Family Park Bydgoszcz – centrum rozrywki dla rodzin

komentarzy: 0

CENTRUM ZABAW RODZINNYCH FAMILY PARK
ul. Fordońska 246

Family Park to miejsce dla rodziny. Stworzone dla dzieci z myślą o ich rozrywce i dla rodziców – dla spokoju i chwili wytchnienia. Trzeba przyznać, że bierze pod uwagę, (przynajmniej do pewnego stopnia) potrzeby zarówno dużych, jak i małych. Dla pierwszych przygotowując liczne stoliki oraz miejsca odpoczynku z dala od hałasu, dla drugich ciekawe atrakcje. Wszystko na powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych. Czy jest to jednak na pewno miejsce przyjazne rodzicom i dzieciom? Sprawdziliśmy to!

Family Park w liczbach

Na oficjalnej stronie możemy przeczytać o tym, ze Family Park istnieje od 2004 roku, że przez kilka lat centrum rozrywki odwiedziło już ponad milion osób.
Nie brak również informacji o ofercie. Na powierzchni obiektu znajdują się, o czym przekonuje właściciel, liczne atrakcje w propozycji od światowych marek: Softplay (USA) – Figloraj, Eurogames (Włochy) – samochodziki, Spellman (Niemcy) – kręgielnia, Falgas (Hiszpania) – zabawki pneumatyczne.

Pierwsze wrażenie

Po wejściu do środka mijamy szatnię po prawej stronie. Zostajemy poproszeni o włożenie do specjalnego płóciennego worka obuwia maluszka. Oddajemy kurtkę córki, w zamian otrzymujemy numerek. Swoją odzież wierzchnią zostawiamy w samochodzie.

Pani prosi o trzy złote od każdej dorosłej osoby. W związku z tym, że córka nie ma jeszcze 90 cm wzrostu, nie musimy za nią płacić. Dalej zostajemy pozostawieni sami sobie. Nikt nam niczego nie objaśnia, nie tłumaczy. Sami sięgamy do pojemnika z ochraniaczami na buty dla dorosłych (koniecznymi do wejścia do środka). Następnie dopytuję, ile mamy czasu i czy na salę możemy wziąć osobiste rzeczy córki – torbę z pieluchami. Pani odpowiada lakonicznie, że płacimy za wejście, a nie za godzinę. Obsługa nie sprawia miłego wrażenia. Nie tracąc entuzjazmu, wchodzimy do środka.

Plan, gdzie jest plan?

Obiekt nie jest duży, jednak można się w nim zagubić. Będąc pierwszy raz, czujemy się zdezorientowani. Nie wiemy, gdzie jest toaleta (nie ma właściwie żadnych oznaczeń), nie mamy pojęcia, gdzie jest opisywany na stronie pokoik dla maluszków. Nie poddajemy się. Ruszamy i zaczynamy zwiedzanie.

Figloraj – punkt numer jeden

Najbardziej w oczy rzuca się oczywiście figloraj. To on zdaje się być podstawową atrakcją – chociażby dlatego, że jest umiejscowiony w centralnym miejscu Family Parku i dlatego, że jest bezpłatny.
Czym jest figloraj? To niejako wielopoziomowy labirynt, składający się z kładek, trampolin, tuneli, wałków, zjazdów i równoważni. Tutaj dzieci mogą pokonywać wszelkie przeszkody i bawić się w chowanego. Na samym dole znajduje się huśtawka oraz basen z kulkami. Figloraj przeznaczony jest raczej dla dzieci powyżej szóstego roku życia. Nasza niespełna półtoraroczna córka znalazła jedynie radość w bieganiu po wyłożonych na podłodze materacach. Pozostałe atrakcje filoraju nie wzbudziły w niej entuzjazmu, raczej niepewność…

Ważne miejsce tuż obok małpiego gaju zajmuje ogromna zjeżdżalnia (także polecana starszym dzieciom do samodzielnej wspinaczki lub dla młodszych w trakcie zjeżdżania z rodzicem). Zarówno do figloraju, jak i na  ślizgawkę wstęp jest bezpłatny (nie brak atrakcji, za które w Family Parku trzeba dodatkowo płacić).

