . tak rozwija się wręcz wzorowo. waga w normie, jest żywym dzieckiem z ” charakterkiem” i tylko ten problem z jedzeniem…. Błagam o pomoc rady… juz robiłam kilka dni przerwy… i nadal problem trwa..

Ankieta

Czy jesteś pracującą zawodowo mamą?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
Przeczytaj poprzedni wpis:
skoczek 2
Tiny Love Skoczek – zabawka do raczkowania

Zabawkę warto kupić. Doskonale sprawdza się jako grzechotka, prosty gryzak masujący dziąsła, czy po prostu jako forma rozrywki. Nie nadaje...

Zamknij