Rodzice kontra dziadkowie

komentarzy: 13

Ciąża i narodziny dziecka to ogromne przeżycie. Nie tylko dla nas – Rodziców. Niejednokrotnie jest to również jeden z najważniejszych dni w życiu Dziadków. Do tej pory tylko rodziców, od dziś – Dziadków. Nasi rodzice przeżywają również. Nie tylko sam poród, ale i całą ciążę. Mamy przeżywają poród własnej córki, ojcowie fakt, że ich Mała Królewna właśnie staje się Mamą, rodzice Ojca, że ich syn właśnie staje się Głową Rodziny. Można by wyliczać niemalże bez końca.

Często zapominamy jak ważny jest to czas również dla nich. To oni prowadzili nas przez życie, aby teraz, w tym momencie oddać sztafetę wychowania. No właśnie, CZY oddają? Bo przecież równie wielu jest Dziadków, którzy z taką zmianą pogodzić się nie są w stanie. Wówczas dla Młodych Rodziców rozpoczyna się łańcuch nieszczęść i konfliktów. Nadgorliwa Mamusia czy Teściowa sypiąca „złotymi radami” jak z rękawa, poprawiająca i korygująca na każdym kroku, Tatusiowie i Teściowie, którzy lepiej wiedzą, jaką rolę w życiu rodziny powinien pełnić mężczyzna…

I tak będąc na tej karuzeli, nie wiemy jak nasi rodzice i teściowie zachowają się w chwili przyjścia na świat naszego dziecka. Można się jednak przygotować, aby prawdopodobieństwo wystąpienia konfliktu zminimalizować, a może nawet wyeliminować.

Po pierwsze – empatia i zrozumienie dla obu stron

Tak jak oczekujemy od naszych rodziców, że w nowej roli pozwolą nam się wykazać, popełnić własne błędy i móc je samodzielnie naprawić, tak spróbujmy dać się im wykazać w ich nowej roli.

Do tej pory byli rodzicami, od teraz stają się również dziadkami. Są szkoły rodzenia przygotowujące nas do nowej życiowej roli, są wszelkiego typu poradniki, czasopisma, poradnie, które również służą pomocą i radą. Nie ma jednak nigdzie szkół czy poradni kształcących przyszłych dziadków. Tej roli muszą nauczyć się sami, bez niczyjej pomocy. Może zatem spróbujmy pomóc im stać się SuperDziadkiem i SuperBabcią. Przecież zasługują na to by być tymi Super.

Spróbujmy już na etapie ciąży poznać, jakimi chcieliby być dziadkami – aktywnie uczestniczącymi w życiu Waszego dziecka, czy „z doskoku”? Czy chcą, aby ich rola ograniczyła się do rozpieszczania i zabierania na spacer raz na jakiś czas, a może chcą być częścią życia dziecka?

Niezależnie od odpowiedzi powinniśmy ją uszanować. Jeśli jest zbieżna z naszymi wyobrażeniami, to świetnie. Jeśli jednak nie, to zacznijmy zastanawiać się, jak pogodzić oba wyobrażenia. Łatwo jest postawić mur i powiedzieć „Będzie po naszemu. Koniec i kropka”. I pewnie dziadkowie dostosują się do takiej sytuacji. Jednak warto też postarać się, aby umożliwić im czerpanie szczęścia z ich nowej roli. Może się bowiem okazać za kilka lub kilkanaście miesięcy, że ich „ingerencja” czy wyjście z własną inicjatywą z ich strony będą nam potrzebne, a oni wówczas starym zwyczajem pozostaną po drugiej stronie wybudowanego przez nas muru.