Ponadto na głównej sali Family Park znajduje się scena – w trakcie naszego pobytu we wtorek w godzinach wczesnych popołudniowych pusta, ale w weekendy, według tego co można przeczytać na stronie Family Parku, pełna dodatkowych atrakcji. Nie brak również dodatkowo płatnych automatów zręcznościowych oraz różnych form karoc, zwierzątek, na którym maluch może się przejechać (za dodatkową opłatą). Jest też bungee (dla dzieci i dorosłych do 60 kg), armatki pneumatyczne i kręgielnia. Naokoło znajdują się także dodatkowe pomieszczenia, ciekawe nazwane, a z pewnością  wykorzystywane przy okazji urodzin, czy innych szczególnych dni. Nie wiem, bo w trakcie naszych odwiedzin były puste. Nie brak stoiska do malowania twarzy (niestety bez animatorki). Z maluszkiem można iść też do małego domku, w którym na dole znajdują się rowerki, chodziki i inne pojazdy dla najmłodszych, a u góry klocki. Niestety domek zrobił na nas niekorzystne wrażenie. Na balach pod sufitem znajdowały się…stare puszki, kubki i inne śmieci. Trzykołowy rowerek natomiast okazał się zepsuty.

Gdy w końcu udało się nam odnaleźć Kącik Malucha (który znajduje się u góry, nad główną salą – można tam się dostać po schodkach), byliśmy już mocno zmęczeni głośną muzyką. Malutka chciała tez pić i coś przekąsić, niestety w barze na dole Family Parku do jedzenia propozycje w stylu frytki i hamburgery. Powróciliśmy do szatni po torbę z pieluchami i jedzeniem. Pani zgodziła się, abyśmy zabrali ją ze sobą.

Kącik Malucha okazał się miniaturką dużego figloraju, wzbogaconą w bardzo wygodne sofy dla rodziców. Plus za odgrodzenie wejścia, dzięki temu rodzice mogą się zrelaksować, bez obawy, że maluch wybiegnie nieoczekiwanie z pomieszczenia. W tyle pokoiku, oprócz licznych zabawek, znajduje się łóżeczko oraz krzesełka i małe stoliki. Pokój generalnie miły, przytulny i duży plus za przyciszoną muzykę. Niestety i tutaj można, tak jak zresztą w całym Family Parku, narzekać na brud. Skarpetki biegających dzieci dawały jasno do zrozumienia, że obsługa Family Park sprząta zbyt rzadko

Gdy malutka „wykąpała się” w basenie z kulkami, przyszedł czas na zmianę pieluchy. I tutaj znowu musieliśmy kierować się intuicją. Zeszliśmy na dół i trzeba przyznać, że dość szybko odnaleźliśmy toaletę. Na szczęście. Niestety wnętrze nas ponownie niemiło zaskoczyło. Niewielki przewijak, na którym ponad roczne dziecko ledwo się mieści… Gdyby tego było jeszcze mało, chybotliwa konstrukcja. W trakcie przewijania nie mogłam pozbyć się wrażenia, że zaraz przewijak odpadnie ze ściany. Poza tym pomieszczenie znajdowało się razem z toaletą…niezbyt czystą, przy tym chłodną. Nie wyobrażam sobie przewijania w niej młodszego niemowlaka. W dość ascetycznie urządzonej łazience – bez dodatkowych wesołych obrazów, kafelek, itd. Po tak dużym obiekcie polecanym i stworzonym dla dzieci i rodziców – można było spodziewać się czego innego….lepszego.

Ponadto nie odnaleźliśmy również pokoiki dla matki i dziecka, gdzie można byłoby spokojnie i w ciszy nakarmić maluszka piersią. W Family Parku jest tak wiele pomieszczeń, że warto by było, pomyśleć również o rodzicach, którzy do centrum rozrywki wybierają się całą rodziną – na przykład z niemowlakiem i starszym dzieckiem.

Po wizycie w Family Parku mam mieszane uczucia. W cenie około dwudziestu złotych dziecko otrzymuje stosunkowo mało atrakcji. Za dodatkowe – np. jazdę samochodzikami po torze trzeba zapłacić dodatkowo. W zależności od wybranej atrakcji od dwóch do pięciu złotych.

Ponadto niepokoi menu baru, w którym trudno znaleźć coś zdrowego (wniesienie jedzenia z zewnątrz ze względu na zalecenia Sanepidu jest niewskazane).
Do odwiedzin Family Parku nie zachęca sama strona, na której trudno szukać cennika, czy innych ważnych informacji.

Podsumowując – miejsce ciekawe, jednak cena za wejście jest niewspółmierna do jakości. Brakuje również kompleksowego potraktowania potrzeb rodziców dzieci w różnym wieku oraz dobrego punktu gastronomicznego. Mimo to, jest to jedyny taki punkt w Bydgoszczy i właśnie z tego powodu warto go odwiedzać.

Dobry przewodnik portalu, który promuje racjonalne rodzicielstwo, zdrowe podejście do macierzyństwa i tacierzyństwa. Sos rodzice uwielbia dzieci, ale nie zapomina o rodzicach. Bo szczęśliwy rodzic to radosne dziecko. Banał? Ale jaki prawdziwy...Idziesz z nami? Zapraszamy!

Komentarze

Ankieta

Co Mikołaj przyniesie Twojemu dziecku?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...