Najlepsze sposoby na hartowanie dziecka – Tobie też lekarz o tym nie powiedział?

Dziecko często choruje? Co chwilę łapie nowe infekcje? Tydzień jest w żłobku/przedszkolu a potem przez dwa tygodnie w domu? Zastanawiasz się, dlaczego? Odpowiedź jest prosta. To z powodu osłabionej odporności, przez którą organizm nie jest w stanie skutecznie radzić sobie z zagrożeniami. Czy można sobie z tym poradzić? Tak, ale efekty niestety nie przyjdą natychmiast. Potrzeba cierpliwości i konsekwencji. Jednym z rozwiązań jest hartowanie dziecka, metoda, o której ciągle za mało się mówi. Na czym ona polega?

Zamiast dmuchać i chuchać

Gdy masz w domu chorowitego malca, robisz wszystko, by zmniejszyć ryzyko kolejnej infekcji. Często niestety wpadasz w pułapkę. Zaczynasz dmuchać i chuchać, uważać na każde zagrożenie, co niestety zamiast rozwiązać problem, pogłębia go.

Ubierasz dziecko za ciepło, tym samym sprawiasz, że maluch się poci i w konsekwencji choruje. To nie wszystko. Zbyt ciepło ubrany malec jest bardzo podatny na chłód. Nieco niższa temperatura skutkuje tym, że nie wiadomo, co założyć, żeby dziecku było ciepło, skoro przy wyższych temperaturach maluch nosi „najgrubsze” zestawy odzieżowe.

Podatny na choroby malce zostaje w domu, gdy pogoda jest nieco gorsza. Dlaczego? Żeby nie chorować. Prawda jest jednak taka, że nie da się ustrzec dziecka przed wpływem czynników środowiskowych. W konsekwencji wystarczy, że malucha lekko owieje i choroba gotowa… Przykładów można by mnożyć.

Paradoksalnie lepszym sposobem, by zadbać o odporność dziecka i ograniczyć liczbę chorób, jest hartowanie dziecka, czyli przyzwyczajanie do nieco trudniejszych warunków środowiskowych.

hartowanie dziecka

Odpowiednia temperatura

Lubimy, gdy jest ciepło i przyjemnie. Niestety łatwo w ten sposób przesadzić, co ma niekorzystny wpływ na odporność.

Warto zainwestować w prosty termometr, by sprawdzać, jaka temperatura panuje w pomieszczeniu. W dzień optymalna to 20-21 stopni, a w nocy 19-20 stopni. Wyższa temperatura zazwyczaj sprawia, że powietrze jest suche, co ma niekorzystny wpływ na błony śluzowe nosa. Błony śluzowe nosa stają się podrażnione i gorzej spełniają swoją funkcję, dlatego drobnoustroje nie zostają zatrzymane, mogą wnikać dalej i prowadzić do wystąpienia stanów zapalnych. Katar i kaszel gotowe!

Spacery z dzieckiem

Dzieci powinny przebywać co najmniej dwie godziny każdego dnia na świeżym powietrzu. Nie należy ich zamykać w domu, nawet gdy aura jest niesprzyjająca. To istotne, by mały organizm mógł zmierzyć się z różnymi warunkami atmosferycznymi i nauczył się do nich dostosowywać. Jedynym przeciwwskazaniem do wychodzenia z domu są ulewy, zamiecie, mocny porywisty wiatr i niskie temperatury (poniżej -15 stopni) w przypadku najmłodszych dzieci.

Mówi się, ze nie ma złej pogody, jest tylko źle dobrana odzież – i jest w tym sporo racji. Dlatego zamiast kolejnej zabawki dla dziecka, warto zainwestować w dobre nieprzemakalne spodnie na śnieg, przeciwdeszczowy płaszcz, kalosze, ciepłe, wygodne buty, które sprawdzą się nawet podczas wymagających wędrówek.

Hartowanie dziecka to spacerowanie w każdej pogodzie – gdy pada deszcz, śnieg, gdy jest wietrznie. Dzięki temu można zadbać o odpowiednie dotlenienie komórek, jak również wspomóc organizm w produkcji białych krwinek, odpowiedzialnych za reakcję odpornościową organizmu. Poza tym przebywanie na świeżym powietrzu pozwala dziecku zmierzyć się z nowymi warunkami, zmianami temperatury i wilgotności powietrza. Każdy spacer to mobilizacja i ćwiczenie układu odporności w trakcie kontaktu z wirusami, bakteriami i grzybami krążącymi w powietrzu.

Wychodzenie także z przeziębionym dzieckiem

Jeśli dziecko nie ma gorączki i dobrze się czuje, może przebywać na świeżym powietrzu. Jest to wskazane szczególnie w przypadku kataru, pozwala obkurczyć naczynia krwionośne w nosie, złagodzić obrzęki błon śluzowych, co przyspiesza powrót do zdrowia. Na spacery nie wybieramy jednak centrum handlowego, gdzie jest za ciepło, duszno i w powietrzu kumulują się drobnoustroje, wybieramy się do parku, lasu, najlepsze są ścieżki z dala od ruchliwych ulic i spalin.

Wietrzenie mieszkania

Niby temat znany. Teoretycznie nic bardziej oczywistego…

W praktyce bywa jednak z tym różnie. I o wietrzeniu zapominamy. Mamy różne powody: bo zimno, bo dziecko się przeziębi, bo przeciągi, bo w domu tak ciepło i przyjemnie, z oszczędności, bo ogrzewanie drogie (!) i z wielu innych powodów.