Gorzej sprawa się ma, jeśli już na etapie ciąży nasi rodzice i teściowie osaczają nas, zalewają mądrościami, radami, określają, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy nosić, jeść, kupować czy dobierać do pokoju dziecięcego. Wówczas nietrudno się domyśleć, że po porodzie kłopoty się zmultiplikują. Dlatego też Matka Natura dała nam kilka miesięcy na przygotowanie się. Spróbujmy zastanowić się, dlaczego tak bardzo zasypywani jesteśmy radami i mądrościami. Może przyszli Dziadkowie chcą być włączeni w przygotowania, a będąc wg nich niedoinformowanymi sami się narzucają. Może myślą, że Wy zbyt późno zaczynacie się przygotowywać. Na pewno też pod wpływem narodzin Wnuka czy Wnuczki przyszli dziadkowie zajrzeli do niejednego sklepu i podobnie jak przyszli Rodzice – dostali oczopląsu na widok tych wszystkich rzeczy i udogodnień. Dla nas jest to naturalne, nasi znajomi ich używają, zalewają nas reklamy w poradnikach. Tymczasem dla Dziadków jest to zupełna nowość. Oni mieli problem z dostaniem mleka modyfikowanego na kartki w 1 – 2 aptekach w mieście, a my możemy wybrać 1 smoczek spośród kilkudziesięciu, z podziałem na profil, miękkość, materiał, cenę, kolor itp… Przyznacie, że to spora różnica. Dlatego spróbujcie rozmawiać z nimi o przygotowaniach, o wyborach, argumentować, dlaczego Wasz wybór jest słuszny i dlaczego jesteście przekonani, że pokój maluszka powinien wyglądać i posiadać właśnie takie elementy, a nie inne. Może dla tego „typu” Dziadków takie wtajemniczanie w przygotowania wystarczy i odpuszczą.

Niestety jest i grupa Rodziców i Teściów, którzy od początku we wszystkim chcą mieć ostatnie słowo, nie przyjmują Waszych argumentów, a sugestie jakoby dali Wam szansę wykazać się samodzielnością puszczają mimo uszu. Co wtedy? Rzecz się ma najciężej i nikomu jej nie życzę. Tu nie ma łatwego, jednoznacznego rozwiązania i być może to jest właśnie ten przypadek, kiedy należy powiedzieć stanowcze „Nie. Koniec i kropka.” I przynajmniej częściowo wybudować wspomniany mur. Jest to najgorsza z opcji, ale jeśli nie ukrócimy takiego rodzaju ingerencji, wręcz inwigilacji i usuwania nas z roli Rodziców, a stawiania siebie jako Jedynego i Właściwego Opiekuna i wyznacznika Dobra i Zła, możemy po rozwiązaniu spodziewać się już tylko katastrofy… Tu nie polecam szukania zrozumienia, ani podejmowania kolejnych prób wypracowywania kompromisów. Jeśli wykorzystaliście już wspomniane sposoby i te zawiodły, znaczy, że trzeba podjąć drastyczne środki. W takim przypadku pamiętajcie o tym, że to WY jesteście rodzicami i to WASZ moment na popełnianie własnych błędów wychowawczych i przed Wami trud ich naprawiania.

Oczywiście to nie jest tak, że to Wy jako przyszli rodzice macie za zadanie ułatwić przyszłym Dziadkom kontakty z Wami. Oni również winni się „wysilić” nieco, aby „zasłużyć” na miano Dziadków. Sam fakt, że są Waszymi rodzicami jedynie w sensie biologicznym nie nadaje im status dziadków. Zatem nie wymagajmy despotycznie, ale oczekujmy zainteresowania przebiegiem ciąży, stanem zdrowia zarówno dziecka jak i Mamy, rozmów o przygotowaniach, planach, zamiarach zarówno tych formalnych, jak i życiowych, może pofantazjowania o przyszłości dziecka (wszystko zależnie od stosunków rodzinnych, poczucia humoru, otwartości, zażyłości itp.).

Aspekt ekonomiczny celowo jedynie uwzględnię w podstawowy sposób, gdyż jest to sprawa na tyle indywidualna, że nie ma możliwości podzielenia tematu pod względem sytuacji finansowej choćby na 10 podpunktów, nie mówiąc już o 3 czy 4. Nie mniej jest on istotnym czynnikiem. Wielu bowiem młodych rodziców oczekuje od swoich rodziców nie tylko pomocy duchowej, ale również materialnej. Oczywista jest, że dziadkowie powinni kupić przyszłemu wnukowi czy wnuczce to i owo. Tymczasem wcale tak nie jest.

Zakup wózka czy mebelków niekoniecznie leży w gestii Dziadków. I choć utarło się, że wózek winni kupić dziadkowie, to jednak dziś niezależność młodych małżeństw i mnogi wybór modeli tego zadania nie ułatwia. Jeśli zatem mamy jakieś oczekiwania wobec przyszłych dziadków, warto najpierw wybadać, czy są oni chętni na choćby częściowe sponsorowanie wyprawki naszego dziecka.

Inaczej rzecz się ma jeśli w jakiejś części jesteśmy zależni finansowo od rodziców czy teściów, czy to będąc na ich utrzymaniu, czy to mieszkając wspólnie, czy to mając inne zależności. Wówczas, jeśli rodzice reprezentują autorytatywny typ, możemy spodziewać się, że będą wpływali na nasze decyzje, być może nawet zaopatrywali w wybrane przez siebie przedmioty, nie bacząc na nasze wybory, upodobania, czy przekonania. Jest to jedna z najtrudniejszych sytuacji, na którą złotej rady nie mam. I chyba nikt mieć nie będzie. Taki układ należy rozpracować samemu, we własnych czterech ścianach. Ja mogę tylko życzyć powodzenia i trzymać kciuki za szacunek przy ustalaniu wspólnych zasad.

Po drugie – jasne określenie granic i zasad, czyli wypracujmy wspólny front

Świeżo upieczeni rodzice żądają czasem od dziadków rzeczy niemożliwych. Żeby opiekowali się wnukami, ale nie ingerowali, żeby byli gotowi do pomocy, ale się nie narzucali, żeby służyli doświadczeniem, ale nie zasypywali radami. Żeby akceptowali i respektowali ustalone zasady i metody, , byli zaangażowani, zadowoleni i na każde wezwanie. Do tego jeszcze, aby nie przekraczali granic prywatności, nie ograniczali potrzeb. Takie podejście, nieco instrumentalne wobec dziadków stawia nas w roli strażnika, który jasno określa dni i pory „widzeń”. Nie jest to społecznie ani rodzinnie dobre podejście.  Poniżej kilka rad, zarówno dla dziadków, jak i rodziców, które w kompaktowy sposób pokierują drogą budowania relacji Rodzic-Dziadek i Dziadek-Rodzic.

Rady dla rodziców

  • To na Was spoczywa obowiązek wychowania potomka, którego się spodziewacie i to Wy zawsze będziecie ostatecznie ustalać metodę wychowawczą i środki, którymi będziecie się posługiwać.
  • Nie zarządzajcie czasem Waszych rodziców. Oni mają swoje życie, swoje pasje i plany. Angażujcie ich zgodnie z ich wolą i możliwościami.
  • Omawiajcie z dziadkami priorytety. Wyjaśniajcie pojawiające się różnice zdań i poglądów. Mówcie co jest dla Was ważne. Rozmawiajcie.
  • Unikajcie porównań. Wasza rola, możliwości, predyspozycje, również czas są inne niż ich za ich czasów. Porównywanie kto robi coś lepiej, szybciej, skuteczniej, kto bardziej kocha rodzi tylko konflikty, a tych przecież nie chcemy.
  • Doceniajcie trud, zaangażowanie i oddanie dziadków. Decydując się na spędzanie czasu z Waszym dzieckiem, dają mu bardzo dużo z siebie. Robią to oczywiście chętnie, ale mimo to, spróbujcie im to jakoś wynagrodzić. Może piękne zdjęcie z parku w ładnej ramce, ozdobionej przez dziecko? Poczują się wówczas ważni, szanowani, doceniani i kochani przez Was i Wasze dziecko.