Tymczasem to powinna być norma, by raz dziennie porządnie przewietrzyć mieszkanie, otwierając wszystkie okna. To powinien być zwyczaj, który będzie praktykowany niezależnie od temperatury czy opadów.  Można to zrobić, wychodząc z domu, tak najłatwiej lub gdy jesteśmy w mieszkaniu, wietrzyć po kolei poszczególne pomieszczenia.

Dlaczego to tak ważne?

Porządne wietrzenie pozwala uniknąć namnażania się chorobotwórczych drobnoustrojów w „stojącym” powietrzu, a także zapewnia optymalną ilość tlenu w powietrzu. Tym samym chroni przed chorobami, znużeniem, gorszym samopoczuciem, czy bólami głowy, których doświadczamy w dusznych pomieszczeniach.

Przyzwyczajanie do niskich temperatur

Hartowanie dziecka to przyzwyczajanie do niskich temperatur, tak, by organizm potrafił dobrze odnaleźć się w sytuacji, gdy nagle warunki zmieniają się. Nie musi to koniecznie wyglądać jak na tym filmie, gdzie dzieci biegają boso, jedynie w majteczkach po śniegu w kilkunastostopniowym mrozie. Warto jednak wyrobić sobie nawyk dostosowywania ubioru dziecka do panujących warunków, bez przesadnej troski.

Jeśli nie ma mrozu, zamiast grubej czapki – zakładamy cienką. Gdy temperatura jest plusowa, można rozważyć zdjęcie czapki i szalika. Chłód krzepi i wzmacnia układ odporności. Oswajanie z nim sprawia, że dziecko staje się silniejsze i nie jest podatne na skutki zmiany temperatury.

Zawsze lepiej jeśli dziecku jest trochę chłodniej niż w sytuacji, gdyby miało się spocić.

Chłodny prysznic

Zamiast przygotowywać dziecku ciepłą kąpiel, przyzwyczajaj malucha od małego do chłodniejszych pryszniców. Jednak uwaga, zmiany wprowadzaj powoli. Hartowanie to proces, a nie jednorazowe działanie, dlatego zawsze postępuj rozsądnie, pomału i odpowiednio do sytuacji.

Jeśli dziecko jest chore lub od urodzenia ma osłabioną odporność, hartowanie zamiast mu pomóc, może zaszkodzi.

Lody i chłodne napoje zimą

Najlepsza pora na jedzenie lodów to nie lato, a zima. To właśnie teraz warto podawać dziecku lody i chłodne napoje. Nie dość, że można w ten sposób naturalnie zabić namnażające się drobnoustroje na  śluzówce gardła, to jeszcze korzystnie wpłynąć na odporność dziecka.

Jedyna zasada to niełączenie zimnych i ciepłych napojów/jedzenia.

Zmiana klimatu

Jeśli dziecko często choruje, warto zadbać o zmianę klimatu. Idealny będzie wyjazd nad morze, w góry, zwłaszcza teraz zimą, by maluch mógł zmierzyć się z innymi warunkami atmosferycznymi i pogodowymi. Odmienną wilgotnością, ciśnieniem, wszystko po to, by zmobilizować organizm, by dostosował się do odmiennych warunków.

Choroby

Nic tak nie wzmacnia odporności dziecka jak możliwość…chorowania. Tak, dobrze przeczytałaś. Jednak nie chorowania ze „wspomaganiem”, czyli syropkami przewiwiwursowymi (których nie należy podawać zdrowym dzieciom, tylko w bardzo ścisłych wypadkach), antybiotykami „na wszelki wypadek’ i cudownymi syropkami. Ostrożnie również ze zbijaniem temperatury!

Dziecko, które ma możliwość „chorowania w spokoju”, może sprawdzić funkcjonowanie układu odporności, który ma szansę kolejnym razem zareagować efektywniej, skuteczniej. Jeśli pozwolimy się mu wykazać i nie uśpimy jego czujności lekami podawanymi na wszelki wypadek, nagle okaże się, że choroby można zwalczać już w zalążku, a dziecko choruje rzadziej….

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Babcia Babcia

    Bardzo dziękuję za ten artykuł! Niby wszystko takie oczywiste, a jednak często zapominane. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Bogusia Bogusia

    Moje dzieci zażywają Wit d, piją tran, jedzą owoce, warzywa, pieczywo pelnoziarniste, ryż brązowy, kasze… I najstarszy (8) choruje raz w miesiącu, średnia (4) cały czas, a najmłodszy (2) raz na 2 miesiące…

  3. Jowita Jowita

    Moje dziecko biega w deszcz na boso … bez czapki , czasem w krótkim rekawku… nie chorowal nigdy ma 3 lata … corka 10 msc chodzi bez czapki ,bez skarpet tez nie chorowala jak.do tej pory
    .. jedza owoce,warzywa . Daje im witaminy ….

  4. Iga vitavita Iga vitavita

    Ja podaje Maluchom 2 i 5 lat sok z noni od października do grudnia jak chorują to virago i witaminę C. NIGDY nie dostali antybiotyku a chorują 3 razy w roku po 3dni.

  5. Ania Ania

    Ten artykuł to bomba. Obok dziecisawazne jesteście moim ulubionym portalem. Bravo za wiedzę!

  6. Monika Monika

    To już teraz rozumiem dlaczego dziecko koleżanki nigdy prawie nie choruje mimo że jest ubierane naprawdę.. lekko, przynajmniej według mnie. Mój mały niestety często coś łapie, chyba zastanowię się nad takim hartowniem…