Rady dla dziadków

  • Korygujcie własne wyobrażenia. Dowiedzcie się, jak młodzi rodzice widzą Waszą rolę w życiu i rozwoju ich dziecka. Skonfrontujcie to z własnymi wyobrażeniami. Podzielcie się refleksjami, ale uszanujcie ich wybór i prawo do własnego decydowania o ich dziecku.
  • Wspólnie z przyszłymi rodzicami ustalcie zasady. Uszanujcie ich oczekiwania. Odwołajcie się do własnych doświadczeń, przemyśleń, być może wspomnień sprzed tych kilkadziesiąt lat, kiedy to sami oczekiwaliście dziecka. Zaproponujcie własne podpunkty. Wypracujcie kompromis, ale nie za wszelką cenę.
  • Pamiętajcie, że nie musicie być od wszystkiego i na pełen etat. Nie zgadzajcie się na zobowiązania, których nie chcecie podjąć. Mówcie o tym otwarcie. Pamiętajcie, że macie własne życie. Nie zaniedbujcie go.
  • Komunikujcie się szczerze, otwarcie i bezpośrednio. Nie czekajcie na odpowiedni moment, dusząc w sobie wątpliwość czy żal. Wyjaśniajcie nieporozumienia na bieżąco. Rozmowa nie zawsze będzie łatwa. Jeśli jednak przeprowadzicie ją z taktem i opanowaniem – dojdziecie do porozumienia.
  • Uznajcie kompetencje rodziców. To ich dziecko i to oni będą ustalać zasady. To oni są za to dziecko odpowiedzialni. Wy swoją rolę jako rodzice już wypełniliście. Teraz kolej na nich.
  • Nigdy nie łamcie zasad ustalonych przez rodziców. Nie krytykujcie ich i nie mówcie o nich źle w obecności dzieci. Możecie mieć inne zdanie, ale wówczas rozmawiajcie z rodzicami, a nie wprowadzajcie zmian na własną rękę.
  • Doceńcie swoją rolę. To wy, dzięki doświadczeniu, wieku i licznym przeżyciom stanowicie dla dziecka skarbnicę anegdot, historii rodzinnych. Możecie powspominać i opowiedzieć wnukom o ich rodzicach z czasów, kiedy sami byli dziećmi. To wy poświęcając wnukom czas, dajecie im spokój, własną cierpliwość, których często brakuje zabieganym rodzicom. To Wy zarażacie humorem, pokazujecie nieznane im zabawy z czasów, kiedy o ich rodzicach nawet ptaki nie ćwierkały. To dzięki Wam dzieci mają szansę odkryć świat dotąd nie poznany nawet przez Wasze dzieci. Dając im to wszystko – dacie im miłość, której Wasze wnuki potrzebują najbardziej.

Po trzecie – jeśli nie chcemy być osaczeni – sami nie osaczajmy. Błędy Rodziców i Dziadków

Stając w pozycji osoby oczekującej usług i wypełniania woli, traktujemy dziadków niesprawiedliwie i przedmiotowo. A na to oni nie zasługują. Co więcej, mogą w pewnym momencie odsunąć się od nas i nie chcieć wkraczać w nasz świat. To z kolei dość ryzykowne, bo może przyjść taki moment, że np. dziecko się rozchoruje ciężko, my być może również i zostaniemy sami, bez jakiejkolwiek pomocy. Wtedy to będziemy liczyć na to, że rodzice czy teściowie po pracy wpadną do nas na chwilę, pomogą, ugotują czy przywiozą coś gotowego, zajmą się chwilę dzieckiem, abyśmy my mogli odpocząć, czy się wykąpać. A oni nic. Zadzwonią, dowiedzą się, że u nas źle, powspółczują. I tyle. Będziemy chcieli, żeby nam pomogli, a oni tego nie zaproponują. I będzie to niestety tylko i wyłącznie nasza wina. Naturalnie możemy o pomoc poprosić, ale któż z nas w takiej sytuacji nie uniesie się honorem i urażoną dumą?

Ja sama widząc jak energiczne mam dziecko i wiedząc, że z dnia na dzień będę przez drugą ciążę słabsza, a nie silniejsza, zawczasu poprosiłam teściów i mamę, aby pomogli w ostatnich dniach przed porodem przy córce. Zgodzili się z ochotą, a że poprosiłam ze znacznym wyprzedzeniem – mieli czas na przygotowanie się i ustalenie „grafiku dyżurów” w opiece nad nami. Jednak znając moją niezależność , nie zaproponowali tego sami. To ja ich poprosiłam i zapytałam, czy by pomogli. Zgodzili się bardzo chętnie i widać było podczas tych dyżurów, że sprawia im ta pomoc ogromną przyjemność. Nie tylko dlatego, że mogą cały dzień spędzić z wnuczką. Ale też dlatego, że czuli się docenieni, ważni, a ich niezależność uszanowana.

Na koniec krótkie podsumowanie najczęściej popełnianych błędów, zarówno przez rodziców jak i dziadków.

Błędy Rodziców

  • Oczekiwanie pełnej gotowości i dyspozycyjności ze strony dziadków;
  • Niesłuchanie i pomniejszanie znaczenia rad;
  • Brak zrozumienia dla emocji, jakie towarzyszą dziadkom;
  • Brak jasnej komunikacji z dziadkami i mówienia jasno o oczekiwaniach;
  • Godzenie się na zależność finansową (wyjąwszy sytuacje, kiedy nie da się jej uniknąć), a tym samym na podporządkowanie się dziadkom;
  • Unikanie konfliktów dla „świętego spokoju”;
  • Zakładanie z góry złej woli starszego pokolenia.

Błędy Dziadków

  • Trudność w zaakceptowaniu nowej roli i udawanie, że nic się nie zmieniło;
  • Niesłuchanie młodych rodziców, brak taktu, delikatności, zasypywanie radami, niedocenianie ich trudu, bagatelizowanie problemów;
  • Rywalizacja o względy u dziecka;
  • Brak pomocy lub niewłaściwa pomoc;
  • Obniżanie pozycji i wartości rodzica w obecności dziecka;
  • Zakładanie, że pewne sprawy są oczywiste lub banalne.

Niniejszy artykuł nie jest i nie miał być idealnym poradnikiem krok po kroku „Jak wychować sobie dziadków” ani żadnym w tym stylu. Nie znajdziecie tutaj recepty na szczęście w rodzinie, na brak konfliktów i sposobów na idealne porozumienie. Znajdziecie jednak kilka wskazówek, jaką sytuację możecie napotkać, jakie typy ludzi mogą „wyjść” z Was lub waszych rodziców i teściów i jak w ideale można spróbować działać. Czy się uda? To już zależy wyłącznie od Was i Waszych współrozmówców.

Najistotniejsze dla mnie w tym artykule było pobudzenie nim do refleksji nad rolą dziadków w życiu naszym i naszych dzieci. Nad istotą ROZMOWY, która według mnie jest kluczem w każdej relacji międzyludzkiej. Chciałam też zwrócić uwagę na szumnie brzmiący, ale często pomijany w „walce” o wnuka – szacunek. Szacunek zarówno do człowieka jak i jego uczuć. Szacunek obustronny, połączony z empatią. Szacunek do innych, ale i do siebie samego, do swoich przekonań i wyborów.

Idąc za dwoma maksymami, że „Szczęśliwi rodzice, to szczęśliwe dziecko” i „Rodzice są od wychowywania, a Dziadkowie od rozpieszczania” trzymam kciuki za sukces i życzę harmonijnego połączenia obu jakże złotych myśli…

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję bezstresowego wychowywania, bo jego efekty widziałam i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  1. Paula

    Świetny tekst i mnóstwo cennych praktycznych wskazówek, poczułam ulgę, że nie tylko ja mam tak nadgorliwą mamusię ale jest to zjawisko powszechne.

  2. Dorota Dorota

    Najważniejszy jest chyba szacunek w kontaktach. Bez niego nie ma w ogóle o czym rozmawiać. Niestety często obie strony się nie szanują i wtedy, po urodzeniu dziecka wychodzi to jak na dłoni…

  3. Ewa

    „Oczywiście to nie jest tak, że to Wy jako przyszli rodzice macie za zadanie ułatwić przyszłym Dziadkom kontakty z Wami. Oni również winni się „wysilić” nieco, aby „zasłużyć” na miano Dziadków. Sam fakt, że są Waszymi rodzicami jedynie w sensie biologicznym nie nadaje im status dziadków.”
    Bardzo podoba mi się szczególnie ten fragment artykułu… Dziadkowie powinni angażować się w życie wnuka chociażby w takim stopniu by wiedzieć na jakim obecnie jest ono etapie (np. co je, ile śpi, czy jest jeszcze karmione piersią)… A są dumni bo „są” dziadkami i koniec, odwiedzają wnuczkę raz w miesiącu i jeszcze zdziwieni, ze dziecko nie poznaje…
    Bardzo cenię sobie pomoc i zaangażowanie moich rodziców, mama jest na każdą moją prośbę a tata stara się by co tydzień spotkać się z wnusią, by go pamiętała i cieszyła się na jego widok. Wiedzą co Córka lubi, jak się z nią bawić czym ją zainteresować… I co najważniejsze nie narzucają mi swojego zdania, proponują ale ostateczna decyzja pozostaje dla mnie. I bardzo im za to dziękuję :)

  4. anka484

    Super artykuł….Ja na początku ciąży postawiłam jasno sprecyzowane oczekiwania i moje „stanowisko”co do takich sytuacji. Szczeże porozmawiałam z dziadkami i powiem wam ze obdarzyli mnie ogromnym zaufaniem i zroumieniem. Myśle że dużo dala szczerość, spokój wypowiadanych słow to dało ogrom pozytywnego nastawienia. Zresztą przygotowywując się do rozmowy byłam pełna dobrych myśli…

  5. Magda

    Sądzę, że nie zawsze problem kontaktów Rodziców i Dziadków można zamknąć w tego typu stwierdzeniach i pytaniach: „Czy chcą, aby ich rola ograniczyła się do rozpieszczania i zabierania na spacer raz na jakiś czas, a może chcą być częścią życia dziecka?” (z artykułu), „A są dumni bo „są” dziadkami i koniec, odwiedzają wnuczkę raz w miesiącu i jeszcze zdziwieni, ze dziecko nie poznaje…” (z forum).
    Bardzo częstym przypadkiem w czasach współczesnych, kiedy Rodzice mieszkają daleko (w innym mieście Polski) lub bardzo daleko (poza granicami kraju) od Dziadków, jest sytuacja, kiedy „raz na jakiś czas” może być głebokim wyrazem miłości, zwłaszcza kiedy na co dzień pozostaje tylko kontakt przez Skype’a. Nie negowałabym nawet tak z pozoru marginalnej roli Dziadków – wiedzą, że ich wnuczka/wnuczek jest daleko, bo Rodzice zadecydowali o lepszym życiu dla nich i w tym też próbują się odnaleźć.Gdyby każdy Rodzic i Dziadek rozumiał, jak cenna jest możliwość częstego spędzania ze sobą czasu, być może uniknęliby wielu błędów i nie prowadziliby jakże bezsensownych kłótni.

    • Ewa

      Magdo sytuacja, o której piszesz jest oczywista… Cytując moje zdanie, nie zauważasz problemu, że dziadkowie mieszkają zaledwie 15 min drogi autobusem od nas (zaledwie kilka przystanków) i zachowują się dokładnie tak jak napisałam… Zostali dziadkami- w zasadzie nadano im status dziadków- ale nie zachowują się jak Dziadkowie!!!! Bo to, że raz w miesiącu odwiedzą wnuczkę będąc tak blisko to jest śmieszne. I w moich oczach nie są dziadkami, ale jak Julia w artykule określiła mają nadany status „dziadków”. I myślę, że różnicy by im nie zrobiło gdybyśmy mieszkali na Antarktydzie i zobaczyli by nas np. raz do roku ;/ Ale masz rację w tym, że Dziadkowie, którzy zachowują się jak PRAWDZIWI DZIADKOWIE dają więcej dziecku z siebie widząc ich bardzo rzadko niż jak w sytuacji, którą ja opisuję…

    • Julia Julia

      Magdo, temat jest na tyle szeroki, że nie sposób wymienić każdego rodzaju relacji jakie panują w domach polaków. Ale masz rację, że mogłam wspomnieć jeszcze o dziadkach mieszkających daleko od wnuków. I wydaje mi się, że pewnie większa część tych „przyjezdnych” dziadków jak już jest to poświęca się dzieciom w pełni, poza spotkaniami interesuje ich życiem (jak np. rozmawiając przez wspomnianego skype’a). Tu, w takich relacjach często „Mniej znaczy więcej” i to dobrze. Gorzej jak sytuacja wygląda podobnie do opisywanej przez Ewę…

  6. Zwyczajna mama

    jaki mądry artykuł :) ach „tylko” w życie wprowadzić ;)

  7. marysia.z

    moja tesciowa tez jest bardzo nadgorliwa, aby mala zaplacze a ona i tesc sa juz u nas na gorze, czy to dzien, czy to noc. dla mnie to jest bardzo meczące maz juz zwracal uwage niestety nie podziało na dlugo, bo nastepnego dnia to samo.

  8. OlkaG

    U nas jakoś nie ma problemu z wtrącaniem się dziadków. Odwrotnie – często wręcz brakuje mi ich zainteresowania względem wnucząt…

    • Dorota Dorota

      OlkaG, i to też jest problem…

      • OlkaG

        Może nie jest tak, że się nie interesują, ale mają tyle swoich spraw, że na częste odwiedziny czy takie wyręczanie, odciążanie na chwilę od opieki nad dziećmi mamy nie starcza im czasu.

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Ciąża drogą mailową” Anna Kuliberda Justyna Smolińska

Dawno się tak nie umęczyłam przy lekturze książki. Paradoksalnie spędzając wolne chwile na czytaniu zapisów rozmów dwóch przyjaciółek, powinnam mieć...

Zamknij